Historia polskiego okrętu podwodnego o nazwie „Orzeł” to opowieść o dwóch niezwykłych jednostkach, które, choć oddalone w czasie i technologii, stały się symbolami polskiej Marynarki Wojennej. Pierwszy ORP „Orzeł” z 1939 roku zapisał się w annałach jako bohater wojny obronnej i spektakularnej ucieczki z internowania, a jego los do dziś pozostaje nierozwiązaną zagadką. Drugi, współczesny ORP „Orzeł” projektu 877E, kontynuuje tradycje służby podwodnej, będąc nowoczesną jednostką zdolną do działań na Bałtyku i poza nim.
ORP „Orzeł” (1939) - Legenda września

Geneza i finansowanie budowy
W okresie międzywojennym rozbudowa i unowocześnienie polskiej floty była bezsporną koniecznością. Mimo licznych planów polskie władze borykały się z brakiem środków finansowych. W tej sytuacji jedyną szansą na wzmocnienie stanu posiadania polskiej floty stało się ogłoszenie ogólnonarodowej zbiórki pieniędzy na zakup nowoczesnej jednostki morskiej. Inicjatywa wyszła z kręgów wojskowych; w 1923 roku na łamach „Polski Zbrojnej” padło hasło zorganizowania fundacji na rzecz budowy okrętu podwodnego.
Niedługo później powstał Komitet Główny Fundacji Łodzi Podwodnej, a następnie komitety miejscowe i garnizonowe. Głównym założeniem zbiórki było dobrowolne opodatkowanie się oficerów i podoficerów kwotą równą 0,5% ich miesięcznych poborów, aż do zgromadzenia niezbędnego budżetu. W czerwcu 1927 roku Komitet Główny Fundacji dysponował kwotą około 200 tysięcy złotych, zasiloną również ze sprzedaży pamiątkowych monet. W 1928 roku, w celu nadania akcji masowego charakteru, zmieniono statut i nazwę na Komitet Funduszu Łodzi Podwodnej, co sprawiło, że zbiórka znalazła oddźwięk praktycznie we wszystkich warstwach społeczeństwa polskiego - pieniądze zbierali harcerze, kolejarze, robotnicy i wierni w kościołach.
Warto wspomnieć o działalności generała Mariusza Zaruskiego w ramach Komitetu Floty Narodowej oraz o łódzkim Komitecie Budowy Łodzi Podwodnej „Odpowiedź Treviranusowi”, powstałym w 1930 roku w reakcji na niemieckie roszczenia terytorialne. Akcja zbierania funduszy na okręt podwodny przerodziła się w bardziej zorganizowaną akcję, gdy 10 marca 1932 roku jej koordynację przejęła Liga Morska i Kolonialna. Fundusz ten przejął zebrane pieniądze, a w 1933 roku Rada Ministrów przekształciła go w Fundusz Obrony Morskiej (FOM). Dzięki ofiarności społeczeństwa polskiego i Polonii za granicami, do 21 czerwca 1935 roku zebrano około 5 milionów złotych, a do 1 października 1937 roku - 8 368 265 złotych, co umożliwiło złożenie zamówienia na budowę okrętu podwodnego.
Kontekst militarny i decyzja o budowie
Decyzja o rozbudowie floty podwodnej, podjęta przez Kierownictwo Marynarki Wojennej RP (KMW) w 1933 roku, wynikała z pogarszającej się sytuacji politycznej i militarnej. Roszczenia terytorialne i zbrojenia III Rzeszy, a także wzrost zagrożenia ze strony ZSRR, wskazywały na konieczność zabezpieczenia morskich linii komunikacyjnych, zwłaszcza transportu towarów i pomocy materiałowej od zachodnich sojuszników, przez Cieśniny Duńskie. Zadaniem floty miało być również rozpoznanie i zapobieganie rozwinięciu floty przeciwnika. Polskie stocznie nie miały wówczas możliwości budowy okrętów podwodnych, dlatego zdecydowano się zlecić wykonanie stoczniom zagranicznym.
Projektowanie i budowa w Holandii
Pierwszym krokiem do zamówienia okrętu podwodnego było przygotowanie warunków ofertowych przez pracowników służby technicznej KMW: komandora porucznika inżyniera Stanisława Kamieńskiego i inżyniera Aleksandra Potyrałę. Zgodnie z założeniami taktyczno-technicznymi okręty miały być klasycznymi okrętami podwodnymi z uzbrojeniem torpedowym, nieco większymi od okrętów typu „Wilk”. Początkowo planowano okręty o wyporności 700-900 ton, zdolne do szybkiego przechwytywania radzieckich pancerników w Zatoce Fińskiej, ale ówczesna technologia nie pozwalała na uzyskanie żądanej prędkości przy tak małej wyporności. Ostatecznie zdecydowano się na większe jednostki, zdolne do długotrwałych działań krążowniczych z dala od baz.
Po przetargu, w którym pominięto stocznie francuskie (z powodu zafałszowanych danych technicznych w poprzedniej ofercie) oraz odrzucono oferty włoskie i amerykańskie (z uwagi na znaczne oddalenie od Polski), najkorzystniejszą ofertę złożyli Holendrzy ze Zjednoczenia Stoczni Holenderskich. Oferta przewidywała budowę dwóch okrętów podwodnych - pierwszego we Vlissingen, drugiego w Rotterdamie. Koszt pierwszego miał pokryć Fundusz Obrony Morskiej, a drugiego - budżet państwa. Negocjacje trwały od listopada 1935 do stycznia 1936 roku, a Holendrzy zgodzili się, aby około 85% kosztów budowy pokryto polskimi produktami rolnymi (głównie jęczmieniem browarnianym) oraz surowcami i półproduktami (stal, blachy, silniki elektryczne, akumulatory, kable) importowanymi z Polski.
Umowę dotyczącą budowy dwóch okrętów podwodnych podpisano 29 stycznia 1936 roku w Hadze. Ze strony polskiej podpisał ją szef Kierownictwa Marynarki Wojennej kontradmirał Jerzy Świrski, a ze strony holenderskiej inż. H.C. Wesseling. Wykonanie projektu zlecono holenderskiemu biuru konstrukcyjnemu Nederlandsche Veerenigde Scheepsbouw Bureaux w Hadze, przy współpracy z Wydziałem Budowy Okrętów KMW. Głównym konstruktorem prowadzącym był inż. Dae, a później Polak, inż. Kazimierz Leski.
Specyfikacja techniczna i innowacje
ORP „Orzeł” był torpedowym okrętem podwodnym o długości całkowitej 84 metry i wyporności w zanurzeniu 1473 ton (nawodnej 1100 ton). Jego konstrukcyjne zanurzenie wynosiło 80 metrów, ale w praktyce zdolny był do bezpiecznego zanurzania na głębokość 100 metrów. Konwencjonalny układ napędowy (diesel-elektryczny) pozwalał na rozwijanie prędkości 19,44 węzła na powierzchni i 8,9 węzła w zanurzeniu. Zasięg pływania miał wynieść 7000 mil morskich z możliwością trzymiesięcznego przebywania poza bazą.
Podstawowe uzbrojenie okrętu stanowiło 12 wyrzutni torpedowych kalibru 550 mm (z możliwością zmiany na 533 mm), z których wystrzeliwano 20 torped wz. 1924V i wz. AB. Okręt był również wyposażony w działo Bofors 105 mm wz. 36, podwójne działko przeciwlotnicze 40 mm zamontowane w wodoszczelnym szybie oraz podwójny przeciwlotniczy karabin maszynowy 13,2 mm Hotchkiss. Uzbrojenie artyleryjskie, strzeleckie, torpedy i osprzęt radiowy miały być dostarczone przez stronę polską.
Na okręcie zastosowano szereg pionierskich rozwiązań konstrukcyjnych, takich jak przeniesienie wręg na zewnętrzną stronę kadłuba mocnego, co zwiększyło przestrzeń wewnątrzkadłubową. Spawanie stalowych elementów kiosku znacznie wzmocniło jego wytrzymałość. Działko przeciwlotnicze wysuwało się automatycznie podczas wynurzenia, a włazy, peryskopy i klapy uruchamiano dzięki siłownikom hydraulicznym, co zmniejszyło ich awaryjność i ułatwiło obsługę. Wszystkie płaszczyzny kontrolne jednostki sterowane były hydraulicznie.
Chrzest, wodowanie i pierwsze dni służby

W połowie 1936 roku do Hagi wyjechała Polska Komisja Nadzorcza Budowy Okrętów pod przewodnictwem komandora podporucznika inż. Seweryna Bukowskiego, odpowiedzialna za kontrolę postępów i warunków kontraktu. Stępkę pod pierwszy z zamówionych okrętów położono 14 sierpnia 1936 roku na pochylni stoczni we Vlissingen. Prace postępowały bez zakłóceń.
Uroczystość chrztu i wodowania okrętu odbyła się 15 stycznia 1938 roku. Do Holandii przybyła liczna delegacja z Polski, w tym poseł w Hadze dr Wacław Babiński i szef sztabu KMW kontradmirał Jerzy Świrski. Aktu chrztu dokonał ksiądz Hoffman, holenderski działacz polonijny, a matką chrzestną została Jadwiga Sosnkowska, żona generała Kazimierza Sosnkowskiego. Rozkazem Ministra Spraw Wojskowych jednostce nadano nazwę „Orzeł”, co miało symbolizować siłę bojową i wielkość starań społecznych, dzięki którym okręt został zbudowany. Nazwę zatwierdzono 28 maja 1937 roku.
Podczas wodowania wystąpiły problemy techniczne - okręt zatrzymał się na pochylni, prawdopodobnie z powodu zgęstnienia smaru na skutek mrozów lub uzyskania minimalnej pływalności przez rufę. Dopiero dwie ciężkie lokomotywy zdołały ściągnąć go do wody. Po zakończeniu prac montażowych i wyposażeniowych, w tym instalacji głównych motorów elektrycznych (firmy Brown Boveri ze Szwajcarii) oraz silników Diesla i baterii akumulatorów (polskie zakłady „Tudor” w Pruszkowie), latem 1938 roku rozpoczęto serię prób morskich.
Po ich pomyślnym zakończeniu, 2 lutego 1939 roku we Vlissingen nastąpiło oficjalne przekazanie okrętu i uroczyste podniesienie polskiej bandery wojennej. ORP „Orzeł” opuścił Vlissingen i przybył do Gdyni 7 lutego 1939 roku, gdzie wraz z bliźniaczym „Sępem” wszedł w skład dywizjonu okrętów podwodnych, stając się jego najnowszymi i najsilniejszymi jednostkami. Dowództwo nad „Orłem” objął komandor podporucznik Henryk Kłoczkowski.
Udział w kampanii wrześniowej i kontrowersje wokół dowódcy

W przeddzień wybuchu II wojny światowej, 1 września 1939 roku o godzinie 05:00 rano, ORP „Orzeł” otrzymał rozkaz wyjścia w morze do swego sektora w ramach planu „Worek”. Celem planu było zabezpieczenie polskiego wybrzeża przed ewentualnym niemieckim desantem. Dla „Orła” wyznaczono sektor w Zatoce Puckiej, ograniczony od wschodu linią łączącą latarnię w Jastarni i pławę Neufahrwasser na redzie w Gdańsku. Był to obszar płytki (nie przekraczający 40 m), co nie odpowiadało właściwościom operacyjnym tak dużego okrętu. Okręt opuścił Gdynię 1 września o godzinie 06:35.
W pierwszych dniach wojny działalność bojowa „Orła” była naznaczona problemami i kontrowersyjnym zachowaniem jego dowódcy, komandora podporucznika Henryka Kłoczkowskiego. Okręt, spóźniony z portu, od początku wykazywał największe problemy z łącznością. 2 września został zlokalizowany przez Niemców i zaatakowany bombami głębinowymi, co spowodowało uszkodzenia, w tym nieszczelność zbiorników balastowych. Tego samego dnia „Orzeł” otrzymał rozkaz ataku na pancernik „Schleswig-Holstein”, jednak Kłoczkowski nie wykonał tego polecenia.
Kłoczkowski zaczął narzekać na dolegliwości żołądkowe, publicznie podważał decyzje przełożonych i ignorował polecenia, a jego zachowanie zostało uznane za defetystyczne. Bez konsultacji z dowództwem opuścił wyznaczony sektor, uznając go za zbyt niebezpieczny, i udał się w rejon Gotlandii. 10 września, w związku z pogarszającym się stanem zdrowia dowódcy, przełożeni z KMW podjęli decyzję o jego wymianie i nakazali okrętowi udać się do jednego z neutralnych portów (szwedzkich, fińskich) lub dyskretnie podpłynąć na Hel. Kłoczkowski jednak nie zastosował się do polecenia, a zamiast tego podjął decyzję o udaniu się do Tallina w Estonii, gdzie spodziewał się pomocy medycznej i naprawy uszkodzonej sprężarki.
Internowanie i brawurowa ucieczka z Tallina
Sensacje XX Wieku Odc.12 ORP Orzel (8 Części) Dokument PL #Historycznie
14 września, o godzinie 21:30, „Orzeł” zawinął na redę Tallina. Komandor podporucznik Henryk Kłoczkowski zgłosił awarię sprężarki i swoją chorobę, prosząc o zgodę na zejście na ląd i udanie się do szpitala. W międzyczasie polskiej załodze przekazano, że zgodnie z prawem międzynarodowym okręt podwodny może wejść do portu neutralnego tylko w wypadku awarii lub trudnych warunków pogodowych. Estończycy poinformowali również, że w porcie przebywa niemiecki statek handlowy „Thalatta”, co oznaczało, że „Orzeł” nie będzie mógł opuścić Tallina wcześniej niż po upływie 24 godzin od wyjścia niemieckiej jednostki.
Sytuacja szybko eskalowała. Niemiecka dyplomacja wywarła presję na władze estońskie, aby zatrzymały „Orła” w porcie. 15 września, po tym jak Kłoczkowski udał się do szpitala, na pokład okrętu przybyła estońska komisja w celu oceny uszkodzeń. Następnie polska załoga została poinformowana, że ORP „Orzeł” zostaje internowany. Estończycy zabrali dziennik pokładowy, mapy nawigacyjne oraz polską banderę. 16 września rozpoczęli demontaż uzbrojenia, konfiskując broń palną, amunicję artyleryjską, zamki do dział oraz czternaście z dwudziestu torped.
Mimo beznadziejnej sytuacji, załoga „Orła” nie zamierzała się poddać. W nocy z 17 na 18 września 1939 roku, pod dowództwem kapitana Jana Grudzińskiego (który przejął dowództwo po chorym Kłoczkowskim), polscy podwodniacy rozpoczęli brawurową operację ucieczki. Plan zakładał obezwładnienie strażników, uszkodzenie urządzeń do rozładowywania torped, odłączenie instalacji oświetleniowej i przerwanie łączności telefonicznej. Polakom sprzyjały warunki pogodowe - było niezwykle ciemno. Po obezwładnieniu strażników i uruchomieniu silników, okręt opuścił port pod ogniem estońskich żołnierzy i baterii obrony wybrzeża. Już na początku drogi „Orzeł” uderzył w podwodną skałę, ale kapitan Grudziński zdołał uratować sytuację.
Ucieczka „Orła” wywołała międzynarodowy skandal, a Sowieci wykorzystali incydent do usprawiedliwienia późniejszych prowokacji na Bałtyku i osłabienia suwerenności Estonii. Polscy marynarze, pozbawieni map i z tylko sześcioma torpedami, dokonali niewiarygodnego wyczynu. 21 września „Orzeł” podszedł w rejon Gotlandii, gdzie wysadzono dwóch estońskich wartowników porwanych w Tallinie. Dalej załoga kierowała się do Wielkiej Brytanii, posługując się prowizorycznymi mapami sporządzonymi na podstawie "Spisu latarń". W nocy z 8 na 9 października „Orzeł” sforsował Sund, a 12 października wyszedł na Morze Północne. 14 października polska załoga zawinęła do brytyjskiej bazy Firth of Forth, gdzie nawiązała kontakt z Royal Navy.
Służba w Royal Navy i zatopienie „Rio de Janeiro”
W Wielkiej Brytanii ORP „Orzeł” przeszedł niezbędne naprawy i uzupełnił utracony sprzęt. Już 1 grudnia 1939 roku okręt powrócił do czynnej służby w ramach Oddziału Polskiej Marynarki Wojennej, działającego w strukturach Royal Navy. Początkowo „Orzeł” brał udział w eskortowaniu konwojów, a 18 stycznia 1940 roku rozpoczął samodzielną służbę patrolową na Morzu Północnym.
8 kwietnia 1940 roku, podczas kolejnego patrolu w rejonie Lillesand w Norwegii, „Orzeł” wsławił się spektakularną akcją. Załoga dostrzegła nierozpoznany statek, który okazał się zamaskowanym niemieckim transportowcem „Rio de Janeiro”. Jednostka ta, przewożąca około 400 żołnierzy i sprzęt wojskowy w ramach operacji „Weserübung” (inwazja III Rzeszy na Norwegię), ignorowała sygnały ostrzegawcze Polaków. Kapitan Jan Grudziński podjął decyzję o odpaleniu torped. O 12:02 zanotowano trafienie, a o 13:15 kolejna torpeda zakończyła morski żywot „Rio de Janeiro”. Akcja ta miała wpływ na przebieg kampanii norweskiej, choć Brytyjczycy przegapili okazję do większej kontrakcji. „Orzeł” kontynuował patrole, by 18 kwietnia powrócić do Rosyth.
Ostatni rejs i tajemnicze zaginięcie
23 maja 1940 roku „Orzeł” wypłynął ze szkockiego portu Rosyth na swój ostatni patrol w centralnej części Morza Północnego. W pierwszych dniach czerwca Admiralicja brytyjska straciła kontakt z polską załogą. Mimo zmieniających się pozycji i zachowania ostrożności w odbiorze rozkazów (aby uniknąć wykrycia przez niemieckie stacje namiarowe), 5 czerwca o 22:00 „Orzeł” otrzymał rozkaz powrotu do bazy. Okręt jednak nie wrócił. 11 czerwca 1940 roku polskie dowództwo zmuszone było wydać smutny komunikat: „Z powodu braku jakichkolwiek wiadomości i niepowrócenia z patrolu w określonym terminie - okręt podwodny Rzeczypospolitej Polskiej ‘Orzeł’ uważać należy za stracony”.
Do dziś nie wiadomo, co stało się z „Orłem”. Według najpopularniejszych hipotez okręt mógł zostać trafiony bombą zrzuconą przez niemiecki samolot lub wpłynąć na pole minowe. Wszystkie wątpliwości pozostają nierozwiane, a zaginięcie „Orła” pozostaje jedną z największych tajemnic morskich II wojny światowej. Dzielna załoga z komandorem podporucznikiem Janem Grudzińskim (pośmiertnie awansowanym) nigdy nie powróciła. ORP „Orzeł” stał się symbolem ofiarności i patriotyzmu Narodu Polskiego, a jego historia do dziś jest pomnikiem bohaterstwa i niezłomnej woli walki.
Poszukiwania wraku
Współcześnie trwają aktywne poszukiwania wraku legendarnego polskiego okrętu podwodnego. Dr Hubert Jando i Grzegorz Świątek są współorganizatorami i uczestnikami wielu ekspedycji badawczych. Ich Fundacja „85A” stawia sobie za główny cel odnalezienie miejsca spoczynku okrętu ORP „Orzeł”.
ORP „Orzeł” (291) - Współczesny okręt podwodny

Potrzeba modernizacji floty i geneza projektu
Pod koniec lat 70. XX wieku polska Marynarka Wojenna dysponowała mocno przestarzałymi okrętami podwodnymi projektu 613 (typu Whiskey, wywodzącymi się z niemieckich U-Bootów typu XXI). Ich technologiczna przestarzałość i zużycie spowodowały pilną potrzebę zastąpienia ich nowymi, nowoczesnymi jednostkami zdolnymi do prowadzenia operacji morskich na Bałtyku i innych akwenach. W tej sytuacji władze PRL podjęły decyzję o zakupie czterech nowych okrętów.
W Związku Radzieckim w 1975 roku w biurze konstrukcyjnym Rubin (dawniej CKB-18) rozpoczęto prace nad opracowaniem nowej generacji okrętów podwodnych z napędem konwencjonalnym. W efekcie, pod kierownictwem Jurija Kormilicina, powstał projekt okrętów podwodnych o konstrukcji dwukadłubowej, znany jako Projekt 877E (typu Pałtus, w NATO: Kilo). Po raz pierwszy w radzieckich okrętach konwencjonalnych zastosowano w nim kroplowy kształt kadłuba (typu „albacore”), wzorowany na amerykańskim USS Albacore (AGSS-569). Wariant 877E był przeznaczony specjalnie do wyposażenia sił morskich Układu Warszawskiego i innych państw.
Charakterystyka techniczna i innowacje
ORP „Orzeł” (291) jest okrętem podwodnym trzeciej generacji, zaprojektowanym przede wszystkim do zwalczania okrętów podwodnych oraz do przeprowadzania patroli bojowych i rozpoznania. Został zbudowany w układzie dwukadłubowym, z dużą rezerwą wyporu hydrostatycznego wynoszącą aż 32%, co zwiększa zdolność okrętu do utrzymania się na powierzchni nawet w przypadku zalania jednego z sześciu przedziałów. Długość całkowita okrętu to 72,6 metra, a wyporność w zanurzeniu wynosi 3076 ton.
W konstrukcji okrętu szczególną uwagę zwrócono na jego wyciszenie. Maszynownia została umieszczona na specjalnej „tratwie” w celu redukcji hałasu, wyeliminowano otwory zalewowe na kadłubie, stery głębokości umieszczono dalej w kierunku rufy, a kadłub obłożono powłoką anechoiczną. Projekt i użyte materiały przyczyniły się również do obniżenia sygnatury magnetycznej, utrudniając wykrycie okrętu za pomocą detektorów anomalii magnetycznych (MAD) i zmniejszając ryzyko zniszczenia przez miny magnetyczne. Jednostki typu Kilo, w tym „Orzeł”, uchodziły za jedne z najcichszych radzieckich okrętów podwodnych swoich czasów.
Układ napędowy i sensory
Układ napędowy jest typu diesel-elektrycznego. Składają się na niego dwa generatory elektryczne Diesla typu 4DŁ42MCh o mocy 1250 kW każdy, które dostarczają energię do ładowania akumulatorów. Energię z akumulatorów czerpie jeden główny silnik elektryczny PG-141 o mocy 4050 kW, napędzający jedną sześciołopatową śrubę. Zestaw uzupełnia wolnoobrotowy silnik elektryczny PG-142 (o mocy 130 shp) oraz dwa wolnoobrotowe silniki manewrowe z dyszą Korta PG-168 (204 shp) do prędkości 3 węzłów. Energię dla silnika elektrycznego zapewniają dwie baterie akumulatorowe typu 446 ze 120 ogniwami każda, o łącznej wadze 446 ton. Układ ten zapewnia okrętowi zasięg 6000 mil morskich w zanurzeniu z użyciem chrap przy prędkości 7 węzłów oraz 400 mil w pełnym zanurzeniu przy prędkości 3 węzłów.
„Orzeł” jest wyposażony w zaawansowany zestaw elektroniczny, w skład którego wchodzą: radar nawigacyjno-poszukiwawczy MRK-50 Tobol, aktywno-pasywny sonar MGK-400 Rubikon z antenami kadłubowymi MG-53, aktywny sonar klasyfikacji i unikania min MG-519 Arfa, sonar pomiaru prędkości dźwięku MG-533 oraz urządzenie wykrywające kawitację własną okrętu MG-512.
Uzbrojenie
Okręt wyposażony jest w sześć wyrzutni torpedowych kalibru 533 mm, z czego dwie przystosowane są do odpalania torped sterowanych przewodowo. Zautomatyzowany system zapewnia dużą szybkostrzelność. Podstawową amunicją okrętu jest 18 torped, w tym 6 TEST-71ME i 12 53-65KE. Torpeda 53-65KE to samonaprowadzająca się torpeda o napędzie tlenowym, przeznaczona do zwalczania okrętów nawodnych, wyposażona w aktywny akustyczny system sonarowy. W przeciwieństwie do jednostek Projektu 877 produkowanych dla Związku Radzieckiego, polski „Orzeł” nie ma możliwości wystrzeliwania przeciwokrętowych pocisków manewrujących. W tylnej części kiosku przewidziana jest przestrzeń dla żołnierza z naramienną wyrzutnią przeciwlotniczego zestawu rakietowego krótkiego zasięgu (MANPADS), np. 9K38 Igła, na czas przebywania okrętu na powierzchni.
Służba i remonty
Stępkę pod budowę okrętu, tymczasowo oznaczonego jako B-351, położono 29 września 1984 roku, a zwodowano go 7 czerwca 1985 roku w stoczni Krasnoje Sormowo w Gorki. Po szkoleniu załogi w Rydze, 29 kwietnia 1986 roku na terenie Łotewskiej SRR nastąpiło podniesienie polskiej bandery wojennej. 13 czerwca 1986 roku okręt przypłynął do Portu Wojennego Gdynia, gdzie 21 czerwca 1986 roku odbył się uroczysty chrzest i nadano mu miano ORP „Orzeł” oraz numer burtowy 291. Matką chrzestną została Irena Załoga. Okręt wszedł w skład dywizjonu Okrętów Podwodnych 3. Flotylli Okrętów w Gdyni, a jego pierwszym dowódcą był komandor porucznik Marek Ćwiklak.
ORP „Orzeł” brał udział w licznych rejsach i ćwiczeniach, w tym na Morze Północne i za koło podbiegunowe (1987). W 1992 roku pod dowództwem kmdra ppor. Stanisława Kani uzyskał tytuł najlepszego okrętu bojowego MW. Jednostka uczestniczyła również w międzynarodowych manewrach NATO BALTOPS ('96, '97, '98), polsko-holenderskich ćwiczeniach ZOP (1997) oraz operacji Baltic Porpoise (1997, '98). 1 września 1998 roku „Orzeł” odbył specjalny rejs po Bałtyku, szlakiem jakim płynęła we wrześniu 1939 roku pierwsza jednostka o tej nazwie.
W ostatnich latach okręt przechodził długotrwałe remonty. W drugiej połowie 2013 roku odbył niewielki remont, a od czerwca 2014 roku prowadzony był w Stoczni Marynarki Wojennej długotrwały remont połączony z dokowaniem, związany z całkowitą wymianą baterii akumulatorowych i remontem uzbrojenia. Prace te przeciągnęły się z powodu rozszerzania zakresu i opóźnień, a także uszkodzeń wynikłych ze zderzenia z suchym dokiem. 27 września 2017 roku doszło do pożaru na jednostce zacumowanej w porcie, w wyniku którego zalane zostało wnętrze i uszkodzone wyposażenie. Pomimo spekulacji medialnych, okręt pozostaje w służbie i w 2018 roku wychodził w morze, ogłoszono również przetarg na naprawy systemów hydroakustycznych.
W styczniu 2021 roku, po zakończeniu wszystkich napraw, ORP „Orzeł” odbył pięciodniowy rejs szkoleniowy, mający na celu przygotowanie jednostki do zaliczenia egzaminu dopuszczającego okręt i załogę do działania zgodnie z przeznaczeniem. W czasie szkolenia załoga „Orła” ćwiczyła obronę morskich szlaków komunikacyjnych, monitoring żeglugi, poszukiwanie, wykrywanie oraz śledzenie wrogich jednostek pływających. Jednostka nadal pełni ważną rolę w systemie obronnym Polski.