Historia Samochodów Strażackich Bedford w Polsce

Powojenne zapotrzebowanie na sprzęt pożarniczy

Po zakończeniu II wojny światowej polska straż pożarna zmagała się z dotkliwym brakiem sprzętu do gaszenia pożarów. Duża jego część uległa zniszczeniu podczas działań wojennych, a ocalałe pojazdy, w tym samochody pożarnicze, miały być ewakuowane przez wycofujących się Niemców w 1945 roku. Strażacy często musieli ściągać z cmentarzysk samochodowych uszkodzone pojazdy i po remontach przeprowadzanych we własnym zakresie wprowadzać je do eksploatacji.

Dużą pomocą w wyposażeniu straży pożarnych były dostawy z przydziału UNRRA, obejmujące samochody marki Ford, Dodge, GMC i Studebaker. Na podwoziach tych samochodów, również we własnym zakresie, wykonywano zabudowy pożarnicze. Jednak brakowało zunifikowanych i seryjnie produkowanych pojazdów.

zdjęcie archiwalne powojennej remizy strażackiej z różnorodnym sprzętem

Bedford OLBZ: Pierwsze powojenne seryjne samochody pożarnicze

Zakup i produkcja

W 1948 roku Polska zakupiła łącznie 152 podwozia Bedford produkcji angielskiej. W 1949 roku rozpoczęto w Sanockiej Fabryce Wagonów „Sanowag” produkcję samochodów gaśniczych na tych podwoziach, które zostały zakupione z Danii. Były to pierwsze powojenne seryjne samochody pożarnicze w Polsce. Część z tych podwozi (30 sztuk) posiadała już zamontowaną autopompę. Produkcja samochodów gaśniczych na podwoziach Bedforda kończyła się w 1951 roku.

Pierwsze cztery egzemplarze tego pojazdu zmontowano jeszcze w 1948 roku w zakładach lotniczych PZL w Mielcu.

Charakterystyka zabudowy N-71

Samochód gaśniczy otrzymał oznaczenie GM-8, a jego czterodrzwiowe nadwozie pożarnicze o symbolu fabrycznym N-71 stanowiło jedną całość. Z przodu umieszczono dwa indywidualne fotele dla kierowcy i dowódcy. W przedziale załogi znajdowały się dwie ławki przeznaczone dla 8 osób. Przedział kierowcy był oddzielony od przedziału załogi schronem poprzecznym, w którym znajdowała się motopompa M8/8.

W tylnej obniżonej części nadwozia rozmieszczono schowki na sprzęt i armaturę pożarniczą, zamykane klapami. Pomiędzy błotnikami umiejscowiono węże ssawne, zaś na tylnym zwisie - dwukołowe zwijadła na węże (po jednym z każdej strony). Pozostały sprzęt znalazł miejsce na górnym pomoście zabudowy. Samochody Bedford były pierwszymi zunifikowanymi pojazdami pożarniczymi, które otrzymała po wojnie polska straż pożarna.

schemat zabudowy pożarniczej Bedford OLBZ N-71

Unikatowy egzemplarz: Bedford z Zakładowej Straży Pożarnej Anwil

Długa służba i historyczne znaczenie

Samochód gaśniczy marki Bedford, który przez blisko 40 lat służył w Zakładowej Straży Pożarnej Anwil z Grupy Orlen (utworzonej 29 lipca 1970 roku we Włocławku), jest obecnie jedynym w Polsce egzemplarzem tej marki. Auto brało udział w wielu akcjach ratowniczych na terenie Anwilu, a także było wykorzystywane poza firmą do działań prowadzonych na rzecz mieszkańców regionu kujawsko-pomorskiego. Pojazd był również zaangażowany w zabezpieczenie wizyty Jana Pawła II we Włocławku w 1991 roku.

Andrzej Krajewski, kierownik zespołu technicznego w Zakładowej Straży Pożarnej Anwilu, podkreślił, że pojazd ten niezawodnie pełnił służbę przez blisko 40 lat i pomimo swojego wieloletniego stażu, jest nadal sprawny i potencjalnie gotowy do realizacji kolejnych działań ratowniczych.

zdjęcie strażackiego Bedforda z Anwilu w akcji lub na tle zakładu

Przekazanie do Centralnego Muzeum Pożarnictwa

Strażacki Bedford z Anwilu trafił do kolekcji zabytkowych pojazdów Centralnego Muzeum Pożarnictwa w Mysłowicach, jednej z największych tego typu instytucji w Europie, której zbiory liczą ponad 4 tysiące eksponatów.

Janusz Gancarczyk, dyrektor Centralnego Muzeum Pożarnictwa, zaznaczył, że wyprodukowany w Wielkiej Brytanii Bedford z Anwilu jest w niezwykle rzadkiej konfiguracji i posiada wyjątkową zabudowę. Prezentowany jako element kolekcji plenerowej, cieszy się dużym zainteresowaniem i jest jedną z najważniejszych atrakcji placówki. Dyrektor Gancarczyk przyznał, że przekazany samochód zajmuje ważne miejsce w tamtejszej kolekcji samochodów zabytkowych, liczącej ponad 50 pojazdów, w tym aut produkowanych w USA, Niemczech i Czechach.

Centralne Muzeum Pożarnictwa, Mysłowice

Bedford N-70 z Muzeum Pożarnictwa w Kotuniu

Muzeum Pożarnictwa w Kotuniu posiada jedyny zachowany w Polsce kompletny samochód zabudowany w 1951 roku w Sanockiej Fabryce Wagonów „Sanowag” w Sanoku na zakupionym w Anglii podwoziu samochodu ciężarowego Bedford OLBZ. Symbol fabryczny tego konkretnego samochodu to N-70. Pojazd osiągał prędkość 65 km/h. Został podarowany do muzeum 18 lipca 1986 roku przez Komendę Rejonową Straży Pożarnych w Garwolinie.

W 2021 roku rozpoczęto renowację tego cennego zabytku, dzięki dotacji celowej Urzędu Marszałkowskiego Województwa Mazowieckiego. Prace konserwatorsko-restauratorskie obejmą podwozie z silnikiem i układem jezdnym, a ich celem jest doprowadzenie samochodu do pełnej sprawności z dopuszczeniem do ruchu na drogach.

zdjęcie Bedforda N-70 z Muzeum Pożarnictwa w Kotuniu

Szerszy kontekst: Pozyskiwanie sprzętu pożarniczego po II wojnie światowej

Źródła pozyskiwania pojazdów dla Polski w latach 1945-1947 były różnorodne. Oprócz zaopatrzenia ze strony UNRRA, dzięki której do Polski trafiło około 25 tysięcy samochodów demobilowych, istotne były także wojenne dostawy Lend-Lease oraz zakupy rządu polskiego w demobilach zachodnich. Nie można zapominać, że znaczną część samochodów ciężarowych stanowił sprzęt zdobyczny i pozostawiony w Polsce przez Niemców po działaniach wojennych. Pozyskiwano je w różny, niekiedy niecodzienny sposób, w tym wydobywano z pól bitewnych czy nawet z Zalewu Wiślanego, gdzie Niemcy zatopili sprzęt podczas ucieczki.

Niemieckie ciężarówki trafiały też do Polski w ramach powojennej rewindykacji mienia. W 1949 roku większość samochodów ciężarowych w Polsce pochodziła z powojennego demobilu, a najliczniejszą grupę tworzyły pojazdy marek Bedford, Chevrolet, Dodge, Ford, Fordson, GMC i Studebaker. Każda z tych marek była reprezentowana przez co najmniej trzy do pięciu modeli.

Kluczową kwestią był jednak sposób rozdzielania tych pojazdów. Bezwzględny priorytet miało wojsko, następnie służby „utrwalające władze ludową” (bezpieka, KBW, milicja), a potem przedsiębiorstwa odbudowujące kraj, firmy komunikacyjne i służby sanitarne. Straż pożarna znajdowała się na samym końcu kolejki, otrzymując ostatki zaopatrzenia motoryzacyjnego w dalece niewystarczającej liczbie - pojazdy w najgorszym stanie technicznym, modele bardzo trudne w naprawie, wyeksploatowany sprzęt poniemiecki lub auta już wcześniej zużyte przez inne podmioty. Przykładem są amerykańskie wozy Bantam BRC, które trafiły do straży, mimo że wyprodukowano je w małej serii, a części zamienne do nich były praktycznie niedostępne.

tags: #historia #samochod #strazacki #bed #fort