Hobby, zwane potocznie konikiem lub pasją, to czynność wykonywana dla relaksu w czasie wolnym od obowiązków. Może łączyć się ze zdobywaniem wiedzy w danej dziedzinie, doskonaleniem swoich umiejętności w pewnym określonym zakresie, albo też nawet z zarobkiem, lecz głównym celem pozostaje przyjemność płynąca z uprawiania hobby. Hobbyści-amatorzy liczni są w niektórych dziedzinach nauki, np. entomologia, botanika, zoologia, przyczyniając się do ich rozwoju. Wiele dyscyplin naukowych zawdzięcza swoje początki hobbystom, co podkreśla edukacyjny wymiar pasji.
Pasja strażackiego kolekcjonera: zbiory Pana Pladzyka
Jednym z przykładów pasji, która wykracza poza zwykłe zainteresowanie, jest kolekcjonowanie wozów strażackich. Pan Pladzyk, dyrektor zarządu wykonawczego Oddziału Wojewódzkiego Związku Ochotniczych Straży Pożarnych RP, zgromadził imponującą kolekcję miniaturowych pojazdów i innych pamiątek związanych ze strażą pożarną.
Rozmach kolekcji miniaturowych pojazdów

W gabinecie Pana Pladzyka znajduje się około 160 miniatur pojazdów. Dzięki temu, że gabinet mieści się w budynku Oddziału Wojewódzkiego Związku Ochotniczych Straży Pożarnych RP, miejsca dla pojazdów nie brakuje, a eksponaty stoją równo zaparkowane. Wśród nich znaleźć można niezwykłe okazy, od starych sikawek parowych i tych ciągniętych przez konie, po nowoczesne wozy lotniskowe i samojezdne modele.
Osobną półkę zajmują potężne wozy lotniskowe, a wyżej stoją miniatury wykonane jeszcze w czasach PRL-u. Wśród nich wyróżnia się "poczciwy star z drabiną". Jak wspomina Pan Pladzyk, związany ze strażą pożarną od prawie 40 lat: «Wystarczy pokręcić korbką i drabina podnosi się. Można też rozwinąć wąż gaśniczy. Takie wozy były kiedyś na wyposażeniu zawodowych straży pożarnych w Polsce, a ich miniatury można było nabyć w kioskach Ruchu».
Unikatowe eksponaty i ich historia

W kolekcji znajduje się również "nietypowy" pojazd, który budzi zdziwienie. «Nikt mi nie chce uwierzyć, że takie wozy istnieją naprawdę» - pasjonat zdejmuje z półki kolejny eksponat. Samochód ten ma strażackie barwy i dwie kabiny: jedną z przodu, drugą z tyłu. Pan Pladzyk tłumaczy jego przeznaczenie: «Widziałem taki samochód na targach w Hanowerze. Wykorzystywany jest do działań ratowniczo-gaśniczych w tunelach pod Alpami, ponieważ samochód mający jedną kabinę mógłby mieć w pewnych okolicznościach problemy z wyjazdem z tunelu».
Proces zdobywania eksponatów jest dla kolekcjonera kluczowy. «Klucz jest jeden: jeśli nie mam jakiegoś wozu, to muszę go zdobyć» - stwierdza Pan Pladzyk. Część miniaturowych wozów przywiózł z zagranicy, część zdobył w kraju. Pierwszy pojazd do swojej kolekcji kupił, mając 29 lat. Praca w straży pożarnej stanowiła dla niego swego rodzaju usprawiedliwienie dla rozwijania tej pasji. Przez lata gromadził kolejne pojazdy, a gdy kolekcja rosła, musiał przenieść ją z domu do miejsca pracy. Pasjonat planuje "trochę przystopować", zwłaszcza w obliczu zbliżającej się emerytury i perspektywy zabrania kolekcji do domu, niepewny reakcji żony.
Od modeli do filatelistyki: poszerzanie zainteresowań

Poza modelami samochodów, kolekcja obejmuje również inne pamiątki strażackie, takie jak hełmy. Na jednej ze ścian gabinetu wisi aż 40 sztuk. Najstarszy pochodzi z 1933 roku, jest metalowy i polskiej produkcji. Wśród nich są eksponaty z PRL-u oraz jeden ze Stanów Zjednoczonych.
Pan Pladzyk poświęca coraz więcej uwagi także znaczkom i kartkom pocztowym związanym ze strażą pożarną. Powód jest prozaiczny - zajmują mniej miejsca. «Są z Dalekiego Wschodu, Ameryki Łacińskiej, Afryki. Najpiękniejsze znaczki pochodzą z najbiedniejszych krajów. A to dlatego, że to pewna reklama takiego państwa, a poza tym jest cała armia filatelistów, którzy takie znaczki chcą kupić» - ocenia kolekcjoner. W 2017 roku pasjonat z Gdańska planował zorganizować wystawę filatelistyczną poświęconą straży pożarnej, a w dalszej przyszłości zamierza zająć się opracowywaniem historii ochotniczych straży pożarnych w województwie.
Rola wystaw w edukacji i popularyzacji hobby
Cykliczne wydarzenia muzealne

Muzea odgrywają kluczową rolę w prezentowaniu i edukowaniu społeczeństwa na temat różnorodnych pasji. Co kilka lat Muzeum Solca im. księcia Przemysła zaprasza kolekcjonerów i hobbystów do podzielenia się swoimi zbiorami i pasją. Jedną z takich inicjatyw jest cykliczna wystawa „Mam hobby”. Jak podkreśla Rafał Kubiak, dyrektor muzeum Solca: «W repertuarze naszego muzeum mamy dwie wystawy cykliczne. To wystawa pt. „Nabytki”, którą pokazujemy na początku każdego roku. Drugą jest właśnie wystawa „Mam hobby”. Organizujemy ją co kilka lat i zawsze jest to wielkie święto, na które wszyscy czekają».
Sale wystawiennicze podczas takich wydarzeń pękają w szwach, co świadczy o dużym zainteresowaniu publiczności. Chcąc obejrzeć eksponaty, trzeba przeciskać się między gośćmi. Większość wystaw z cyklu „Mam hobby” (w ciągu ostatnich 15 lat było ich pięć, obecna jest szóstą) przygotował Łukasz Wojtecki - pracownik muzeum, zapalony kolekcjoner i działacz „Klubu Kolekcjonera”, który od 10 lat działa przy muzeum Solca, skupiając głównie numizmatyków i filatelistów.
Różnorodność pasji na wystawie "Mam hobby"
Wystawa „Mam hobby” prezentuje zbiory wielu pasjonatów. Łukasz Wojtecki zbiera m.in. kartki pocztowe i koperty o tematyce wojskowej, dotyczące udziału Polaków w Igrzyskach Olimpijskich oraz udziału polskiej reprezentacji w piłce nożnej w mistrzostwach świata i Europy. Jako zapalony kibic Unii Solec Kujawski, na wystawie pokazał także pamiątki klubowe, zwłaszcza kibicowskie koszulki.
Na ekspozycji zgromadzono zbiory aż 24 kolekcjonerów i hobbystów. Niektórzy, jak Kazimierz Porębski, nestor soleckich filatelistów, uczestniczyli we wszystkich edycjach wystawy. Podobnie Jerzy Janczur, miłośnik malarstwa, pokazał kilka swoich szkiców dotyczących miasta na wystawie czasowej „Mam hobby”, która prezentowana będzie w Villi Anna do stycznia 2026 r. Zupełnie wyjątkową postacią jest Leszek Marchel, uczestnik pięciu wystaw, na których za każdym razem prezentuje inną swoją kolekcję - po motocyklach i modelach pojazdów kartonowych, przyszedł czas na kubeczki świąteczne.
Wśród soleckich kolekcjonerów i hobbystów pojawiają się także nowe nazwiska, jak Jolanta i Jerzy Ulaszek, którzy hobbystycznie zajmują się pszczelarstwem i zaprezentowali związane z tą pasją eksponaty. Katarzyna Tomczuk prezentuje zupełnie wyjątkową kolekcję broszek, które zbiera od najmłodszych lat. «Pierwszą broszkę dostałam od babci, wykonana była z modeliny. Teraz mam ich kilkaset. Kupuję je m.in. na pchlich targach. Do muzeum przyniosłam może jedną czwartą mojej kolekcji. Z wszystkich swoich podróży zamiast magnesów przywożę broszki. Noszą je także na co dzień. Są w stałym użyciu» - opowiada kolekcjonerka. Podkreśla ona, że w muzeum można zobaczyć broszki z różnych czasów, co pokazuje zmieniające się trendy w modzie.
Wkład kolekcjonerów w dziedzictwo kulturowe
Wystawa oferuje coś dla każdego: pasjonaci kolei mogą podziwiać modele Krzysztofa Szpytma, miłośnicy sportu - zbiory Łukasza Czarczyńskiego i Agnieszki Ossowskiej, fotografii - Sławomira Kołtuńskiego, rysunku - Małgorzaty Krzyckiej, a szydełkowania - Kingi Rubaszewskiej. Są także zbiory starych przedmiotów używanych niegdyś w gospodarstwie domowym, takich jak żelazka na węgiel, lampy naftowe czy młynki do kawy na korbkę, pochodzące z kolekcji Zenona Pinińskiego i Józefa Zawadka. Nie brakuje również nowości, jak choćby kolekcja kart Lego Ninjago. Takie wystawy edukują publiczność, prezentując historyczne przedmioty i współczesne zjawiska, a także inspirują do rozwijania własnych pasji.
tags: #hobby #kolekcja #edukacja #wozy #strazackie