Ogromny pożar hurtowni kartonów i części motoryzacyjnych w Mikołowie

W nocy z 24 na 25 czerwca 2019 roku Mikołów doświadczył jednego z największych pożarów w historii powiatu. Na terenie firm przy ul. Żwirki i Wigury wybuchł ogromny pożar, który strawił hale magazynowo-produkcyjne, w których składowano kartonowe opakowania i części motoryzacyjne.

Skala pożaru i charakter obiektu

Zgłoszenie o pożarze hali przy ul. Żwirki i Wigury 65 na Nowym Świecie w Mikołowie wpłynęło do dyżurnego numeru 112 kilka minut przed godziną pierwszą w nocy 25 czerwca. Wezwani na miejsce strażacy zauważyli, że płonie obiekt produkcyjno-magazynowy, w którym wytwarzane są kartonowe opakowania oraz produkowane są części motoryzacyjne. Ogień w mig zajął składowane tam kartony.

Ogień bardzo szybko zaczął się rozprzestrzeniać, obejmując znaczną powierzchnię. Początkowe doniesienia mówiły o 20 tysiącach metrów kwadratowych, jednak późniejsze szacunki wskazywały na powierzchnię pożaru rzędu około 10 600 do 12 000 metrów kwadratowych. Paliły się przede wszystkim kartony oraz opakowania tekturowe i części samochodowe. W wyniku działania ognia zawaliły się dachy dwóch hal o konstrukcji stalowej.

Zdjęcie przedstawiające rozległy pożar hal produkcyjnych, widoczny słup dymu i płomienie

Przebieg akcji gaśniczej

Akcja gaśnicza była niezwykle trudna i wymagała zaangażowania szerokich sił. W sumie w akcji brało udział 48 zastępów straży pożarnej, co stanowiło około 160 strażaków z jednostek zawodowych i ochotniczych z Mikołowa, Katowic, Tychów, Chorzowa i Gliwic, a także powiatowych OSP. W tym prawie wszystkie formacje ochotnicze z powiatu mikołowskiego oraz jednostki zawodowe z sąsiednich komend.

Strażacy pracowali w ekstremalnie trudnych warunkach. Wysoka temperatura, dochodząca do prawie 1000 stopni Celsjusza, oraz silne zadymienie sprawiały, że przez cały czas musieli pracować w aparatach tlenowych. Akcję utrudniały również problemy z zaopatrzeniem w wodę. Jak wyjaśnił Jakub Gendarz, oficer prasowy KP PSP Mikołów, rozmiar pożaru był tak wielki, że hydranty znajdujące się na tym terenie nie były w stanie dostarczyć wystarczającej ilości wody. W akcji uczestniczyło około 20 wozów strażackich, które dowoziły wodę z hydrantów rozmieszczonych w różnych częściach miasta.

Do gaszenia użyto specjalistycznego sprzętu, w tym dwóch wozów bojowych z podnośnikami, samochodu ratownictwa chemicznego oraz kontenerów ze środkiem pianotwórczym. Mimo kilkugodzinnych wysiłków hala całkowicie spłonęła.

Nagranie z drona pokazuje rozległe zniszczenia po zabójczym tornadzie w Brazylii

Uratowane obiekty i straty

Po około trzech godzinach, około 3:19, ogień został opanowany i pożar już się nie rozprzestrzeniał, choć dogaszanie pogorzeliska trwało wiele godzin. Nad miejscem pożaru przez całą noc unosił się słup dymu, a do południa dnia następnego słychać było jeżdżące na sygnale strażackie wozy.

Dzięki sprawnej akcji strażaków udało się uratować przylegający do spalonego obiektu trzeci segment hali oraz budynek biurowy, który jednak został w znacznym stopniu zniszczony. Co najważniejsze, nie dopuszczono do rozprzestrzeniania się płomieni na pobliskie zbiorniki z azotem oraz dwa zbiorniki z gazem propan-butan, znajdujące się kilkadziesiąt metrów od miejsca pożaru. Udało się również uchronić około 6 tysięcy metrów kwadratowych powierzchni kompleksu.

Na szczęście w pożarze nikt fizycznie nie ucierpiał. Spore straty materialne ponieśli jednak właściciele dwóch zakładów korzystających z hal. Z zawalonego dachu, stopionych pod wpływem temperatury hartowanych szyb, powykręcanych prętów i blach oraz stosów spopielonych kartonów pozostały jedynie zgliszcza.

Zdjęcie przedstawiające zniszczenia po pożarze: zawalony dach, spalone konstrukcje, sterty kartonów

Dochodzenie i szacowanie przyczyn

Dogaszanie pogorzeliska trwało wiele godzin, by sprawdzić teren, użyto dwóch koparek, które wywoziły spalone kartony, a te zaś były stale przelewane wodą. Zgodnie z decyzją nadzoru budowlanego, wszystkie dotknięte pożarem obiekty zostały czasowo wyłączone z użytkowania.

Przyczyny pożaru bada policja wraz z biegłymi z zakresu pożarnictwa. Na razie nie wiadomo, co było przyczyną tego zdarzenia. Trwa liczenie strat. Jak przyznał Wiesław Kawala, naczelnik Wydziału Zarządzania Bezpieczeństwem starostwa powiatowego, "jak długo powiat istnieje, czyli od 20 lat, nie mieliśmy pożaru o takich rozmiarach".

tags: #hurtownia #kartonow #w #mikolowie #pozar