W ostatnim czasie na terenie gminy Tarczyn i w jej bezpośredniej okolicy odnotowano dwa poważne zdarzenia pożarowe. Incydenty te, dotyczące zarówno zakładu produkcyjnego, jak i domku letniskowego, wymagały zaangażowania wielu jednostek straży pożarnej i doprowadziły do znaczących strat materialnych, a w jednym przypadku - do obrażeń osoby poszkodowanej.
Poważny pożar w zakładzie spożywczym w Tarczynie
W nocy z niedzieli na poniedziałek doszło do pożaru hali magazynowo-biurowej w zakładzie spożywczym, zlokalizowanym przy ulicy Polnej w Tarczynie, w województwie mazowieckim. Zauważono go wczoraj po godzinie 2 w nocy.
Na miejsce zdarzenia skierowanych zostało szesnaście zastępów straży pożarnej, w tym dwa ciężkie wozy z Ochotniczej Straży Pożarnej w Raszynie. Akcja gaśnicza była utrudniona, ponieważ strażacy nie mogli dostać się do środka płonącej hali, gdyż konstrukcja groziła zawaleniem. W związku z tym musieli ograniczyć swoje działania do podawania wody z zewnątrz i obrony sąsiedniego budynku hali produkcyjnej, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się ognia.
Magazyn o konstrukcji stalowej i powierzchni około 1200 metrów kwadratowych spłonął doszczętnie. Zakład, w którym wybuchł pożar, zajmuje się produkcją tortilli. Przyczyny wybuchu pożaru nie są znane i zostaną ustalone w ramach policyjnego śledztwa.

Pożar domku letniskowego z wybuchem butli gazowej w Przypkach
Do kolejnego zdarzenia pożarowego doszło w miejscowości Przypki, znajdującej się w gminie Tarczyn, gdzie zapalił się domek letniskowy. Na skutek podwyższonej temperatury doszło również do wybuchu butli gazowej, która znajdowała się wewnątrz domku.
Na szczęście przebywający w środku mężczyzna w wieku około 80 lat zdążył w porę opuścić pomieszczenie. Poszkodowany doznał poparzeń, ale był przytomny. Mł. bryg. Łukasz Darmofalski z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Piasecznie przekazał, że domek o wymiarach około 5 na 7 metrów w całości został objęty pożarem.
Strażacy napotkali pewien problem podczas dojazdu do miejsca pożaru. Piękne, zielone żywopłoty po obu stronach drogi, choć estetyczne, niestety zawężają uliczkę i utrudniają przejazd wozów strażackich. Przyczyny, dla których ogień pojawił się w domku letniskowym w Przypkach, również nie są znane i stanowią przedmiot dochodzenia.