Analiza i znaczenie prób wysiłkowych przed komorą dymową w OSP i PSP

Wprowadzenie do problematyki żywienia i nawodnienia strażaków

Współpraca z pracownikami Akademii Pożarniczej zaowocowała powstaniem dokumentu "Zalecenia dotyczące żywienia i nawodnienia". Kluczowym czynnikiem wpływającym na kondycję fizyczną strażaków Państwowej Straży Pożarnej (PSP) i Ochotniczych Straży Pożarnych (OSP) jest prawidłowa, czyli dobrze zbilansowana i urozmaicona dieta.

Prawidłowa dieta warunkuje dobry stan odżywienia organizmu, który wspomaga:

  • Wydolność fizyczną.
  • Optymalną powysiłkową regenerację.
  • Utrzymanie dobrego stanu nawodnienia.

Zaleca się, aby prawidłowa dieta była stosowana przez cały czas, nie tylko podczas ćwiczeń, ale również w trakcie rzeczywistych akcji ratowniczych. Z przygotowanych zaleceń można dowiedzieć się, co należy jeść i pić przed, w trakcie i po teście w komorze dymowej.

Zalecenia zostały zrealizowane na podstawie wyników VI etapu programu wieloletniego pn. "Rządowy Program Poprawy Bezpieczeństwa i Warunków Pracy", finansowanego w zakresie zadań służb państwowych ze środków Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Zadanie nr: 3.ZS.12. miało tytuł: "Stan nawodnienia a zaburzenia odporności wśród funkcjonariuszy wybranych służb mundurowych". Koordynatorem Programu był Centralny Instytut Ochrony Pracy - Państwowy Instytut Badawczy.

Dyskusja na temat bezpieczeństwa prób wysiłkowych i ćwiczeń w komorze dymowej

Wątek "Komora dymowa - czy jest obowiązkowa?" wywołuje gorące dyskusje dotyczące bezpieczeństwa strażaków podczas ćwiczeń. Pojawiają się głosy krytykujące relatywizowanie licznych zgonów strażaków podczas ćwiczeń, które są zrzucane na karb słabej sprawności czy zdrowia. Podkreśla się, że strażacy z PSP przechodzą coroczne testy sprawności i badania lekarskie, a mimo to dochodzi do tragicznych zdarzeń, jak w przypadku strażaka, który przeszedł próbę wysiłkową, ale komora skończyła się NZK (niezdolny do pracy). Wskazuje się na potrzebę zmiany metodologii badań lub samych ćwiczeń, jeśli nie wykluczają one tego typu sytuacji.

Podkreślana jest konieczność pochylenia się nad tematem kolejnych zgonów przy próbach wysiłkowych, zamiast bagatelizowania problemu. Zwraca się uwagę na straty wody i skoki temperatury ciała u podchorążych w trakcie komory dymowej, co sugeruje potrzebę analizy tych zjawisk.

Pojawia się pytanie, dlaczego w sytuacji, gdy złamała się drabina i wszystkie wycofano, w związku z komorą i testem ginie kolejny strażak. Sugeruje się zawieszenie tych testów, które poza spokojnym przejściem komory i przypomnieniem sobie pracy w aparacie, nie są do niczego potrzebne, i skupienie się na problemie. Wskazuje się na amerykańskie normy dotyczące ćwiczeń oddechowych i budowania wydolności jako przykład dobrych praktyk.

Różne perspektywy na trudność i cel komory dymowej

Część strażaków uważa, że komora dymowa nie jest problemem, nie jest na czas i można ją spokojnie przejść. Kwestionuje się potrzebę obaw przed próbą wysiłkową, sugerując, że w trakcie służby przewidziane są ćwiczenia fizyczne, które pozwalają na poprawę kondycji, na przykład poprzez bieganie w aparacie na plecach.

Z drugiej strony, pojawiają się głosy, że coś jest nie tak i nie można zrzucać winy wyłącznie na "ciężką" komorę dymową. Podkreśla się, że jeśli dla kogoś jest ona problemem, to nie chciałby, aby taki ratownik był w jego rocie, zwłaszcza przy ewakuacji poszkodowanych.

Zauważa się, że sprawność strażaków i ich podejście do zdrowia w ostatnich dekadach znacząco wzrosło. Przywołuje się czasy, gdy w jednostkach panowały inne nawyki, a mimo to obecnie obserwuje się coraz więcej zgonów na ćwiczeniach. Pojawia się pytanie o przyczynę tej sytuacji.

Krytykowane jest podejście, w którym strażacy nie przywiązują wagi do podziału na strefy czystą, brudną i przejściową, co może świadczyć o braku świadomości lub lekceważeniu zasad bezpieczeństwa.

Pojawia się opinia, że komora dymowa jest "bzdetem", swoistym "figloparkiem", a osoby twierdzące, że jest zbyt trudna, są "spasionymi knurami". Podkreśla się świadomość wybranego zawodu, odpowiedzialność za życie poszkodowanych i kolegów, a także potrzebę dbania o kondycję fizyczną poprzez ćwiczenia na siłowni, bieganie czy gry zespołowe.

Wskazuje się, że problemem jest tolerancja braku sprawności fizycznej, co może skutkować problemami podczas akcji ratowniczych. Ćwiczenia mają na celu wyłapywanie i korygowanie błędów, w tym indywidualnego braku sprawności psychofizycznej. Komora dymowa może być miejscem, gdzie ujawniają się problemy, wymagające dalszej pomocy lub modyfikacji zadań.

Zauważa się, że obawy przed testami sprawności fizycznej, które są nie do niezaliczenia, mogą mieć osoby, które mają problemy z badaniami lekarskimi, a co gorsza, mogą zasłabnąć podczas akcji.

schemat budowy i działania komory dymowej

Niedoskonałości systemu badań lekarskich i ich wpływ na bezpieczeństwo

Podkreśla się znaczenie zasady "Im więcej potu na ćwiczeniach, tym mniej krwi w akcji", wskazując na potrzebę jakichkolwiek zajęć, nawet w formie zabawy. Zauważa się, że możliwości aktywnego spędzania czasu są liczne.

Wyrażane jest ubolewanie nad śmiercią strażaka, ale jednocześnie kwestionuje się, że to komora dymowa była przyczyną. Porównuje się to do rezygnacji z ćwiczeń z wysokościówki z obawy przed upadkiem czy z ćwiczeń wodnych z obawy przed utonięciem.

Pojawia się problem dopuszczania do komór strażaków OSP, gdzie niektórzy trzymają się limitów CTK czy tętna, ale zdarzają się przypadki, gdy strażak nie jest dopuszczany. Rodzi to pytanie o to, jakim cudem badania lekarskie medycyny pracy przechodzą osoby z chorobami, takimi jak cukrzyca, a mimo to pojawiają się na komorze.

Dwie historie dotyczą druhow OSP, gdzie sprawność, wiek i stan zdrowia odgrywały rolę, ale nie zakończyły się NZK w komorze. Jeden z nich udar dostał. Porównuje się to do wypadków na poligonach w MON, sugerując, że nie powinny one prowadzić do zaprzestania ćwiczeń.

Wiek 39 lat nie jest uznawany za znaczący problem. Podkreśla się, że problemem nie jest komora, lecz szeroko rozumiany stan zdrowia, a komora nie ma tu nic do rzeczy, ponieważ podobny incydent mógłby wydarzyć się podczas akcji.

Zauważa się, że komora dymowa może nie wnosić wiele do tematu strażackiego rzemiosła i można by wymyślić coś ciekawszego. Jednakże, podkreślanie, że komora jest ćwiczeniem obciążającym strażaka, jest absurdalne. Przy wadze 105 kg i wieku 50 lat, po przejściu komory pozostawała prawie połowa butli, co sugeruje, że obciążenie jest niewielkie w porównaniu do realnych działań podczas pożaru.

Główne problemy wskazane przez strażaków to:

  • Przyzwolenie na liczne zaniedbania w służbie, takie jak nieuczciwe testy sprawnościowe.
  • Tolerowanie badań okresowych przynoszonych od prywatnych lekarzy.
  • Ukrywanie strażaków, którzy się zaniedbali i odpuścili.
  • Brak reakcji na przemęczenie wynikające z pracy na kilku etatach.
  • Pójście strażaka spać zamiast zajmowania się kondycją.

Podkreśla się, że problemem nie jest wysiłek na komorze, a raczej postawa samych strażaków. W rozważaniach nie uwzględnia się członków OSP, ze względu na inną skalę problemu.

Pojawia się pytanie o przyszłość: czy coś zmienić, czy zostawić jak jest? Sugeruje się rezygnację z komory dymowej, podobnie jak z części aspiranckiej, zamianę ćwiczeń na symulatorach na doskonalenie jazdy do sklepu, skrócenie czasu szkolenia podstawowego i studiów MBA.

Wady badań lekarskich i ich konsekwencje

Głosy wskazują na to, że jeśli 30- i 40-latkowie po badaniach w poliklinikach i wstępnych kończą życie pod ziemią, to coś powinno się zmienić, zwłaszcza że ludzie w PSP będą służyć coraz dłużej.

Jakość badań okresowych w resortowych poliklinikach jest oceniana nisko, na 2 w skali szkolnej. Zastanawiające jest, jakim cudem niektórzy starsi koledzy zaliczają "mityczną próbę wysiłkową", sugerując, że "papier wszystko przyjmie".

Nie broni się sensu przeprowadzania testu w komorze dymowej w aktualnej formie, ale podziela się zdanie przedmówców. Podkreśla się, że przy komorze każdy musi nałożyć aparat na plecy i zmierzyć się z większym wysiłkiem fizycznym. Wskazuje się, że przy działaniach ratowniczych, jeśli strażak boi się wysiłku, może się schować lub stanąć przy autopompie, a w przypadku braku ludzi przyjadą jednostki OSP, które nałożą aparaty.

Ta "bylejakość" jest powszechnie tolerowana. Podejście do sportu w służbie jest różne - kto chce, dba o siebie, a kto nie chce, ma sprawność w nosie i nie ponosi z tego powodu konsekwencji.

Krytykowane jest, że dwaj ostatni Komendanci Główni, mimo że byli sportowcami, nic pozytywnego w tym temacie nie zrobili, podobnie jak ich poprzednicy.

Pojawia się pytanie o rolę dowódcy zmiany, który powinien pilnować strażaka, czy dba o swoją kondycję fizyczną podczas obowiązkowych zajęć fizycznych na JRG. Podkreśla się, że dowódca zmiany ma moc, aby wymagać ćwiczeń od swoich podwładnych.

Zwraca się uwagę, że nie każdy dowódca zmiany stawia wysokie wymagania, ponieważ sam może być "antysportowcem". Jednakże, Komendant Główny jako szef i przełożony wszystkich przełożonych w PSP wyznacza kierunek i stawia wymagania, które przechodzą na niższe szczeble.

Podkreśla się, że dowódca zmiany jest kluczowy do funkcjonowania JRG i zmiany służbowej. To on spędza 24 godziny ze swoimi podwładnymi i jemu najbardziej powinno zależeć na ich dyspozycji.

Alternatywne spojrzenie na problematykę badań i ćwiczeń

Niektórzy nie doszukują się problemów w badaniach lekarskich, argumentując, że jeśli zaczną upatrywać w tym problemu, to normy staną się tak niewysrubowane, że połowa stanu osobowego nie będzie się nadawać do służby.

Problem jest w komorze dymowej, ponieważ "komora komorze nierówna". Istnieją bardziej skomplikowane i trudniejsze komory, a także takie, które przechodzi się z łatwością. Sugeruje się, że na początek, jako praktykę, można by zrezygnować ze ścieżki zdrowia i zobaczyć, czy przyniesie to efekty.

Zwraca się uwagę na testy sprawnościowe - jeśli ktoś sobie nie radzi, nie powinien być to koniec kariery, ale otwarcie nowej ścieżki i przejście do biura na SK, gdzie można by pomyśleć o innych warunkach zdawania testów.

Pojawia się stwierdzenie: "IT'S NOT SOMETHING YOU DO."

Krytykowane jest kojarzenie zgonów strażaków wyłącznie podczas dwóch pożarów, wskazując, że było ich znacznie więcej i nie tylko przy pożarach (śmierć płetwonurka, NZK strażaka w Skierniewicach, NZK strażaka z WSP).

Regulacje prawne i praktyka przeprowadzania testów w komorze dymowej

Pojawia się pytanie o istnienie ustawy lub rozporządzenia określającego, jak często strażak powinien przechodzić komorę dymową. Niestety, nic na ten temat nie znaleziono.

Informacje wskazują na pismo z KW Wrocław, które sugerowało, że każdy strażak z PSP, aby zostać dopuszczonym do corocznych testów sprawności fizycznej, musi wcześniej pozytywnie zakończyć test w komorze dymowej. Miało to wiązać się z wyciąganiem konsekwencji służbowych, jednak ostatecznie nic z tego nie wyszło.

Opisane są wymagania dotyczące wyposażenia ćwiczebnej komory dymowej:

  • Instalacja sygnalizacyjna, oświetleniowa, alarmowa i wentylacyjna.
  • Przyciski sygnalizacyjne i bezpieczeństwa w przedziałach komory.
  • Możliwość odstąpienia od wymogów przy stosowaniu kamer i czujników lokalizacji.
  • Automatyczne włączenie instalacji oświetleniowej i oddymiającej po włączeniu sygnalizacji alarmowej.
  • Całkowita wymiana powietrza w pomieszczeniach komory w czasie nie dłuższym niż 90 sekund od chwili włączenia sygnalizacji alarmowej w przypadku stosowania środków pozorujących zadymienie.

Ponownie pojawia się informacja o piśmie z KW Wrocław. Pytanie o podstawę prawną takiego zarządzenia pozostaje otwarte.

Czasookres przeprowadzania testów w komorze dymowej przez strażaków PSP nie jest określony w ustawach ani rozporządzeniach. Uważa się, że jest to słuszne, ponieważ takie decyzje nie powinny być podejmowane przez Sejm, Senat czy Prezydenta RP lub ministra.

W latach 90. ubiegłego wieku ukazały się wytyczne Komendanta Głównego PSP dotyczące przeprowadzania ww. testów, które zakładały, że strażak podziału bojowego powinien przejść test co najmniej raz w roku. Wytyczne te nie zostały oficjalnie zniesione.

Mogą istnieć również zarządzenia, wytyczne czy inne uregulowania wewnętrzne na szczeblu KW bądź KM/KP. Przykładowo, w Wielkopolsce istnieją wytyczne w sprawie doskonalenia zawodowego JRG, gdzie również wyznaczono czasookres przeprowadzania testów w komorze dymowej (raz w roku).

Wspomina się o jednostkach w Kujawsko-Pomorskim, Świebodzinie i Mazowieckim, gdzie komory są używane w ramach doskonalenia zawodowego strażaków w służbie.

Praktyczne aspekty ćwiczeń przed komorą dymową

Pojawiają się pytania odnośnie do ćwiczeń przed komorą dymową, w tym szybkości bieżni, czasu jej użytkowania, a także sposobu przeprowadzenia ćwiczeń z drabiną i młotem. Padają pytania o to, czego można się spodziewać po samej komorze.

Bieżnia: 6 minut z prędkością 9-10 km/h.

Ćwiczenia przed przejściem komory nie są ściśle określone. Mają na celu podniesienie tętna do 130 uderzeń na minutę, a nie zmęczenie ćwiczącego. Kwestia ta jest sprawą indywidualną.

Pojawia się krytyka nadgorliwych osób, które błędnie uznały, że pomieszczenie do rozgrzewki ma spływać potem, stąd dziwne kryteria (30 m na drabinie, ileś tam pociągnięć młotem i bieżnia).

Podkreśla się, że ćwiczenia powinny być wykonywane w pełnym uzbrojeniu (w tym z SODO). Z doświadczenia wynika, że wielu mniej wydolnych strażaków miało problem z pokonaniem całości przed uruchomieniem się gwizdka. Panika w takich sytuacjach, zwłaszcza w ciemności, dymie i hałasie, może być problemem. Nabycie umiejętności reagowania w takich sytuacjach, w tym kontroli manometru, może być celem ćwiczeń.

Kwestia częstotliwości ćwiczeń w komorze jest ważna. Na etapie szkolenia są one bardzo potrzebne, a podczas służby także co jakiś czas nie zaszkodzi pokonanie komory. Być może powinno to być uzależnione od częstości pracy strażaka w aparatach.

W przypadku strażaków z dużych JRG, którzy mają powyżej 30 dni wyjazdowych w roku, prawdopodobnie kilkanaście razy w roku pracują w ODO. Jednakże, wśród nich są dowódcy i kierowcy, którzy aparaty jedynie sprawdzają.

Istnieje spora grupa strażaków, zwłaszcza z małych powiatów, która nie ma zbyt wielu okazji do pracy w ODO na akcjach. Mogą to robić na ćwiczeniach w JRG lub innych obiektach, ale komora daje warunki w miarę utrudnione.

W OSP jeszcze rzadziej używane jest ODO na akcjach. Do tego dochodzi szkolenie podstawowe OSP. W związku z tym, komory mogłyby być częściej wykorzystywane.

Ćwiczenia w komorze ogniowej

Problem polega na tym, że "komora komorze nierówna". Powinno się bazować na regulaminach komory, gdzie ilości ćwiczeń (mających na celu "zmęczyć" strażaka i spowodować zużycie powietrza) są dostosowane do czasu potrzebnego na pokonanie toru przeszkód (uzależnionego od długości komory, skali trudności itp.).

Podczas ćwiczenia w komorze dymowej, jeden ze strażaków miał badanie lekarskie przed wejściem. Lekarz stwierdził za wysokie ciśnienie i puls, przypisując to stresowi. Po godzinie ponowne badanie wykazało podobną sytuację, mimo braku problemów z ciśnieniem u 18-latka.

Pojawiają się pytania dotyczące "ścieżki treningowej", przedstawianej na YouTube:

  1. Bez Maski.
  2. W masce bez podłączonego automatu.
  3. W masce z podłączonym automatem.

W Świebodzinie widoczna była opcja 3. Podobna realizacja ma mieć miejsce w powiecie zielonogórskim. Pojawia się pytanie o ciężar i sposób ćwiczenia z maską bez aparatu.

Istnieje ograniczenie dotyczące maksymalnie 40 osób na rok, które mogą przejść komorę. Pojawia się również pytanie o sprawę z komorą w JOT w KSRG - ilu strażaków musi ją zaliczyć: wszyscy czy połowa?

Cytowane jest powiedzenie: "Pierwszą powinnością strażaka jest ratować życie. Kiedy tego nie robi, pierwszą powinnością strażaka jest szkolić się!" ~Szymon Kokot-Góra.

Inne cytaty: "Powiedz mi, a zapomnę. Pokaż mi i może zapamiętam."

tags: #jaki #czas #wysilokowy #przed #komora #osp