Stanisław Wokulski, główny bohater "Lalki" Bolesława Prusa, był postacią o złożonej osobowości, łączącą w sobie cechy pozytywistycznego przedsiębiorcy i romantycznego idealisty. Zawodowo zajmował się handlem, posiadając świetnie prosperujący sklep w Warszawie. Jego pracowitość i ambicja pozwoliły mu zdobyć dobrą opinię i uznanie nawet za granicą. Na swoje nieszczęście padł ofiarą uroku Izabeli Łęckiej i odtąd uczucie do tej lodowatej, bezwzględnej kobiety przejęło kontrolę nad jego życiem, wszystko mu podporządkował.

Narodziny obsesyjnej miłości Wokulskiego
Pierwsze spotkanie Wokulskiego i Izabeli następuje w teatrze. Mężczyzna, mający wówczas czterdzieści parę lat, przeżywa kryzys psychiczny i poczucie życiowej porażki. Owszem, coś tam osiągnął, jest szanowanym właścicielem sklepu, ale to za mało dla jego gwałtownej, upartej natury. Ideały i wydarzenia młodości - uniwersytet, powstanie styczniowe, kariera naukowa - nie przyniosły mu spełnienia. Edukacji nie ukończył z powodu powstania, które również się nie udało. Spędził kilka lat życia na Syberii, pracując w ramach katorgi w bardzo ciężkich warunkach. Kariery naukowej w Warszawie, z wykształceniem pół-samouka, nie miał okazji porządnie rozwinąć. Lecz mimo to, kryzys Wokulskiego, którego kulminacja przypada na ledwo wzmiankowany wieczór w teatrze, jest zupełny. Kupiec albo osunie się na zawsze w gorycz i apatię w poczuciu, że zmarnował swoje życie, albo przełamie się i zacznie wreszcie to, co powinien był robić lata wcześniej, czyli spoi swoją egzystencję z czterech czasowników: myśleć - pracować - kochać - żyć.
W Wokulskim rodzi się pierwszy od dawna impuls, by coś zrobić, by zbliżyć się do "mistycznego punktu". Jego uczuć nie nazwałby miłością i w ogóle nie był pewny, czy dla oznaczenia ich istnieje w ludzkim języku odpowiedni wyraz. Czuł tylko, że stała się ona jakimś mistycznym punktem, w którym zbiegają się wszystkie jego wspomnienia, pragnienia i nadzieje, ogniskiem, bez którego życie nie miałoby stylu, a nawet sensu. Szuka pretekstu, by ją spotkać, bywa w teatrach, na wystawach, spaceruje w Łazienkach.
Izabela Łęcka jest dla Wokulskiego tajemnicą, bo jest niedosiężna, może więc narzucić na nią swoją wizję kobiety idealnej. Na wizerunek Izabeli w oczach Wokulskiego składa się przecież wiele czynników: kulturowy wizerunek kobiety jako anioła, obdarzającego miłością mężczyznę, by go uwznioślić, jej arystokratyczne pochodzenie i wykształcenie, które uczyniły ją subtelniejszą i bardziej wyrafinowaną od przeciętnych kobiet, jakie do tej pory spotykał, jej młodość, jej umiejętności flirtowania i konwersacji, czar, do którego on nie jest przecież przyzwyczajony. Innymi słowy: Wokulski zaczyna w niej dostrzegać obietnicę lepszego życia, wypełnionego słodyczą. Wokulski zawsze próbował zdobyć to, czego chciał. Walka o własne pragnienia to dla niego naturalny stan. Nie po to własnymi siłami wydobył się z piwnicy w sklepie Hopfera, by teraz się poddać.

Strategia zdobycia: majątek jako środek
Stach, chcąc przypodobać się Izabeli, przystąpił do pomnażania swego majątku, a także próbował zaprzyjaźnić się z arystokratami i zaistnieć na salonach. Analizując swoje szanse, doszedł do wniosku, że jeżeli ma starać się o przychylność i rękę panny, musi zdobyć ogromny majątek. Jego strategia polegała na wzbogaceniu się na tyle, by Łęccy sami do niego przyszli. To prosty pomysł chłodnego umysłu o żelaznej woli. Nie wahając się zbyt długo, Wokulski zaangażował się w ryzykowne przedsięwzięcie, dostawy dla wojska. Zabiera całą gotówkę, którą dysponuje, sklep zostawia pod okiem plenipotenta, a sam jedzie na wojnę rosyjsko-turecką robić interesy.
Wiedział, że właśnie takim zachowaniem zdobędzie Izabelę, bowiem dla tej kobiety liczyły się przede wszystkim pieniądze. Dlatego wyjechał, aby zdobyć jeszcze większy majątek, powrócił jako prawdziwie majętny człowiek. W trakcie pobytu poza granicami nawet na chwilę nie zapomniał o ukochanej. Po powrocie dowiadywał się w sprawie sytuacji materialnej Łęckich, która nie była zadowalająca. W tej sytuacji odkupił od Łęckiego srebrną zastawę oraz weksle (po to, aby tamten miał pieniądze), ostatecznie kupił także kamienicę. W taki sposób próbował zdobyć uczucie Izabeli. Uwielbienie Wokulskiego było tak ślepe, że wykupił długi karciane Tomasza Łęckiego, wylicytował wysoko niewiele wartą kamienicę.
Uczucie do Łęckiej oszołomiło go do tego stopnia, że w pewnym momencie stracił kontrolę nad wydatkami. Zaczął trwonić majątek na zbytki, jak na przykład powóz, bo nie chciał być gorszy od arystokratów. Przeznaczył też spore fundusze na zakup kamienicy Łęckich, ale i to przecież nie zapewniło mu przychylności lodowatej Izabeli. Analiza realiów władzy i dominacji między Łęcką a Wokulskim pokazuje, jak mężczyzna stopniowo związuje się ekonomicznie z jej ojcem. Po sprzedaży kamienicy byt Łęckich zależy po prostu od tego, ile pieniędzy wypłaci im Wokulski w ramach zysku z resztek kapitału, który Tomasz Łęcki beztrosko powierza kupcowi.
Świat Izabeli Łęckiej: wychowanie, oczekiwania i społeczne uwarunkowania
Izabela pochodziła z arystokracji, całe swe życie była przekonana, że tylko ludzie pochodzący z jej sfery są naprawdę wartościowi oraz zasługują na zainteresowanie się nimi. Od najmłodszych lat stykała się z komunikatami: "Jestem jedynaczką. Od zawsze rozpieszczaną, chwaloną, przekonywaną, że zostałam stworzona do wyższych celów." Tak wychowywano większość arystokratycznych panien. W poczuciu wyjątkowości, wzmacnianym nieustannie przez otoczenie, weszła w dorosłe życie. W jej świecie oznaczało ono znalezienie dobrej partii i wyjście za mąż, bycie ozdobą domu, urodzenie dzieci, zadbanie o ich dobre wychowanie, dochowanie wierności mężowi. Uważała: "Nie mogę być żoną byle kogo. Owszem, wybieram, bo wierzę (młodzieńczą naiwnością), że spotkam „tego jedynego”, który będzie odpowiadał mi wyglądem, charakterem i bogactwem. Dlaczego mam w to nie wierzyć, skoro słyszę o tym od wszystkich naokoło. Nie chcę być towarem. Jestem wyjątkowa, niepowtarzalna, a nie jedną z wielu na rynku matrymonialnym."
Głównym pragnieniem Izabeli było zachowanie swojego dotychczasowego życia, ponieważ nie wyobrażała sobie życia w innym. Rozumiejąc, że wielki świat jest wyższym światem, panna Izabela dowiedziała się powoli, że do tych wyżyn wzbić się można i stale na nich przebywać tylko za pomocą dwóch skrzydeł: urodzenia i majątku. Jak to ujął Prus: „Trafny dobór nazwisk i majątków” - to były wyznaczniki dobrego zamążpójścia. Nie miłości - zamążpójścia. Izabela jak najbardziej pozostawała w paradygmacie miłości romantycznej. Wielka, idealna miłość to uczucie, które nigdy się nie spełnia. Obdarza się nim posąg Apollina czy prowincjonalnego skrzypka, ale nikt nie łączy go z małżeństwem. Po przejściu pierwszego niesmaku panna Izabela zrozumiała, że małżeństwo trzeba przyjąć takim, jakie jest. Była już zdecydowana wyjść za mąż, pod tym wszakże warunkiem, aby przyszły towarzysz - podobał się jej, miał piękne nazwisko i odpowiedni majątek.
Izabela a Wokulski: niezrozumienie i wyobrażenia
Mimo że afekt Wokulskiego był ogromny, dla niej nie oznaczał nic nobilitującego. Być takim nie mógł, skoro przeznaczone jej było cudowne życie. Dla niej, cokolwiek Wokulski uczynił, był zawsze jedynie kupcem i drobnym ciułaczem, którego kosztem lubiła się zabawić. W jej rozumieniu tylko piękny Apollo mógłby zasługiwać na jej naprawdę szczerą oraz żarliwą miłość, bowiem wszystko w tej postaci było doskonałe. Wszystkie zabiegi Wokulskiego wciąż nie zapewniały mu uznania w oczach Izabeli, bo ciągle był jedynie handlowcem, właścicielem sklepu i nie miał arystokratycznego pochodzenia. Uważała, że nie zasługuje na jej uczucie, bowiem nie pochodzi z arystokracji.
Kapryśna Izabela była dopieszczana przez swego ojca, który spełniał jej każdą zachciankę. Przyszedł czas, że Tomasz Łęcki miał poważne problemy finansowe. W związku z zaistniałą sytuacją Izabela zainteresowała się postacią Wokulskiego, ponieważ Stanisław był w stanie zapewnić jej godziwą sytuację materialną. Jednak nigdy nie dopuszczała ona myśli, że mógłby pozostać jej mężem, w tym zamierzeniu przeszkadzało jego pochodzenie. Długo Wokulski nie zdawał sobie sprawy z tego, że nie ma żadnych szans i tylko coraz bardziej się poniża. Wokulski, którego przyjęła panna Łęcka, również był dostosowany do jej wyobrażeń. Izabela na przykład korzystała ze swojej wyobraźni, z małą pomocą wyjątkowej rzeźby. Kupiła sobie posąg Apollina, który dostarczał jej potrzebnych doznań. Posąg Apollina co chwila zmieniał rysy, dostosowując się do aktualnych sympatii swojej właścicielki. Te zaś były wyjątkowo niestałe: Starski, Szestalski, Molinari, a nawet przez krótką chwilę Wokulski. Izabela miała swoją wizję relacji damsko-męskich, również w sferze erotycznej. To, że była ona daleka od rzeczywistości, to już inna sprawa.
LALKA | IZABELA ŁĘCKA W 5 MINUT | MATURA | Z POLSKIEGO NA NASZE #41
Złożoność postaci Izabeli
Opis Izabeli, jaki funduje nam narrator "Lalki", jest nieco ironiczny, zaś ironia przykrywa to, co rzeczywiście dobrego o pannie można powiedzieć. To nie była zła kobieta. Doceniała pracę swoich służących, wiedziała, że są ludzie, którym źle się wiedzie i pomagała im jak mogła. Była szczera w swoim okazywaniu miłosierdzia ubogim. Tak jak potrafiła. Tak jak została wychowana. Poza tym była to kobieta wyjątkowo pewna siebie i pewna tego, w co wierzy i czego chce. Budując postać hrabianki, Bolesław Prus wspiął się na wyżyny pisarskiego kunsztu i sprawił, że stała się kimś niemal namacalnym. Żadna z bohaterek uwielbianego przez publikę Henryka Sienkiewicza nie mogła dorównać jej wewnętrzną głębią. Na tle literackich kobiet, skromnych towarzyszek albo pocieszycielek mężczyzn, Izabela wyróżniała się tak bardzo, jakby pochodziła z innej epoki. Była wolna, namiętna, zdradliwa, czuła, egoistyczna, bezpardonowa i sprytna. Jej wielka walka o zachowanie pozycji społecznej i ostentacyjna brutalność, z jaką deptała uczucia Wokulskiego, świadczyły o jej niezależności i czyniły ją kobietą emocjonalnie szczerą. Do Łęckiej jako bohaterki literackiej przylgnęło określenie: zepsuta arystokratka, jednakże, pojawia się również zrozumienie dla bohaterki, a nie tylko usprawiedliwianie jej zachowań.

Dylematy Izabeli i nieuchronność decyzji
Po utracie majątku, posagu i przyjaciół, Izabeli pozostali "starsi panowie dwaj". Wkrótce pojawiają się też inni pretendenci, ale żaden nie miał wszystkich pożądanych cech naraz. Marszałek i baron - z pieniędzmi, z arystokracji, ale starzy i dla Łęckiej obleśni. Wokulski - nie stary, ale również nie Apollin, z pieniędzmi, ale bez szlachetnego urodzenia. Starski - młody i przystojny, arystokrata, bez pieniędzy (choć po prawdzie on rzeczywistym kandydatem na męża nigdy nie był). Żadnego z nich nie kochała i kochać nie zamierzała. Izabela miała ciężki orzech do zgryzienia. Wychowana na księżniczkę, żyjąca w przekonaniu, że jest wyjątkowa, musiała się sprzedać - za wygląd kandydata, jego urodzenie lub majątek. Zamiast ojciec troszczyć się o córkę, to ona musiała zająć się nim, nazwiskiem, majątkiem. Sprzedać nie tylko kamienicę czy rodowe srebra, ale przede wszystkim siebie. Nie było już istotne szczęście Izabeli, a dobro jej rodziny i plany, jakie miał wobec niej ojciec.
Kiedy kobieta, w pewnej epoce życia, marzy o idealnej miłości, mężczyźni "wyśmiewają jej złudzenia i domagają się kokieterii, bez której panna jest dla was nudna, a mężatka głupia. A dopiero gdy dzięki zbiorowym usiłowaniom pozwoli prawić sobie banalne oświadczyny, patrzeć słodko w oczy, ściskać za ręce, wówczas z ciemnego kąta wyłazi jakiś oryginalny egzemplarz w kapturze Piotra z Amiens i uroczyście wyklina kobietę stworzoną na obraz i podobieństwo Adamowych synów." (B. Prus, „Lalka”). Izabela walczyła, jak mogła, o to, żeby zachować choć odrobinę niezależności, poczucia tego, że ma na coś wpływ, a nie bycia bezwolną marionetką (lalką) w rękach społeczności i rodziny. Na końcu również musiała wybrać. Kobiety w XIX wieku miały niewiele dróg do zaspokajania swoich potrzeb. Gdy Wokulski zrywa zaręczyny, Izabela, sama, bez majątku, decyduje się na życie zakonnicy. Ulica albo klasztor. Prostytutka lub anielica. Łęcka kończy jak Marianna.
Wewnętrzny konflikt Wokulskiego i jego konsekwencje
Choć arystokraci traktowali go z dużym dystansem, to mieli respekt dla jego wiedzy oraz doświadczenia, zwłaszcza w sprawach handlu. Wszystkie próby przedostania się do środowiska arystokracji, przybieranie sztucznych masek Stach przypłacił wyrzutami sumienia. Długo Wokulski nie zdawał sobie sprawy z tego, że nie ma żadnych szans i tylko coraz bardziej się poniża. Stach niestety nie panował nad swymi czynami i decyzjami, kiedyś trzeźwo myślący pod wpływem emocji zmieniał się w lekkoducha, marzyciela. Pogrążał się sam w coraz głębszy konflikt z sobą samym, ale też z otaczającymi go ludźmi, którzy tak naprawdę nigdy go nie rozumieli, nawet wtedy, gdy jeszcze nie oszalał na punkcie Izabeli.
Wokulski miał czasem mieszane uczucia co do charakteru i osobowości Izabeli, jednak darzył ją bezgranicznym i żarliwym uczuciem. Wydawało mu się, że tylko z Łęcką jego życie ma jakiś sens, bez niej nie istniał, wszystko inne traciło wartość. Jak sam powiedział: "I ja mam niby to ją kochać?.. Głupstwo!". W innej chwili zaś: "Czuł w duszy dziwną pustkę, a na samym dnie coś, jakby kroplę piekącej goryczy." Mógł przecież rozwijać talent wynalazcy, a miał już w tym spore osiągnięcia, i zdobyć sławę międzynarodową. Tymczasem odrzucił marzenia, przestał myśleć o sobie, by przypodobać się, dogodzić nieprzejednanej Łęckiej. Jedyne, co w jakimś stopniu zawdzięczał tej sytuacji, to powiększenie majątku. Dzięki temu mógł udowodnić arystokratom, że do bogactwa można również dojść własną pracą, a nie wyłącznie przez pochodzenie. Wyzwolenie się spod psychicznego wpływu panny Łęckiej było prawdopodobnie najważniejszą walką w życiu Wokulskiego. Jak sam wyznał: "We mnie jest dwu ludzi - mówił - jeden zupełnie rozsądny, drugi wariat. Który zaś zwycięży?… Ach, o to się już nie troszczę."
Gorzkie spełnienie i tragiczny finał
Izabela wyraziła zgodę na zamążpójście za Wokulskiego, jednak kierowały nią jedynie względy materialne. Pani Wąsowska zanotowała: "Nareszcie… - rzekła pani Wąsowska. - Myślałam, że nigdy się nie zdecydujesz.- Więc zrobiłam ci przyjemną niespodziankę - odpowiedziała panna Izabela. - W każdym razie jest to idealny mąż: bogaty, nietuzinkowy, a nade wszystko człowiek gołębiego serca. Nie tylko nie jest zazdrosny, ale nawet przeprasza za podejrzenia. To mnie ostatecznie rozbroiło… Prawdziwa miłość ma zawiązane oczy." (B. Prus, „Lalka”). To nie wyrachowanie Izabeli, a twarda ocena rzeczywistości kazała jej przyjąć Stanisława. Izabela, w której zakochał się kupiec galanteryjny, była wytworem jego wyobraźni. Wokulski, którego przyjęła panna Łęcka, również był dostosowany do jej wyobrażeń.
W trakcie zaręczyn Wokulski podarował Izabeli cenny talizman, który miał dla niego niewyobrażalną wartość. Jednak Izabela nie potrafiła uszanować jego daru. W czasie podróży pociągiem w towarzystwie Starskiego otwarcie drwiła ze Stanisława. Była przekonana, że język angielski jest mu nieznany, jednak była w dużym błędzie, bowiem Wokulski zrozumiał wszystko, co powiedziała. Ostatecznie los nie był dla nich łaskawy, bowiem nie doszło do upragnionego ślubu, o którym marzył Stanisław. Wokulskiemu nie wystarczyło zdobycie ręki Izabeli. Jego miłość domagała się wzajemności, choćby dlatego, że trwała już bardzo długo - jeśli uwzględnić czas przedakcji, to mowa tu o ponad dwóch latach! Wokulski przejął kontrolę nad życiem Izabeli, posługując się majątkiem i składając ten majątek u jej stóp, co jej pochlebiało. Pragnął jednak również tego, co sobie na jej temat wyobraził. Chciał czułości i dobroci, których Łęcka nie była w stanie dać nikomu.
Konsekwencje i wnioski
Uczucie do Izabeli zmieniło, zniszczyło życie Stacha, a także stało się przyczyną klęski bohatera. Miłość Wokulskiego względem Izabeli nie miała szans na spełnienie oraz szczęście. Podsumowując, miłość do Izabeli zrujnowała Stacha Wokulskiego, doprowadzając go do najtragiczniejszej decyzji - samobójstwa. Jednak w pewnym stopniu była też budującym uczuciem, bo wyzwoliła w nim emocje romantyka, zmusiła do wytężonego wysiłku, zmiany nawyków i przysporzyła Stachowi grono nowych znajomych z kręgu arystokracji. Lektura "Lalki" jako lekcji na temat tego, czym jest miłość, a czym nie jest i jak nie należy kochać, daje interesującą perspektywę również dla nas, żyjących w XXI wieku.