W ostatnich miesiącach Mikołów doświadczył dwóch znaczących pożarów, które objęły duże kompleksy hal produkcyjnych i magazynowych. Oba zdarzenia wymagały szeroko zakrojonych akcji gaśniczych z udziałem wielu zastępów straży pożarnej, jednak w żadnym z przypadków nie odnotowano osób poszkodowanych.
Pożar hali przy ul. Kościuszki 61 w Mikołowie-Kamionce (9 kwietnia 2024)
Przebieg i skala zdarzenia
We wtorek 9 kwietnia 2024 roku wieczorem, o godzinie 20:18, służby otrzymały zgłoszenie o groźnym pożarze w dużym kompleksie hal produkcyjnych przy ul. Kościuszki w Mikołowie, w dzielnicy Kamionka. Obiekt, będący częścią większej hali o wymiarach około 200 na 130 metrów, był podzielony na kilka zakładów produkcyjnych. Ogień objął powierzchnię około 3200 m², skupiając się na części obiektu o wymiarach mniej więcej 50 na 50 metrów. Najemcą tej części hali, jak poinformowała później firma Silingen Polska, była działalność zajmująca się produkcją wyrobów dla przemysłu stalowniczego i odlewniczego. Paliły się przede wszystkim gumowe elementy, pryzmy tworzyw sztucznych, a także doszło do pożaru dachu.
Wcześniej w tym kompleksie działało przedsiębiorstwo obsługujące, remontujące i składające autobusy komunikacji miejskiej, m.in. pod nazwą Jamna-Bus. Obecnie hale mają najemców z różnych branż.
Dziewięć osób, które przebywały w obiekcie, opuściły go przed przybyciem straży pożarnej, dzięki czemu nikt nie odniósł obrażeń.

Akcja gaśnicza i zabezpieczenie
Akcja gaśnicza trwała przez kilka godzin. Pożar został opanowany tuż przed północą, około godziny 23:30, co uniemożliwiło jego rozprzestrzenienie się na pozostałe zakłady w kompleksie, których w całej hali jest około dziesięciu. Mimo to, strażacy dogaszali pogorzelisko jeszcze w środę rano, 10 kwietnia.
Na miejsce zdarzenia w kilkadziesiąt minut od zgłoszenia dotarło ogółem 39 zastępów straży pożarnej z miast centralnej części województwa śląskiego, w tym około 180 strażaków (w kulminacyjnym momencie, również z jednostek z Katowic). W działaniach brał udział także zastępca Komendanta Wojewódzkiego PSP st. bryg.
[Grover1510][PA300]OSP Dziekanów Polski alarmowo do pożaru hali w Warszawie
Rzecznik komendy powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Mikołowie, starszy kapitan Jakub Gendarz, relacjonował, że pluton chemiczny z Katowic-Piotrowic monitorował jakość powietrza wokół hali. Badania wykazały, że "jakość powietrza nie wykazuje oznak zagrożeń dla ludzi", co wyeliminowało potrzebę ewakuacji mieszkańców pobliskich zabudowań, znajdujących się około 200 metrów od pożaru.
Przyczyny pożaru i dalsze działania
Ponad dobę po wybuchu pożaru, firma Silingen Polska wydała oświadczenie, potwierdzając brak poszkodowanych i zapewniając o trwających pracach związanych z zabezpieczaniem hali oraz terenów przyległych. Ostateczny rozmiar szkód nie był jeszcze znany, a przyczyna pożaru nie została potwierdzona. Czynności związane z jej ustaleniem są nadal prowadzone przez policję oraz biegłych z zakresu pożarnictwa.

Pożar hali produkcyjno-magazynowej przy ul. Żwirki i Wigury (25 czerwca 2024)
Przebieg i rozmiar pożaru
Dziś, 25 czerwca br., krótko przed godziną pierwszą w nocy, dyspozytor numeru 112 otrzymał informację o pożarze jednej z hal produkcyjnych w strefie przemysłowej przy ul. Żwirki i Wigury w Mikołowie. Strażacy po przybyciu na miejsce zastali rozwinięty pożar obiektu produkcyjno-magazynowego, w którym wytwarzane były kartonowe opakowania oraz produkowane części motoryzacyjne.
Ogień bardzo szybko się rozprzestrzeniał, obejmując halę o wymiarach około 190 na 90 metrów i wysokości 5-10 metrów, co dało łączną powierzchnię około 10 600 metrów kwadratowych. Nikt nie ucierpiał w wyniku pożaru, a ze względu na brak innych obiektów w bezpośredniej bliskości nie było potrzeby ewakuacji.
Intensywność akcji gaśniczej
Akcja była niezwykle trudna ze względu na silne zadymienie, wysoką temperaturę dochodzącą do prawie 1000 stopni Celsjusza oraz niewystarczającą ilość wody z lokalnych hydrantów. Jakub Gendarz, oficer prasowy KP PSP Mikołów, wyjaśnił, że "rozmiar pożaru był tak wielki, że hydranty znajdujące się na tym terenie nie były w stanie dostarczyć takiej ilości wody, która wystarczyłaby do jego ugaszenia". W związku z tym około 20 z 48 wozów strażackich dowoziło wodę z hydrantów rozmieszczonych w różnych częściach miasta. Strażacy przez cały czas pracowali w aparatach tlenowych.
Do gaszenia pożaru wysłano łącznie 160 strażaków z jednostek zawodowych i ochotniczych, w tym prawie wszystkie formacje ochotnicze z powiatu mikołowskiego oraz jednostki zawodowe z sąsiednich komend. Użyto również dwóch wozów bojowych z podnośnikami, samochodu ratownictwa chemicznego oraz kontenerów ze środkiem pianotwórczym.
Ważnym sukcesem strażaków było niedopuszczenie do rozprzestrzeniania się płomieni na pobliskie zbiorniki z azotem oraz dwa zbiorniki z gazem propan-butan, znajdujące się kilkadziesiąt metrów od miejsca pożaru.

Skutki i śledztwo
Pomimo kilkugodzinnej akcji gaśniczej hala produkcyjno-magazynowa całkowicie spłonęła. Strażakom udało się jednak uratować przylegającą do niej kolejną halę oraz obiekt biurowy, choć ten ostatni został w znacznym stopniu zniszczony. Zgodnie z decyzją nadzoru budowlanego, wszystkie te obiekty zostały czasowo wyłączone z użytkowania.
Dogaszanie pogorzeliska trwało wiele godzin, a do sprawdzenia terenu użyto dwóch koparek, które wywoziły spalone kartony, stale przelewane wodą.
Wiesław Kawala, naczelnik Wydziału Zarządzania Bezpieczeństwem starostwa powiatowego, podkreślił skalę zdarzenia, stwierdzając: "Jak długo powiat istnieje, czyli od 20 lat, nie mieliśmy pożaru o takich rozmiarach". Przyczyny pożaru bada policja oraz biegli z zakresu pożarnictwa.