Gdańscy policjanci, podobnie jak inne służby, od kilkunastu dni mierzą się z nowymi wyzwaniami wynikającymi ze stanu epidemii koronawirusa. Funkcjonariusze są obecni na ulicach Gdańska przez całą dobę, interweniując w przypadku różnych zdarzeń, w tym tych związanych z podejrzeniem zakażenia wirusem. Ponad 170 policjantów wspólnie z żołnierzami i strażnikami miejskimi sprawdza miejsca publiczne, takie jak parki, plaże, targowiska i sklepy.
W weekend 4-5 kwietnia strażacy z jednej z jednostek, we współpracy z policją, przeprowadzili kontrole plaż od Świbna do Górek Wschodnich oraz przyległych terenów leśnych. Wykorzystano do tego pojazd Polaris 6, który na co dzień służy do działań związanych z zagrożeniami chemiczno-ekologicznymi i umożliwia dotarcie do poszkodowanych w trudno dostępnych miejscach.

Przykłady Interwencji Policji w Czasach Pandemii
Okres pandemii przyniósł szereg nietypowych interwencji, z którymi musieli zmierzyć się funkcjonariusze. Poniżej przedstawiono kilka przykładów:
-
Interwencja w pociągu SKM: W sobotę, 4 kwietnia, w pociągu SKM mężczyzna zachowywał się agresywnie wobec pasażerki, grożąc zarażeniem koronawirusem i naruszając jej nietykalność cielesną. Po przybyciu na miejsce policjanci zatrzymali 31-latka. Mimo że nie był zarażony, trafił do policyjnej celi za stworzenie zagrożenia, kierowanie gróźb karalnych i naruszenie nietykalności cielesnej.
-
Zagrożenie w Internecie: Mieszkaniec Gdańska zamieścił w mediach społecznościowych wpis, w którym groził celowym kaszleniem na produkty spożywcze. Dzięki szybkiej reakcji policji z wydziału do walki z cyberprzestępczością, autor wpisu został zidentyfikowany. Mężczyzna tłumaczył, że był to nieprzemyślany żart.
-
Awantura przy ul. Chłopskiej: W niedzielę, 5 kwietnia, policjanci interweniowali w związku ze zgłoszeniem o awanturze. Na miejscu zastano czterech nietrzeźwych mężczyzn. Trzech z nich zostało umieszczonych w pomieszczeniu dla osób nietrzeźwych, a po wytrzeźwieniu zostaną ukarani mandatami lub wnioskami o ukaranie do sądu.
-
Lekceważenie zakazów: Podczas patrolu ul. Podwale Grodzkie policjanci zauważyli mężczyznę, który na pytanie o cel podróży odpowiedział, że idzie się napić alkoholu do kolegi. Mimo pouczeń o obowiązujących zakazach, mężczyzna je zlekceważył.
-
Spotkanie towarzyskie w pustostanie: W rejonie Przymorza policjanci zastali trzech mężczyzn organizujących spotkanie towarzyskie przy głośnej muzyce w opuszczonym budynku. Ponoszą oni konsekwencje swojego zachowania.
Rola Policji w Nadzorze nad Kwarantanną
Policjanci codziennie sprawują opiekę nad osobami objętymi kwarantanną. Ich zadaniem jest nie tylko kontrola, ale również rozmowa z podopiecznymi, sprawdzenie stanu zdrowia i oferowanie pomocy. W związku z rozprzestrzenianiem się koronawirusa, funkcjonariusze stale informują społeczeństwo o konieczności stosowania się do zaleceń i wytycznych. Interweniują również w przypadkach łamania tych zasad oraz reagują na zgłoszenia obywateli dotyczące potencjalnych naruszeń przepisów kwarantanny.
W przypadku stwierdzenia naruszenia obowiązku izolacji, policjanci przekazują informacje do Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego, który może nałożyć grzywnę. W opisanych przypadkach, w jednym mieszkaniu brakowało jednej z dwóch osób objętych izolacją, a w drugim mężczyzna opuścił miejsce zamieszkania, aby udać się do siostry.

Tragedia Wieżowca przy Alei Wojska Polskiego 39 w Gdańsku
Szczególne miejsce w historii Gdańska zajmuje tragedia, która wydarzyła się w Poniedziałek Wielkanocny, 17 kwietnia 1995 roku. Około godziny 5:50 w piwnicy jedynego wieżowca na gdańskiej Strzyży przy Alei Wojska Polskiego 39 nastąpił potężny wybuch gazu. Zniszczeniu uległy trzy dolne kondygnacje budynku, a lokale na najniższych piętrach praktycznie przestały istnieć. W 77 mieszkaniach wieżowca zameldowane były 172 osoby, jednak dokładna liczba przebywających w nim w momencie katastrofy pozostaje nieustalona, szacuje się ją na co najmniej 140 osób.
W wyniku eksplozji zginęły łącznie 22 osoby, a 12 zostało rannych. Sekcje zwłok ofiar wykazały, że wszystkie zgony nastąpiły w momencie wybuchu.

Przebieg Katastrofy i Akcja Ratunkowa
Po wybuchu budynek, który pierwotnie miał 11 kondygnacji, częściowo zapadł się, stając się niższy i lekko przechylony. Stropy i podłogi w bardziej zniszczonej części budynku były pochylone o ponad 20 stopni. Lokatorzy, którzy przeżyli, byli w szoku, a wokół panowała cisza. Widok gruzu, powybijanych okien i ludzi stojących w bezruchu w oknach i na balkonach wskazywał na ogrom zniszczeń.
Na miejsce tragedii przybyło 10 zastępów ratowników, w tym specjalistyczne jednostki ratownictwa technicznego. Rozpoczęła się dramatyczna akcja wydobywania zasypanych osób oraz ewakuacji mieszkańców uwięzionych na wyższych piętrach. Pierwszy meldunek informował o zniszczeniu trzech dolnych kondygnacji, możliwości znajdowania się ludzi pod gruzami oraz potrzebie ewakuacji osób z okien i balkonów.
Akcja ratownicza trwała ponad 86 godzin, angażując łącznie 1676 strażaków i ratowników. W trakcie działań zużyto 5 ton środka pianotwórczego do gaszenia ognisk pożaru w rumowisku. Już na początku akcji odnaleziono dwie martwe osoby.

Heroizm Strażaka Jerzego Petryczki
Wśród wielu bohaterów akcji ratunkowej, szczególnie wyróżnił się asp. Jerzy Petryczko, wówczas strażak ratownik z JRG nr 1 w Gdańsku Wrzeszczu. Jako jeden z pierwszych znalazł się na miejscu zdarzenia. Ze względu na jego drobną budowę, był w stanie przeciskać się przez wąskie, około 40-centymetrowe szczeliny w gruzach, aby dotrzeć do uwięzionych. Aby dostać się do poszkodowanych, musiał zdjąć hełm i aparat ochrony dróg oddechowych, ryzykując własne życie i zdrowie.
Jerzy Petryczko opisał, jak po pół godzinie dotarł do charczącego, kilkunastoletniego chłopca przygniecionego sufitem. Położył poduszki pneumatyczne, które częściowo zmiażdżyły tapczan, umożliwiając wyciągnięcie chłopca. Po godzinie i dwudziestu minutach walki o jego życie, udało się go uratować. Pięć minut później w miejscu akcji wybuchł pożar.
Strażak Petryczko brał również udział w ratowaniu małżeństwa z dzieckiem, uwięzionych po drugiej, bardziej zniszczonej stronie budynku. Ponownie musiał przeciskać się przez wąskie szczeliny, usuwając gruz i elementy zniszczonych sprzętów. Dzięki jego odwadze i determinacji, udało się uratować również tę rodzinę.

Konstrukcja Budynku i Okoliczności Tragedii
Budynek, postawiony w systemie MBY 110Z, charakteryzował się solidną konstrukcją żelbetową z prefabrykowanymi elementami łączonymi prętami i spawami. Do połowy wysokości każdy piętro było wzmocnione wieńcem, a wyższe kondygnacje łączyły dodatkowe wiązki zbrojeniowe, tworząc przestrzenną siatkę usztywniającą konstrukcję.
Prokuratura badała dwie główne wersje przyczyn wybuchu. Pierwsza, która została ostatecznie przyjęta, wskazywała na Jerzego Szachowskiego, 60-letniego emeryta mieszkającego na parterze. Szachowski, skonfliktowany z sąsiadami i spółdzielnią, zadłużony i zagrożony eksmisją, ubezpieczył swoje mieszkanie na znaczną kwotę. Przewiercił strop nad piwnicą i odkręcił kurki odwadniaczy gazu, prawdopodobnie w celu wyłudzenia odszkodowania. Nie przewidział jednak, że jego działanie doprowadzi do tak tragicznych skutków.
Druga hipoteza dotyczyła kradzieży zaworu instalacji gazowej przez niezidentyfikowanego złomiarza, a następnie przypadkowego zapalenia gazu przez mieszkankę schodzącą do piwnicy. Odrzucono również trzecią teorię sugerującą udział służb specjalnych w celu dostania się do mieszkania płk. Adama Hodysza.

Decyzja o Wyburzeniu Budynku
Ze względu na zniszczenia i niestabilność konstrukcji, podjęto decyzję o wyburzeniu ocalałych pięter wieżowca. Dzień po katastrofie, 18 kwietnia 1995 roku, przeprowadzono kontrolowaną eksplozję przy użyciu 121,5 kg materiału wybuchowego. Budynek rozpadł się, tworząc ponad 10-metrowe zwałowisko gruzu. Wywieziono tysiąc wywrotek gruzu, w którym odnaleziono szczątki dwóch ofiar.
Projektant budynku, inżynier Jerzy Duszota, ocenił, że sposób wyburzenia był najlepszym możliwym rozwiązaniem, minimalizującym ryzyko dalszego zawalenia.
Wybuch Gazu w Gdańsku 1995r. Materiały przed wybuchem 1991r.
Jerzy Petryczko - Strażak z Powołania
Obecnie Jerzy Petryczko ma 58 lat i od niedawna obchodzi pięćdziesięciolecie swojej działalności w ochotniczych strażach pożarnych. Swoją przygodę ze strażą rozpoczął w młodzieżowych drużynach w okolicach Człuchowa, a po przeprowadzce do Świbna kontynuował ją w Państwowej Straży Pożarnej w Gdańsku, jednocześnie działając w OSP w Świbnie, gdzie pełni funkcję prezesa. Po przejściu na emeryturę nadal aktywnie działa w ochotniczej straży pożarnej.
Wspomina liczne akcje, w tym pożar domu, w którym zginęła kobieta, oraz coroczne gaszenie traw i trzcin. Szczególnie ceni sobie ostatnią akcję, podczas której wykorzystano nowy pojazd terenowy do odnalezienia zaginionej turystki. Z zawodowej służby pamięta wybuch gazu w wieżowcu w Gdańsku, który pochłonął ponad dwadzieścia ofiar.
Prezes strażaków-ochotników w Świbnie podkreśla dobrą współpracę z władzami samorządowymi Gdańska, dzięki której jednostka jest dobrze wyposażona. Jednostka OSP Świbno, oddalona o ponad dwadzieścia kilometrów od centrum Gdańska, musi być w dużej mierze samowystarczalna.
Jerzy Petryczko został wyróżniony w plebiscycie "Strażak Pomorza", zajmując pierwsze miejsce w kategorii Strażak. OSP Świbno również otrzymało wsparcie w postaci nowoczesnych samochodów ratowniczo-gaśniczych, zakupionych ze środków miasta Gdańska, Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

Wsparcie dla Ochotniczych Straży Pożarnych
Gdańsk stale inwestuje w doposażenie jednostek Ochotniczej Straży Pożarnej, zdając sobie sprawę z ich kluczowej roli w zapewnieniu bezpieczeństwa mieszkańcom. Dwa nowoczesne samochody ratowniczo-gaśnicze trafiły do jednostek OSP działających na Wyspie Sobieszewskiej - OSP Świbno i OSP Sobieszewo. Pojazdy te znacząco zwiększą możliwości strażaków w zakresie działań gaśniczych, ratownictwa technicznego, drogowego, wysokościowego, ekologicznego i medycznego.
Samochody te, oparte na podwoziach IVECO i MANN, posiadają napęd na cztery koła, co umożliwia jazdę w trudnym terenie i dotarcie do miejsc trudno dostępnych. Są wyposażone w zbiorniki na wodę i środek pianotwórczy, autopompy wysokiej wydajności, a także sprzęt do ratownictwa technicznego, hydraulicznego, pneumatycznego, a nawet do udzielania pierwszej pomocy przedmedycznej.
Zakup pojazdów był możliwy dzięki współpracy Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego z Wydziałem Środowiska Urzędu Miasta Gdańska. Koszt inwestycji wyniósł znaczną kwotę, z czego duża część pochodziła z budżetu miasta.
