Katastrofa w Wielkopolskim Przedsiębiorstwie Przemysłu Ziemniaczanego w Luboniu

Wyjaśnieniem przyczyn katastrofy, która miała miejsce w Wielkopolskim Przedsiębiorstwie Przemysłu Ziemniaczanego w Luboniu 22 lutego 1972 roku, zajęła się Prokuratura Wojewódzka w Poznaniu. Czynności operacyjne podjęła również Służba Bezpieczeństwa. Założono wówczas sprawę operacyjnego rozpracowania kryptonim „Luboń”. Jej celem było ustalenie przyczyn wybuchu i pożaru oraz ewentualne wskazanie osób, które mogły bezpośrednio lub pośrednio przyczynić się do zaistnienia katastrofy.

Dokumentacja fotograficzna miejsca wybuchu i pożaru w WPPZ w Luboniu, luty 1972 r.

PRL na bakier z BHP: Przyczyny katastrofy

Do zbadania wypadku powołano komisję składającą się m.in. ze specjalistów i naukowców z wyższych uczelni. Stwierdzono, że do katastrofy doszło ze względu na szereg zaniedbań i niedociągnięć związanych z bezpieczeństwem pracy i produkcji. Wśród kluczowych uchybień wymieniono:

  • Złe zabezpieczenia przeciwpożarowe i alarmowe oddziału dekstryn.
  • Nadmierne zapylenie pyłami dekstrynowymi hali produkcyjnej.
  • Nieprzestrzeganie przepisów dotyczących procesów produkcyjnych.
  • Brak sprawnie działającej wentylacji.
  • Brak kontroli i napraw urządzeń technicznych, które znajdowały się w bardzo złym stanie.
Fotografia przedstawiająca zniszczenia po wybuchu w hali produkcyjnej WPPZ w Luboniu.

Konsekwencje prawne i społeczne

20 lipca 1973 roku w Sądzie Wojewódzkim w Poznaniu zapadł wyrok w sprawie katastrofy w Luboniu. Sąd uznał dyrektora WPPZ w Luboniu oraz dwóch jego zastępców do spraw technicznych i kierownika dekstryniarni winnymi nieumyślnego przyczynienia się do eksplozji, zawalenia budynku i pożaru oddziału dekstryn. Wymierzono im kary od 1,5 roku do 3 lat pozbawienia wolności.

Zdjęcia dokumentujące skalę zniszczeń po pożarze w Wielkopolskim Przedsiębiorstwie Przemysłu Ziemniaczanego.

Poszukiwania malkontentów

W trakcie prowadzenia sprawy operacyjnej Służba Bezpieczeństwa koncentrowała się nie tylko na wyjaśnieniu przyczyn wypadku i znalezieniu osób odpowiedzialnych za tragedię. W obrębie jej zainteresowań pozostawał całokształt spraw związanych z zakładem w Luboniu. Zwracano uwagę zwłaszcza na nastroje wśród załogi zakładu, komentarze pracowników zakładu dotyczące przyczyn wybuchu oraz opinie mieszkańców Lubonia i Poznania na temat katastrofy. Jednym słowem, badano nastroje społeczne, zbierano różnego rodzaju wypowiedzi i opinie.

Schemat organizacyjny służb prowadzących dochodzenie w sprawie katastrofy w Luboniu, 1972 r.

Komentując tragedię, wskazywano na potrzebę pełnej listy nazwisk ofiar, tych, którzy zginęli bezpośrednio w wybuchu i po nim w szpitalach.

tags: #jerzy #waligorski #pozar