Pożar domu to ogromna tragedia, która niestety dotknęła również znaną dziennikarkę Karolinę Korwin Piotrowską. W lutym 2013 roku, około godziny 8 rano, w bloku przy ulicy Zwycięzców 48 w Warszawie, gdzie mieściło się jej mieszkanie na Saskiej Kępie, wybuchł pożar. To dramatyczne wydarzenie odcisnęło głębokie piętno na życiu dziennikarki.

Tragiczne wydarzenia na Saskiej Kępie
Wybuch pożaru i pierwsze doniesienia
Pożar w mieszkaniu Karoliny Korwin Piotrowskiej wybuchł niedługo po jej wyjściu z domu. O godzinie 8:00 straż pożarna otrzymała zawiadomienie o zdarzeniu i na miejsce udały się trzy jednostki. Na szczęście, w pożarze nie ucierpiał żaden człowiek, a Karolinie Korwin Piotrowskiej nic się nie stało, ponieważ w chwili wybuchu prawdopodobnie nie było jej w domu.
Skutki pożaru i straty materialne
Ogień pojawił się w przedpokoju, a płomienie wyrządziły sporo strat. Część mieszkania została doszczętnie spalona, a wyposażenie przedpokoju spłonęło. Na ulicy pod balkonem przez pewien czas leżały wyrzucone z mieszkania dziennikarki rzeczy, w tym spalona pralka. Konieczny okazał się generalny remont lokum, które było mocno zniszczone.
Osobista tragedia: śmierć ukochanych zwierząt
Utrata pupili i ogromny ból
Najbardziej dotkliwą stratą dla dziennikarki była śmierć jej ukochanych czworonogów. W pożarze ucierpiały i zginęły dwa psy (Nulcia i Gonek) oraz dwa koty (Celina i Milunia), które zatruły się śmiertelnie tlenkiem węgla. Karolina Korwin Piotrowska była bardzo przywiązana do swoich zwierząt i wielokrotnie opowiadała w wywiadach o miłości, jaką je darzyła. Utrata wszystkich pupili była dla niej traumatycznym przeżyciem, które pozostaje z nią do dziś.
Dziennikarka włożyła truchełka swoich zwierząt do specjalnego pudełka, by godnie się z nimi pożegnać.

Wsparcie w trudnych chwilach
W tej wielkiej tragedii dziennikarkę wspierał kolega Tomasz Kin, z którym od lat prowadziła program "Magiel Towarzyski" w TVN Style. Dziennikarz pojawił się na Saskiej Kępie, gdzie mieści się mieszkanie Karoliny, niemal natychmiast po otrzymaniu wiadomości o pożarze.
Nowy początek: poznanie suni Cudnej
Pomimo ogromnej straty, przyjaciele Karoliny Korwin Piotrowskiej, wiedząc, jak ważny jest dla niej pies, wymyślili akcję "szukamy natychmiast Jack Russell Terriera", ponieważ tej rasy były dwie sunie, które zginęły w pożarze. W potworną zimę, przy minus 30 stopniach, dziennikarka poznała sunię Cudną w dniu, kiedy spaliło się jej mieszkanie.
Jak wspomina Korwin Piotrowska, Cudna pachniała siankiem, biegała po podwórku na wsi i była radosnym pieskiem, choć nie znała miasta ani schodów. "Myśmy obie były bezdomne i trochę nie wiadomo było, co z nami zrobić. Odnalazłyśmy się wtedy idealnie, jest ze mną już ponad 10 lat, w zeszłym roku skończyła 11 lat. Jesteśmy bardzo do siebie podobne, mamy swój świat, swoje zasady, na wiele rzeczy mamy wywalone" - opisuje początek ich wspólnej historii dziennikarka.

Kontrowersje wokół przyczyny: oskarżenia wobec Dody
Ujawnienie prywatnych rozmów
Nowy tydzień po pożarze rozpoczął się od zaskakującej afery z udziałem Karoliny Korwin Piotrowskiej i Doroty Rabczewskiej, znanej jako Doda. Punktem zapalnym okazały się prywatne rozmowy dziennikarki, które, jak się wydawało, nigdy nie miały ujrzeć światła dziennego. Zostały one jednak ujawnione przez "przyjaciela Dody", Dżagę, który opublikował screeny dyskusji Korwin Piotrowskiej z osobą rzekomo niezwiązaną z show-biznesem.
Rozmowa dotyczyła pożaru mieszkania dziennikarki, do którego doszło 10 lat temu, oraz pewnej gwiazdy, o której Karolina Korwin Piotrowska miała wyraźnie nie najlepsze zdanie. Dziennikarka stwierdziła: "Komendant policji, który prowadził śledztwo po pożarze mojego mieszkania i rozmawiał ze mną, ma inne zdanie. Bez odbioru". Na pytanie rozmówcy: "I twierdzisz, że to ona wznieciła pożar? Niezłe oskarżenia", screeny się zakończyły.
Reakcje i dementi
Oliwy do ognia dolał przyjaciel Dody, Dżaga, który w obszernym wpisie uderzył w Karolinę Korwin Piotrowską, wyjawiając, że tajemniczą gwiazdą, o której mowa, jest właśnie Doda. Stwierdził on, że dziennikarka "żyje przeświadczeniem, że 10 lat temu Doda podpaliła jej mieszkanie. Bez żadnego dowodu, po prostu uj*bała sobie kiedyś, że piosenkarka, która ma ją totalnie w d*pie [...] latała z zapałkami i podpaliła jej kwadrat".
W odpowiedzi na całą aferę Karolina Korwin Piotrowska zaznaczyła, że sprawa została zgłoszona na policję. Nie potwierdziła jednak, że jej prywatna rozmowa dotyczyła Dody, mówiąc: "To jest wyjęte z kontekstu. Zgłosiłam tę sprawę na policję. Nie będę na ten temat się wypowiadała". Doda również nie skomentowała sprawy.
Wpływ pożaru na życie Karoliny Korwin Piotrowskiej
Bezdomność i psychiczne ślady
W programie "Prześwietlenie" Karolina Korwin Piotrowska otworzyła się na temat dramatycznego okresu po pożarze. Przyznała, że przez pewien czas była bezdomna, mieszkając u przyjaciół z torbą rzeczy i psem. "Miałam dom, ale to nie był mój dom. To nie było moje łóżko. Moje psy zginęły. To jest coś, co zostaje z tobą do końca życia i ja mogę mieć terapię, mieć to przepracowane i mam takie wrażenie, że jakiś czas tę żałobę udało mi się zrzucić [...] ale będę zawsze miała trigger. I będę wiedziała, jak ważne w takiej sytuacji jest pójście do psychiatry, bo ja tego nie zrobiłam" - wyznała dziennikarka, podkreślając niezatarte ślady, jakie pozostawiła w jej psychice tamta tragedia.
Problemy zawodowe i finansowe
Rok pożaru przyniósł dziennikarce nie tylko bolesną stratę, ale również problemy związane z życiem zawodowym. Jak ujawniła Korwin Piotrowska, kilka miesięcy wcześniej TVN rozwiązał z nią kontrakt, o czym dowiedziała się "z braku wpływu na konto". Decyzja była dla niej kompletnym zaskoczeniem, pozostawiając ją w trudnej sytuacji finansowej tuż przed wakacjami, z zaledwie 200 złotymi na koncie i ratą bankową do zapłacenia.
tags: #karolina #korwin #piotrowska #pozar #przyczyna