Karolina Korwin Piotrowska, znana dziennikarka i jedna z najbardziej kontrowersyjnych postaci w polskim show-biznesie, udzieliła ostatnio wywiadu w programie "Prześwietlenie", w którym powróciła do bolesnych wspomnień związanych z pożarem jej mieszkania. Zdarzenie, które miało miejsce w lutym 2013 roku na Saskiej Kępie w Warszawie, przyniosło ze sobą ogromną stratę - w wyniku zatrucia tlenkiem węgla zginęły wówczas dwa psy i dwa koty dziennikarki.
Tragedia na Saskiej Kępie i jej osobiste skutki
Pożar mieszkania Karoliny Korwin Piotrowskiej przy ulicy Zwycięzców 45 w Warszawie wybuchł około godziny 8:00 rano. Na miejsce zdarzenia skierowano trzy jednostki straży pożarnej. Szczęśliwie, w chwili wybuchu pożaru dziennikarki nie było w domu, co potwierdziły doniesienia medialne, w tym "Fakt". W pożarze nie ucierpiał żaden człowiek, jednak spłonęło wyposażenie przedpokoju.
W rozmowie z Januszem Schertnerem w programie "Prześwietlenie" Korwin Piotrowska szczerze opowiedziała o traumie, jaką pozostawiło po sobie to zdarzenie. „Moje psy zginęły. To jest coś, co zostaje z tobą do końca życia i ja mogę mieć terapię, mieć to przepracowane i mam takie wrażenie, że jakiś czas tę żałobę udało mi się zrzucić, sama się w to wkręciłam i mam poczucie, że to wreszcie ze mnie spadło po 12 latach, ale będę zawsze miała trigger. I będę wiedziała, jak ważne w takiej sytuacji jest pójście do psychiatry, bo ja tego nie zrobiłam” - wyznała dziennikarka, podkreślając wagę wsparcia psychologicznego w tak trudnych chwilach.

Bezdomność i wsparcie przyjaciół
Po pożarze Karolina Korwin Piotrowska znalazła się w niezwykle trudnej sytuacji. „Był taki moment, że byłam bezdomna. Po pożarze mieszkania. Mieszkałam u moich przyjaciół, miałam torbę z moimi rzeczami i psa. Miałam dom, ale to nie był mój dom. To nie było moje łóżko” - wspominała. W tej wielkiej tragedii wspierał ją kolega Tomasz Kin, z którym od lat prowadzi program "Magiel Towarzyski" w TVN Style. Pojawił się on na miejscu zdarzenia niemal natychmiast.
Nowa towarzyszka - sunia Cudna
Przyjaciele dziennikarki, wiedząc, jak ważna jest dla niej obecność zwierząt, zorganizowali akcję "szukamy natychmiast Jack Russell Terriera", rasy, do której należały jej zmarłe psy. W ten sposób do jej życia trafiła sunia Cudna. „Cudną poznałam w dniu, kiedy spaliło się moje mieszkanie, były w nim dwa moje poprzednie psy, straciły tam życie. Moi przyjaciele wiedzieli jedno, znając mnie mieli świadomość, że przeżyję bez domu, ubrań, bez niczego, ale nie przeżyję bez psa” - opowiadała w wideocaście "Psiestorie".
Początki ich wspólnej drogi były niezwykłe. „Była potworna zima, minus 30 stopni. Przywieźli ją do mnie około 21:00, pachniała siankiem, biegała po podwórku na wsi, była fajnym, radosnym pieskiem, aczkolwiek nie znała miasta, schodów, bo tam wszystko było na płasko. Myśmy obie były bezdomne i trochę nie wiadomo było, co z nami zrobić. Odnalazłyśmy się wtedy idealnie, jest ze mną już ponad 10 lat, w zeszłym roku skończyła 11 lat. Jesteśmy bardzo do siebie podobne, mamy swój świat, swoje zasady, na wiele rzeczy mamy wywalone” - opisuje początek historii z Cudną Karolina Korwin Piotrowska.

Problemy finansowe i powrót do telewizji
Rok 2013 przyniósł dziennikarce nie tylko osobistą tragedię, ale również poważne problemy zawodowe i finansowe. Kilka miesięcy przed pożarem TVN rozwiązał z nią kontrakt, co nastąpiło po jej odejściu z programu "Top Model". Decyzja ta była dla niej ogromnym zaskoczeniem.
„Cofnijmy się pół roku wcześniej, kiedy mnie wyrzucili z TVN-u praktycznie. O czym dowiedziałam się z braku wpływu na konto. To było po tym, jak odeszłam z "Top Model". To było przed wakacjami, nagle dowiaduję się, że zerwali ze mną umowę jednostronnie. Jest przed wakaciami, ja mam na koncie jakieś 200 złotych pamiętam i ratę bankową do zapłacenia. Miałam jechać na wakacje, ale na szczęście mogłam wycofać te pieniądze. Łatwo nie było” - wspominała w "Prześwietleniu".
Szczęśliwie, niedługo po pożarze Edward Miszczak zaproponował jej udział w programie "Na Językach", co pozwoliło jej podreperować budżet i wrócić do pracy w mediach.
Kontrowersje wokół przyczyn pożaru
Wiele lat po pożarze, w mediach pojawiły się kontrowersyjne doniesienia dotyczące domniemanych przyczyn zdarzenia. Wieloletni przyjaciel Dody, Dżaga, opublikował prywatne rozmowy Karoliny Korwin Piotrowskiej z osobą spoza show-biznesu, w których dziennikarka sugerowała, że za pożar jej mieszkania mogła odpowiadać znana gwiazda. Rozmowa dotyczyła pożaru sprzed 10 lat i tajemniczej gwiazdy, o której Korwin Piotrowska miała wyraźnie nie najlepsze zdanie.
W jednym z fragmentów rozmów dziennikarka stwierdziła: „Komendant policji, który prowadził śledztwo po pożarze mojego mieszkania i rozmawiał ze mną, ma inne zdanie. Bez odbioru”. Na pytanie rozmówcy: „I twierdzisz, że to ona wznieciła pożar? Niezłe oskarżenia”, screeny się zakończyły. Dżaga w obszernym wpisie uderzył w Karolinę Korwin Piotrowską, wyjawiając, że tajemniczą gwiazdą była Doda. Skomentował to następująco: „Jak w ogóle można brać tę kobietę na poważnie jako dziennikarkę skoro ta kobieta (uwaga, bo jest to hit) żyje przeświadczeniem, że 10 lat temu Doda podpaliła jej mieszkanie. Bez żadnego dowodu, po prostu uj*bała sobie kiedyś, że piosenkarka, która ma ją totalnie w d*pie, dla której ta osoba nic nigdy nie znaczyła i nie poświęca jej nawet sekundy życia, bo nie warto, latała z zapałkami i podpaliła jej kwadrat”.
Plotek skontaktował się z obiema zainteresowanymi stronami w celu uzyskania komentarza. Karolina Korwin Piotrowska, odnosząc się do całej afery, zaznaczyła, że sprawa została zgłoszona na policję, jednak nie potwierdziła, że jej prywatna rozmowa dotyczyła Dody. „To jest wyjęte z kontekstu. Zgłosiłam tę sprawę na policję. Nie będę na ten temat się wypowiadała” - skomentowała.
tags: #karolina #piotrowska #pozar