10 kwietnia 2010 roku o godzinie 8:46 czasu polskiego doszło do bezprecedensowej w historii Polski i światowego lotnictwa tragedii lotniczej. Niedaleko celu lotu - lotniska Smoleńsk Północny - we mgle w niewyjaśnionych okolicznościach rozbił się samolot Tu-154M, należący do 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego.
Samolot wiózł polską delegację, pod przewodnictwem prezydenta Rzeczypospolitej, na obchody siedemdziesiątej rocznicy zbrodni katyńskiej. Ofiarami katastrofy smoleńskiej padły najważniejsze osoby w państwie i inne zasłużone dla Polski postacie. Zginął prezydent RP Lech Kaczyński wraz z małżonką Marią i ostatni prezydent Polski na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski. Śmierć poniosło troje senatorów, w tym wicemarszałek Krystyna Bochenek, oraz piętnaścioro posłów, w tym dwóch wicemarszałków, Krzysztof Putra i Jerzy Szmajdziński, oraz prezes Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” Maciej Płażyński. Wśród ofiar byli również: rzecznik praw obywatelskich Janusz Kochanowski, kierownik Urzędu ds. Kombatantów Janusz Krupski, prezes IPN Janusz Kurtyka, prezes NBP Sławomir Skrzypek, wysocy urzędnicy Kancelarii Prezydenta, w tym jej szef Władysław Stasiak, szef BBN Aleksander Szczygło oraz Paweł Wypych i Mariusz Handzlik. Zginęli wiceministrowie: obrony narodowej Stanisław Komorowski, spraw zagranicznych Andrzej Kremer oraz kultury i dziedzictwa narodowego Tomasz Merta, a także sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzej Przewoźnik. Śmierć ponieśli dowódcy wszystkich rodzajów wojsk oraz szef sztabu gen. Franciszek Gągor. Wśród ofiar byli przedstawiciele rodzin ofiar zbrodni katyńskiej i osoby zasłużone dla jej upamiętnienia, w tym prezesi: Federacji Rodzin Katyńskich Andrzej Sarjusz-Skąpski, Polskiej Fundacji Katyńskiej Bożena Łojek i Komitetu Katyńskiego Stefan Melak. Zginęli również: legendarna działaczka opozycji Anna Walentynowicz, prezes Światowego Związku Żołnierzy AK Czesław Cywiński, biskupi polowi - katolicki gen. Tadeusz Płoski, prawosławny gen. Miron Chodakowski i p.o. ewangelickiego płk Adam Pilch, kapelan prezydenta ks. Roman Indrzejczyk, a także prezes Naczelnej Rady Adwokackiej mec. Joanna Agacka-Indecka i wybitny aktor Janusz Zakrzeński.
Początkowe Ustalenia i Działania Po Katastrofie
Po katastrofie rozpoczęto podnoszenie szczątków polskiego samolotu rządowego Tu-154M. Wykonano bardzo dokładne szkice miejsca katastrofy. Rosyjska minister zdrowia Tatiana Golikowa poinformowała, że do tej pory zidentyfikowano 48 ciał ofiar katastrofy pod Smoleńskiem. Szef komisji śledczej przy prokuraturze generalnej Aleksandr Bastrykin przekazał, że we wtorek (13 kwietnia) zakończono oględziny wraku samolotu i przystąpiono do sprawdzania terenu. Ze strony polskiej, oprócz Ewy Kopacz, w posiedzeniu komisji uczestniczyli: szef kancelarii premiera Tomasz Arabski, wiceminister spraw zagranicznych Jacek Najder i ambasador RP w Moskwie Jerzy Bahr.

Kontrowersje wokół Raportu Komisji Millera: "Strefa Wybuchu" czy "Strefa Pożaru"?
P.o. szefa podkomisji badającej katastrofę, Krzysztof Nowaczyk (będący również szefem podkomisji smoleńskiej MON Kazimierz Nowaczyk), poinformował posłów, że Komisja Millera zamieniła w końcowej wersji raportu dotyczącego katastrofy smoleńskiej określenie „strefa wybuchu” na „strefę pożaru”. Ustalenia te przedstawił posłom na posiedzeniu sejmowej komisji obrony narodowej.
Parlamentarzyści usłyszeli zapis dźwiękowy posiedzenia komisji Millera, podczas którego analizowano
Ekspertyza amerykańskiej firmy geoinformatycznej SmallGis, zatytułowana "Miejsca wybuchów", dotyczyła katastrofy smoleńskiej i została zamówiona w 2010 roku przez Wojskową Prokuraturę Okręgową w Warszawie. Jej kopię załączono do raportu komisji Millera, w którym jednak słowa o wybuchach w tupolewie zastąpiono słowami "strefy pożarów". Prokuratura wojskowa uzyskała od amerykańskiej firmy w połowie sierpnia 2010 roku zdjęcia satelitarne lotniska w Smoleńsku z naniesionymi na nich - jak napisano w ekspertyzie - dwoma "prawdopodobnymi miejscami wybuchu". Dokument ten został opublikowany jako załącznik do raportu komisji Jerzego Millera, ale podpisano go jako "prawdopodobne strefy pożarów". Firma Small-Gis specjalizuje się w przygotowaniu zdjęć satelitarnych o wysokiej rozdzielczości. Płk Andrzej Pawlikowski, były szef BOR, komentując zdjęcia ze Smoleńska, stwierdził, że widać na nich
Analiza Śladów Wybuchów i Pożaru na Elementach Wraku
Ustalono, że końcówka lewego skrzydła Tupolewa była odcięta mini ładunkami. Potwierdziły to między innymi eksperymenty na Wojskowej Akademii Technicznej (WAT), opisane w raporcie technicznym podkomisji. W pozostałej części lewego skrzydła wybuchły opary paliwa. Podobnie w prawym skrzydle widać ślady wybuchów i krótkotrwałego pożaru.
Na górnej powłoce prawego skrzydła zaobserwowano osmolenia i okopcenia. Stwierdzono dużą dziurę w poszyciu prawego skrzydła, z fragmentami blach mocno wygiętymi na zewnątrz wokół otworu. Obraz ten nie pozostawia wątpliwości, że doszło do wybuchu. Obraz wybuchu tego skrzydła musiał być tak oczywisty, że ktoś zdecydował o szybkim przearanżowaniu tego fragmentu skrzydła. Zestawienie dostępnych fragmentów wskazuje, że zabrano „trefne” blachy i części. Ślady kół sugerują, że elementy, które nie pasowały do teorii braku jakichkolwiek wybuchów, zostały w pośpiechu zabrane z wrakowiska.
Zdjęcia tego fragmentu skrzydła z 12 kwietnia 2010 roku wskazują, że zabieranie blach poszycia nie było końcem aranżacji. Cała leżąca na wierzchu powłoka na prawo od miejsca wybuchu, wraz z doczepioną do niej klapą, została przekręcona o 90 stopni, co zmieniło pierwotny obrys leżącego tam fragmentu skrzydła, dzieląc cały fragment na dwie części. Porównując zdjęcia satelitarne z 11 i 12 kwietnia 2010 roku, widać, że w tym miejscu pole szczątków zostało w sposób niedozwolony przearanżowane. Fragment skrzydła, który upadł w jednym kawałku, tyle że z wybuchniętą dziurą po jednej stronie, został sztucznie podzielony na dwie części, aby ukryć ślady wybuchu. Sytuacja jest podobna jak z lewym statecznikiem wysokości, który przeniesiono aż o 50 metrów.

Ślady pożaru podczas podnoszenia wraku
Gdy zaczęto podnosić dźwigiem fragment prawego skrzydła, okazało się, że „niby dwie części” nadal nie są do końca rozdzielone. Wraz z samą końcówką prawego skrzydła uniosło się poszycie górne (na dole, bo była to pozycja odwrócona), wiszące na paru nierozrywanych dźwigarach i stringerach, oraz uniósł się fragment klapy z owiewką napędu i poszyciem dolnym, pierwotnie odciągnięty od skrzydła. Skrzydło trzeba było opuścić i odciąć zwisającą nasadę. Dopiero po tym podniesiono samą końcówkę ponownie.
Na zdjęciach z podnoszenia końcówki widać, że górna strona powierzchni prawego skrzydła (centropłata również) jest osmolona (okopcona), co wskazuje na ślady krótkotrwałego pożaru resztek paliwa w bakach. Ten pożar musiał nastąpić już po wybuchu. Ślady te pokazują, że pożar był w czasie, gdy skrzydło jeszcze leciało - strugi powietrza z sadzą układały się wzdłuż linii opływowych skrzydła, obejmując również klapy. Wygląda na to, że skrzydło było w pozycji normalnej, a osmolenia otaczają dziury powstałe po rozerwaniu blach poszycia.
Pojawiło się pytanie, kiedy nastąpił ten wybuch w prawym skrzydle. Czy było to już nad polem szczątków, czy wcześniej, np. w punkcie TAWS 38. Gdyby chodziło o punkt TAWS38, wyjaśniałoby to, dlaczego samolot nie zrobił "beczki", tylko wyrównał i poszedł w dół. Z taką dziurą, jak zaobserwowana, siła nośna na prawym skrzydle gwałtownie zmalała i ustał obrót w lewo. Tymczasem w Załączniku nr 5 raportu końcowego podano, że „Na fragmentach samolotu nie stwierdzono oznak pożaru w powietrzu”, co ma nastąpić w trakcie lub bezpośrednio po zderzeniu się samolotu z ziemią.

Śledztwo Prokuratury Krajowej i Międzynarodowy Zespół Biegłych
Prokuratura Krajowa poinformowała, że śledztwo w sprawie okoliczności tragedii smoleńskiej, prowadzone przez prokuratorów z Zespołu Śledczego Nr 1 Prokuratury Krajowej, znalazło się w kluczowej fazie, jaką jest początek prac międzynarodowego zespołu biegłych mającego przygotować kompleksowy raport. Dobiega jednocześnie końca pozyskiwanie specjalistycznych opinii z renomowanych zagranicznych instytutów naukowych, którym zlecono badania próbek pobranych z miejsca katastrofy.
W skład międzynarodowego zespołu biegłych, który ma się zająć kompleksową oceną opinii pozyskanych z zagranicznych instytutów naukowych i wszystkich zebranych w śledztwie materiałów, powołano światowej sławy ekspertów od badania wypadków lotniczych. Eksperci specjalizują się między innymi w mechanice i inżynierii lotniczej, aerodynamice oraz projektowaniu i pilotowaniu samolotów. Prokuratura kompletuje jednocześnie opinie zagranicznych instytutów naukowych, którym zlecono fizykochemiczne badania próbek pobranych z miejsca katastrofy.
Wśród nich znalazły się:
- Włoskie Laboratorium Kryminalistyczne Korpusu Karabinierów, które opracowało unikatową metodę oczyszczania śladów i na co dzień dokonuje ekspertyz między innymi w przypadkach przestępczości mafijnej. Włoskim ekspertom przekazano do analizy ślady zabezpieczone podczas sekcji ofiar i pochodzące z foteli samolotu.
- Instytut Nauk Sądowych Irlandii Północnej, zajmujący się badaniami między innymi w przypadku zamachów dokonywanych przez Irlandzką Armię Republikańską.
- Laboratorium Badań Materiałów Wybuchowych dla Celów Sądowych w Laboratorium Naukowo-Technicznym Ministerstwa Obrony Wielkiej Brytanii. Laboratorium to zajmowało się między innymi badaniem szczątków wysadzonego przez terrorystów samolotu, który rozbił się w 1988 roku nad Lockerbie w Szkocji. Brytyjscy eksperci analizują materiały pochodzące z wraku Tupolewa.
Wyniki ekshumacji i analiza dowodów
Efektem śledztwa jest również pozyskanie prawie stu opinii ekspertów międzynarodowego zespołu biegłych z zakresu medycyny sądowej, będących rezultatem badań przeprowadzonych podczas sekcji ciał ofiar. Sekcje ciał były rezultatem trwających od listopada 2016 roku do maja 2018 roku ekshumacji, w trakcie których stwierdzono zamianę aż ośmiu ciał, a więc niemal co dziesiątej ofiary katastrofy. Jak ustalono, w 29 grobach pochowano szczątki kilku osób. W skrajnym przypadku w jednym grobie złożono fragmenty ciał należące do dziesięciu ofiar katastrofy. Odkryto również drastyczne przypadki bezczeszczenia ciał ofiar. Znaleziono zaszyte w nich przedmioty: szklane butelki, niedopałek papierosa, fragment plastikowego kubka, gumowe rękawiczki, nóż sekcyjny oraz wiele drobnych elementów metalowych i plastikowych. Stwierdzono ponadto, że dostarczona przez Rosjan dokumentacja sądowo-medyczna dotycząca ofiar zawierała błędy. W ramach śledztwa dokonano kilkukrotnie oględzin szczątków wraku, przechowywanych w rejonie lotniska Smoleńsk Północny. Wystąpiono do Federacji Rosyjskiej z wnioskami o wykonanie czynności w ramach pomocy prawnej, między innymi o ogłoszenie zarzutów i przesłuchanie podejrzanych.
Nieprawidłowości w Działaniu Kontroli Lotów
W wyniku ponownej analizy materiału dowodowego prokuratorzy ustalili, że radiolokacyjny system lądowania, z którego korzystała obsługa wieży kontrolnej w Smoleńsku, był niesprawny. Na monitorach, przed którymi siedzieli kontrolerzy, zanikał punkt oznaczający pozycję samolotu. W efekcie większość informacji o położeniu samolotu, które kontrolerzy przekazywali pilotom, było nieprawdziwych. Te ustalenia są wynikiem odczytu rejestratora P-500 z wieży kontroli lotów w Smoleńsku, w tym nagrań rozmów kontrolerów z pilotami samolotu. Dzięki analizie fonoskopijnej Biura Badań Kryminalistycznych Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego udało się odczytać dodatkowe zdania i słowa oraz przypisać poszczególne wypowiedzi konkretnym osobom. Prokuratorzy porównali zapisy rozmów kontrolerów i załogi z technicznymi danymi o położeniu samolotu w określonym czasie, np. gdy padały komunikaty z wieży.
Dlatego prokuratura wydała postanowienia o zmianie zarzutów stawianych dotąd rosyjskim kontrolerom - z nieumyślnego spowodowania katastrofy i sprowadzenia jej niebezpieczeństwa na działanie umyślne. Prokuratorzy przyjęli, że podejrzani - zezwalając na zniżanie się samolotu i warunkowe próbne podejście do lądowania - przewidywali, iż może dojść do katastrofy i się na nią godzili. Oznacza to umyślne, w zamiarze ewentualnym, sprowadzenie katastrofy w ruchu powietrznym, której następstwem jest śmierć wielu osób, czyli przestępstwo z art. 173 par. 1 Kodeksu Karnego.
Katastrofa Smoleńska - film dokumentalny
Ustalenia Podkomisji Smoleńskiej MON
Szef podkomisji smoleńskiej Ministerstwa Obrony Narodowej Kazimierz Nowaczyk przedstawił posłom na posiedzeniu sejmowej komisji obrony narodowej ustalenia podkomisji, ponownie rozpatrującej i wyjaśniającej przyczyny katastrofy. Ekspert z podkomisji Antoniego Macierewicza zaprzeczył jakoby komisja Millera zabezpieczyła wszystkie skrzynki. Stwierdził, że są one w Moskwie, a Polska ma tylko kopie. Nowaczyk przyznał, że jest to pierwsze badanie katastrofy, gdzie nie ma czarnych skrzynek, a kopie czarnych skrzynek różnią się między sobą. Podkreślił: "W tej chwili podajemy te ustalenia, gdzie zapisy skrzynek się nie różnią".
Nowaczyk nie chciał powiedzieć, kiedy zakończą się prace podkomisji i powstanie raport. Poprosił o „trochę czasu”, zaznaczając, że „Ta katastrofa jest czymś wyjątkowym i wymaga wyjaśnienia". Przypomniał konkluzje raportu komisji Millera, która brzmiała: "samolot do momentu uderzenia w ziemię był sprawny". Dodał, że oficjalny zapis kopii rosyjskiego rejestratora przekazany stronie polskiej kończy się wcześniej niż zapis z rejestratora zaprezentowany przez MAK. „Widać, że kopia przekazana Polsce jest krótsza” - mówił. Zacytował również fragment wywiadu udzielonego przez przewodniczącego komisji technicznej MAK Aleksieja Morozowa: „jednocześnie pięć sekund to akurat ten czas, który minął od momentu uderzenia samolotu w drzewo, które doprowadziło do jego intensywnego zniszczenia, do przerwania nagrywania. Na tamtym etapie lotu z powodu rozpoczęcia się procesu rozpadania się samolotu rzeczywiście została zarejestrowana informacja o uszkodzeniu szeregu systemów, w tym pierwszego silnika i radiowysokościomierza”. Morozow dodał: „Jak już zwróciłem uwagę wcześniej, w tamtym momencie katastrofa była już nieodwracalna. Samolot prawie przechylił się na skrzydło poniżej wysokości podchodzenia do lądowania i stracił sterowność. Samolot chaotycznie i intensywnie rozpadał się. Odpadały od niego części czemu towarzyszyła informacja o zaprzestaniu pracy różnych systemów i przyrządów”. Nowaczyk zaznaczył, czytając te słowa, że „to się działo przed uderzeniem w ziemię”. Dalej cytował Morozowa, który mówił: „Analizowanie przyczyn, których, jest to oczywiste dla specjalistów, ale również myślących ludzi, nie ma żadnego sensu”. Z tymi słowami Nowaczyk kategorycznie się nie zgodził.
tags: #katastrofa #smolenska #pozar