Pożary w Rafineriach: Analiza Incydentów i Skutków

Pożary w rafineriach stanowią jedno z największych zagrożeń w przemyśle naftowym, niosąc ze sobą ryzyko katastrofalnych skutków dla ludzi, środowiska i infrastruktury. Historia zna wiele przykładów tragicznych zdarzeń, które na zawsze zmieniły podejście do bezpieczeństwa. Poniższa analiza przedstawia zarówno współczesne incydenty, jak i jedną z najtragiczniejszych katastrof przemysłowych w historii Polski, która wydarzyła się w Czechowicach-Dziedzicach.

Aktualne Incydenty: Pożar w Okolicach Rafinerii Czechowice-Dziedzice

Służby otrzymały zgłoszenie o pożarze o godzinie 5:42. Ogień objął puste zbiorniki PPPL, czyli tak zwane mausery, co podaje portal Czecho.pl. RMF FM dodaje, że pożar pojawił się na terenie prywatnej firmy, zajmującej się myciem zbiorników, która znajduje się przy rafinerii.

Mł. bryg. Patrycja Pokrzywa w rozmowie z PAP powiedziała: "Firma mieści się na terenie kompleksu dawnej rafinerii czechowickiej. Pożar powstał około godziny 5:40 i objął około 500 m kw. Płonęły puste "mauzery" po substancji ropopochodnej, które były już przygotowane do mycia. Pożar został opanowany i jest dogaszany. Trwa przelewanie pogorzeliska, żeby nie doszło do wtórnego zapłonu." Strażacy zabezpieczyli wszystkie studzienki kanalizacyjne, aby woda z gaszenia nie przeniknęła do otoczenia. Przyczynę pożaru ustalą policja i biegli z zakresu pożarnictwa.

Thematyczne zdjęcie przedstawiające akcję gaśniczą w rafinerii lub na terenie przemysłowym, z widocznymi zbiornikami i wozami strażackimi

Tragiczna Historia: Pożar Rafinerii w Czechowicach-Dziedzicach w 1971 Roku

Pożar rafinerii ropy naftowej w Czechowicach-Dziedzicach, który miał miejsce w czerwcu 1971 roku, to jedna z najtragiczniejszych katastrof przemysłowych w Polsce.

Geneza i Rozwój Katastrofy

Wieczorem w sobotę, 26 czerwca 1971 roku, po godzinie 19:00 nad Czechowicami przeszła niewielka burza. Trzecie, ostatnie wyładowanie uderzyło w kominek oddechowy zbiornika ropy naftowej numer 251 o pojemności 12 500 m³ ropy, znajdującego się w okolicy ulicy Bolesława Prusa. Zbiorniki nie były wówczas wyposażone w "pływające dachy", które uniemożliwiają gromadzenie się mieszaniny wybuchowej nad powierzchnią ropy, co było jedną z przyczyn rozprzestrzeniania się ognia.

Około godziny 19:50 doszło do zapalenia się ropy, zapadnięcia się dachu i rozerwania płaszcza na wysokości około 1,5 metra od góry. W ciągu kilku minut pożar objął dach, powierzchnię zbiornika oraz ropę rozlaną na tak zwanej „tacy”. W płonącym zbiorniku 251 znajdowało się 8850 ton ropy. W rejonie zbiornika 251 znajdowały się zbiorniki 252, 253 i 254. W odległości około 110 metrów była grupa 5 zbiorników magazynowych etyliny. W odległości około 50 metrów przebiegała ulica. Wymiary każdego ze zbiorników to: średnica - 33 metrów, wysokość na osi zbiornika - 18,3 metrów. W chwili rozpoczęcia pożaru na kolektorze odbioru ropy stało 30 cystern. Ropa z nich była pompowana do zbiornika 254. Zostały one odłączone i odciągnięte przez lokomotywę w bezpieczne miejsce.

Historyczne zdjęcie płonącej rafinerii w Czechowicach-Dziedzicach z 1971 roku

Akcja Gaśnicza i Pierwsze Konsekwencje

Rafineryjne instalacje gaśnicze były niesprawne, więc straż była zdana tylko na sprzęt przywieziony na wozach. Po około 15 minutach od rozpoczęcia pożaru na miejsce przybyły 3 sekcje ZSP z Bielska-Białej, OSP z terenu Czechowic-Dziedzic oraz ówczesnych powiatów bielskiego, oświęcimskiego i cieszyńskiego. Wezwano także straże dysponujące ciężkim sprzętem do podawania piany gaśniczej. Z jednostki wojskowej 3131 z Bielska-Białej przyjechało 160 żołnierzy.

W niedzielę, 27 czerwca około godziny 1:00 w nocy, w akcji było 18 sekcji zawodowych i 24 sekcje OSP. Był zaplanowany generalny atak na źródło ognia. Sądzono, że po wejściu do działań jednostek z ciężkim sprzętem po kilku godzinach pożar zostanie ugaszony. Jednak podczas gaszenia do zbiornika 251 dostało się kilkadziesiąt tysięcy litrów wody, które były podgrzewane przez palącą się na tacy ropę.

Około godziny 1:20 woda ta osiągnęła temperaturę wrzenia i zaczęła przedzierać się ku górze zbiornika, podnosząc lżejszą ropę naftową. Spowodowała jej wyrzut na odległość - w niektórych miejscach - nawet ponad 200 metrów. Część ropy wylała się do tacy zbiornika, powodując jej przepełnienie i wylanie płonącej piany poza obwałowanie. Popłynęła ona torami w kierunku elektrociepłowni, na drogi wewnątrzzakładowe i do tacy zbiornika 254. Piana na drogach, mająca kilka metrów wysokości, zakrywała ludzi, wozy, sprzęt gaśniczy, niszcząc wszystko na swojej drodze. Fale płonącej ropy odcięły drogę ewakuacji, płonęły drogi asfaltowe.

Kilka chwil później nastąpiła druga eksplozja - zbiornika 254. Podczas obu erupcji niemal natychmiast zginęły 33 osoby (13 strażaków ZSP, 7 żołnierzy, 7 członków OSP, jeden pracownik rafinerii i 5 strażaków z ZOSP i ZOS). Temperatura była tak wysoka, że poparzeniom ulegali ludzie stojący nawet w sporej odległości od zbiorników. W wyniku odniesionych ran i oparzeń zmarło jeszcze w ciągu kolejnych 2 miesięcy 4 ratowników. Razem liczba ofiar nocnego wybuchu zbiorników to 37 osób. Obrażenia odniosło 105 osób.

Żołnierz Józef Frączek tak wspominał eksplozję: „Zbiornik zaczął drżeć, a metalowe ściany poczęły nadymać się.” Tadeusz Patan, dziennikarz „Kroniki Beskidzkiej”, napisał: „Ogień rozlał się szerokim, płonącym morzem. Pochłonął strażackie samochody, strawił zabudowania produkcyjne, stopił instalacje.”

Tragiczny Pożar Rafinerii W Czechowicach - Dziedzicach (26 czerwca 1971)

Dalsze Rozprzestrzenianie się Ognia i Zniszczenia

Po godzinie 14:00 w niedzielę, eksplodował zbiornik 252 (z powodu wysokiej temperatury powyżej 1000 °C), stwarzając realne niebezpieczeństwo dla zbiorników z etyliną. Zapaliła się ropa wewnątrz zbiornika, jak również ta, która wyciekła z niego na tacę. Po godzinie ogień przygasł i można było wznowić przerwaną akcję gaśniczą. W tym czasie zbiorniki 251 i 254 były już całkowicie zdeformowane i osiadły na wysokości 4-5 metrów. Jednak około godziny 23:00 nastąpiło pęknięcie płaszcza zbiornika 252. Straty w sprzęcie, instalacjach rafineryjnych i infrastrukturze były ogromne.

Zagrożone były zbiorniki oddziału ABT, palił się kolektor, pompownia, część oddziałów furfurolu, filtrolu, ABT, magazyn techniczny i zajezdnia lokomotyw. Spłonęły 22 samochody pożarnicze (w tym 5 Tatr i jeden Magirus SD-30 z autodrabiną z ZSP Bielska-Białej), 4 działka, 2 agregaty pianowe, 15 motopomp, 2 działka wodno-pianowe, węże tłoczne (około 20 000 m.b.), lokomotywa spalinowa, przyczepa samochodowa, około 1,5 km torów kolejowych i drobny sprzęt.

Końcowe Etapy Akcji i Całkowite Ugaszenie

Przez niedzielę, poniedziałek i wtorek w rafinerii pracowały dwa zespoły specjalistów: pierwszy miał za zadanie zaplanować wysadzenie za pomocą materiałów wybuchowych dwóch pozostałych po wyrzucie zbiorników, a następnie całkowite wypalenie się ropy naftowej, a drugi miał przygotować akcję gaśniczą. Ostatecznie wybrano drugą opcję. W nocy z poniedziałku na wtorek usunięto zwłoki zmarłych.

29 czerwca, we wtorek, o godzinie 15:10 przystąpiono do generalnego natarcia. Brało w nim udział 47 sekcji z ciężkim sprzętem gaśniczym - w tym 6 sekcji z Czechosłowacji i 27 sekcji ze sprzętem krajowym. Odwód taktyczny stanowiły 24 jednostki OSP oraz 5 sekcji z ciężkim sprzętem gaśniczym z Czechosłowacji. Około godziny 17:00 pożar został zlikwidowany. Jednak jeszcze 30 czerwca o 19:30 stwierdzono w zbiorniku 251 żarzenie się związków piroforycznych, co doprowadziło 1 lipca o godzinie 0:10 do gwałtownego zapalenia się ropy. O godzinie 3:15 pożar został ugaszony. Ocalał zbiornik numer 253 z 7000 ton odgazowanej ropy. Zbiorniki tliły się do 2 lipca.

Ogółem w akcji brało udział 2610 strażaków z 371 sekcji, w tym 58 strażaków z 13 sekcji z Czechosłowacji. Użyto 313 samochodów gaśniczych, 49 samochodów ciężarowych, 34 samochody ciężkie wodno-pianowe, 6 samochodów proszkowych, 2 autodrabiny, 15 agregatów pianotwórczych, 11 działek pianowych, 197 pomp pożarniczych oraz 81 000 m.b. węży. Ze stolicy przyjechały najwyższe władze z Edwardem Gierkiem i gen. Jaruzelskim na czele. Odprawom załóg, które miały prowadzić „główne natarcie”, przewodniczył późniejszy pierwszy sekretarz KC PZPR Stanisław Kania, podkreślając niezwykły spokój przygotowujących się do akcji strażaków.

Przyczyny Katastrofy i Wyciągnięte Wnioski

Pożar miał wiele przyczyn. Najpoważniejsze z nich to:

  • zbyt ciasne rozmieszczenie zbiorników i ich przestarzała konstrukcja, gdyż brakowało „pływających dachów”
  • nieodpowiednia instalacja odgromowa
  • niesprawna instalacja chłodząca zbiorniki
  • brak odpowiedniego sprzętu technicznego i środków gaśniczych (piana)
  • źle wybudowane drogi pożarowe

Odbudowa rafinerii trwała 4 miesiące i zaowocowała nowoczesną instalacją odgromową, gaśniczą oraz „pływającymi dachami”, które uniemożliwiają zgromadzeniu się par węglowodorów nad powierzchnią ropy. Nowe zbiorniki wybudowano w innej części zakładu, w bezpiecznej odległości od osiedli mieszkaniowych. Pożar przyczynił się do zwiększenia bezpieczeństwa w rafinerii.

Upamiętnienie Ofiar

Na miejscu katastrofy stanął dystrybutor paliw. Ulicami Czechowic-Dziedzic przeszedł kondukt pogrzebowy, na lawetach przewieziono trumny ze szczątkami ofiar wybuchu. Ku ich pamięci na skwerze ustawiono pomnik z listą ich nazwisk. Jeden z pomników znajduje się na terenie kampusu akademickiego Uniwersytetu Bielsko-Bialskiego. Na Placu Jana Pawła II w Czechowicach-Dziedzicach znajduje się również wystawa upamiętniająca 50. rocznicę tragedii.

Mija 50 lat od tej katastrofy, która była wyjątkowo smutnym dniem dla Czechowic-Dziedzic i Grupy Kapitałowej LOTOS. Przedstawiciele Grupy Kapitałowej LOTOS uczestniczyli w Czechowicach-Dziedzicach w obchodach rocznicowych. Głównym ich punktem była msza świętej w intencji ofiar, którą odprawiono w kościele pw. NMP Królowej Polski. Następnie uczestnicy uroczystości przeszli ulicą ks. J. N. Koncern reprezentowali: Zofia Paryła, prezes Zarządu Grupy LOTOS, Krzysztof Nowicki, wiceprezes Zarządu Grupy LOTOS ds.

Zofia Paryła podkreśliła: „Choć minęło już pół wieku, to nadal pamiętamy o wszystkich tych, którzy zginęli wtedy walcząc z żywiołem ognia. Jesteśmy tu dziś z ich rodzinami i bliskimi, by oddać hołd ofiarom tamtych wydarzeń. Ta była wstrząs dla całej społeczności, ale też impuls do wielu zmian w ochronie przeciwpożarowej.”

Władze samorządowe Czechowic-Dziedzic zaplanowały również zorganizowanie uroczystości z okazji 53. rocznicy tragicznego pożaru, które miały się odbyć w niedzielę 30 czerwca. Pożar rafinerii w Czechowicach-Dziedzicach jest symbolem poświęcenia strażaków i trwałym przypomnieniem o konieczności ciągłego doskonalenia systemów bezpieczeństwa przemysłowego.

Inne Poważne Incydenty: Pożar Rafinerii Łukoilu w Republice Komi

Po pół doby walki z ogniem rosyjskim strażakom udało się ugasić płonący blok rafinerii Łukoilu w Republice Komi. Z dziewięciu zbiorników, w których przechowywane jest paliwo, w czwartek o godzinie 16:45 czasu moskiewskiego, jeden się rozszczelnił, a o 16:50 nastąpiła pierwsza eksplozja. Początkowo miał też miejsce wyciek z trzech zbiorników, pozostałe zostały schłodzone, aby nie nastąpiło obniżenie ciśnienia. Strażacy zgasili rozlaną ciecz, rzędu 60-70 metrów sześciennych, ale ciecz pozostała w zbiorniku nadal wypływała i płonęła. Zakładano, że to już koniec, ale z uwagi na to, że paliło się przez długi czas, pozostałe zbiorniki też się rozszczelniły, paliwa wyciekły i ogień pojawił się ponownie. Nastąpiły trzy wybuchy.

Zarówno władze Łukoilu, jak i miasta (130 tysięcy mieszkańców) zapewniają, że pomimo 12 godzin palenia się produktów naftowych powietrze nie zostało zanieczyszczone. Jak to możliwe? Osmanow zapewnił: „Wiatr wywiewał zanieczyszczenia w stronę lasów, a nie na miasto. Rospotrebnadzor (inspekcja konsumencka -red) prowadził pomiary. Nie wykazały one podwyższenia poziomu zanieczyszczeń w powietrzu. Nie ma żadnego zagrożenia dla mieszkańców.”

tags: #kawal #pozar #rafinerii