Kler: Film Wojciecha Smarzowskiego a inspiracje prawdziwymi wydarzeniami

Wojciech Smarzowski, reżyser znany z kontrowersyjnych, "brzydkich" i mocnych w przekazie filmów, po raz kolejny poruszył polskie społeczeństwo swoim siódmym pełnometrażowym dziełem - filmem "Kler". Obraz ten, skupiający się na życiu księży i ukazujący grzechy Kościoła katolickiego w Polsce, wzbudził ogromne emocje i dyskusje jeszcze przed swoją światową premierą, która odbyła się 18 września 2018 roku.

Charakterystyka twórczości Wojciecha Smarzowskiego

Reżyser słynie z podejmowania trudnych tematów, doskonale czuje się w kwestiach problematycznych i oślizgłych wręcz, często szokując i sugerując ogólne zepsucie świata. Kto oglądał choć jeden z jego wcześniejszych obrazów, ten wie, że Smarzowski nie bawi się w eufemizmy. Jego filmy, choć często zachęcają wizją nieco brutalnej komedii, ostatecznie okazują się ciężkimi w odbiorze dramatami, po których widz nie do końca wie, co powiedzieć. W "Klerze" Smarzowski objawił się w roli twórcy mocnych i wiralowych wręcz manifestów, zręcznie znajdując jeden z bardziej palących problemów Polaków i ukazując go na własną modłę, skupiając się na uwielbianych przez siebie patologiach.

Zarys fabuły filmu "Kler"

Film "Kler" skupia się na trzech katolickich księżach, których przed laty połączyły tragiczne wydarzenia. Mężczyźni spotykają się w każdą rocznicę katastrofy, z której cudem wyszli żywi. W życiu każdy z nich poszedł zupełnie inną drogą: jeden pracuje w kurii wielkiego miasta i marzy o Watykanie, drugi jest wiejskim proboszczem i często ulega ludzkim słabościom. Trzeci natomiast, choć żarliwie wierzy w Boga, właściwie z dnia na dzień traci zaufanie swoich parafian. Film jest dostępny w abonamentach platform streamingowych Amazon Prime Video, Player, CANAL+ oraz CDA Premium, a w telewizji można go było obejrzeć m.in. 13 listopada 2022 roku na antenie TVN7.

Plakat filmowy

Kontrowersje i odbiór filmu przed premierą

Film "Kler" osiągnął zamierzony przez Smarzowskiego efekt jeszcze przed premierą, wywołując "pożar" w opisywanym przez siebie środowisku. Już przed oficjalną emisją udowodnił, że w relacjach między Kościołem a polityką istnieją poważne problemy. Wysocy rangą duchowni nawoływali do bojkotu filmu, często wysługując się wpływami politycznymi i doprowadzając do nieformalnych "zakazów" w niektórych miejscach, co odebrano jako jawne nadużycie własnych kompetencji. Zakazy, krytyka z ambony, wypowiedzi w mediach oraz deklaracje bojkotu wśród niektórych polityków i dziennikarzy spowodowały, że widzowie chcieli zobaczyć to, co hierarchii i niektórym elitom nie odpowiada. Smarzowskiemu udało się podpalić kościelną klikę i spowodować w niej popłoch, wykorzystując nerwową reakcję zdegenerowanego kleru na ten film.

"Kler" a inspiracje prawdziwymi wydarzeniami

Wiele z elementów fabuły filmu "Kler" zostało zainspirowanych prawdziwymi skandalami, które wstrząsnęły polskim Kościołem katolickim. Wojciech Smarzowski konsultował scenariusz z Markiem Lisińskim, prezesem fundacji "Nie lękajcie się", która opiekuje się ofiarami księży pedofilów. Marek Lisiński, który sam padł ofiarą księdza-pedofila prawie 40 lat temu i nadal korzysta z pomocy psychologa, podkreślał, że "nic na temat pedofilii w tym filmie nie jest wymyślone". Jego fundacja nadal niesie pomoc ofiarom molestowania przez księży, a ludzie zgłaszają się bezustannie, świadcząc o skali problemu.

Samospalenie księdza Kukuły: Odzwierciedlenie rzeczywistości

Jednym z najbardziej wstrząsających i symbolicznych momentów filmu jest scena samospalenia księdza Kukuły. To wydarzenie, jak sam Marek Lisiński zaznaczył, jest zaczerpnięte z życia. W rzeczywistości podobny incydent miał miejsce w 2012 roku, kiedy ksiądz oskarżony o molestowanie oblał się benzyną i podpalił na cmentarzu. Filmowa scena wywołała wiele dyskusji wśród widzów. Niektórzy interpretowali ją jako akt odkupienia grzechów środowiska, nawiązujący do śmierci Chrystusa, który dobrowolnie oddał życie za grzechy swojej społeczności. Inni widzieli w niej symboliczny protest zmarginalizowanego "szarego obywatela", którego list i przypadek został zignorowany przez władze kościelne, podobnie jak list Kukuły do arcybiskupa. Scena ta, ukazująca księdza płonącego w trakcie przemowy faryzeusza, który doskonale wie, o co chodzi w Ewangelii, ale tylko rusza wargami, symbolizuje również obojętność społeczeństwa. Ludzie panikujący wokół i nie chcący pomóc mogą symbolizować tych, którzy na pokaz są chrześcijanami.

Pedofilia w Kościele: Historie, które wstrząsnęły Polską

Film Smarzowskiego odwołuje się do licznych, prawdziwych przypadków pedofilii w polskim Kościele katolickim. Przedstawione w nim sytuacje mają swoje odzwierciedlenie w medialnych doniesieniach i wyrokach sądowych.

  • Siostra Bernadetta (Agnieszka F.): Postać demonicznej siostry w "Klerze" jest wzorowana na historii Agnieszki F., czyli siostry Bernadetty, dyrektorki Specjalnego Ośrodka Wychowawczego Zgromadzenia Sióstr Boromeuszek w Zabrzu. W placówce przez ponad 30 lat dochodziło do aktów przemocy i wykorzystywania seksualnego wychowanków. Dziennikarka Justyna Kopińska w głośnym reportażu "Czy Bóg wybaczy siostrze Bernadetcie?" opisała wstrząsające praktyki: "Tomasz opowiedział biegłemu psychologowi, jak w sierocińcu gwałcili go starsi wychowankowie. Nie miał wówczas nawet pięciu lat. (...) Z zeznań wychowanków ośrodka wynikało, że Tomasz wykorzystywał dzieci przez wiele lat. (...) Wszyscy wychowankowie o tym wiedzieli i twierdzili, że o zachowaniu Tomasza wiedziały także siostry. (...) Dzieci opowiadały, że młodsi zamykani są na noc na klucz w pokoju z dwudziestoletnimi mężczyznami. (...) Jeśli dzieci zgłaszały siostrze Bernadetcie, że są dotykane, nie reagowała, nazywała jedynie molestujących zboczeńcami i pedałami, albo karała biciem po twarzy". Siostra Bernadetta została skazana na 2 lata więzienia.
  • Ksiądz Bogdan S. z Kobyłki: Filmowa konferencja prasowa, podczas której padają nazwy miejscowości, w których dochodziło do skandali pedofilskich, odwołuje się m.in. do sprawy księdza Bogdana S., wieloletniego proboszcza z podwarszawskiej Kobyłki. Został on oskarżony o obcowanie płciowe z 13-letnią dziewczynką. Odszedł ze stanowiska w kwietniu 2015 roku i nie trafił do aresztu, zamieszkując w rodzinnej wsi pod Wołominem.
  • Ksiądz Grzegorz K. z Tarchomina: Inną głośną sprawą jest historia księdza Grzegorza K., który pracował m.in. w parafiach w Radzyminie, Otwocku i na warszawskim Tarchominie. W 2014 roku został skazany na rok więzienia w zawieszeniu na cztery lata za molestowanie 11-letniego ministranta. Sąd uznał, że "kilkakrotne całowanie na osobności 11-latka przez obcego dorosłego mężczyznę, połączone z wkładaniem mu języka do ucha, nie miało zabarwienia seksualnego".

Ukrywanie problematycznych duchownych

Wojciech Smarzowski w "Klerze" zwraca uwagę na sprawdzony sposób Kościoła na łagodzenie medialnej wrzawy wokół duchownych, wobec których padają ciężkie oskarżenia - "ukrywanie" ich w odizolowanych od otoczenia ośrodkach. Taki los spotkał w filmie księdza Trybusa (granego przez Arkadiusza Jakubika), który trafia na zesłanie do Domu Księży Emerytów. Podobne praktyki miały miejsce w rzeczywistości, np. w przypadku wspomnianego księdza z Tarchomina, który po wybuchu skandalu miał zostać przez swojego przełożonego wysłany do odległego klasztoru. Niedawno media donosiły, że prawomocnie skazany duchowny kieruje Domem Księży Emerytów w podwarszawskim Otwocku, co jest przykładem braku kary i zapewnienia wygodnego życia pomimo popełnionych przestępstw.

Ilustracja przedstawiająca odosobniony ośrodek, symbolizujący ukrywanie duchownych oskarżonych o przestępstwa

Obsada i aspekty artystyczne filmu

Film "Kler" wyróżnia się doskonałą obsadą. Arkadiusz Jakubik ponownie błyszczy, któremu udało się oderwać od wizerunku wybuchowego idioty Rysia z "13 Posterunku". Janusz Gajos, choć zagrał świetnie, nie wszystkich porwał swoją interpretacją wysokiego rangą duchownego połączonego z mafijnym bossem, wzorowanego na Tuwarze z "Ekstradycji". Reżyser ponownie sięgnął po "starą gwardię" swoich aktorów, co jest jego charakterystycznym podejściem. Jak wskazują niektórzy komentatorzy, podejście Smarzowskiego trzeba rozpatrywać w kategoriach: skoro ulubiona ekipa daje sobie radę i doprowadza do korzystnych wyników, nie należy tego zapisywać "na minus". Problemem, który był jednak poruszany przez widzów, była pewna niespójność fabuły oraz brak równowagi, a także brak przedstawienia w filmie "absolutnie normalnych księży", co sprawiało wrażenie zbytniego przerysowania postaci.

Społeczny i religijny wpływ filmu

"Kler" Wojciecha Smarzowskiego, mimo pewnych zarzutów o niedopracowanie czy zbytnie przerysowanie, odcisnął głębokie piętno na społeczeństwie, które coraz częściej odchodzi od groteskowego rytualizmu i zauważa, że duchowi arbitrzy nie tylko "są tylko ludźmi", ale i też grzeszą, czasami nawet bardziej od osób świeckich. Paradoksalnie, obraz Smarzowskiego, skupiając się na patologiach i prowokując społeczeństwo do konfrontacji z niewygodnymi prawdami, może stać się "ozdrowieńczą wodą" dla zepsutej części Kościoła, zmuszając instytucję do refleksji i oczyszczenia. Reżyser chciał ukazać ludzkie słabości, od których księża nie są wolni, wskazując, że dążenie do władzy, żądza i chciwość to najbardziej wybijające się grzechy Kościoła. Mimo trudności w realizacji zdjęć w Polsce, gdzie ekipa nie była wpuszczana do kościołów, film osiągnął swój cel, zrywając potężną kotarę iluzji na temat Kościoła sprzed oczu polskiego społeczeństwa.

tags: #kler #a #prawdziwe #wydarzenia #podpalenie