W ostatnich tygodniach teren Kłodnicy i Kłodnicy Górnej był areną intensywnych działań strażaków, zmagających się z dwoma odrębnymi, lecz równie wymagającymi pożarami. Sytuacja ta budzi niepokój mieszkańców i stawia przed służbami ratowniczymi szereg wyzwań.
Pożar na ogródkach działkowych w Kłodnicy przy ulicy Wyspiańskiego
Działania strażaków były prowadzone przy ulicy Wyspiańskiego w Kłodnicy, gdzie doszło do pożaru na terenie ogródków działkowych. Ogień pojawił się w bezpośrednim sąsiedztwie stacji paliw, co wymagało szczególnej ostrożności i szybkiej reakcji ratowników. Ich priorytetem było nie tylko ugaszenie pożaru, ale także niedopuszczenie do rozprzestrzenienia się ognia na pobliską infrastrukturę.
Co niepokojące, jest to już kolejne takie zdarzenie w tej lokalizacji. Zaledwie dwa tygodnie temu w tym samym miejscu płonęła altana na terenie ogródków działkowych. Powtarzająca się sytuacja może budzić obawy mieszkańców i będzie wymagała wyjaśnienia przez odpowiednie służby.

Ze względu na rozwijającą się sytuację do działań włączono również siły z powietrza. Nad terenem objętym pożarem pracował samolot gaśniczy typu Dromader oraz śmigłowiec, które wspierały strażaków w opanowaniu ognia. Dzięki sprawnej akcji służb pożar został opanowany, a następnie całkowicie ugaszony. Strażacy zakończyli już działania na miejscu zdarzenia.
Ogromny pożar lasu na Lubelszczyźnie. Rozbił się samolot gaśniczy, nie żyje pilot. Relacja strażaka
Wysokie temperatury oraz długotrwały brak opadów sprzyjają szybkiemu rozprzestrzenianiu się ognia, dlatego apeluje się o zachowanie szczególnej ostrożności i niewypalanie traw.
Długotrwały pożar zbelowanej słomy w Kłodnicy Górnej
Od niedzieli mieszkańców Kłodnicy Górnej w gminie Borzechów na Lubelszczyźnie dręczy smród spalenizny. Problemem jest palący się skład zbelowanej słomy, który, jak relacjonują strażacy ochotnicy, pali się codziennie. „Jesteśmy tu szósty raz od poniedziałku” - mówi jeden ze strażaków w rozmowie z RMF FM. Tym razem na miejsce przyjechały cztery zastępy strażaków - trzy z OSP i jeden z Państwowej Straży Pożarnej.

Około godziny 13:00, po dotarciu na miejsce, zauważono kilka miejsc, z których wydobywał się dym. Po mocniejszym podmuchu wiatru zaczęły pojawiać się języki ognia.
Pojawiają się pytania, czy słoma jest ciągle podpalana, czy też jest to pożar wyjątkowo trudny do ugaszenia. Czesław Bryk, Komendant Gminnej Ochrony Przeciwpożarowej w gminie Borzechów, ma nadzieję, że nie są to kolejne podpalenia. Na szczęście miejsce pożaru jest oddalone od zabudowań.
Jednakże, gdy zawieje wiatr w stronę miejscowości, w domach czuć smród spalenizny. „Najgorzej jest wieczorem i rano” - mówią mieszkańcy, którzy mają już dość tej sytuacji. „Mogliby wreszcie to ugasić, bo zbyt długo to trwa” - dodaje mieszkanka Kłodnicy Górnej. Najważniejsze, że ewentualny ogień nie zagraża mieszkańcom bezpośrednio.