„Straż to moja pasja, bez której nie wyobrażam sobie życia.” Wiele osób nie rozumie, jak można zostać ochotniczym strażakiem, jeździć na akcje i pomagać. Jest to jednak właśnie ta pasja, w której imieniu, gdy pojawia się alarm, rzuca się wszystko i jedzie na akcję. Za to, co robią, strażaczki i strażacy nie oczekują pochwał, medali ani podziwu.

Pasja, która kształtuje życie: Historia Izy
Dziecięce marzenie i rodzinne tradycje
Iza od dziecka marzyła, by śladem dziadka i ojca zostać strażaczką. Całe jej dzieciństwo kręciło się wokół straży, gdyż dziadek i tata byli strażakami w Ochotniczej Straży Pożarnej. Gdy była dzieckiem, zabierali ją do remizy na ćwiczenia i zawody strażackie.
Iza pamięta, że pewnego razu, będąc z tatą w remizie, strażacy dostali alarm do pożaru trawy. Ojciec zabrał ją ze sobą, a ona przyglądała się temu, jak pracuje. Po powrocie do domu pobiegła do mamy i powiedziała jej: „Mamusiu, będę w przyszłości strażakiem”. Była wtedy w drugiej klasie podstawówki.
Mama Izy nie była zachwycona, ponieważ zawsze, gdy ojciec z dziadkiem wyjeżdżali na akcję, stresowała się, że coś im się stanie. Z biegiem lat zainteresowanie Izy strażą nie zmalało. Myślała nawet o tym, by po liceum startować do Szkoły Głównej Służby Pożarniczej w Warszawie.
Droga do straży: Wyzwania i determinacja
Iza zrezygnowała jednak z pomysłu zawodowej straży. Poza rodziną nie miała zbyt wiele wsparcia. Jako dziewczyna nie spotykała się z entuzjazmem ani wsparciem ze strony innych strażaków. Większość patrzyła na nią z pogardą, w stylu: „co ona będzie tu robić, to przecież dziewczyna”. Nawet jej ówczesny chłopak śmiał się z kolegami, że nawet jeśli zrobi kurs, to i tak nikt jej do wozu strażackiego nie wpuści. Takie reakcje nie zachęcały do tego, by wytrwać w pomyśle zostania kobietą strażakiem.
Iza to drobna, szczupła blondynka, z małymi stopami i dłońmi. Przez to chłopacy śmiali się, że gaśnica waży więcej od niej i jedynie, do czego się nadaje, to zabawianie strażaków na imprezach.
Mimo braku sukcesu w zawodowej straży, Iza postanowiła zrobić kursy na strażaka do Ochotniczej Straży Pożarnej i dopięła swego. Kurs składał się ze szkolenia podstawowego, podczas którego trzeba było zdać egzamin teoretyczny, praktyczny i przejść test komory wysiłkowo-gazowej. Jako kobieta nie miała żadnych forów ani mniejszych wymagań; musiała zrobić to samo, co mężczyźni.
Tak samo, jak oni, biegała na bieżni w całym umundurowaniu, w specjalistycznym stroju ochronnym wykonanym często z materiałów takich jak Nomex, z butlą na plecach, a potem wchodziła na drabinkę nieskończoną ilość razy. Tak samo, jak na jej kolegów, czekał na nią tor przeszkód - wąskie i ciemne pomieszczenie, gdzie trzeba było przesuwać różne elementy, by przejść dalej.
Iza przeszła każdy z tych testów bez problemu i została strażaczką, w dodatku pierwszą w historii swojej jednostki OSP, która ma uprawnienia do wyjeżdżania do akcji.
Zaliczenie Komory Dymowej WOSZ Kraków
W mundurowym świecie: Równość i siła kobiet
Izie nigdy nie przyszło przez myśl, że strażakiem może być tylko mężczyzna. W jej grupie na kursie było 30 osób, w tym sześć dziewczyn. Uprawnienia ma od półtora roku. Nie miała jeszcze poważniejszych akcji, gdzie ktoś umarł, ale wie, że sobie poradzi, bo nie czuje się gorsza od mężczyzn. „Moim zdaniem jestem z nimi równa, a w niektórych czynnościach nawet lepsza!” - twierdzi Iza. Jako niska i szczupła osoba zmieści się w wiele miejsc, gdzie mężczyzna nie zmieściłby nogi. Oczywiście są też sytuacje, gdy nie może czegoś udźwignąć, więc koledzy ze straży jej pomagają.
„Chłopaki się z niej śmiali, że do wozu strażackiego nie wsiądzie, a teraz razem z nimi jeździ na akcje.” Iza najlepiej czuje się w stroju strażackim, w hełmie, a do tego kocha zapach garażu, w którym znajduje się wóz strażacki. Wyróżnia ją to, że szybciej od szpilek założy ciężkie, zabudowane buty, od sukienki sprawniej wciśnie się w sztywny kombinezon, a na ułożone włosy założy hełm. Na imieninach, weselu czy imprezie zawsze jest wyszykowana, pomalowana, z długimi paznokciami. Z wykształcenia jest dziennikarką, a obecnie urzędniczką państwową.
Kobiety w polskiej Straży Pożarnej: Statystyki i rosnąca rola
Zmiana perspektywy: Od ról biurowych do akcji ratowniczych
Straż Pożarna jest jedną z najlepiej wyspecjalizowanych służb mundurowych, a jej działalność ma bardzo duże znaczenie dla zapewnienia bezpieczeństwa wewnętrznego państwa. W latach 90. i na początku XXI wieku kobiety w Państwowej Straży Pożarnej zajmowały jedynie niektóre stanowiska „biurowe” oraz pracowały na stanowiskach kierowania. Podobnie było w Ochotniczych Strażach Pożarnych, gdzie druhny jedynie zajmowały się dokumentacją jednostek oraz prowadzeniem spraw organizacyjnych.
Obecnie prawie półtora tysiąca strażaczek zawodowych i niezliczenie wiele ochotniczek czynnie uczestniczy w działaniach ratowniczych, obchodząc swoje święto każdego dnia poprzez ofiarną służbę.
Aktualne dane: Kobiety w PSP
Na dzień 9 lutego 2024 roku, w Państwowej Straży Pożarnej służbę pełniło 1319 funkcjonariuszek na niespełna 30 tys. wszystkich funkcjonariuszy. Tylko jedna kobieta obejmuje obecnie stanowisko komendanta powiatowego. Przykładem sukcesów kobiet w straży jest Mł. kpt. Weronika Kliś, która przywiozła z zawodów złoto i dwa brązy - co nie było jej pierwszym sukcesem.

Inicjatywy wspierające: Projekt "Kobiety Straży"
Jednostka OSP Maków Dolny jest inicjatorem ogólnopolskiego projektu „Kobiety Straży”. Pomysł zrodził się w 2018 roku, miał wówczas zasięg lokalny. Kolejne edycje projektu, w tym 6. edycja w 2023 roku i 7. edycja w 2024 roku, mają już zasięg ogólnopolski. Projekt ten co roku prezentuje, jak ważną rolę pełnią kobiety w Straży Pożarnej. Na przykład, w sesji do kalendarza na 2024 rok wzięło udział dziewięć dziewczyn czynnie uczestniczących w życiu jednostki.
Odważne Druhny: Sylwetki Kobiet Strażaków
Indywidualne historie pasji i służby
- Karolina Majcher to druhna w Ochotniczej Straży Pożarnej w Sławoszynie. Od 2019 roku bierze czynny udział w działaniach ratowniczo-gaśniczych i jest jedyną kobietą w swojej jednostce, która wyjeżdża do zdarzeń.
- Magdalena Krzywda to druhna w OSP Łomna. Od najmłodszych lat podziwiała swojego tatę, który w mundurze wychodził na różne uroczystości i zabezpieczenia, a także biegł do remizy, gdy zawyła syrena. Była pełna podziwu, jak potrafił wyskoczyć z łóżka w środku nocy i jechać na akcję.
- Urszula Frankowska to druhna w OSP Stęszew, gdzie działa jako jedyna kobieta. Jej zainteresowanie strażą zaczęło się już od dziecka, kiedy to od swojego kolegi-strażaka słuchała opowieści o sprzęcie i zdarzeniach.
- Aleksandra Łukasik jest druhną w OSP KSRG Joniec. Jej przygoda ze strażą zaczęła się sześć lat temu, kiedy poznała swojego partnera, również strażaka. Bardzo często przebywała w garażu w remizie i była obecna przy sytuacjach, gdzie zawyła syrena alarmowa.
Twarda rzeczywistość: Krytyka i stereotypy
Mimo wszystko: Siła i wsparcie
Krytyka w stronę kobiet strażaczek wciąż jest jednak dużo, a głupie komentarze zdarzają się cały czas. Na przykład, po wichurach standardem są ciągłe wyjazdy na akcje, podczas których nie ma chwili wytchnienia, ponieważ z jednej jedzie się na drugą. Podczas jednego z takich wyjazdów Iza, mówiąc, że jest wykończona, usłyszała: „od czego, skoro nic nie robiłaś”. Kobiety-strażaczki mogą robić coś najlepiej na świecie, a i tak czasem usłyszą, że jako kobiety radzą sobie słabiej i gorzej niż mężczyźni. Całe szczęście to się powoli zmienia.
Mama Izy często mówi jej, że jest „chora” na tym punkcie i jak to jest możliwe, że dziewczynę może coś takiego interesować. Oprócz Izy, dziadka i taty, do straży doszedł jeszcze jej brat. Mama Izy ma zatem cztery zmartwienia, ale już się przyzwyczaiła. Tata Izy jest z niej dumny i widzi, że ona czuje dokładnie to samo, co on, gdy słyszy się alarm. „Tego uczucia, jak wyje syrena, nie da się opisać.”