Ogromne pożary w Warszawie i okolicach

W ostatnich miesiącach region Warszawy i sąsiadujące powiaty były świadkami serii rozległych i niebezpiecznych pożarów. Od nielegalnych wysypisk, przez zakłady produkcyjne, po supermarkety i place budowy - strażacy niejednokrotnie musieli stawiać czoła żywiołowi. Poniżej przedstawiamy szczegóły wybranych, największych zdarzeń.

Pożar na nielegalnym wysypisku w Dawidach

Jak informował reporter serwisu TVN Warszawa, do rozległego pożaru doszło na nielegalnym wysypisku przy drodze ekspresowej S2. W szczytowym momencie na miejscu pracowało 15 zastępów straży pożarnej, które ostatecznie ugasiły ogień. Wskutek pożaru spaliło się dziewięć hektarów traw.

Dym unoszący się nad łąkami był widoczny również nad drogą ekspresową S7, co mogło ograniczyć widoczność na trasach. Reporter relacjonował, że "wiatr pcha dym" w stronę wsi Dawidy. Zgodnie z informacjami lokalnego serwisu Wawa Hot News 24, strażacy w trakcie działań gaśniczych starali się ograniczyć rozprzestrzenianie się ognia oraz zabezpieczyć pobliskie tereny. Przyczyny pożaru na ten moment pozostają nieznane.

Zdjęcie satelitarne dymu unoszącego się nad wysypiskiem śmieci

Pożar zakładu przetwórstwa suszonych warzyw w Bramkach

W nocy z 20 na 21 kwietnia w miejscowości Bramki w województwie mazowieckim doszło do dramatycznego pożaru, który objął dwie hale magazynowo-produkcyjne oraz budynek socjalno-biurowy. Ogień całkowicie zniszczył lokalny zakład zajmujący się przetwórstwem suszonych warzyw.

Przebieg i skala pożaru

Pożar wybuchł kilka minut przed północą, błyskawicznie rozprzestrzeniając się. Z informacji przekazanych przez służby wynika, że ogień początkowo pojawił się w jednym miejscu, a potem szybko objął kolejne elementy obiektu. W najgorszym momencie płomienie pochłonęły łącznie blisko dwadzieścia trzy tysiące metrów kwadratowych infrastruktury, choć powierzchnia samego pogorzeliska w późniejszym etapie wynosiła około 15,5 tysiąca metrów kwadratowych. Straty będą ogromne i na obecnym etapie nie da się ich dokładnie oszacować.

W chwili wybuchu ognia na terenie zakładu znajdowali się pracownicy. Wszyscy zdołali ewakuować się samodzielnie. Dodatkowo ewakuowano 19 osób z hostelu znajdującego się przy zakładzie, które znalazły bezpieczne schronienie w pobliskiej placówce edukacyjnej. Wśród ewakuowanych nie ma osób poszkodowanych.

Działania ratownicze i ich skutki

Akcja gaśnicza, jak wynika z relacji straży pożarnej, jest już pod kontrolą, jednak jej zakończenie zajmie jeszcze sporo czasu. Na miejscu pracuje ponad 50 zastępów straży pożarnej, co przekłada się na około 250 strażaków ściągniętych z powiatów: warszawskiego zachodniego, sochaczewskiego, żyrardowskiego, grodziskiego, pruszkowskiego oraz z miasta Warszawy. Młodszy kapitan Damian Dolniak z Komendy Powiatowej PSP w Powiecie Warszawskim Zachodnim przekazał, że obecnie trwają prace rozbiórkowe oraz przelewanie pogorzeliska.

W trakcie akcji jeden ze strażaków doznał urazu nogi i został przetransportowany do szpitala. Akcja potrwa jeszcze kilka godzin, a na miejscu wciąż trwają prace polegające na dogaszaniu rozżarzonych zgliszcz.

Pożar hali magazynowej, widok z drona

Reakcje mieszkańców i stan powietrza

Lokalna społeczność do teraz z przerażeniem wspomina tamte chwile. Mieszkańcy obserwowali potężną łunę z odległości wielu kilometrów.

  • „Ja od wpół do drugiej nie spałam! Czerwone płomienie, wysokie, wielkie, dookoła wszystko się świeciło. Straż kazała się przygotować do ewakuacji” - relacjonowała jedna z osób.
  • „Myślałem, że już nasi sąsiedzi się palą. Płomienie olbrzymie, naprawdę olbrzymie” - dodawał inny mieszkaniec.

Od początku działań na miejscu obecna była grupa ratownictwa chemicznego z Warszawy, która monitorowała jakość powietrza. Pomiary nie wykazały toksyn zagrażających okolicznym mieszkańcom, a funkcjonariusze uspokajają, że pomimo gigantycznych rozmiarów katastrofy, okoliczna ludność nie jest narażona na żadne niebezpieczeństwo związane z toksynami. Na ten moment nie ustalono, co dokładnie doprowadziło do pojawienia się ognia. Dopiero po całkowitym zabezpieczeniu terenu do pracy przystąpi ekspert, którego zadaniem będzie odnalezienie pierwotnego źródła pożaru.

Pożar zbiornika z paliwem w Łomnej

W środę 8 kwietnia około godziny 13:45 w miejscowości Łomna (powiat nowodworski) przy ul. Gdańskiej 34, w pobliżu drogi krajowej nr 7, wybuchł pożar zbiornika z paliwem. Z przekazanych informacji wynika, że ogień rozpoczął się właśnie od tego zbiornika, a w krótkim czasie objął kolejne elementy znajdujące się w sąsiedztwie - palety, pojazdy oraz fragment hali hurtowni spożywczej.

Z ogniem walczy kilkanaście zastępów straży pożarnej. Akcja nie została jeszcze opanowana, a pożar nadal się rozprzestrzenia. Na miejsce kierowane są kolejne siły i środki, w tym cysterny z wodą. Ze wstępnych informacji wynika, że w zdarzeniu nikt nie odniósł obrażeń. Nieoficjalnie wiadomo, że zbiornik, który stanął w ogniu, mógł zawierać około 5000 litrów paliwa, najprawdopodobniej oleju napędowego.

Zdjęcie płonącego zbiornika z paliwem w Łomnej

Groźny pożar supermarketu w Halinowie

W sobotnie popołudnie groźny pożar supermarketu w Halinowie pod Warszawą objął znaczną część budynku handlowego. Akcja gaśnicza okazała się skomplikowana i długotrwała, angażując kilkadziesiąt zastępów straży pożarnej.

Rozwój sytuacji i działania strażaków

Do zdarzenia doszło przy ulicy Jana Pawła II w Halinowie, w powiecie mińskim. Zgłoszenie o pożarze wpłynęło do służb o godzinie 15:20. Ogień bardzo szybko rozprzestrzenił się na znaczną część obiektu handlowego, obejmując łącznie około 1500 metrów kwadratowych powierzchni. Już w pierwszej fazie działań strażacy wskazywali na dużą skalę zagrożenia.

„Zajęta ogniem jest powierzchnia około 1500 metrów kwadratowych. Na miejscu działało początkowo siedem zastępów, jednak natychmiast kierowano kolejne siły” - przekazywał młodszy brygadier Kamil Płochocki z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Mińsku Mazowieckim w rozmowie z portalem Onet.pl. W kolejnych godzinach sytuacja wymagała zwiększenia liczby ratowników. Ostatecznie do działań skierowano 12 zastępów straży pożarnej, co przełożyło się na obecność około 80 strażaków. Na miejscu pracowali również policjanci oraz służby energetyczne, które zabezpieczały teren i odłączały zasilanie.

Skala zniszczeń i bezpieczeństwo mieszkańców

Ogień objął przede wszystkim dach budynku o wymiarach około 20 na 30 metrów. Jak informował Kamil Płochocki, płonęło około 600 metrów kwadratowych konstrukcji dachowej, która częściowo zawaliła się do środka obiektu. Taka sytuacja znacząco utrudniała prowadzenie działań gaśniczych i zwiększała ryzyko dla ratowników.

Mimo poważnej skali pożaru, służby potwierdziły, że nie ma osób poszkodowanych. Kluczowym elementem akcji było zabezpieczenie sąsiednich obiektów, aby ogień nie przeniósł się na kolejne budynki. Strażakom udało się skutecznie ograniczyć rozprzestrzenianie się pożaru poza teren supermarketu. „Nie ma zagrożenia dla mieszkańców. Udało się obronić sąsiednie zabudowania” - podkreślał przedstawiciel straży pożarnej.

Pożar na placu budowy na warszawskiej Białołęce

18 marca, około południa, na warszawskiej Białołęce wybuchł niezwykle groźnie wyglądający pożar. Nad okolicą kłębił się gęsty, czarny dym, który widać było nawet z odległych części stolicy. Przerażeni świadkowie donosili również o eksplozjach.

Przebieg zdarzenia i akcja gaśnicza

Pożar pojawił się na terenie nowej inwestycji, placu budowy Totalbud, zlokalizowanym u zbiegu ulic Myśliborskiej i Laurowej. Jest to gęsto zaludniona część warszawskiej Białołęki, dlatego sytuacja wywołała strach wśród mieszkańców. Portal INNPoland informował o zdarzeniu, cytując jednego ze świadków: „Słychać wybuchy, czuję ciepło przez zamknięte okno. Chyba muszę się ewakuować”.

Z relacji świadka wynika, że na miejscu na początku działały 4 wozy straży pożarnej i kilkunastu strażaków, potem dojechały kolejne zastępy. Na miejscu pojawiła się również policja, która zabezpieczała drogę do pożaru. Spaleniu uległa elewacja świeżo wybudowanego obiektu, obejmując powierzchnię ponad 500 metrów kwadratowych. Młodszy kapitan Marek Korzonek z komendy miejskiej PSP w Warszawie wyjaśnił, że choć pożar wyglądał spektakularnie, bo palił się styropian i tekstylia, to jednak nie był niebezpieczny dla okolicy.

Ewakuacja i zagrożenie dla okolicy

Ewakuowano 20 pracowników firmy budowlanej. Jeden pracownik, który był uwięziony na podnośniku, został ewakuowany cały i zdrowy. Mł. kpt. Korzonek zapewnił, że „przy tak dużym ogniu mieszkańcy faktycznie mogli odczuwać podwyższoną temperaturę. Jednak w tej chwili pożar jest już zlokalizowany i trwa dogaszanie”. Dodał również, że okna można zamykać, ale nie widzi sensu w opuszczaniu mieszkań, gdyż sytuacja została opanowana.

Jednak aktualizacja z 19 marca ujawniła, że policja zarządziła ewakuację mieszkańców sąsiednich budynków. „Zagrożeniem był dźwig, który ucierpiał w pożarze i mógł runąć na pobliski budynek mieszkalny” - napisała mieszkanka. Na razie nie są znane przyczyny i okoliczności pożaru; ich ustalaniem zajmie się policja.

Zdjęcie przedstawiające kłęby czarnego dymu nad placem budowy na Białołęce

tags: #kolejny #ogromny #pozar #w #warszawie