Tragedia w Stoczni Gdańskiej: Pożar podczas koncertu Golden Life w 1994 roku

24 listopada 1994 roku w Hali Widowiskowej Stoczni Gdańskiej przy ulicy Jana z Kolna doszło do jednej z najtragiczniejszych katastrof w powojennej historii Polski. Podczas imprezy muzycznej - koncertu popularnej gdańskiej grupy rockowej Golden Life, połączonego z transmisją gali wręczenia nagród MTV w Berlinie - wybuchł pożar, który pochłonął życie siedmiu osób, a blisko trzysta ranił.

Początek tragicznego wieczoru

W czwartek, 24 listopada 1994 roku, hala Stoczni Gdańskiej zgromadziła około 2000 osób, głównie młodych ludzi w wieku od 13 do 20 lat. Zespół Golden Life, pochodzący z Gdańska, promował wówczas swój trzeci album "Natura". Koncert rozpoczął się około godziny 20:00. Na telebimach trwała dodatkowo transmisja wręczania nagród MTV. Wokalista Golden Life, Adam Wolski, wspominał tamten dzień jako bardzo udany, z dobrą energią i świetnie bawiącą się publicznością. Nic nie zapowiadało nadchodzącej tragedii, a słowa Wolskiego, wypowiedziane ze sceny: "Fajnie, że jesteście. Tego koncertu nie zapomnicie do końca życia", miały nabrać tragicznego znaczenia.

Zdjęcie zespołu Golden Life na scenie podczas koncertu w 1994 roku

Wybuch pożaru i eskalacja chaosu

Koszmar rozpoczął się tuż przed godziną 21:00, około godziny po zakończeniu występu Golden Life. W głębi sali, pod drewnianą trybuną, zaczęły palić się materace. Początkowo większość zgromadzonych, w tym świadkowie, jak 16-letnia Anna Golędzinowska, miała wrażenie, że to element wizualnego uatrakcyjnienia wieczoru lub wystrzelona raca. Zespół, z wyjątkiem Adama Wolskiego, który wcześniej pojechał do domu, również szybko zauważył, że dzieje się coś złego. Gitarzysta Jarosław "Pastyl" Turbiarz, udzielający wywiadu w garderobie, podkreślił szczęście, że wywiad zakończył się wcześniej.

Obsługa koncertu i kilku strażaków zakładowych próbowało ugasić ogień za pomocą podręcznego sprzętu gaśniczego, jednak bezskutecznie. Płomienie rozprzestrzeniły się błyskawicznie, zajmując kurtynę, a następnie dach hali. Gdy zgasło światło, wewnątrz wybuchła panika. W hali mogło panować gorące powietrze o temperaturze nawet tysiąca stopni, co sprawiało, że wszystko wokół się topiło. Strażacy, którzy próbowali wejść do środka, musieli używać ognioodpornych kamizelek, masek i rękawic.

(Budowa statków i żegluga w Gdańsku) (1971)

Panika i ewakuacja

Ze sceny zaczęły padać komunikaty o ewakuacji, lecz w hali panowały chaos i panika. Ludzie rzucili się do głównego wyjścia, które szybko się zatamowało. Dwa z pięciu wyjść ewakuacyjnych były zamknięte, a kraty po obu stronach budynku również pozostawały zamknięte. Świadkowie opisywali dantejskie sceny: ludzie tratowali się nawzajem, uciekali bez kurtek, gubiąc buty. "To był prawdziwy horror, ludzie deptali po ludziach - relacjonował strażak Maciej Białous. - Na podłodze widzieliśmy dywan z ciał."

Anna Golędzinowska wspominała, jak była przepychana przez tłum, czując wycieńczenie i strach przed osunięciem się. Udało jej się przedostać do przedsionka między halą a głównym wejściem, po czym ktoś zamknął za nimi drzwi. Chwilę po zamknięciu do przedsionka runął dach, a napływ chłodniejszego powietrza dał im chwilę wytchnienia. Zawalenie się dachu hali o 21:14 oraz potężna eksplozja sześć minut wcześniej, której podmuch dotknął wielu ludzi, potęgowały panikę.

Akcja ratunkowa

Tuż po godzinie 21:00 na miejsce przyjechały pierwsze jednostki Komendy Rejonowej PSP w Gdańsku, a w sumie aż 19 wozów bojowych. Strażacy najpierw udrożniali drogi ewakuacyjne, walcząc o otwarcie głównych drzwi. Akcja wyprowadzenia uczestników imprezy trwała około 20 minut. Na miejsce dojechali również ratownicy z Grupy Ratownictwa Specjalnego PCK w Sopocie. Odcięto zasilanie przebiegającej obok trakcji tramwajowej i innych obiektów. Strażakom nie bez trudu udało się stopniowo przecinać kraty i uwalniać uwięzionych, przenosząc ich na pobliski trawnik. Działania ratownicze zakończyły się następnego dnia o godzinie 7:35 rano.

Zdjęcie strażaków akcji ratunkowej na tle płonącej hali Stoczni Gdańskiej

Ofiary i ranni

W wyniku tragedii życie straciło siedem osób. Pierwszą ofiarą była 13-letnia Dominika Powszuk, stratowana przez uciekający tłum. Na miejscu zginął również 32-letni operator telewizji Sky Orunia, Wojciech Klawinowski, który wrócił do płonącej hali po sprzęt. Kolejnych pięć osób zmarło w szpitalach z powodu rozległych obrażeń i oparzeń, w tym dwóch ochroniarzy, którzy wcześniej wynosili nieprzytomne osoby z hali. Ponad 280-300 osób zostało rannych, a ponad stu najciężej poparzonych trafiło do gdańskiej Akademii Medycznej i specjalistycznej kliniki w Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich. Anna Golędzinowska, z poparzeniami twarzy oraz ranami na rękach i nogach, spędziła około dwóch miesięcy w szpitalach.

Śledztwo i konsekwencje prawne

Prokuratura ustaliła, że przyczyną pożaru było podpalenie. Niestety, sprawcy lub sprawców tragedii do dziś nie udało się odnaleźć. Śledztwo w tej sprawie jest jednym z najdłuższych w historii polskiego wymiaru sprawiedliwości. Proces organizatorów koncertu, rozpoczęty w 1997 roku i dwukrotnie wznawiany, zakończył się wyrokiem dopiero w 2010 roku. Sąd Okręgowy w Gdańsku skazał ówczesnego kierownika hali stoczniowej Ryszarda G. na karę dwóch lat pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem na cztery lata, uznając go odpowiedzialnym za nadzór nad przygotowaniem technicznym oraz przestrzeganiem przepisów BHP i przeciwpożarowych. W 2012 roku Sąd Okręgowy w Gdańsku skazał również organizatorów imprezy z Agencji FM na karę jednego roku więzienia w zawieszeniu na dwa lata.

Dziedzictwo tragedii: Golden Life i pamięć

Reakcja zespołu

Muzycy Golden Life wydostali się z budynku, wyważając drzwi bocznego wyjścia. Cały ich sprzęt spłonął. Jarosław Turbiarz podkreślał, że szczęściem było, iż tragedia wydarzyła się po koncercie, gdy masa ludzi opuściła halę. Adam Wolski dowiedział się o pożarze z telewizji i natychmiast zaczął szukać kolegów z zespołu w szpitalach. Muzycy długo przechodzili traumę, a w pierwszym odruchu obwiniali siebie, myśląc nawet o zaprzestaniu grania. Jednak otrzymali ogromne wsparcie od fanów, którzy prosili ich, aby kontynuowali działalność i napisali piosenkę o tragedii. W grudniu, kilka tygodni po pożarze, w Gdańsku odbył się charytatywny koncert "Ofiarom Pożaru", podczas którego zespół zagrał dla matki jednej ze zmarłych dziewczynek.

Utwór "24.11.94"

Na prośbę fanów zespół Golden Life szybko nagrał utwór zatytułowany "24.11.94". Tekst do piosenki napisała Iwona Turbiarz, żona gitarzysty, tuż po porodzie, co oddawało jej matczyne spojrzenie na świat i wrażliwość. Adam Wolski wspominał, że utwór powstał w pięć minut. "24.11.94" stał się wielkim przebojem i dotarł na szczyt Listy Przebojów Trójki, do dziś wzruszając i prowadząc do refleksji. Nagranie wydano również na specjalnym singlu (500 egzemplarzy), z którego dochód przeznaczono dla poszkodowanych. Adam Wolski przyznaje, że do dzisiaj silnie przeżywa ten numer i czasem nie sposób powstrzymać drżenia głosu podczas jego wykonywania.

Pomnik ofiar

W hołdzie ofiarom pożaru, w 2003 roku, na miejscu, w którym stała hala przy ulicy Jana z Kolna, odsłonięto pamiątkowy pomnik. Wykorzystano w nim elementy spalonej hali, takie jak kolumny, metalową belkę i tylną ścianę. Na pomniku znalazł się również fragment tekstu piosenki Golden Life: "Życie, choć piękne, tak kruche jest. Zrozumiał ten, kto otarł się o śmierć".

Pomnik upamiętniający ofiary pożaru Hali Stoczni Gdańskiej z cytatem z piosenki

Golden Life dzisiaj

Zespół Golden Life kontynuuje swoją działalność do dziś, grając około sześćdziesięciu koncertów rocznie. Muzycy podkreślają, że tragedia z 1994 roku była dla nich przełomowym wydarzeniem, które "postawiło ich na baczność". W ich repertuarze utwór "24.11.94" zajmuje szczególne miejsce i jest nieodłącznym elementem każdego koncertu. Adam Wolski dedykuje go wszystkim nieobecnym, oddając hołd tym, których już nie ma. Zespół niezmiennie podkreśla, że to właśnie fani byli siłą sprawczą powstania tej piosenki, która stała się symbolem pamięci o tragicznych wydarzeniach w Stoczni Gdańskiej.

tags: #koncert #golden #life #pozar #rok