W lipcu tego roku poszukiwania pytona tygrysiego, którego wylinkę znaleziono pod Warszawą, zakończyły się. Wiele osób zastanawia się, co się z nim stało, a sprawa pytona tygrysiego znad Wisły powraca. Prawdopodobnie wąż nie żyje, a akcja poszukiwawcza została zakończona. Komisarz Jarosław Sawicki z Komendy Powiatowej Policji w Piasecznie poinformował, że początkowo policja nie wykluczała, iż wylinkę ktoś porzucił dla żartu. Teraz jednak "w patrolowanym rejonie odnaleziono ślady jego bytowania, w tym miejsca, w których schodził do wody" - powiedział. Według niego, wylinka, którą znaleziono nad Wisłą, należała do pytona tygrysiego, który może mieć około 6 metrów długości.

Akcja poszukiwawcza i jej przebieg
Trwała akcja poszukiwawcza ponad 5-metrowego pytona tygrysiego w Warszawie. Ponad 5-metrowy pyton tygrysi mógł być wszędzie, a jak podkreślano, "ten wąż może być wszędzie". Policjanci z Piaseczna i komisariatu rzecznego patrolowali około 5-kilometrowy odcinek nad Wisłą między miejscowościami Ciszyca i Gassy. Apelowali do mieszkańców i ciekawskich, by do schwytania gada zrezygnowali ze spacerów w tamtych okolicach. Wąż mógł być groźny szczególnie dla dzieci i zwierząt domowych.
Zaangażowanie służb i prywatnych osób
Służba Ochrony i Ratownictwa Zwierząt Animal Rescue Polska szukała nad Wisłą pytona tygrysiego, znajdując jedynie ślady. Natomiast na Bielanach ochotnikom udało się odłowić długiego na ponad metr węża zbożowego. Jak wynika z relacji Animal Rescue, nietypowego dla naszego klimatu węża spotkali spacerowicze. Gad wygrzewał się na słońcu w Lesie Bielańskim. „Niezwłocznie nasz patrol wraz z lekarzem weterynarii udał się na miejsce zdarzenia. Dr Gabor Kamiński z Gabor Vet rozpoznał na miejscu węża zbożowego odmiana >>snow<<.”
Krzysztof Rutkowski również włączył się w poszukiwania pytona tygrysiego spod Warszawy. Jego zdaniem należało je rozszerzyć o teren pomiędzy Płockiem a Toruniem. Jasnowidz z Człuchowa twierdził w rozmowie z SE.pl: "Wiem, gdzie jest pyton tygrysi".
Pochodzenie pytona i potencjalne zagrożenia
KPP w Piasecznie rozesłała do wszystkich jednostek policji prośbę o informowanie o podobnych zdarzeniach w kraju. Wciąż nie wiadomo, skąd kilkumetrowy gad mógł wziąć się nad Wisłą. - Bierzemy pod uwagę, że mógł się wydostać z mieszkania bądź hodowli, że został porzucony albo że pochodzi z przemytu - wyliczał Sawicki. Policja dostała już od starostwa informację o wszystkich hodowcach pytonów w tamtej okolicy. Z polecenia piaseczyńskiego komendanta wszczęto dochodzenie w kierunku artykułu 160 kodeksu karnego, czyli narażenia na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia.
Fundacja w opublikowanym komunikacie prosiła wszystkich "o powstrzymanie się przed spacerowaniem i spaniem pod chmurką w tych okolicach oraz baczne obserwowanie okolicy". Jak zaznaczyła, zagrożone atakiem węża były głównie dzieci i zwierzęta domowe.