Kościół Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny w Tomaszowie Lubelskim, będący budowlą orientowaną, drewnianą, o konstrukcji zrębowej, postawioną na ceglanej podmurówce, stanowi najstarszą świątynię w mieście i jeden z nielicznych zachowanych zabytków tego typu w Polsce. Obiekt ten ma bogatą historię, naznaczoną wielokrotnymi remontami oraz tragicznym wydarzeniem pożaru w 1968 roku.

Historia i Architektura Kościoła
Powstanie i Pierwsi Fundatorzy
W 1627 roku, dzięki staraniom Tomasza Zamoyskiego, wojewody kijowskiego, erygowana została parafia. Do 1629 roku zapewne wybudowano świątynię. Modrzewiowy kościół został wzniesiony przez Ordynata Tomasza Zamojskiego, co czyni go najstarszą budowlą w Tomaszowie Lubelskim oraz jednym z nielicznych zabytków tego typu zachowanych w Polsce.
Konsekracje i Kluczowe Remonty
Budowla została konsekrowana w 1668 roku. Gruntownie remontowano ją w 1727 roku, dzięki staraniom Michała Zdzisława Zamoyskiego, wojewody smoleńskiego. Odnowiono ją zapewne w 1788 roku, dzięki funduszom Aleksandra Augusta Zamoyskiego. Dachy zostały odnowione około 1807 roku. Ponownie świątynia została konsekrowana w dniu 2 października 1832 roku przez biskupa Józefa Marcelego Dzięcielskiego.
Przed 1873 rokiem wieże zostały pokryte blachą (w 1817 roku były jeszcze częściowo nakryte gontem), a zapewne w tym samym czasie zmieniono kształt hełmów. Dach świątyni i szczyty zostały pokryte blachą w 1878 roku. Kościół był remontowany około 1929 roku. Świątynia została gruntownie wyremontowana w 1962 roku.
Pożar Modrzewiowego Kościoła w 1968 roku
W historii kościoła Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny w Tomaszowie Lubelskim zapisał się również tragiczny pożar, który wybuchł 7 października 1968 roku. Wspomnienia z tego wydarzenia, opublikowane w książce „Parafia Rzymsko-katolicka pw. Zwiastowania NMP w Tomaszowie Lubelskim”, stanowią cenne świadectwo heroizmu strażaków.

Świadectwo Mieczysława Mruka i Akcja Gaśnicza
Jednym z kluczowych świadków i uczestników akcji gaśniczej był starszy ogniomistrz w stanie spoczynku Mieczysław Mruk, urodzony 15.03.1931 w Rudzie Wołoskiej, w powiecie Tomaszów Lubelski. Po ukończeniu szkoły podstawowej uczył się kowalstwa. Po odbyciu zasadniczej służby wojskowej, od 15.01.1959 roku pracował jako kierowca posterunku zawodowego przy OSP Tomaszów Lubelski. Jego wspomnienia rzucają światło na dramatyczne chwile tamtej nocy.
Mieczysław Mruk pełnił dyżur z panem Aleksandrem Wojtowiczem. Około godziny 23:20 rozległ się przeraźliwy dźwięk telefonu. Rozpaczliwy głos pana Bolesława Stadnickiego, sąsiada mieszkającego naprzeciwko kościoła, informował o pożarze. Reakcja strażaków była natychmiastowa: w samochód i pod kościół.
Kiedy strażacy dotarli na miejsce, widok przeszedł ich najgorsze oczekiwania. Ogień o szerokości 4 metrów rozprzestrzeniał się od dołu do góry. Wiekowy stan kościoła powodował łatwopalność drewna, a w konsekwencji coraz większa przestrzeń była pochłaniana przez ogień. Strażacy szybko wzięli się do ratowania kościoła. Pan Mieczysław powiedział do pana Aleksandra: „Tu tylko pomoże drabina”. Wtedy z samochodu zdjęto chwiejącą się i bez podparć sześciometrową drabinę. Z narażeniem życia pan Aleksander wszedł na drabinę z wężem i prądownicą, zaś pan Mieczysław podawał wodę. Doświadczenie i wiedza strażaków pozwoliła na podejmowanie odpowiednich decyzji.
Cudowna Ochrona
Wspomniani strażacy relacjonowali, że Opatrzność Boża i opieka Matki Najświętszej sprawiła, że ogień nie spowodował zapalenia się brusów, czyli grubych belek konstrukcyjnych. Gdyby do tego doszło, nie byłoby ratunku dla kościoła. Po zakończonej akcji i spakowaniu sprzętu, dzielni strażacy próbowali wyjechać przez bramę, którą wjeżdżali do gaszenia pożaru. Okazało się jednak, że samochód nie może się zmieścić. Strażacy sami mówili, że mieli do czynienia z kolejnym cudem, gdyż przez bramę, przez którą niemożliwy był wjazd tak dużym autem, wjechał on z dużą łatwością, ale z wyjazdem był już większy problem. Jeszcze przód auta jakoś się mieścił, ale tył zaczepiał o bramę, uniemożliwiając swobodny wyjazd.