Pogrzeb ofiar tragicznego pożaru w Koszalinie

W Koszalinie odbyły się uroczystości pogrzebowe pięciu nastolatek - Amelii, Karoliny, Julii, Gosi i Wiktorii - które tragicznie zginęły w pożarze escape roomu. Dziewczęta spoczęły obok siebie, a ich ostatniemu pożegnaniu towarzyszyła głęboka żałoba bliskich, przyjaciół i lokalnej społeczności. Cierpienie żałobników koił dobiegający z głośników śpiew Wiktorii, jednej ze zmarłych dziewcząt.

Wnętrze kościoła podczas mszy pogrzebowej z białymi trumnami i urnami

Uroczystości w kościele pw. świętego Kazimierza

Uroczystości pogrzebowe rozpoczęła o godzinie 11:00 msza święta w kościele pw. świętego Kazimierza. Odprawił ją ksiądz Wojciech Pawlak, katecheta dziewcząt. Przed eucharystią ksiądz Pawlak podkreślił, że wszyscy chcą po raz ostatni towarzyszyć dziewczętom w kościele, który był dla nich ważny. Duszpasterz dodał również, że do Koszalina dotarła wiadomość z Watykanu, informująca o wspólnej modlitwie Ojca Świętego Franciszka z rodzinami tragicznie zmarłych dziewczynek, proszącego Boga o niebo dla nich. Ksiądz Pawlak mówił: „W modlitwie z nami trwa też Ojciec Święty, prosząc Boga o niebo dla dziewczynek, a najbliższych przytulając do serca”.

Przed ołtarzem stanęły dwie białe trumny, między którymi ustawiono trzy urny w kształcie serc. Przy krzyżach znajdowały się duże fotografie pięciu młodych koszalinianek. Do kościoła mogły wejść tylko osoby ze specjalnymi zaproszeniami - byli to jedynie bliscy dziewczynek, rodzina i przyjaciele. Pogrzeb wzbudzał jednak duże zainteresowanie, dlatego przed kościołem wystawiono telebim, na którym media i inne osoby mogły śledzić przebieg mszy. Jak podaje szczecińska "Wyborcza", koledzy i koleżanki dziewczynek ze szkoły przyszli do świątyni z białymi różami.

Homilia o wyjątkowej przyjaźni

W homilii ksiądz Wojciech Pawlak poświęcił wiele ciepłych słów przyjaźni, która połączyła Amelię, Karolinę, Julię, Gosię i Wiktorię. Podkreślał, że ich przyjaźń była wyjątkowa. Mimo ogromnej różnorodności ich pasji i zaangażowań, we wszystkim były razem. „Znając je, można było im tej przyjaźni pozazdrościć. Że to aż tak. W tej przyjaźni były razem i razem pozostaną. Razem przyszło im kończyć życie, razem są tutaj i razem na zawsze spoczną na cmentarzu” - mówił katecheta.

Ksiądz Pawlak przypomniał również cytat Antoine'a de Saint-Exupéry'ego: „Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, kiedy nasze skrzydła zapominają, jak latać”. Kontynuował: „Myślę, że w tych dniach nasze skrzydła zapomniały, jak latać. Ale mamy przed sobą przyjaciółki, nasze przyjaciółki, które tym, jak je pamiętamy, jaki ich obraz mamy w sercu, przypomną nam, jak latać...”

Kondukt żałobny i ceremonia na cmentarzu komunalnym

Przed godziną 14:00 na ulicy Kamieniarskiej mieszkańcy uformowali kondukt żałobny. Marsz otwierało pięć białych krzyży. Za nimi ustawili się mieszkańcy miasta, znajomi dziewcząt oraz wszyscy, którzy w tak trudnej chwili chcieli swoją obecnością dać świadectwo solidarności z rodzinami zmarłych. Mundurowi szacowali, że w uroczystościach wzięło udział około 3 tys. osób. Następnie jechały karawany z ciałami dziewczynek, a za nimi członkowie rodziny.

Kondukt pogrzebowy z białymi krzyżami i tłumem żałobników na ulicach Koszalina

Dla żałobników przygotowano specjalne, bezpłatne autobusy, którymi mogli dotrzeć do nekropolii. Władze Koszalina apelowały jednak o zapewnienie rodzinom prywatności. Przed godziną 15:00 rozpoczęły się uroczystości na cmentarzu, gdzie nastolatki spoczęły w sąsiadujących mogiłach w nowej części nekropolii. Ciała Amelii, Karoliny, Małgosi, Wiktorii i Julii były składane do grobów przy piosence, wykonywanej przez jedną ze zmarłych dziewczyn, Wiktorię.

Wzruszające pożegnania rodzin i rówieśników

Podczas ceremonii głos zabrali rodzice Karoliny. Jej tata powiedział: „Córeczko, gdziekolwiek teraz jesteś, cokolwiek teraz robisz, zawsze pamiętaj, że jesteś częścią nas. Nasza rodzina to było i zawsze będzie pięć osób. Nigdy nic tego nie zmieni. Kochamy Cię tak, jak można najmocniej i choć cię nie widzimy, zawsze stoisz obok nas. Pamiętamy wszystkie wspólne chwile. Nasze wyjazdy, zakupy, święta, urodziny, obiady, gry planszowe. Dziękujemy za miłość, którą nas obdarzyłaś.”

Mama Karoliny dodała: „Jesteśmy z ciebie tacy dumni. Kochamy cię całym sercem i bardzo za tobą tęsknimy. Choć nie wyobrażamy sobie życia bez Ciebie, musimy dalej trwać. Obiecujemy Ci, że nic nas nie rozdzieli, pomimo tego, że serce nasze pęka, będziemy dalej szczęśliwą rodziną. Mając Cię w naszych sercach i pamięci. Czuwaj nad nami i bądź zawsze obok nas.”

Dziewczęta pożegnali też ich rówieśnicy, mówiąc: „Młode, zdolne, roześmiane. Nagle przyspieszyłyście, by dotrzeć do celu. Szybciej być na mecie. Biegłyście, tańcząc, śpiewając i ucząc się tak pięknie. Teraz już jesteście u celu, a nas idzie ku tej drodze, młodych, jeszcze tak wielu.”

Pogrzeb Zbigniewa Wawer

Reakcja społeczna i działania władz

Sekretarz koszalińskiego ratusza, Tomasz Czuczak, zwrócił się z apelem do mieszkańców o dyscyplinę, aby nie utrudniać dotarcia rodzinom do karawanów, a na cmentarzu nie tarasować sektora przeznaczonego dla rodzin zmarłych. Dodatkowo, zdecydowano o wyłączeniu terenu cmentarza ze strefy lotów dronami. Chociaż zakaz nie mógł być wydany formalnie, władze liczyły na to, że wszyscy uszanują wolę rodzin dziewczynek. W związku z pogrzebem zamknięto również wiele ulic w Koszalinie, głównie na osiedlu Bukowe. W szkole, której uczyły się 15-latki, odwołano tego dnia zajęcia, aby nauczyciele i uczniowie mogli uczestniczyć w pogrzebie.

Mieszkańcy Koszalina byli pogrążeni w głębokiej żałobie. W rozmowie z Radiem Szczecin podkreślali: „Ludzie są bardzo pogrążeni w bólu. Taka tragedia, że trzeba składać kwiaty, jak najbardziej. Katastrofa dla Koszalina, to najgorsze wydarzenie od wielu lat w mieście. Każdy to indywidualnie przeżywa. Łzy się cisną do oczu. Wielka przykrość. Coś okropnego. Straszna tragedia.”

Tragedia w escape roomie w Koszalinie - tło wydarzeń

Do tragicznego pożaru w koszalińskim escape roomie doszło w piątek, 4 stycznia. Pięć nastolatek, które bawiły się tam na imprezie urodzinowej, zatruło się tlenkiem węgla, nie mogąc wydostać się ze śmiertelnej pułapki. Według wstępnych ustaleń śledczych, przyczyną pożaru było rozszczelnienie butli gazowej, która zasilała w paliwo piecyki w budynku.

W poniedziałek sąd w Koszalinie zdecydował o trzymiesięcznym areszcie dla Miłosza S., organizatora zabawy. Śledczy zarzucają mu umyślne stworzenie niebezpieczeństwa wybuchu pożaru i nieumyślne doprowadzenie do śmierci. Escape room to gra, w której grupa osób próbuje rozwiązać serię zagadek, aby znaleźć poprawne rozwiązania umożliwiające opuszczenie danego pomieszczenia.

tags: #koszalin #pogrzeb #pozar #julia #wiktoria