Pożar w Czechowicach-Dziedzicach na terenie dawnej rafinerii

W czwartek, 20 listopada, przed godziną 6:00, doszło do pożaru w jednym z zakładów zlokalizowanych na terenie dawnej rafinerii w Czechowicach-Dziedzicach. Zdarzenie to wymagało interwencji wielu jednostek straży pożarnej i postawiło pod znakiem zapytania bezpieczeństwo na obszarach przemysłowych.

Thematic photo of firefighters extinguishing a fire in an industrial area at dawn

Szczegóły zdarzenia z 20 listopada

Zgłoszenie o pożarze napłynęło do strażaków o godzinie 5:42. Ogień pojawił się na terenie prywatnej firmy, której działalność koncentrowała się na myciu zbiorników typu DPPL, powszechnie znanych jako "mausery".

Miejsce i charakter pożaru

  • Ogień objął składowisko pustych zbiorników.
  • Pożarem objęty został również murowany budynek o wymiarach około 6×10 m, w którym znajdowało się stanowisko do mycia tych zbiorników.
  • Mł. bryg. Patrycja Pokrzywa, oficer prasowy KM PSP w Bielsku-Białej, przekazała, że paliły się puste mauzery po substancji ropopochodnej, które były już przygotowane do mycia.

Akcja gaśnicza

Na miejsce zdarzenia skierowano siły i środki zarówno Państwowej Straży Pożarnej (PSP), jak i jednostek Ochotniczej Straży Pożarnej (OSP). Łącznie w działaniach brało udział 11 zastępów straży pożarnej. RMF FM poinformowała, że do akcji gaśniczej skierowano osiem zastępów straży pożarnej, co oznaczało zaangażowanie około 50 ratowników. Strażacy opanowali pożar około godziny 6:30.

Flames from Omaha chemical fire extinguished

Dalsze działania i zabezpieczenia

Po opanowaniu ognia prowadzono prace dogaszające oraz kontrolę pogorzeliska. Mł. bryg. Patrycja Pokrzywa podkreśliła, że trwało przelewanie pogorzeliska, aby zapobiec wtórnemu zapłonowi. Strażacy zabezpieczyli wszystkie studzienki kanalizacyjne, by woda użyta do gaszenia nie przeniknęła do otoczenia, co jest kluczowe dla ochrony środowiska w takim miejscu. Na szczęście, nie odnotowano osób poszkodowanych.

Przyczyny zdarzenia

Przyczyny pojawienia się ognia na razie nie są znane. Ich ustalaniem zajmują się policjanci pracujący na miejscu zdarzenia.

Kontekst historyczny: Tragiczny pożar rafinerii w 1975 roku

Mimo że najnowsze zdarzenie nie pociągnęło za sobą ofiar śmiertelnych, teren dawnej rafinerii w Czechowicach-Dziedzicach naznaczony jest historią najtragiczniejszego pożaru przemysłowego w historii Polski. Minęło właśnie 50 lat od tej katastrofy, która miała miejsce 26 czerwca 1975 roku.

Historical photo of the aftermath of the 1975 refinery fire in Czechowice-Dziedzice

Przebieg katastrofy

50 lat temu, 26 czerwca, o godzinie 19:50, nad Czechowicami-Dziedzicami przechodziła burza. Piorun uderzył w zbiornik, w którym znajdowało się prawie 9 tysięcy m³ ropy. Eksplozja zniszczyła dach zbiornika, a płonąca ropa rozlała się w jego tacy. Podczas akcji gaśniczej, do zbiornika dostawały się dziesiątki tysięcy litrów wody, która znalazła się pod ropą. Wkrótce woda zaczęła wrzeć. Ciśnienie pary spowodowało gwałtowny wyrzut płonącej ropy w różnych kierunkach, na odległość do 250 metrów. Tadeusz Patan, dziennikarz „Kroniki Beskidzkiej”, napisał: „Ogień rozlał się szerokim, płonącym morzem. Pochłonął strażackie samochody, strawił zabudowania produkcyjne, stopił instalacje.”.

  • Fale płonącej ropy odcięły drogę ewakuacji.
  • Płonęły drogi asfaltowe, co utrudniało działania ratownicze.
  • Żołnierz Józef Frączek tak wspominał eksplozję: „Zbiornik zaczął drżeć, a metalowe ściany poczęły nadymać się.”. Wspominał także: „Ogromna jasność i gorąco były nie do wytrzymania. Udało mi się uciec na ul. Barlickiego, którą biegli ludzie i przewracali się. Wydawali nieludzkie jęki, krzyki, płacze, wzywali Boga.”.

Ofiary i skala zniszczeń

Bilans tragedii był wstrząsający: zginęło 37 osób, a 106 zostało ciężko poparzonych. Niemal natychmiast zginęły 33 osoby, w tym 25 strażaków, 7 żołnierzy i jeden pracownik rafinerii. Czterech ratowników zmarło później w szpitalach.

Pożar nie ustępował. Po godzinie 14:00 eksplodował kolejny zbiornik, stwarzając zagrożenie dla zbiorników z benzyną. Około godziny 23:00 pękł płaszcz zbiornika z ropą. We wtorek 29 czerwca przystąpiono do generalnego natarcia. Po dwóch godzinach pożar ugaszono, jednak w jednym ze zbiorników doszło do ponownego, gwałtownego zapalenia się ropy. Straty były ogromne:

  • Ze zbiorników ocalał tylko jeden, zawierający 7 tys. ton ropy.
  • Spaliły się kolektor, pompownia, część oddziałów furfurolu, filtrolu, instalacja ABT, magazyn techniczny i zajezdnia lokomotyw.
  • Spłonęły również 22 samochody pożarnicze i wiele sprzętu strażackiego.

Ogółem w akcji brało udział 2610 strażaków z 371 sekcji, 313 wozów gaśniczych, 34 ciężkie wodno-pianowe oraz 197 pomp pożarniczych.

Map showing the location of the former refinery in Czechowice-Dziedzice and affected areas by the historical fire

Skutki i upamiętnienie

Odbudowa rafinerii trwała 4 miesiące i zaowocowała wprowadzeniem nowoczesnych rozwiązań, takich jak instalacja odgromowa, gaśnicza oraz „pływające dachy”, które uniemożliwiają zgromadzenie się oparów nad powierzchnią ropy. Na miejscu tragedii stanął dystrybutor paliw. Po tragedii, ulicami Czechowic-Dziedzic przeszedł kondukt pogrzebowy, podczas którego na lawetach przewieziono trumny ze szczątkami ofiar wybuchu.

Ku pamięci ofiar, na miejskim skwerze ustawiono pomnik z listą nazwisk. Na Placu Jana Pawła II w Czechowicach-Dziedzicach znajduje się również wystawa upamiętniająca 50. rocznicę. Przedstawiciele Grupy Kapitałowej LOTOS, w tym prezes Zarządu Zofia Paryła i wiceprezes Krzysztof Nowicki, uczestniczyli w obchodach rocznicowych. Głównym punktem było msza święta w intencji ofiar, którą odprawiono w kościele pw. NMP Królowej Polski, a następnie uczestnicy przeszli ulicą ks. J. N. Koncernu.

Zofia Paryła podkreśliła: „Choć minęło już pół wieku, to nadal pamiętamy o wszystkich tych, którzy zginęli wtedy walcząc z żywiołem ognia. Jesteśmy tu dziś z ich rodzinami i bliskimi, by oddać hołd ofiarom tamtych wydarzeń. Ta była wstrząs dla całej społeczności, ale też impuls do wielu zmian w ochronie przeciwpożarowej.”

tags: #krybex #czechowice #pozar