Tragiczne wydarzenia związane z aktami samospalenia, takie jak śmierć Krystiana Jedynaka, budzą wiele pytań i niedowierzania. Czasem historie te splatają się z innymi, podobnymi, choć odległymi w czasie zdarzeniami, które rzucają światło na motywy i konsekwencje tak desperackich czynów.
Samospalenie Krystiana Jedynaka pod Garwolinem
Krystian Jedynak (+28 l.) spłonął na poboczu drogi niedaleko Garwolina po tym, jak powiedział znajomym, że "idzie po benzynę", po czym wziął plastikową butelkę i ruszył w kierunku stacji. Wtedy znajomi widzieli go po raz ostatni. Krystyna Gołąbek z Prokuratury Okręgowej w Siedlcach przekazała, że nie ustalono, by ktoś pomógł mężczyźnie w tym czynie.
Bliscy Krystiana nie mogą pogodzić się z jego śmiercią, a ojciec mężczyzny, głęboko wstrząśnięty, powiedział: „Znam dobrze swojego syna. Nie chce mi się wierzyć, że chciał ze sobą skończyć”. Ta tragedia pozostawia wiele pytań dotyczących motywacji młodego człowieka do tak drastycznego kroku.

Walenty Badylak: Protest przeciwko kłamstwu historycznemu
Przypadek Krystiana Jedynaka przypomina o innym, głośnym wydarzeniu z historii Polski - samospaleniu Walentego Badylaka, który w 1980 roku w Krakowie dokonał dramatycznego protestu. Rankiem 21 marca 1980 roku, na Rynku Głównym w Krakowie, Walenty Badylak przykuł się łańcuchem do pompy, oblał benzyną i podpalił się. Przechodnie próbowali go ratować, ale było to bardzo trudne i niebezpieczne. Na piersiach, na drucie, miał zawieszoną miedzianą tabliczkę z wyrytym tekstem: „Płatni przez katyńskich morderców renegaci wyrzucili 15-letniego jedynaka ze szkoły. Z solidnej piekarni zrobili knajpę. Jedynak rozpił się. W.”

Życie pełne dramatów i protest przeciw fałszowi
Życie Walentego Badylaka (ur. 21 grudnia 1904 r. w Krakowie) było naznaczone licznymi dramatami. W połowie lat 30. został czeladnikiem piekarskim i ożenił się ze Ślązaczką niemieckiego pochodzenia. W latach okupacji jego żona podpisała deklarację Volksdeutscha, a jedynego syna, Bogusława, zapisała do Hitlerjugend. Badylak rozwiódł się w 1946 roku, a po odzyskaniu dziecka wyjechał z nim na ziemie zachodnie, gdzie prowadził piekarnię w Mrowinach, odebraną mu w 1950 roku przez komunistyczne władze.
W 1955 roku ożenił się ponownie z Ireną Sławikowską, wdową po kapitanie 6. pułku artylerii, który wiosną 1940 roku został zastrzelony przez NKWD w Katyniu. Po ślubie Badylakowie przenieśli się do Krakowa, gdzie Walenty znalazł zatrudnienie w Akademii Górniczo-Hutniczej, a następnie w Zakładzie Zieleni Miejskiej, gdzie pracował do emerytury. Spokojne życie emeryta zburzyły kolejne tragedie - w 1975 roku w wypadku samochodowym zginął jedyny syn Ireny Badylak z pierwszego małżeństwa.
Walenty Badylak nie mógł pogodzić się nie tylko z osobistymi dramatami, ale i z fałszem oraz historycznymi kłamstwami, którymi komunistyczne władze PRL karmiły społeczeństwo. Dla człowieka oczytanego, inteligentnego i interesującego się historią, ten fałsz, obłuda i zakłamanie były kolejnymi "prawdami", z którymi nie chciał i nie mógł się pogodzić. Jego protest był aktem desperacji wobec zakłamywania prawdy o Zbrodni Katyńskiej.
WALENTY BADYLAK. Pochodnia Katynia. Dr Grzegorz Wołk dla „Historia toczy się dziś”
Reakcja władz i upamiętnienie
Władze komunistyczne starały się zataić prawdę o zdarzeniu. Służba Bezpieczeństwa rozpowszechniała wiadomości o rzekomej chorobie psychicznej Badylaka, a krakowska prasa przekazała tę informację następnego dnia. Pogrzeb, który odbył się 25 marca 1980 roku na cmentarzu Batowickim, przeprowadzono w ścisłej tajemnicy i pod kontrolą SB, a obecni byli tylko syn zmarłego, Bogusław, z żoną. Walentego Badylaka pochowano jako NN.
Komunikat o tym wydarzeniu znalazł się jedynie w serwisie Polskiej Agencji Prasowej, skąd trafił do prasy, w tym do „Dziennika Polskiego” (nr 66, 1980), który zamieścił krótką notkę o samobójczym wypadku 76-letniego mieszkańca Krakowa. Późniejsze śledztwa wykazały, że wersja o chorobie psychicznej Badylaka była celowym kłamstwem, popartym spreparowanymi świadectwami lekarskimi, podobnie jak w przypadku Ryszarda Siwca, który we wrześniu 1968 roku spalił się na stadionie X-lecia w Warszawie w proteście przeciwko agresji na Czechosłowację.
W marcu 1990 roku przy studzience na krakowskim Rynku odsłonięto skromną tablicę poświęconą Walentemu Badylakowi, na której napisano: „Nie mógł żyć w kłamstwie”. W 2011 roku powstał film dokumentalny „Święty ogień”, opowiadający o Walentym Badylaku i jego samobójstwie. Autorzy filmu, Maciej Grabysa i Jarosław Mańka, podkreślili, że chcieli „przypomnieć tragiczną postać Walentego Badylaka, który nie wahał się złożyć swojego życia w proteście przeciwko zakłamywaniu prawdy o Zbrodni Katyńskiej”.
tags: #krystian #jedynak #podpalenie