Krzysztof Hawrus, komendant miejski Państwowej Straży Pożarnej w Suwałkach, odgrywał kluczową rolę w koordynacji i kierowaniu akcjami ratowniczo-gaśniczymi na Suwalszczyźnie. Jego działalność obejmowała zarówno walkę z pożarami, jak i usuwanie skutków klęsk żywiołowych oraz incydentów środowiskowych.
Akcja gaszenia pożaru na granicy polsko-litewskiej
W Komendzie Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej odbyła się uroczystość, na której podziękowano strażakom-ochotnikom biorącym udział w sierpniowej akcji gaszenia pożaru na granicy polsko-litewskiej. Były dyplomy ze słowami uznania, pamiątkowe medale oraz gratulacje dla członków OSP w Wiżajnach, Rutce Tartak, Oklinach i Szypliszkach.
Na uroczystość przyjechali przedstawiciele Straży Granicznej, lokalnych władz, Państwowej Straży Pożarnej oraz strażacy z OSP, którzy brali udział w gaszeniu pożaru 27 sierpnia tego roku. Tego dnia, po południu, zauważono, że w okolicach Sudawskiego w gminie Wiżajny palą się trawy. Ogień rozprzestrzeniał się dość szybko i po pewnym czasie przeniósł się na stronę litewską. Pierwsi dotarli tam strażacy z OSP w Wiżajnach. Potem przyjechali pożarnicy z Rutki Tartak, Oklin i Szypliszek.
„To chyba najdziwniejsza akcja w jakiej brałem udział. Jeszcze nigdy nie przekraczałem granicy bez paszportu. A było to konieczne, bo bez tego nie ugasilibyśmy pożaru” - opowiadał Ignacy Domalewski z Szypliszek, który wraz z synem brał udział w sierpniowej akcji. Spłonęło około 9 hektarów traw. Na miejsce zdarzenia przybyło w sumie 47 członków okolicznych Ochotniczych Straży Pożarnych. To oni opanowali ogień, nie zważając na to, że paliło się już w sąsiednim kraju. Litewscy pogranicznicy i strażacy, za pośrednictwem kolegów z Polski, przekazali uczestnikom sierpniowej akcji listy z podziękowaniami. Nie mogli wręczyć ich osobiście, ponieważ w tej chwili gasili płonące torfowiska w okolicy Olity.
Przedstawiciele Ochotniczych Straży Pożarnych otrzymali również dyplomy i medale od komendanta podlaskiego oddziału PSP i Straży Granicznej. Krzysztof Hawrus, komendant miejski Państwowej Straży Pożarnej w Suwałkach, podkreślił zaangażowanie strażaków: „Zaangażowanie naszych kolegów naprawdę zasługuje na wyróżnienie. Akcja była tak sprawna, że kiedy przyjechaliśmy na miejsce nie było już czego gasić”.

Usuwanie skutków trąby powietrznej w gminie Rutka Tartak
Kolejnym poważnym wyzwaniem, z którym zmierzył się komendant Hawrus, były skutki niszczycielskiej trąby powietrznej. Pozrywane dachy, połamane drzewa i zerwane linie energetyczne - to efekt trąby powietrznej, która we wtorek po południu przeszła nad gminą Rutka Tartak na Suwalszczyźnie (woj. podlaskie). Trąba powietrzna przeszła przez wsie Pobondzie, Rowele i Kadaryszki w gminie Rutka Tartak. Ich mieszkańcy mówią, że trąba powietrzna trwała kilka, może kilkanaście sekund.
Jak informuje straż pożarna w Suwałkach, uszkodzonych zostało sześć domów mieszkalnych i 11 obiektów gospodarczych. W akcji brało udział 50 strażaków. „Są duże straty, niektóre budynki są całkowicie zniszczone. Na kolejnych są zwalone dachy” - powiedział komendant suwalskiej straży pożarnej Krzysztof Hawrus, który przyjechał na miejsce zdarzenia. Według strażaków, dotąd nie było sygnałów, by ucierpieli ludzie. Akcja pomocy poszkodowanym trwała do późnych godzin nocnych. Jak poinformowała rzecznik wojewody podlaskiego Jolanta Gadek, na miejsce zdarzenia przyjechał wojewoda podlaski, Maciej Żywno.

Akcja oczyszczania rzeki Czarna Hańcza z substancji ropopochodnej
Poza klęskami żywiołowymi, komendant Hawrus koordynował także akcje związane z ochroną środowiska. Strażacy zakończyli w piątek po południu akcję usuwania z rzeki Czarna Hańcza w Suwałkach (Podlaskie) substancji ropopochodnej, która dostała się do rzeki przez studzienkę ściekową - poinformował PAP komendant suwalskiej straży pożarnej Krzysztof Hawrus. Plamy z wyciekiem zauważyli rano mieszkańcy miasta i zaalarmowali straż pożarną. Okazało się, że na odcinku blisko kilometra była wielka plama utworzona przez ropopochodną substancję.
„Podejrzewaliśmy, że to awaria w jednej ze stacji paliw w centrum miasta, ale to się nie potwierdziło. Zabezpieczyliśmy wyciek i usunęliśmy zanieczyszczenie z rzeki na ile było to możliwe” - dodał Hawrus. Strażacy postawili specjalne barierki na rzece, aby plama nie rozprzestrzeniała się. Zebrali część szkodliwej substancji. Zastosowali także na rzece słomiane bele i preparat neutralizujący ropę. Akcja oczyszczająca trwała kilka godzin. Sprawą zajął się Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Suwałkach. Według ustaleń inspektoratu wyciek nie pochodził ze stacji paliw. Sprawdzało to m.in. policja. Prawdopodobne było, że olej napędowy wyciekł np. ze zbiornika dużej ciężarówki.
Jak powiedział Hawrus, do rzeki dostała się duża ilość substancji ropopochodnej, ale trudno było określić dokładną ilość, gdyż do zanieczyszczenia doszło prawdopodobnie w nocy z czwartku na piątek. Dodał, że rzekę trzeba będzie dokładnie oczyścić w kilku miejscach.
