Tragedia w Kaprun: Kulisy Pożaru Kolejki Górskiej

Wstęp do Katastrofy

Dzień 11 listopada 2000 roku na zawsze zapisał się w historii Austrii jako data wielkiej tragedii. W tym dniu, w popularnym ośrodku narciarskim w Kaprun, położonym w kraju związkowym Salzburg, doszło do katastrofalnego pożaru kolejki linowo-szynowej Gletscherbahn Kaprun 2. Ogień, który wybuchł w tunelu prowadzącym na lodowiec Kitzsteinhorn (3203 m n.p.m.), pochłonął życie 155 osób, pogrążając cały kraj w żałobie.

The Gletscherbahn Kaprun 2 funicular before the disaster

Przebieg Tragicznych Wydarzeń

W sobotę, 11 listopada 2000 roku, na lodowcu Kitzsteinhorn rozpoczynał się kolejny dzień narciarski oraz otwarcie sezonu snowboardowego. O godzinie 9:02 do wagonu kolejki, nazywanej potocznie "Kretem", wsiadło 167 osób, głównie narciarzy i snowboardzistów. Trasa kolejki w dużej części przebiegała przez tunel o długości ponad 3 kilometrów i 42-stopniowym nachyleniu.

Niedługo po uruchomieniu, pod podłogą tylnej kabiny maszynisty (która podczas jazdy pod górę jest nieobsadzona) pojawił się płomień. Jeden z pasażerów, 39-letni Austriak Gerhard Hanetseder, zauważył dym jeszcze przed wjazdem pociągu do tunelu. Jak ustalono później, przyczyną pożaru był wadliwy grzejnik elektryczny z wentylatorem (termowentylator). Ogień stopił przewody hydrauliczne zawierające łatwopalny płyn, co spowodowało gwałtowne i szybkie rozprzestrzenienie się żywiołu.

Spadek ciśnienia w instalacji hydraulicznej zatrzymał awaryjnie kolejkę około 600 metrów w głąb tunelu. W tunelu pojawił się "gryzący, agresywny dym", a pierwsze zaczęły kaszleć małe dzieci. O godzinie 9:05 maszynista kolejki, która znajdowała się już 600 metrów wewnątrz góry, krzyknął przez radio do centrum obsługi kolei: "Mamy ogień. Palimy się! Ratunku!". W odpowiedzi padło polecenie: "Natychmiast hamować. Otworzyć drzwi". Niemiecka prasa twierdziła później, że to polecenie było błędne i stało się dla większości pasażerów wyrokiem śmierci, gdyż operator centrali powinien raczej natychmiast zawrócić pociąg.

Sytuację dramatycznie pogorszył fakt, że ze względu na różnicę ciśnień i temperatury pomiędzy dolną a górną stacją kolejki, tunel zadziałał jak gigantyczny komin. Powstały w nim gwałtowny przeciąg i mknące powietrze z prędkością sztormowego wichru podsycające ogień. Temperatura sięgała nawet 1000 stopni Celsjusza, a trujące opary utworzyły śmiertelną pułapkę.

Z pożaru ocalało jedynie 12 osób, które znajdowały się w tylnej części wagonu. Zdołały one wybić szybę ze szkła akrylowego i uciec w kierunku dolnej stacji, postępując zgodnie ze wskazówkami strażaka, który był wśród nich. Pozostali pasażerowie, otwierając drzwi kolejki, próbowali uciekać w górę tunelu, co niestety okazało się śmiertelne z powodu trujących oparów i ekstremalnej temperatury.

Katastrofa kolei alpejskich w Kaprun w 2000 roku

Ofiary i ich Narodowości

Tragedia w Kaprun pogrążyła w żałobie cały kraj. Bezpośrednio w płonącej kolejce zginęło 150 osób. Dodatkowo, trzy osoby oczekujące na zjazd na górnej stacji zatruły się wyziewami z pożaru, które dotarły do nich, mimo że ogień szalał prawie dwa kilometry od nich. Trujące gazy dotarły również do kolejki zjeżdżającej ze szczytu, zabijając maszynistę i jego jedynego pasażera. Łącznie w katastrofie zginęło 155 osób.

Wśród ofiar znaleźli się obywatele ośmiu państw. Największą grupę stanowili Austriacy (92 osoby), a następnie Niemcy (37 osób). Ofiarami były również dzieci - aż 37 osób miało mniej niż 20 lat.

  • Austria: 92 osoby
  • Niemcy: 37 osób
  • Japonia: 10 osób
  • USA: 8 osób
  • Słowenia: 4 osoby
  • Holandia: 2 osoby
  • Wielka Brytania: 1 osoba
  • Czechy: 1 osoba

Szczególne poruszenie wywołała śmierć Sary Schmitt (w innej wersji Sandra Schmitt), 19-letniej niemieckiej narciarki, mistrzyni świata w jeździe na muldach, która zginęła wraz z rodzicami oraz czwórką uczniów z jej związku narciarskiego i opiekunami.

Przyczyny Katastrofy i Kwestie Bezpieczeństwa

Kolejka Gletscherbahn Kaprun 2, uruchomiona w 1974 roku i zmodernizowana w 1997 roku, uchodziła za jedną z najnowocześniejszych i najbezpieczniejszych na świecie. Konstruktorzy zapewniali, że wagony zbudowano w całości z metalu i materiałów niepalnych, co miało gwarantować bezpieczeństwo przed ogniem. Ten błąd kosztował życie 155 osób, ponieważ kombinezony narciarskie okazały się doskonałą pożywką dla ognia.

Eksperci byli przekonani o bezawaryjności kolejki, dlatego w tunelu nie zastosowano żadnych urządzeń przeciwpożarowych. Co więcej, po modernizacji z kabin maszynistów usunięto urządzenia ogrzewcze, a wagony nie miały własnego napędu ani zbiorników z paliwem. Po tragedii krążyły jednak nieoficjalne informacje o samozapaleniu się termowentylatora, wyposażonego wbrew przepisom w drewnianą obudowę, a także o kanistrze z paliwem przewożonym w kabinie maszynisty, choć w oficjalnym komunikacie nie ma o tym mowy.

Opublikowane we wrześniu 2001 roku orzeczenie komisji ekspertów głosiło, że przyczyną pożaru był "zbieg kilku czynników". Zdaniem komisji, podstawową rolę odegrał jednak defekt termowentylatora, który służył pracownikowi kolejki do ogrzewania kabiny. W trakcie dochodzenia wyszło na jaw, że tuż za grzejnikiem przebiegały przewody olejowe układu hamulcowego. Nieszczelne przewody spowodowały wyciek oleju, który zapalił się od spirali grzejnika, a następnie od oleju zapalił się cały pociąg.

Do dziś zagadką pozostaje gwałtowność pożaru i to, dlaczego kolejka nie została zatrzymana, skoro dym był widziany jeszcze przed wjazdem do tunelu.

Diagram przedstawiający rozprzestrzenianie się ognia w tunelu

Dochodzenie i Proces Sądowy

Proces 16 oskarżonych, w tym pracowników firmy obsługującej kolejkę, techników i inspektorów rządowych, rozpoczął się w czerwcu 2002 roku. Prokurator zarzucił im zaniedbania, wskazując na wadliwy grzejnik elektryczny jako przyczynę pożaru. Twierdził, że grzejnik był zainstalowany niezgodnie z przepisami i to od niego zapalił się olej wyciekający z przewodów hamulcowych. Według oskarżenia, operator kolejki i dostawca grzejnika nie przeprowadzili odpowiedniej konserwacji urządzeń. Gdyby zostali uznani za winnych, groziłyby im wyroki do 5 lat więzienia.

Zakończenia trwającego 20 miesięcy procesu oczekiwali liczni krewni i bliscy ofiar katastrofy, a także około stu dziennikarzy z całego świata. W lutym 2004 roku sąd w Salzburgu, pod przewodnictwem sędziego Manfreda Seissa, uniewinnił wszystkich 16 podejrzanych o spowodowanie katastrofy. Sędzia oświadczył, że brak jest wystarczających dowodów, by obarczyć oskarżonych odpowiedzialnością za awarię wadliwego grzejnika. Wszyscy podsądni oświadczyli, że nie poczuwają się do odpowiedzialności za zaniedbania.

Wyrok sądu wywołał powszechne oburzenie. "To hańba dla Austrii!" - krzyczała jedna z kobiet na sali rozpraw, a przed budynkiem sądu widniał transparent z napisem: "Kto poniesie odpowiedzialność za życie 155 osób?". Sędzia Seiss ogłosił, że ewentualnych odszkodowań będzie można dochodzić wyłącznie w procesach cywilnych. W chwili obecnej, w USA i Niemczech, toczą się cywilne procesy odszkodowawcze, w których adwokaci ofiar z obu krajów domagają się rekompensat na sumę wielu miliardów dolarów.

Konsekwencje i Pamięć

Tragedia w Kaprun wywołała szok i przygnębienie w całej Austrii. Gubernator prowincji salzburskiej ogłosił dzień żałoby, a na budynkach rządowych wywieszono czarne flagi. Miejscowość Kaprun wymarła, a przed wieloma domami paliły się znicze, upamiętniając wiele młodych ofiar, które tego dnia wolnego od zajęć wybrały się na narty. Droga do dolnej stacji kolejki została zamknięta, a parking, który tętnił życiem, stał się opustoszały, pilnowany przez policję, przed której budynkiem rozciągało się morze zniczy.

W wyniku katastrofy wszystkie austriackie koleje górskie zostały poddane drobiazgowej kontroli. W kolejnych latach podjęto działania mające na celu poprawę bezpieczeństwa w alpejskich tunelach komunikacyjnych, w tym wdrożenie lepszych systemów wentylacyjnych i budowę dodatkowych dróg ewakuacyjnych.

Pomnik ofiar tragedii w Kaprun

tags: #kulisy #tragedii #pozar #kolejki #w #kaprun