Legendarny koszykarz NBA, LeBron James, który w obecnym sezonie rozgrywek bije kolejne rekordy i pisze historię ligi, znalazł się wśród osób poszkodowanych przez szalejące w Los Angeles pożary. Tragiczne wydarzenia w Kalifornii dotykają wszystkich, niezależnie od statusu społecznego czy zawodowego.

Skala zagrożenia i ewakuacja
Potężne pożary pochłonęły znaczną część Kalifornii, zmuszając do masowej ewakuacji dziesiątki tysięcy mieszkańców. Wśród ewakuowanych znaleźli się nie tylko zwykli obywatele, ale również znane osobistości, w tym sam LeBron James oraz aktor i były gubernator Kalifornii, Arnold Schwarzenegger. Ogień wybuchł nad ranem w pobliżu muzeum sztuki Getty i szybko rozprzestrzenił się na pobliskie wzgórza. Świat obiegają przerażające nagrania ukazujące płonące kalifornijskie lasy i rozciągające się na kilometrach płomienie.
Władze Los Angeles poinformowały o wzroście liczby ofiar śmiertelnych pożarów do 16 osób, a szacowane straty finansowe mogą sięgnąć nawet 100 miliardów dolarów. Do walki z żywiołem skierowano międzynarodową pomoc - do strażaków z Kanady dołączyli ich koledzy z Meksyku. W działaniach gaśniczych na różnych szczeblach uczestniczyło ponad 14 tysięcy osób.
Osobiste doświadczenia LeBrona Jamesa
LeBron James, wraz ze swoją rodziną, musiał opuścić swój dom w dzielnicy Brentwood w Kalifornii. Gwiazdor Los Angeles Lakers przyznał, że czwartego stycznia w nocy, po powrocie z meczu w Dallas, musieli z żoną, trójką dzieci i matką przenieść się do hotelu. Koszykarz podkreślił, że osobiście zna wiele osób, które straciły swoje domy w dzielnicy Palisades, jednej z najbardziej dotkniętych przez pożary.
„Mam kilku bliskich przyjaciół, którzy stracili swoje domy w Palisades. Oczywiście, moje serce jest z nimi, ale też z wszystkimi rodzinami w całym hrabstwie Los Angeles i okolicach, które ucierpiały przez pożary. To kosztowało wiele emocji” - powiedział James podczas konferencji prasowej po meczu z Miami Heat.

Powrót do przeszłości i nadzieja na przyszłość
Dla LeBrona Jamesa nie jest to pierwsze doświadczenie z ewakuacją z powodu pożarów. W październiku 2019 roku jego rodzina również musiała opuścić dom w pobliżu Getty Center. Tym razem jednak, jak sam przyznał, mieli więcej czasu na przygotowanie i zabranie najważniejszych rzeczy. „W 2019 roku wszystko działo się w środku nocy i musieliśmy uciekać natychmiast. Teraz udało nam się zabrać kilka rzeczy, które miały dla nas znaczenie” - opowiadał.
Gwiazdor Lakersów przekazał również pozytywną wiadomość: ich dom, jak dotąd, nie ucierpiał w pożarach i nadal stoi. „Nasz dom nie został tknięty od momentu, gdy wyjechaliśmy, nadal stoi i jesteśmy za to wdzięczni. Miejmy nadzieję, że będzie stał dalej. Po prostu cierpliwie czekamy, kiedy będzie nam dane do niego wrócić” - zakończył.
James podkreślił znaczenie wsparcia w trudnych chwilach: „W takich chwilach trzeba być cierpliwym i wdzięcznym za to, co jeszcze mamy. Moja rodzina jest bezpieczna, a to najważniejsze. W takich chwilach trzeba być silnym i wspierać się nawzajem.” Wyraził również nadzieję na odbudowę miasta: „Mam nadzieję, że pożary są opanowane lub kontrolowane. I miejmy nadzieję, że w pewnym momencie pójdziemy naprzód, zostawimy to za sobą i odbudujemy nasze piękne miasto.”
Konsekwencje pożarów dla innych osób ze świata sportu
Pożary w Kalifornii dotknęły również inne osoby związane ze światem sportu. Swoje domy stracili między innymi trener Los Angeles Lakers, J. J. Redick, którego dom w Pacific Palisades spłonął doszczętnie, a także trener Golden State Warriors, Steve Kerr. Pochodzący z Los Angeles koszykarz Russell Westbrook poinformował, że bliscy przyjaciele i rodzina stracili swoje domy. Straty ponieśli również inni sportowcy, w tym amerykański bohater olimpijski, pływak Gary Hall Jr., który poza domem stracił również swoje dziesięć medali olimpijskich.
Drone footage shows scorched LA neighbourhood after wildfires
Szerszy kontekst i działania władz
Gubernator stanu Kalifornia, Gavin Newsom, ogłosił stan wyjątkowy w związku z pożarami, które z powodu silnych wiatrów rozprzestrzeniają się w bardzo szybkim tempie. Największe z nich trawią tereny na północ od San Francisco. Łącznie w całym stanie ewakuowano ponad 200 tysięcy osób. Miejscowy dostawca energii elektrycznej, PG&E, zdecydował się na odcięcie prądu prawie 2 milionom ludzi na północy Kalifornii, obawiając się, że uszkodzone kable lub awarie przewodów elektrycznych mogą doprowadzić do powstania kolejnych ognisk pożarów.
Pożar w Los Angeles spowodował również pogorszenie jakości powietrza w mieście, co skutkuje problemami z oddychaniem u wielu mieszkańców. W związku z zagrożeniem zamknięto drogi w okolicach pożaru, a na Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles (UCLA) odwołano zajęcia. Podobne kroki podjęto w kilkunastu szkołach niższych szczebli.