Historia LEGO, jednej z najbardziej rozpoznawalnych i dochodowych firm zabawkarskich na świecie, to opowieść o determinacji, innowacyjności i pokonywaniu licznych trudności, w tym tragicznych pożarów. Mało kto wie, że za tą znaną na całym świecie małą zabawką stoi historia o powstawaniu z katastrof, często dzięki głębokiej wierze w Boga.
Początki i rodzinne korzenie Ole Kirka Kristiansena
Ole Kirk Kristiansen (spotyka się też pisownię jego nazwiska przez „k” - Christiansen) przyszedł na świat wiosną 1891 roku w Omvraa Mark (parafia Fliskov) jako 10. dziecko Jensa Nielsa i Kirstine Christiansenów. Jego rodzice byli ubodzy i mieszkali w skromnym domu, ufając miłosierdziu Bożemu. Już jako siedmioletni Ole Kirk pasł owce i krowy oraz pomagał w stajniach i na polach w pobliskich gospodarstwach, aby wspomóc utrzymanie gospodarstwa domowego.
Później został uczniem stolarza - swojego brata Krestena i w 1911 roku, jako 20-latek, otrzymał świadectwo czeladnicze. Przez pięć lat pracował za granicą, w Niemczech i Norwegii, oszczędzając pieniądze na własny warsztat. Kilka lat później, po powrocie do Danii, w mieście Billund, otworzył stolarnię i założył rodzinę z Kristine Sørensen, z którą mieli czterech synów. Ole Kirk angażował się w życie lokalnej społeczności, ucząc młodzież rękodzieła i udzielając się w YMCA (Związku Chrześcijańskiej Młodzieży Męskiej). Żył według prostych zasad, które w dużej mierze wywodziły się z jego wiary chrześcijańskiej: jak najlepiej dbać o to, co zostało mu dane.

Pierwsze wyzwania i pożary
Pożar warsztatu w 1924 roku
W 1924 roku przedsiębiorcę dotknął gigantyczny pech. Kiedy Christiansen i jego żona ucięli sobie drzemkę, dwóch jego synów zakradło się do warsztatu. Dzieciaki chciały tylko pobawić się wśród fascynujących ich urządzeń do obróbki drewna, a zaprószyły ogień! Rodzinie cudem udało się uciec z domu przylegającego do zakładu. Wszystko doszczętnie spłonęło! Christiansen nie poddał się - zdecydował o odbudowie firmy i budynku mieszkalnego. Okazało się jednak, że przeszarżował. Dom był za duży, aby stolarz mógł go utrzymać, dlatego też część pomieszczeń wynajmował, a sam gnieździł się z rodziną w niedużym mieszkaniu przylegającym do nowo powstałego warsztatu.
Kryzys gospodarczy i zmiana kierunku
Kolejna tragedia dotknęła biznes Christiansena na początku lat 30. XX wieku, kiedy do Danii dotarły skutki wielkiego kryzysu ekonomicznego po załamaniu na nowojorskiej giełdzie z 1929 roku. Zakład stolarski zaczął plajtować, bo okolicznych rolników nie było stać na wznoszenie nowych zabudowań i zakup mebli. Christiansenowi przyszedł do głowy pewien pomysł. Postanowił przerzucić się na produkcję małych, łatwo zbywalnych drewnianych produktów takich jak drabiny, deski do prasowania, taborety czy stojaki do choinek. Przy produkcji zawsze zostawało mu trochę niepotrzebnych kawałków drewna, które wykorzystał do tworzenia zabawek. Okazało się, że miał niesamowitego nosa. Firma zaczęła się wyślizgiwać ze szponów kryzysu, a okoliczne dzieci zachwycały się produkowanymi przez nią modelami samochodów i samolotów, a także jo-jo. To był rok 1932.
Tragiczna utrata żony i narodziny drewnianej kaczki
Gdy Christiansen przekroczył czterdziestkę, jego żona Kristine zmarła, a stolarz został sam z czterema synami w wieku od 6 do 15 lat. Jego przyszłość nie wyglądała obiecująco. Ole Kirk Christiansen musiał zmierzyć się z faktem, że życie jest darem, ale jednocześnie może być wyzwaniem. To myśl, którą często powtarzał swoim dzieciom. Aby choć w małym stopniu odwrócić uwagę synów od cierpienia, wystrugał z drewna małą kaczkę. Zabawka zachwyciła jego latorośle, co podsunęło Christiansenowi myśl, że podobną radość mógłby sprawić innym dzieciom, gdyby skupił się na produkcji zabawek na dużą skalę. Widząc radość swoich dzieci z powodu ofiarowanej im drewnianej kaczki, zaczął rozmyślać nad porzuceniem produkcji artykułów gospodarstwa domowego. Produkcja drewnianych zabawek, takich jak ta kaczka, stała się nowym źródłem zarobku i radości dla dzieci.

Narodziny nazwy LEGO i ekspansja
Geneza nazwy
Dwa lata po śmierci żony, w 1934 roku, stolarz ożenił się powtórnie (ze swoją pokojówką Sofie Jørgensen) i w tym samym roku ostatecznie zdecydował, że jego firma będzie produkowała wyłącznie zabawki. Aby mieć zabezpieczenie finansowe potrzebne na starcie właściwie nowego biznesu, poprosił rodzinę o pożyczkę. Jego rodzeństwo pieniądze przekazało, ale bardzo niechętnie, pytając: "Czy nie mógłbyś zająć się czymś bardziej użytecznym niż zabawki?". Nie mogli być bardziej w błędzie. Brat zwrócił im wszystko po pięciu latach, i to ze sporą nawiązką.
Wcześniej jednak potrzebował dobrej nazwy dla swojej firmy. Ogłosił konkurs wśród pracowników, w którym nagrodą była… butelka wina domowej roboty. W ofercie warsztatu było już kilkadziesiąt modeli zabawek. „Toż to cały legion produktów!” - stwierdził jeden z biorących udział w konkursie, proponując nazwę „Legio”. Inną, bliźniaczo podobną, propozycję wysunął sam Christiansen. Firma miała nazywać się „Lego”, co stanowiło skrót od duńskiego wyrażenia „leg godt” (pol. baw się dobrze). Jak wszyscy dobrze wiemy, Christiansen ostatecznie postawił na swój własny pomysł. I tym samym nie musiał się z nikim dzielić swoim winem. Okazało się również, że jednym ze znaczeń słowa „lego” po łacinie jest… „składać”.
Jakość i zaangażowanie
W 1935 roku właściciel Lego rozszerzył ofertę firmy o drewnianą kaczkę, którą kilka lat wcześniej wystrugał dla swoich dzieci. Jest ona uważana za pierwszą zabawkę produkowaną przez duńską firmę pod nową nazwą. Za tym sympatycznym ptakiem poszły kolejne modele w kształcie zwierząt. Cieszyły się one dużym zainteresowaniem klientów i są uznawane za najpopularniejszą serię drewnianych produktów Lego - wytwarzane były aż do 1958 roku.
Christiansen tworzył zabawki z bukowego drewna suszonego na powietrzu przez dwa lata, a potem, przez trzy tygodnie, w wysokich temperaturach. Następnie buczyna była cięta, heblowana, polerowana i pokrywana trzema warstwami lakieru lub farby. Christiansen pilnował jakości wyrobów wręcz obsesyjnie. „Tylko to, co najlepsze, jest wystarczająco dobre” - mawiał. Słynna jest historia, jak pewnego dnia zrugał swojego syna, Godtfreda, który pracował w zakładzie ojca od dwunastego roku życia. Chłopak pochwalił się Christiansenowi, że wpadł na genialny pomysł, jak zaoszczędzić, pokrywając drewniane kaczki, które miały zostać wysłane pociągiem, tylko dwiema warstwami farby. Ojciec, słysząc to, wpadł w szał. „Masz natychmiast pójść na stację, zabrać przesyłkę, wrócić z nią do warsztatu, pomalować kaczki brakującą warstwą farby, z powrotem zapakować i dopiero wysłać. I zrobisz to wszystko sam, nawet jeśli miałoby ci to zająć całą noc!” - wrzeszczał Christiansen. Godtfred, jak później mówił, zapamiętał tę lekcję na długie lata.
Drugi wielki pożar i odbudowa
W czasach II wojny światowej Lego zmuszone było zawiesić produkcję. W 1942 roku kolejny pożar niszczy sporą już fabrykę - dorobek życia Christiansena. „O trzeciej nad ranem jeden z młodych mężczyzn, którzy śpią w warsztacie, przychodzi i krzyczy: «Fabryka płonie!». To była szokująca wiadomość - i bolesna. Usiłowałem ogarnąć sytuację, ale musiałem zatrzymać się na chwilę i uklęknąć przed Bogiem. To była moja wdzięczność dla tego, który wie wszystko, i dała mi spokój i ciszę w moim umyśle” - pisał Ole Kirk Kristiansen w swoich wspomnieniach. Mimo tak wielkiej straty, Ole Kirk Kristiansen niemal porzucił pomysł kontynuowania działalności, gdyż ubezpieczenie nie mogło pokryć straty i kosztów budowy nowej fabryki. Otrzymał wiele ofert budowy fabryki w innych częściach Danii, ale ostatecznie zdecydował się pozostać w Billund, ratując tym samym miejsca pracy dla 26 swoich pracowników. Z pomocą i wsparciem rodziny i pracowników, nowa fabryka została zbudowana na miejscu starego warsztatu. Nowa fabryka była znacznie nowocześniejsza niż jej stara odpowiedniczka i lepiej nadawała się do masowej produkcji zabawek. Fabryka wzrastała, a w kolejnym roku zatrudniała już 40 osób.

Pionierskie kroki w produkcji plastiku
Trzy lata później, w 1947 roku, Christiansen nawiązał współpracę z firmą sprzedającą maszyny do odlewów z tworzywa sztucznego. Zachwycił się nowym produktem i, jako pierwszy w Danii, zakupił nowinkę techniczną. Jej koszt dwukrotnie przekraczał zyski Lego osiągnięte rok wcześniej, ale właściciela firmy to nie zniechęciło. Pierwsze plastikowe klocki firma zaczęła sprzedawać w 1949 roku. Początkowe plastikowe klocki były płaskie i miały ograniczone funkcje; budowane z nich konstrukcje łatwo się wywracały lub rozpadały.
Zmiana pokoleniowa i trzeci pożar
Śmierć założyciela i rozwój klocków systemowych
Olemu nie dane było jednak spokojne przyglądanie się, jak rozwija się jego idea. Dwa lata później mężczyzna dostał wylewu i pieczę nad biznesem przejął jego najstarszy syn, Godtfred Kirk Christiansen, który pracował w zakładzie ojca od dwunastego roku życia. Śmierć zabrała założyciela Lego w 1958 roku, niecałe dwa miesiące po tym, jak otrzymał on patent na znane do dziś klocki! Dyrektorem przedsiębiorstwa oficjalnie został mianowany Godtfred.
W 1958 roku powstała forma, którą można nazwać złotym Graalem klocków. To wtedy wymyślono znany dzisiaj każdemu dzieciakowi system wypustek i odpowiadających im gniazd. A to, że klocki LEGO tak idealnie do siebie pasują, nie jest przypadkowe. Formy, z których się je odlewa, są dokładne co do 0,004 mm. Do produkcji klocków wykorzystuje się 60 kolorów, a wszystkich elementów tego równoległego świata jest ponad 3700. Sześć małych klocków (2x2) można ułożyć na 915 milionów sposobów.
Pożar w 1960 roku i koniec ery drewna
Aż trudno w to uwierzyć, ale w zakładzie wybuchł trzeci pożar. Tym razem od uderzenia pioruna! Spłonęła część odpowiedzialna za produkcję drewnianych zabawek. To definitywny koniec drewnianej ery. Godtfred najpewniej odebrał to jako znak od niebios - postanowił raz na zawsze skończyć z drewnem i postawić wyłącznie na plastik. Firma dostała jakby nowego kopa, na tyle silnego, że jej szefowie postanowili wyruszyć poza granice.
W 1960 roku Lego otworzyło swoje filie w Finlandii i Holandii, a liczba pracowników firmy wzrosła do czterystu pięćdziesięciu. Klocki błyskawicznie podbijały kolejne kraje - USA, Kanadę, Japonię. Z roku na rok pojawiały się na coraz to nowych rynkach (w Polsce na szeroką skalę sprzedawane są dopiero od 1990 roku).
Ewolucja i globalny sukces LEGO
Rozwój produktów i innowacje
Inwencja ludzi pracujących dla LEGO jest coraz większa. Na początku lat 60. firma produkuje zestawy z dołączonymi do nich książeczkami - instrukcjami do budowy. Dzisiaj trudno wyobrazić sobie jakikolwiek zestaw LEGO bez takiej łopatologicznej książeczki. To ich znak firmowy. Takie zestawy zaczęły docierać do różnych zakątków świata. Krok po kroku LEGO buduje swoją potęgę. O ile nazwa firmy jest stara jak sama firma, o tyle oficjalne jej logo już nie. Na przestrzeni lat, od 1934 roku do dzisiaj, logo LEGO zmieniało się aż 10 razy!
Pierwsze ludziki LEGO pojawiły się w zestawach Rodzina LEGO w 1974 roku. Były większe i inne konstrukcyjnie. Minifigurki to rok 1975. A w 1989 roku LEGO uznało, że nie da się być cały czas uśmiechniętym. Od tego roku, wraz z serią Piraci z Karaibów, LEGO ludziki już nie tylko się śmiały. Także były wkurzone, groźne czy cyniczne. Firma, oprócz zabawek, zaczęła tworzyć tematyczne parki rozrywki zwane Legolandami. Pierwszy powstał w Danii w 1968 roku. Najnowsze, w Korei Południowej i Japonii, zostaną otwarte w przyszłym roku.
Różnorodność serii i kreatywność
LEGO próbuje budować praktycznie wszystko. Do tej pory wypuszczono około 53 oficjalne serie tematyczne, takie jak LEGO City, LEGO Creator, LEGO Technic, LEGO Friends itd. Ta najbardziej popularna to oczywiście LEGO Star Wars. Każdy zestaw takiej serii ma swój numer, na przykład 76115. Najbardziej znane są serie klocków Lego takie jak System, Duplo i Technic, ale sympatię klientów zaskarbiają też sobie zestawy nawiązujące do świata filmu, takie jak seria poświęcona „Gwiezdnym Wojnom” czy „Harry’emu Potterowi”.
Istnieje potężny alternatywny świat LEGO, w którym ludzie tworzą własne konstrukcje i światy, często przyćmiewając pomysłowością i inwencją najlepszych projektantów z duńskiej fabryki. Wiele osób uważa, że cała zabawa zaczyna się wtedy, gdy wszystkie książeczki-instrukcje wyrzucamy do kosza, a klocki z wszystkich zestawów wrzucamy do jednej skrzyni i mieszamy, albo segregujemy je starannie według rodzajów i kolorów. Ta własna inwencja to najwspanialszy wymiar klocków LEGO. LEGO rzecz jasna nie raz wpisywało się do Księgi Guinnessa. Chyba najbardziej spektakularny wpis to ten, kiedy 50 osób przez 3 lata ze 150 milionów klocków zbudowało replikę tolkienowskiego świata. Jeśli zbudujesz wieżę LEGO z 40 miliardów klocków, to dosięgniesz Księżyca.
Dziedzictwo i współczesność
Dziś firma założona przez Christiansena (wciąż z główną siedzibą w duńskim Billund i wciąż należąca do jego rodziny!) znana jest jako Lego Group. Przez lata stała się największą i najbardziej dochodową firmą zabawkarską świata. Magazyn „Forbes” szacował jej wartość na 7,1 miliarda dolarów (ok. 28 mld zł). Przedsiębiorstwo zatrudnia na całym świecie 13 tysięcy pracowników. Według danych z 2013 roku, Lego od początku produkcji wypuściło aż 560 miliardów pojedynczych klocków, co oznacza, że na jednego mieszkańca Ziemi przypada ich około dziewięćdziesięciu! Wszystkie zestawy łączy jedno - przy odrobinie pomysłowości, uporu i talentu można z nich od podstaw wyczarować coś wielkiego.
Kolejnym dyrektorem firmy został wnuk założyciela, Kjeld, a w 2004 roku kierownictwo powierzono osobie z zewnątrz.