Tragiczny Pożar w Leżachowie: Rodzinna Tragedia i Fala Pomocy

Wstrząsająca tragedia rozegrała się w czwartek wieczorem w miejscowości Leżachów na Podkarpaciu, w gminie Sieniawa (powiat przeworski). W wyniku pożaru domu jednorodzinnego zginął 30-letni mężczyzna, a jego 2-letnia córka, mimo heroicznej walki o życie, później zmarła w szpitalu. Dramat poruszył lokalną społeczność i całą Polskę, wywołując natychmiastową falę solidarności i wsparcia dla poszkodowanej rodziny.

Zniszczony dom po pożarze w Leżachowie

Przebieg tragicznego zdarzenia

Pożar i próba ratunku

Do zdarzenia doszło w czwartek około godziny 22:00, choć niektóre relacje wskazują na około 21:40. Pożar wybuchł w domu jednorodzinnym w podkarpackim Leżachowie. W tym czasie w budynku przebywali 30-letni Artur i jego 2-letnia córka Anielka. Matki dziewczynki, 28-letniej Ewy, nie było w domu, ponieważ tego popołudnia pan Artur zawiózł ją do szpitala na zaplanowany poród.

Zaledwie dwuletnią Anielkę z płonącego domu wyniósł tato. Na dziecku paliły się ubranka. Pan Artur położył dziecko na ziemi i wbiegł do domu. Może po wodę do dogaszenia płonącego dziecka? Niestety, już z niego nie wyszedł. Później znaleziono go nieprzytomnego, osuniętego do wanny. Mimo reanimacji, mężczyźnie nie udało się pomóc.

Interwencja sąsiadów

Na ratunek Anielce rzucili się sąsiedzi. Kamil Czercowy, naczelnik jednostki Ochotniczej Straży Pożarnej w Leżachowie, wraz ze znajomym usłyszeli wybuch. „Zobaczyliśmy u sąsiada zapłakane dziecko przed domem. Dziewczynka się paliła!” - relacjonował na łamach ogólnopolskiego dziennika. Pan Kamil, strażak-ochotnik, wiedział, co ma robić. Zabrał koce, a jego kolega gaśnicę z samochodu. Usłyszeli drugi wybuch. Nie mogli wejść do domu, bo przed nimi nie było pana Artura, ojca dziewczynki.

Sąsiedzi natychmiast przystąpili do gaszenia płonących ubranek dziewczynki. Kolega pana Kamila polewał ją pianą z gaśnicy, a on sam okładał kocami. Potem, zgodnie z instrukcjami z numeru alarmowego 112, rozebrał dziewczynkę do pampersa i włożyli ją do wanny, polewając letnią wodą. Jedna z sąsiadek opisała: „Ona wyglądała jak chłopczyk. Miała poparzone nóżki i rączki, spalone włosy. Ubranie na niej się tliło. Ile razy zamknę oczy widzę to płonące dziecko. Nikt u nas nie zmrużył oka przez całą noc.”

Działania służb ratunkowych

W działania ratowniczo-gaśnicze zaangażowane były cztery zastępy strażaków Państwowej Straży Pożarnej (PSP) i Ochotniczej Straży Pożarnej (OSP). Rzecznik prasowy Podkarpackiego Komendanta Wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej, bryg. Marcin Betleja, poinformował: „W momencie, gdy strażacy przyjechali na miejsce, wyposażenie części pomieszczeń domu było wypalone. Strażacy oddymili budynek, jednocześnie ewakuując z domu nieprzytomnego 30-latka. Pomimo reanimacji, mężczyźnie nie udało się pomóc.”

Na zewnątrz była poparzona 2-letnia dziewczynka, która została zabrana do szpitala. Dziewczynka miała liczne poparzenia, które objęły około 70-80 procent jej ciała.

VLOG Akcja ratunkowa Straży Pożarnej! Zakład w Zgorzelcu. 15-04-2019

Życie i los rodziny

Rodzinny dramat

Pani Ewa i pan Artur poznali się w Holandii. On pochodził z Radomska (woj. łódzkie), ona z Manasterza (woj. podkarpackie). Pokochali się i zostali parą, a potem zamieszkali na Podkarpaciu. Potem urodziła się Anielka. W ubiegłym roku w walentynki w jednej z jarosławskich restauracji Artur oświadczył się Ewie. Planowali ślub, ale nie w najbliższym czasie. Priorytetem było wyprowadzenie się od rodziców i stanięcie na własnych nogach. Potem ona dowiedziała się, że jest w drugiej ciąży. Wtedy już mieszkali w wynajmowanym domu w Leżachowie.

Rodzina wynajmowała ten dom od niedawna, i jak się dowiedział Fakt24, prowadzono tam remont. Pan Artur pracował z synem przy wykończeniówce i sam remontował sobie ten dom. Końcówka ubiegłego tygodnia miała być jedną z najszczęśliwszych chwil w życiu pana Artura i pani Ewy. Spodziewali się swojego drugiego dziecka, zbliżał się termin rozwiązania. Wiadomo było, że będzie to chłopczyk, któremu wybrano już imię Antoś. Pani Ewa, dzień po tragicznych wydarzeniach, urodziła synka w szpitalu.

Tragiczny finał

Niestety, mimo wysiłków lekarzy, 2-letnia dziewczynka zmarła we Wschodnim Centrum Leczenia Oparzeń i Chirurgii Rekonstrukcyjnej w Łęcznej. Rodzina straciła ojca i córkę, a ich dom spłonął.

Śledztwo i przyczyna pożaru

Okoliczności tragedii będzie ustalać policja pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Przeworsku. Policjanci wraz z prokuratorem wykonali oględziny miejsca zdarzenia i zabezpieczyli ślady. Ich analiza ma pozwolić wyjaśnić okoliczności tego tragicznego pożaru.

Na razie nie wiadomo, co było przyczyną pożaru. Nieoficjalnie mówi się, że mogło dojść do wybuchu. Portal RMF24 podał, że pożar nastąpił na skutek eksplozji substancji chemicznej. Przyczynę zdarzenia pomoże określić biegły z zakresu pożarnictwa, który pracował na miejscu zdarzenia.

Fala pomocy i solidarności

Czwartkowy pożar wstrząsnął niewielkim Leżachowem i sąsiednimi miejscowościami. Poruszenie było również w Radomsku, z którego pochodził pan Artur. Niemal natychmiast po tragicznym pożarze ruszyła szeroka akcja pomocy dla poszkodowanej rodziny. Sołtys Leżachowa, Marian Czercowy, apelował „do ludzi dobrej woli i instytucji o jakąkolwiek pomoc”.

Kamil Czercowy, strażak-ochotnik, który pierwszy rzucił się na pomoc Anielce, uruchomił zbiórkę na portalu zrzutka.pl. Początkowym celem było zebranie 30 tys. złotych na leczenie dziewczynki i pomoc rodzinie. W opisie zbiórki napisał: „Każde wsparcie, każda złotówka będzie przekazana na leczenie poparzonej Anielki. Proszę o pomoc i dziękuję za okazaną życzliwość i dobre serce.” Jednak wpłacających było tak wielu, że już drugiego dnia na koncie było dwukrotnie więcej pieniędzy. Wczesnym popołudniem na koncie było już prawie 75 tys. złotych, a ostatecznie zebrano blisko 130 tys. złotych. Wsparcia udzieliło ponad 1200 osób, a rekordzista przekazał aż 4 tys. złotych.

Z pomocą ruszył również Urząd Miasta i Gminy w Sieniawie oraz Stowarzyszenie „Kibic z Sercem”. Pomoc rzeczową można było przynosić do siedziby Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Sieniawie.

tags: #lezachow #pozar #utires