Tragiczny pożar w domu handlowym w Giżycku

W Giżycku doszło do tragicznego pożaru w dwukondygnacyjnym domu handlowym, w wyniku którego dwie kobiety poniosły śmierć, a osiem innych osób trafiło do szpitala na obserwację. O zdarzeniu poinformował rzecznik komendanta głównego Państwowej Straży Pożarnej Paweł Frątczak.

Przebieg zdarzenia i akcja ratunkowa

Pożar wybuchł przed godziną 16:00 w piwnicy budynku. Początkowo miejscowa straż pożarna informowała, że ogień pojawił się w sklepie "Stokrotka", jednak późniejsze doniesienia wskazywały, że w budynku, oprócz sklepu spożywczego (w którym mieściła się Biedronka), znajdowały się także sklepy z odzieżą i sprzętem RTV. Cały dwukondygnacyjny dom handlowy został szybko zadymiony.

Ewakuowano kilkanaście osób - klientów i personel. Z ogniem walczyło 30 strażaków. Zadymienie było tak ogromne, że podczas akcji, pomimo aparatu tlenowego, zasłabł dowódca ratowników. Dym był tak gęsty, że ratownicy musieli sprowadzać spoza powiatu dodatkowe butle z tlenem. Ludzie w panice, dusząc się od dymu, uciekali z płonącego centrum. Ci, którym na drodze stanął ogień, ratowali się przez okna na poddaszu.

pożar domu handlowego, dym, akcja gaśnicza

Uwięzione ofiary i tragiczny finał

W trakcie pożaru, dwie młode kobiety, którym ogień odciął drogę ucieczki, znalazły się w śmiertelnej pułapce. Kobiety miały początkowo kontakt telefoniczny ze strażakami, informując, że są uwięzione na zapleczu, jednak połączenie w pewnym momencie się urwało. Strażacy odnaleźli je po półtoragodzinnych przeszukiwaniach płonącego domu handlowego, około godziny 17:20. Wyniesiono je na zewnątrz, jednak niestety, mimo intensywnej reanimacji, kobiety zmarły w szpitalu. Przyczyną ich śmierci było uduszenie trującym dymem. Kobiety spędziły zbyt dużo czasu w pomieszczeniu wypełnionym toksycznym dymem. Było tak czarno od dymu, że strażacy próbowali podstawiać drabiny i wybijać szyby, aby dotrzeć do poszkodowanych.

Ogromny pożar lasu na Lubelszczyźnie. Rozbił się samolot gaśniczy, nie żyje pilot. Relacja strażaka

Przyczyna pożaru i wyniki śledztwa

Śledztwo w sprawie pożaru, jak podaje GW, trwało ponad 3 lata, głównie ze względu na oczekiwanie na dwie ekspertyzy biegłych z zakresu pożarnictwa, których wynik był decydujący dla oceny zdarzenia. Ustalono, że ogień wybuchł w mieszczącym się w piwnicy sklepie AGD, a jego bezpośrednią przyczyną było zwarcie instalacji elektrycznej.

Badając dokumentację, prokuratura odkryła także, że budynek, wbrew przepisom, przez kilka pierwszych miesięcy funkcjonowania domu handlowego w 2004 roku, nie posiadał instalacji przeciwpożarowej. Straty materialne spowodowane pożarem szacuje się na 14,9 miliona złotych.

tags: #lidl #gizycko #pozar