Historia i ewolucja samochodów strażackich Jelcz

Legendarna polska marka Jelcz, obecnie specjalizująca się w pojazdach dla wojska, posiada bogatą historię również w innych segmentach transportu ciężkiego. Początki marki sięgają roku 1952, kiedy to zdecydowano o wykorzystaniu zniszczonych hal po byłej niemieckiej fabryce zbrojeniowej Bertha Werke w Jelczu koło Oławy do celów produkcyjnych. Jelczańskie Zakłady Samochodowe (późniejsza nazwa Zakłady Samochodowe „Jelcz” SA Zasada Group) rozpoczęły produkcję samochodów gaśniczych w 1958 roku.

Początki polskiej motoryzacji pożarniczej

Produkcja samochodów pożarniczych ma w Polsce długą tradycję. Często podejmowały ją przedsiębiorstwa zaopatrujące wcześniej strażaków w sprzęt. Przykładem jest Fabryka Narzędzi Pożarniczych „Strażak” z Warszawy, założona w 1898 roku, która w 1929 roku uruchomiła wydział karoserii. Przed II wojną światową samochody pożarnicze, zwane wówczas „autopogotowiami”, były produkowane również w Zakładach Mechanicznych Ursus SA, spółce Lilpop, Rau i Loewenstein czy „Unii Strażackiej” we Lwowie. Ogółem działało kilkunastu dostawców. Pierwszym polskim miastem, które zmotoryzowało strażaków, był Poznań. Trzy wozy bojowe na niemieckich podwoziach Daimlera weszły do służby w listopadzie 1911 roku.

Zabytkowy wóz strażacki z okresu międzywojennego na podwoziu ciężarówki Polski Fiat

Z chwilą rozpoczęcia produkcji samochodów w Polsce, zaczęto montować zabudowy pożarnicze na krajowych podwoziach, na początku głównie Ursusa A i Polskiego Fiata 621 oraz ich wariantów. Cięższe wozy powstawały na podwoziach importowanych. Pierwszy samochód pożarniczy opracowany po II wojnie światowej powstał w 1948 roku w Państwowych Zakładach Lotniczych w Mielcu na podwoziu angielskiego Bedforda OLBZ.

Później produkcję samochodów strażackich rozpoczęła Sanocka Fabryka Wagonów „Sanowag”, której spadkobiercą jest obecny Autosan. W latach 1952-1958 powstało tam nieco ponad 2500 wozów gaśniczych na podwoziach ówczesnych Starów. Decyzję w sprawie przeniesienia produkcji samochodów pożarniczych do Jelcza podjęło Zjednoczenie Przemysłu Motoryzacyjnego, a Jelczańskie Zakłady Samochodowe przejęły produkcję od Sanockiej Fabryki Autobusów „Autosan”.

Ewolucja modeli Jelcz w służbie straży pożarnej

Wczesne modele Jelcz na podwoziach Star

Jelczańskie Zakłady Samochodowe rozpoczęły produkcję samochodów gaśniczych w 1958 roku. Pierwszy pojazd Jelcz był wyposażony w zbiornik o pojemności 2000 dm³ oraz w autopompę o wydajności 1600 dm³/min przy ciśnieniu 8 bar. Zbiornik na środek pianotwórczy miał 120 dm³. Samochód ten był produkowany w latach 1958-1960. W roku 1960 Jelcz podjął produkcję drugiego typu samochodu pożarniczego o symbolu fabrycznym 002 na podwoziu Star 25.

Jelcz 003 i 028: Średnie samochody gaśnicze

W 1966 roku rozpoczęto produkcję samochodu gaśniczego o symbolu fabrycznym 028. Był on rozwinięciem wprowadzonego do produkcji w 1969 roku Jelcza 003 na podwoziu Stara 25. Jelcz 003 oraz jego poprzednik 028 powstały na podwoziu Stara z 6-cylindrowym silnikiem benzynowym i niesynchronizowaną skrzynią biegów. Ciężarówki te były nieszybkie, ale wszechstronne i nie bały się złych dróg. Jelcz 003 był zaliczany do średnich samochodów gaśniczych wodno-pianowych. Masa własna wynosiła 5,05 t, całkowita 8,6 t. Nadwozie pożarnicze typu N-762 mieściło czterech strażaków, a dwóch następnych jechało w kabinie kierowcy.

Zdjęcie Jelcza 003 na podwoziu Stara 25, potocznie nazywanego „babka”

W stosunku do poprzednika, Jelcz 003 miał zwiększony ze 120 do 200 litrów zbiornik na środek pianotwórczy. Wprowadzono również ulepszony napęd autopompy z podwójnym łańcuchem Galla, który zastąpił zawodną przekładnię pasową, ulegającą zniszczeniu po kilku godzinach pracy pod obciążeniem. Tak zmodernizowany samochód miał symbol fabryczny 003-28 i był produkowany do 1970 roku. W latach 1970-1974 zmodernizowano i produkowano kolejny samochód gaśniczy na podwoziu Star A26 P o symbolu fabrycznym 003-29, w którym powiększono zbiornik na wodę z 2000 do 3000 dm³ kosztem likwidacji autopompy. Podwozie A26P w porównaniu ze stosowanym wcześniej A25P miało wprowadzone nadciśnieniowe wspomaganie hamulców oraz przedłużenie ramienia kierowniczego, co poskutkowało zmniejszeniem promienia skrętu do 8,6 m. Samochód ten, jeszcze jako Jelcz 028, pozwalał używać autopompy i działka w trakcie jazdy. Był również pierwszym polskim samochodem strażackim ze skuteczną linią szybkiego natarcia. Dzięki niewielkim wymiarom (długość wynosiła tylko 6,7 m) mógł wcisnąć się prawie wszędzie.

Jelcz 004: Ciężki wóz gaśniczy PRL-u

W kategorii „najpopularniejsze wozy strażackie PRL-u” poczesne miejsce zajmuje Jelcz 004, wprowadzony do produkcji w grudniu 1974 roku. Ten ciężki samochód gaśniczy wodno-pianowy powstał na podwoziu Jelcza 315 MS (a od 1982 roku na ulepszonym podwoziu Jelcz 325 DS) z turbodoładowanym silnikiem wysokoprężnym SW 680/105 o mocy 243 KM, produkowanym w Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego w Mielcu na licencji Leylanda. Skrzynia biegów miała 6 przełożeń i była synchronizowana. Nadwozie pożarnicze mieściło zbiornik wody o pojemności 6000 l i zintegrowany z nim zbiornik środka pianotwórczego o pojemności 600 l, a także autopompę napędzaną wałkiem od przystawki przy skrzyni biegów. Standardową, jelczańską kabinę typu 113 przystosowano do przewozu czterech strażaków. Masa całkowita wynosiła 15,7 t.

Ciężki samochód gaśniczy Jelcz 004 w akcji

Jelcz 004 miał turbodoładowany silnik o mocy 243 KM, był szybki i miał duży zbiornik wody, zbierając pochlebne opinie wśród specjalistów w latach siedemdziesiątych XX wieku. Kierownica miała wspomaganie hydrauliczne, co ułatwiało prowadzenie. Pierwotny wariant nosił oznaczenie GBA 6/32 i w 1979 roku został zastąpiony przez zmodernizowanego Jelcza 004M GCBA 6/32 z bardziej wydajnym układem wodno-pianowym. Zrezygnowano również z odmiany z dwoma działkami, w produkcji pozostały samochody z działkiem pojedynczym. Zmiana oznaczenia na GCBA wiązała się z wprowadzeniem nowej Polskiej Normy, wg której klasyfikowano samochody pożarnicze na lekkie, średnie i ciężkie.

Zdjęcie Jelcza 004 ze zmodernizowanym zamknięciem skrytki

Jelcz 005: Następca Jelcza 003 i "cola"

Od początku lat siedemdziesiątych, równocześnie z Jelczem 004, projektowano Jelcza 005. Planowano, że będzie korzystał z podwozia nowej rodziny Starów i zastąpi Jelcza 003. Ponieważ uruchomienie produkcji Stara 200 i pokrewnych modeli przeciągało się, Jelcz 005 zaczął schodzić z linii produkcyjnej w 1976 roku. Był on z założenia następcą Jelcza 003, opartym na podwoziu Stara 244 z napędem 4×4. Ciężarówka miała silnik wysokoprężny S359 o mocy 150 KM i układ przeniesienia napędu podobny do stosowanego w terenowym Starze 266. Skrzynia biegów miała 5 przełożeń, zastosowano również skrzynię rozdzielczą z reduktorem. Za 2-osobową kabiną kierowcy zamontowano nadwozie pożarnicze z miejscem dla 4 strażaków. Dostęp do wyposażenia zapewniały charakterystyczne rolety po obu stronach, z których powodu samochód przezywano „coca-cola” albo „pepsi”.

Jelcz 005 z działkiem wodno-pianowym Rosenbauera, widoczne rolety

Zbiornik wody miał pojemność 2500 l, a środka pianotwórczego 250 l. Samochód był wyposażony w autopompę napędzaną od skrzyni biegów oraz pojedyncze działko o wydajności 1600 l/min. Podobnie jak Jelcz 004, również 005 przeszedł w 1979 roku modernizację obejmującą starachowickie podwozie i jelczańską zabudowę. Wprowadzono m.in. elektropneumatyczne sterowanie przystawką odbioru mocy i układ kierowniczy ze wspomaganiem firmy ZF. Zmodernizowano również instalację elektryczną podwozia i zabudowy, a działko Rosenbauer zastąpiono krajowym DWP16 produkowanym w Łodzi. Jelcze 005 produkowano do 1999 roku, a specjalnie wyposażone odmiany tych ciężarówek budowano w niewielkiej liczbie na potrzeby Zakładowych Zawodowych Straży Pożarnych PKP. Model 005 miał masę całkowitą 10,6 t i osiągał prędkość maksymalną 82 km/h. Chwalono jego zdolności terenowe, choć najsłabszym elementem konstrukcji okazały się rolety, które z upływem czasu zacinały się i psuły.

Jelcz 008: Wariant dla Ochotniczych Straży Pożarnych

W latach 1983-1998 produkowano uproszczony wariant Jelcz 008 GBM 2,5/8, przeznaczony dla straży ochotniczych. Od modelu 005 różnił się tym, że nie miał autopompy wbudowanej na stałe, lecz znajdowała się ona w tylnej skrytce zamykanej szerszą żaluzją.

Zdjęcie Jelcza 008 - średniego samochodu gaśniczego z motopompą

Jelcz 007: Prototyp do gaszenia pożarów lasów

W 1981 roku w Jelczu na podwoziu Stara 266 wykonano prototyp interesującego średniego samochodu do gaszenia pożarów lasów, noszący fabryczne oznaczenie 007. Był to pierwszy polski samochód przystosowany do tak specjalistycznych zadań. Skrzynia biegów została wyposażona w przystawkę odbioru mocy, od której napędzano zabudowaną autopompę o wydajności 1600 dm³/min przy ciśnieniu 8 bar. Włączanie napędu autopompy odbywało się elektropneumatycznie z kabiny kierowcy. Nadwozie składało się z trzech oddzielnych modułów mocowanych do ramy podwozia. W środku znajdował się zbiornik na środki gaśnicze wykonany z blachy aluminiowej o pojemności 2370 dm³ na wodę oraz 230 dm³ na środek pianotwórczy. Na dachu w przedniej części nadwozia znajdowało się działko wodno-pianowe o wydajności 1600 dm³/min. Dodatkowo pojazd wyposażono w dwie linie szybkiego natarcia oraz zraszacze pod zderzakiem, umożliwiające przejazd przez palące się poszycie leśne. Samochód przeszedł pozytywne badania i brał udział w akcjach gaśniczych, wykazując pełną przydatność.

Zdjęcie średniego samochodu gaśniczego Jelcz 007 do gaszenia pożarów lasów - prototyp

Ciężkie samochody specjalistyczne i prototypy

Jednostki zawodowych straży pożarnych terenowych i zakładowych do połowy lat 70. XX wieku nie miały w swoim wyposażeniu żadnych ciężkich samochodów gaśniczych. Brakowało w kraju podwozi o odpowiednich parametrach. Dopiero seria dużych pożarów na początku lat 70. wykazała potrzebę wyposażenia straży w pojazdy ciężkie. Podjęta decyzja na szczeblu rządowym zaowocowała sprowadzeniem do Polski do 1977 roku ponad 100 ciężkich samochodów gaśniczych wodno-pianowych z austriackiej firmy Rosenbauer.

W Jelczu podjęto również próby stworzenia własnych ciężkich konstrukcji. Program rozwoju produkcji samochodów pożarniczych z 1974 roku przewidywał uruchomienie w 1977 roku produkcji seryjnej ciężkiego samochodu gaśniczego z ilością środków gaśniczych ponad 10 000 dm³. Jelczańskie Zakłady Samochodowe przygotowały dokumentację produkcji samochodu pożarniczego gaśniczego o symbolu fabrycznym 006 na podwoziu licencyjnym Steyer-Jelcz o oznaczeniu pożarniczym GCBA 11/45. Szkielet zabudowy wykonano z profili stalowych, a zbiorniki na środki gaśnicze miały łączną pojemność 11 000 dm³. Zabudowana krajowa autopompa miała wydajność 4500 dm³/min. Wykonano jeden prototyp, jednak brak uruchomienia produkcji podwozia na licencji Steyera uniemożliwił realizację tego zadania.

Do budowy kolejnego ciężkiego samochodu gaśniczego ze środkami gaśniczymi o pojemności 11 000 dm³ powrócono w Jelczu jeszcze raz. Tym razem zabudowę wykonano na podwoziu Jelcz P640. Samochód ten nosił również oznaczenie 006. Zbiornik na wodę miał pojemność 9000 dm³, a na środek pianotwórczy 2000 dm³. Do podawania środków gaśniczych służyła autopompa o wydajności 4500 dm³/min. Na dachu zamocowano działko wodno-pianowe o wydajności 2400 dm³/min. Wykonano również jeden prototyp tego samochodu, który przez wiele lat znajdował się w wyposażeniu Ochotniczej Straży Pożarnej w Zblewie, a aktualnie jest w wyposażeniu OSP Pinczyn.

Zdjęcie ciężkiego samochodu gaśniczego Jelcz 006 w OSP Zblewo

Wspomniano także o prototypie ciężkiego samochodu gaśniczego 010 oraz modelu 010M z przedłużoną kabiną, choć szczegółowe informacje o nich nie są dostępne.

Szczegółowa konstrukcja wybranych pojazdów Jelcz

Samochody pożarnicze Jelcz charakteryzowały się przemyślaną konstrukcją. Jednym z przykładów są pojazdy zabudowane na podwoziu Jelcz P442 DS, wyposażone w skrzynie biegów 6+R oraz sześciocylindrowy rzędowy, wysokoprężny silnik SW 680/207/5 z doładowaniem, osiągający moc 243 KM, wyprodukowany w Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego Mielec. Kabina Jelcza jest hydraulicznie odchylana w celu umożliwienia dostępu do silnika. Z przodu, poza standardowym wyposażeniem, zamontowano tablicę sterowniczą autopompy oraz stolik do pracy dla dowódcy. Tylna część kabiny przeznaczona jest dla czterech strażaków i posiada ławkę pełniącą rolę schowka.

Zabudowa została podzielona na trzy moduły. Pierwszy ma szerokość około 90 cm, a w jego wnętrzu umieszczono półki na sprzęt i specjalne suwadło na cztery aparaty ODO. W centralnym module znajduje się zbiornik wody o pojemności 5000 litrów, przymocowany do ramy pojazdu, oraz zbiornik środka pianotwórczego o pojemności do 500 litrów, przymocowany na sztywno do zbiornika wody. W kwestii autopomp, Jelczańskie Zakłady Samochodowe oferowały swoim klientom wybór między dwoma rodzajami: wyprodukowaną przez Świdnicką Wytwórnię Urządzeń Przemysłowych odśrodkową, jednostopniową A32/10 N z ręcznym dozownikiem środka pianotwórczego (nastawienie stężenia 2-10 % roztworu) a NH 30 produkcji Rosenbauera, która jest autopompą dwustopniową.

Wnętrze kabiny Jelcza P442 DS, tablica sterownicza autopompy

Eksploatacja i długowieczność pojazdów Jelcz

Samochody pożarnicze zabudowane przez zakłady Jelcz na różnych podwoziach samochodów ciężarowych, m.in. Star, Mercedes-Benz, Lublin II oraz własnych, przez prawie 40 lat stanowiły podstawowe wyposażenie jednostek zawodowych straży pożarnych. Pojazdy te brały udział w gaszeniu setek tysięcy pożarów, ratując przed zniszczeniem dorobek wielu pokoleń Polaków. Starannie pielęgnowane, okazują się nader długowieczne, a wyjeżdżając tylko do akcji i czasem od święta, nie osiągają dużych przebiegów. „Na emeryturze” wiele z nich przeszło remont i zostało maskotkami jednostek Państwowej lub Ochotniczej Straży Pożarnej.

HISTORIA MARKI JELCZ

Po wycofaniu z jednostek zawodowych straży pożarnych, pojazdy produkowane na podwoziach Jelcz 315 i 325 były przekazywane do jednostek ochotniczych straży pożarnych, gdzie często były naprawiane i przebudowywane, różniąc się od swoich seryjnych modeli.

Przykład Jelcza 325 - historia pojazdu w OSP Łukawiec

Wzorcowym przykładem długowieczności i adaptacji jest historyczna ciężarówka, która spędza swoją emeryturę w Muzeum Motoryzacji i Techniki Wojskowej „Bunkier” w Rudnej Małej koło Rzeszowa. Ten konkretny egzemplarz z 1984 roku został zbudowany jako dźwig i pracował w Milicji w Rzeszowie. W 1995 roku trafił do OSP w Łukawcu, gdzie został przerobiony na wóz strażacki w Kielcach, ponieważ strażacy potrzebowali pojazdu pożarniczego, a nie dźwigu.

Taki model Jelcza 325 napędza 6-cylindrowy silnik SW 680/79 o mocy 202 koni mechanicznych. Jelcze 004 miały nieco mocniejsze jednostki napędowe SW 680/105/4, które były turbodoładowane i osiągały moc 243 koni mechanicznych, przez co były bardziej żwawe i miały lepsze osiągi. Mimo że jest to przeróbka, Jelcz 325 jest pełnoprawnym ciężkim pojazdem pożarniczym, który w pełni wyposażony i ze zbiornikiem wypełnionym wodą, ważyłby 15 ton. Choć nie nadaje się do każdej akcji, jest niezastąpiony tam, gdzie potrzebna jest duża wydajność armatki wodnej.

Zdjęcie przerobionego Jelcza 325 w Muzeum Motoryzacji i Techniki Wojskowej „Bunkier”

Ten pojazd jest "składakiem", z widocznymi elementami takimi jak fotele z IFY zamontowane w kabinie. Sygnały alarmowe włącza się przy stacyjce, a obok są światła alarmowe. Trzeci przycisk od prawej to przystawka do autopompy, którą odpalało się na wysprzęglonym silniku. Według naczelnika OSP w Łukawcu, samochód sprawował się bardzo dobrze, uczestnicząc w około 50 poważnych akcjach i nie zawodził, głównie dzięki dużej pojemności zbiornika na wodę (5 tys. litrów).

Kabina Jelcza 325, w odróżnieniu od 2-osobowego Jelcza 004, pozwalała na przewóz sześciu strażaków: kierowca i dowódca w kabinie oraz 4 ratowników w środku. Pomimo że auto jest przeróbką z dźwigu, zostało bardzo dobrze przygotowane do pracy strażackiej. Dowodem jest wyposażenie zabudowy w różnego rodzaju schowki: pod przestrzenią dla załogi znajduje się miejsce na sprzęt burzący, dalej jest schowek na węże W-75. Z tyłu znajdował się przedział bojowy, z agregatem prądotwórczym po prawej stronie (do zasilania oświetlenia podczas nocnych akcji) i wentylatorem oddymiającym po lewej.

Autopompa w Jelczu 325 to prosta i niezawodna konstrukcja, bez elektroniki, pobierająca zasilanie poprzez przystawkę na wale, uruchamianą w kabinie. Obroty można regulować pokrętłem. Nasada W-75 służyła do tankowania zbiornika wody z hydrantu, a nasada obok do napełniania z użyciem autopompy, np. ze zbiornika wodnego. W mechanizmie znajdowały się także nasady do budowania linii gaśniczej - W75, W25 i W52. Jednym z minusów tego przerobionego pojazdu strażackiego, w stosunku do typowej 004, był brak wbudowanego zbiornika na środek do tworzenia piany gaśniczej, lecz strażacy z Łukawca radzili sobie z tym problemem za pomocą zasysacza liniowego.

Działko było bardzo wydajne, tworząc kilkunastometrowy strumień wody i potrafiąc wylać 5 tys. litrów ze zbiornika w niecałe dwie minuty. Włączało się je zaworem, a obok regulowało się prąd wody. Takiego działka używało się w ostateczności ze względu na szybkie zużycie wody. Obok prądownic było miejsce na siedem węży W-52. W kolejnym schowku znajdowały się akumulatory, a instalacja wyposażona była w gniazdko ułatwiające podpięcie do prądu oraz do sprężarki.

Jelcz 325 z Łukawca, pomimo pełnej sprawności, musiał trafić do muzeum „Bunkier”, ponieważ przestał spełniać podstawowe normy dla pojazdu ratunkowego (np. długi czas nabijania układu pneumatycznego wydłużał czas wyjazdu do akcji). Jego los w muzeum jest jednak dużo lepszy niż kasacja.

Współczesność marki Jelcz

Fabryka w Jelczu-Laskowicach działa do tej pory, choć nie produkuje już autobusów ani cywilnych ciężarówek. Obecnie specjalizuje się w produkcji specjalizowanych pojazdów wojskowych, a firma należy do Polskiej Grupy Zbrojeniowej.

tags: #logo #jelcz #strazacki