Potężne pożary trawią południowo-wschodnią część Stanów Zjednoczonych, głównie stany Floryda i Georgia. Łącznie odnotowano ponad 150 ognisk, które zniszczyły setki domów i zmusiły mieszkańców do ewakuacji. Żywioł pochłonął również życie jednego strażaka. Sytuacja jest określana jako jedna z najgorszych w ostatnich dekadach.

Sytuacja kryzysowa w Georgii
W południowo-wschodniej Georgii odnotowano największe zniszczenia, gdzie dwa potężne pożary strawiły ponad 120 domów, a setki kolejnych budynków pozostają bezpośrednio zagrożone. Z całego regionu ewakuowano setki mieszkańców.
Skala zniszczeń i ewakuacje
Gubernator Georgii, Brian Kemp, ocenił, że skala zniszczeń może okazać się największa w historii stanu. Jeden z pożarów, który według śledczych mógł zostać wywołany przez aluminiowy balon dotykający linii energetycznych, objął obszar około 12 950 hektarów, czyli teren ponad dwukrotnie większy niż Manhattan. Drugi żywioł, w hrabstwie Brantley, rozprzestrzenił się na około 2 070 hektarów i został opanowany jedynie w 15 proc. Gubernator Kemp przyznał, że w obecnych warunkach atmosferycznych strażacy mogą jedynie ograniczać jego rozprzestrzenianie i liczyć na nadejście deszczu, stwierdzając: „Nie ma sposobu, by zatrzymać ten pożar”.
Wiadomo, że w hrabstwie Brantley płomienie zniszczyły co najmniej 54 domy. Ewakuacje organizuje się również w sąsiednim hrabstwie Clinch. Gubernator Brian Kemp ogłosił stan wyjątkowy w 91 hrabstwach w południowej części stanu, co oznacza zakaz spalania odpadków na podwórkach, organizowania ognisk czy wypalania traw.
Największe pożary w Georgii
Według dziennika „USA Today”, w całym regionie odnotowano co najmniej 20 dużych, nieopanowanych pożarów, a tylko w ciągu jednej doby pojawiło się 90 nowych ognisk. Służby ratunkowe pracują w ekstremalnie trudnych warunkach, priorytetowo traktując zabezpieczenie korytarzy ewakuacyjnych dla ludności cywilnej.
- Pineland Road Fire: Największy pożar w Georgii objął ponad 12 550 hektarów i został opanowany w zaledwie 10 proc. Eksperci oceniają, że w ciągu najbliższych 72 godzin pożar dalej będzie się rozprzestreniał i możliwe, że nie uda się go opanować wcześniej niż przed 31 maja. Prezes firmy drzewnej Superior Pine Products Company, Scott Griffin, powiedział w rozmowie z lokalną telewizją WALB News, że pożar Pineland Road osiągnął takie rozmiary, że jest już w stanie tworzyć własną pogodę, przez co ogień jest w stanie pokonywać przecinki przeciwpożarowe i rozprzestrzeniać się dalej.
- Highway 82 Fire: Spalił ponad 2 000 hektarów.
Lokalny urzędnik Joey Cason zaapelował do mieszkańców o natychmiastowe podporządkowanie się nakazom ewakuacji i opuszczenie zagrożonych terenów, ostrzegając: „To wciąż dynamiczna sytuacja pożarowa”.
Katastrofa samolotu gaśniczego. Ogień trawi Puszczę Solską
Poważna sytuacja na Florydzie
Na Florydzie aktywnych było w piątek co najmniej 134 pożarów obejmujących łącznie ponad 10 500 hektarów (101 kilometrów kwadratowych). Ogień zmusił władze do zamykania kluczowych dróg i wydawania ostrzeżeń dotyczących jakości powietrza, ponieważ dym przemieszcza się setki kilometrów od źródeł ognia.
Ofiary i przyczyny
W północnej Florydzie podczas akcji gaśniczej zmarł ochotniczy strażak James "Kevin" Crews. Jak poinformował dziennik "Los Angeles Times", przyczyną śmierci był nagły problem medyczny, który wystąpił w trakcie działań operacyjnych. Szef miejscowej straży, Jerry Johnson, podkreślił: „Kevin był uosobieniem odwagi i poświęcenia. Jego ofiara nigdy nie zostanie zapomniana”.
Eksperci wskazują, że za skalę katastrofy odpowiadają dotkliwa susza, silny wiatr oraz martwe drzewa powalone wcześniej przez huragan Helene, które stanowią doskonałe paliwo dla płomieni. Szacuje się, że 98 proc. Georgii doświadcza obecnie suszy. Na południowym wschodzie stanu od września miejscami spadło łącznie niecałe 30 cm deszczu. To prawie o 38 centymetrów mniej od średniej dla tej części USA - wynika z danych amerykańskiej Narodowej Służby Pogodowej (NWS).
Stanowy komisarz do spraw rolnictwa Wilton Simpson podkreślił, że: „Floryda doświadcza jednego z najgorszych sezonów pożarowych na przestrzeni być może 30 lub 40 lat”.

Pożary w innych regionach USA
Karolina Północna
Ogromne pożary lasów wymusiły ewakuację części mieszkańców hrabstwie Polk w Karolinie Północnej. Region wciąż walczy ze skutkami huraganu Helene, a gubernator ogłosił stan wyjątkowy. Władze Karoliny Północnej ostrzegły, że "widoczność w zagrożonym obszarze będzie ograniczona, a drogi/szlaki ewakuacyjne mogą zostać zablokowane. Jeśli nie opuścisz terenu teraz, możesz zostać uwięziony, ranny lub zabity".
Ekipy ratunkowe zmagały się z ogniem w Table Rock, w Górach Blue Ridge oraz hrabstwie Pickens. Odnotowano: jeden pożar obejmujący obszar 500 hektarów, drugi, nieopanowany do niedzielnego popołudnia o powierzchni 730 hektarów, a trzeci, który strawił ponad 80 hektarów i został opanowany w 50 proc. i zniszczył kilka domów. Pożar spowodowany przez człowieka rozgorzał na obszarze ponad 121 hektarów i nie udało się go powstrzymać. We wrześniu zachodnią część Karoliny Północnej spustoszył huragan Helene, uszkadzając około 8050 kilometrów dróg utrzymywanych przez państwo oraz 7000 km prywatnych, a także mosty i przepusty.
New Jersey
Służby przeciwpożarowe New Jersey (FFS) zmagają się z pożarem, który wybuchł w sobotę w Wharton State Forest. Według ostatnich danych do niedzieli rano pożar strawił ponad 700 hektarów i został opanowany w około 50 proc.
Kalifornia (Malibu i Franklin)
Wielki pożar w kalifornijskim Malibu w ciągu kilkudziesięciu godzin opanował ponad 1600 hektarów ziemi. Sytuacja jest na tyle poważna, że wiele osób musiało opuścić swoje domy, w tym celebryci, m.in. piosenkarka Cher oraz aktor Dick Van Dyke. Pożar udało się opanować zaledwie w 7 procentach. Burmistrz Malibu, Doug Stewart, określił to jako "20 traumatycznych godzin".
W związku z szybko rozprzestrzeniającym się pożarem władze Malibu i okolic zarządziły ewakuację sześciu tysięcy osób, a zdaniem strażaków bardzo prawdopodobne jest, że swoje domy będzie musiało opuścić jeszcze 14 tys. mieszkańców. Ewakuacją objęty jest obszar, na którym znajduje się ponad dwa tysiące budynków. Matt Myerhoff, rzecznik prasowy miasta Malibu, tłumaczył, że: „Pewne jest, że niektóre domy będą poważnie uszkodzone”. W ocenie służb 7 budynków zostało zniszczonych, a 8 zostało poważnie uszkodzonych. Ze względu na rozprzestrzeniający się pożar konieczne było zamknięcie niektórych dróg, w tym odcinków autostrady Pacific Coast Highway. Co więcej, w ramach ostrożności prąd docierający do domostw, które mogą zostać objęte pożarem, został odcięty. W akcji gaśniczej bierze udział około 1500 strażaków. Nie wiadomo, co wywołało ten pożar.