W ostatnich tygodniach Małopolska była świadkiem kilku poważnych pożarów w obiektach produkcyjnych i usługowych. Strażacy z regionu zmierzyli się z żywiołem, prowadząc intensywne działania gaśnicze i ratownicze. Poniżej przedstawiamy szczegółowe informacje na temat tych zdarzeń.
Wielki pożar w fabryce paluszków w Malcu
Koszmar w małopolskim zakładzie, który produkuje słone paluszki, rozegrał się w nocy z piątku na sobotę, kiedy to pojawił się ogień. Strażacy określili zdarzenie jako wielki pożar, a walka z żywiołem trwała przez wiele godzin. Pożar miał miejsce w fabryce paluszków w miejscowości Malec, położonej w województwie małopolskim, w powiecie oświęcimskim. Ogień pojawił się około drugiej w nocy, obejmując fabrykę.
Strażacy zostali wezwani do pożaru hali przetwórstwa spożywczego. Z zakładu produkcyjnego przy ul. Osieckiej ewakuowano 99 pracowników. W akcji gaśniczej brało udział 45 zastępów i około 200 strażaków. Jak informował Hubert Ciepły, rzecznik prasowy Małopolskiego Komendanta Wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej, w zakładzie znajdowały się trzy hale. Na jednej z nich dach uległ już zawaleniu, a w momencie działań trwało gaszenie drugiej hali, na którą ogień przedostał się. Jednocześnie prowadzono obronę trzeciej hali przed rozprzestrzenieniem się pożaru.

Pożar silosu w zakładzie produkującym drzwi w Gręboszowie
Akcja strażaków o poranku miała miejsce również w gminie Gręboszów, gdzie płonął silos w fabryce. Na miejsce natychmiast skierowano liczne jednostki straży pożarnej z powiatów dąbrowskiego i tarnowskiego. Strażacy podjęli intensywne działania, starając się jak najszybciej opanować sytuację i nie dopuścić do rozprzestrzenienia się ognia na pozostałą część zakładu.
Jak informowało Radio Kraków, zdarzenie zapoczątkował wybuch pyłu, a następnie pożar silosu, w którym znajdowało się drewno opałowe. Zdarzenie miało miejsce na terenie firmy produkującej drzwi. Na miejscu nadal pracowały liczne zastępy straży pożarnej z Powiśla Dąbrowskiego.
St. kpt. Piotr Prosowicz z dąbrowskiej straży pożarnej przekazał dla Radia Kraków, że na miejsce został zadysponowany cały stan zmiany Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej oraz 6 pojazdów Ochotniczej Straży Pożarnej (OSP). W zdarzeniu nie odnotowano osób poszkodowanych. Pracownicy zakładu zostali ewakuowani zgodnie z obowiązującymi procedurami, a ze wstępnych ustaleń wynikało, że nikt nie odniósł obrażeń. Na ten moment przyczyny pożaru nie są jeszcze znane.

Pożar warsztatu samochodowego w Skale pod Krakowem
Potężny pożar, w akcji którego uczestniczyło 60 strażaków, wybuchł również pod Krakowem, w miejscowości Skała. Ogień strawił trzy busy oraz warsztat samochodowy. Kapitan Hubert Ciepły, rzecznik prasowy Małopolskiego Komendanta Wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej, podkreślił na antenie Polsat News, że nie było osób rannych ani poszkodowanych. Pożar dotyczył zarówno budynku gospodarczego, jak i warsztatu samochodowego. Akcja służb miała potrwać jeszcze kilka godzin.
Zgłoszenie o pożarze trafiło do straży pożarnej około drugiej w nocy. Na miejscu okazało się, że doszło również do rozszczelnienia zbiornika z olejem napędowym. Spaleniu uległy trzy busy - dwa stojące na zewnątrz, jeden wewnątrz budynku - a także ciągnik rolniczy, przyczepa, część elewacji oraz dach budynku. Strażakom udało się jednak uratować budynek przed doszczętnym spaleniem.
Jak wyjaśniał kpt. Ciepły, funkcjonariuszom straży pożarnej udało się uratować kilka samochodów oraz zabezpieczyć dokumenty dla właściciela. W akcji gaśniczej wzięło udział około 60 strażaków państwowej i ochotniczej straży pożarnej. Pożar został opanowany już w ciągu 50 minut od przyjazdu strażaków na miejsce. Niemniej jednak, po opanowaniu ognia prowadzone były wciąż działania rozbiórkowe, w tym usuwanie blachy z budynku, aby opanować wszystkie zarzewia ognia. Trwało dogaszanie pogorzeliska.
Strażak dodał, że przyczyny pożaru będą ustalane przez policję po zakończeniu wszystkich działań pozostałych służb. Pożar nie wpłynął na stan powietrza w miejscowości. Natomiast, jeśli chodzi o drogi dojazdowe, mieszkańcy Skały musieli uzbroić się w cierpliwość, ponieważ na miejscu znajdowało się 15 samochodów straży pożarnej oraz wszystkie służby współdziałające, co mogło powodować utrudnienia. Akcja służb miała potrwać jeszcze dwie, trzy godziny, po czym teren miał zostać przekazany policji.

tags: #malopolskie #pozar #zakladu