Ospa Prawdziwa (Czarna Ospa) – Kompleksowe Informacje

Ospa prawdziwa, znana również jako czarna ospa lub ospa naturalna, to wirusowa choroba zakaźna o ostrym przebiegu, wywoływana przez jedną z dwóch odmian wirusa ospy prawdziwej: variola maior lub variola minor. Uważana jest za jedną z najgroźniejszych chorób zakaźnych w historii ludzkości, dziesiątkującą miliony osób na przestrzeni wieków.

infografika przedstawiająca wirusa ospy prawdziwej lub jego cykl rozwojowy

Czym jest Ospa Prawdziwa?

Ospa prawdziwa nękała mieszkańców Europy i Azji już od czasów starożytnych. Była również przyczyną śmierci kilku milionów rdzennych mieszkańców Ameryki. Nie należy jej mylić z ospą wietrzną, są to dwie różne choroby wywoływane przez inne wirusy. Przyczyną ospy wietrznej jest wirus ospy wietrznej lub półpaśca, podczas gdy ospę prawdziwą wywołuje wirus ospy prawdziwej (VARV) z rodziny pokswirusów (Orthopoxvirus).

Przyczyny i Drogi Zakażenia

Rezerwuarem wirusa ospy prawdziwej jest wyłącznie człowiek, który zakaża od momentu pojawienia się u niego gorączki. Do zakażenia dochodzi głównie drogą kropelkową lub poprzez bezpośredni kontakt z wydzieliną z pęcherzyków, zmianami skórnymi na ciele chorego, a także bielizną osobistą, pościelą lub sprzętem medycznym.

Objawy i Przebieg Choroby

Okres inkubacji wirusa wynosi zazwyczaj od 7 do 17 dni. Po zakażeniu wirus przedostaje się do pobliskich węzłów chłonnych, a po około 3-4 dniach zajmuje pozostałe węzły chłonne, szpik kostny oraz śledzionę. Pierwsze objawy choroby, występujące po mniej więcej 9 dniach od momentu zakażenia, są nieswoiste i obejmują:

  • Wysoką gorączkę
  • Osłabienie i ogólne złe samopoczucie
  • Dreszcze
  • Bóle pleców i głowy
  • Wymioty (rzadziej)

Następnie wirus zakaża drobne naczynia krwionośne błon śluzowych i skóry, co prowadzi do pojawienia się plamkowo-grudkowej wysypki. Z czasem wysypka przekształca się w pęcherzykową. Po około dziesięciu dniach charakterystyczne pęcherzyki zamieniają się w strupy, które samoistnie odpadają, pozostawiając szpecące blizny. Ospa prawdziwa rzadko dawała powikłania, ale zaliczały się do nich zapalenie mózgu oraz ślepota.

Śmiertelność osób niezaszczepionych wynosiła średnio około 30%, ale zależała od postaci choroby i mogła być wyższa. Najbardziej agresywne odmiany ospy prawdziwej zabijały nawet ponad 80% osób zarażonych. U osób zaszczepionych śmiertelność spadała do około 3%.

zdjęcie skóry z charakterystycznymi wykwitami ospy prawdziwej

Leczenie i Profilaktyka

Nie istniała żadna swoista terapia ospy prawdziwej; u chorych stosowano jedynie leczenie objawowe. Podawanie tabletek przeciwbólowych i przeciwgorączkowych miało na celu zmniejszenie gorączki oraz dolegliwości bólowych towarzyszących chorobie.

Kluczowym elementem profilaktyki i ostatecznie eradykacji ospy prawdziwej było wynalezienie szczepionki. W 1796 roku Edward Jenner, brytyjski lekarz, wynalazł szczepionkę na ospę prawdziwą, wykorzystując żywe wirusy krowianki (CPXV), które wywoływały łagodne objawy. Szczepionka była podawana metodą skaryfikacji, polegającą na szybkim nakłuwaniu skóry igłą lub skaryfikatorem zanurzonymi w preparacie. Po kilku lub kilkunastu dniach na skórze pojawiały się zmiany w postaci pęcherzyków, grudek i wklęsłych krost, często towarzyszyła im gorączka nieprzekraczająca 39℃ oraz powiększenie regionalnych węzłów chłonnych. Szczepionka dawała ochronę na mniej więcej trzy lata.

Historia Ospy Prawdziwej i Eradykacja

Dowody naukowe sugerują, że ospa prawdziwa wywoływała spustoszenie już w starożytności, prawdopodobnie stojąc za plagą ateńską oraz zarazą Antoninów. W XVI wieku ospa, przeniesiona z Europy, zdziesiątkowała rdzennych mieszkańców Ameryki Północnej i Południowej. W XVIII-wiecznej Europie zabijała kilkaset tysięcy osób rocznie i odpowiadała za nawet jedną trzecią odnotowanych przypadków ślepoty.

W 1966 roku Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) rozpoczęła Program Eradykacji Ospy Prawdziwej. Po kilkunastu latach zakończył się on sukcesem. Po raz ostatni naturalne zakażenie wirusem ospy prawdziwej stwierdzono w Somalii w 1977 roku. Rok później doszło do ostatniej śmierci w wyniku tej choroby, gdy wirus najprawdopodobniej wydostał się z laboratorium Birmingham Medical School. Światowa Organizacja Zdrowia oficjalnie ogłosiła eradykację ospy prawdziwej 8 maja 1980 roku, zalecając wycofanie szczepionki z kalendarza szczepień ochronnych. Całkowite pokonanie ospy prawdziwej to jedno z największych zwycięstw ludzkości i pierwsza choroba zakaźna wyeliminowana dzięki skutecznej szczepionce.

W Polsce obowiązkowe szczepienia przeciw ospie wprowadzono w 1919 roku. Od 1951 roku szczepiono dzieci w wieku od dwóch do sześciu miesięcy i powtórnie po skończeniu siedmiu lat, a dorosłych do 60. roku życia - po pięciu latach od szczepienia pierwotnego. Ostatni lokalny przypadek ospy prawdziwej w Polsce zanotowano w 1937 roku, choć zdarzały się jeszcze przypadki zawleczenia choroby do kraju w 1953, 1962 i 1963 roku.

Po roku 2001, gdy doszło do zamachów bronią biologiczną, opracowano nowy typ szczepionek przeciwko ospie. Istnieje ryzyko, że wirus wywołujący tę groźną chorobę może stać się bronią biologiczną, ponieważ charakteryzuje się wysoką śmiertelnością i zaraźliwością, a od 1980 roku zaprzestano szczepień ochronnych, co skutkuje brakiem odporności w populacji.

historyczna mapa przedstawiająca zasięg epidemii ospy

Epidemia Czarnej Ospy we Wrocławiu (1963)

Ostatni atak ospy prawdziwej w Polsce dotknął Wrocław w 1963 roku, stając się największą epidemią po 1945 roku i jedną z większych w powojennej Europie.

Początek epidemii i błędne diagnozy

Cała historia wzięła swój początek w Indiach, gdzie w celu kontroli polskich placówek dyplomatycznych oddelegowano oficera wywiadu, Bonifacego Jedynaka. Na miejscu zaraził się wirusem ospy prawdziwej. Przyleciał do Wrocławia 25 maja 1963 roku, a już cztery dni później zaczął skarżyć się na dreszcze, wysoką gorączkę i wykwity skórne podobne do trądziku. Wrocławski lekarz stwierdził malarię i skierował Jedynaka do gdańskiego Zakładu Medycyny Tropikalnej. Tamtejsi specjaliści ograniczyli się do potwierdzenia rozpoznania i nie dostrzegli, że pacjent choruje na znacznie groźniejszą ospę. Ta błędna diagnoza uruchomiła łańcuch zakażeń.

Leczony na malarię Jedynak szybko uporał się również z czarną ospą i 5 czerwca opuścił szpital MSW. Niestety, zdążył zarazić ospą Janinę Powińską, salową, która sprzątała jego szpitalną izolatkę. Kobieta przekazała chorobę nastoletniemu synowi i córce - 27-letniej Leokadii Kowalow. Zanim Kowalow poczuła się gorzej, chodziła do pracy, pomogła szwagierce w przygotowaniach do wesela na ok. 100 osób i wzięła udział w kursie pielęgniarskim, zarażając około 30 osób. Zmarła 8 lipca, będąc pierwszą ofiarą śmiertelną wrocławskiej epidemii. Lekarze do końca nie potrafili jej dobrze zdiagnozować, podejrzewając m.in. szkarlatynę, zapalenie płuc, silne uczulenie. W akcie zgonu wpisali: białaczka. Mamę Leokadii Kowalow i lekarza Stefana Zawadę, który diagnozował Powińską, leczono na „wiatrówkę”, mimo że objawy wskazywały na coś innego. Jak wspominał Jerzy Rodziewicz, lekarz z wrocławskiej stacji sanitarno-epidemiologicznej, na tle białej pościeli "czarne krosty, którymi obsypany był Zawada. Sprawiało to wrażenie, jakby ktoś spryskał jego twarz i ręce smołą przez rozpylacz i obrysował każdą plamkę czerwoną szminką."

Dobrze powiązał fakty dopiero dr Bogumił Arendzikowski, lekarz sanepidu, gdy do szpitala im. Rydygiera trafił czteroletni chłopiec z podejrzeniem ospy wietrznej, chociaż chorował już na nią wcześniej. Arendzikowski, wiedząc, że na ospę wietrzną choruje się tylko raz, 15 lipca postawił dobrą diagnozę: to ospa prawdziwa (variola vera). Na wieść o diagnozie i koniecznej kwarantannie pacjenci i niektórzy pracownicy szpitala wpadli w panikę, a część ukradkiem uciekła. Zbiegów wyłapywali milicjanci.

zdjęcie personelu medycznego w strojach ochronnych podczas epidemii we Wrocławiu

Walka z zarazą i środki ostrożności

Stan alarmowy we Wrocławiu ogłoszono natychmiast, 15 lipca 1963 roku, czyli 47 dni od pierwszego zachorowania na ospę, gdy śmiercionośne wirusy zostały już rozwleczone po całym Wrocławiu i województwie. Pojedyncze przypadki zdiagnozowano wkrótce także w Opolu, Gdańsku i Wieruszowie. Szybko okazało się, że administracja służby zdrowia w Polsce była zupełnie nieprzygotowana do zwalczania epidemii. Mimo to, pozbawiony wsparcia Wrocław potrafił własnymi siłami stawić czoła zarazie. Nad całością działań czuwał Bolesław Iwaszkiewicz, przewodniczący Prezydium Rady Narodowej m. Wrocławia, a kierownictwo akcji, nazwanej akcją VV lub akcją O, powierzono Andrzejowi Ochlewskiemu, kierownikowi Wydziału Zdrowia i Pomocy Społecznej MRN.

Błyskawicznie objęto kwarantanną placówki, gdzie pojawił się wirus, w tym szpitale im. Rydygiera, MSW, zakaźny oraz szkołę pielęgniarstwa. Wstrzymano urlopy pracowników sanepidu i służby zdrowia, zarządzając natychmiastowe zaszczepienie ich przeciw ospie. Od 18 lipca rozpoczęto akcję powszechnego (początkowo dobrowolnego) szczepienia w przychodniach i zakładowych ambulatoriach w całym województwie wrocławskim, szczepiąc od godziny 9 do 20. Zorganizowano również obowiązkowe szkolenia dla lekarzy specjalistów poświęcone diagnostyce i leczeniu ospy, wyszkolono 50 medyków.

Szybko stworzono trzystopniowy system oddzielania zdrowych od chorych i potencjalnie zarażonych. Chorych na ospę przywożono do ściśle izolowanych szpitali ospowych w Szczodrem i Prząśniku. Prawo wstępu mieli tylko lekarze ze specjalnym zezwoleniem, a w środku panował niemal wojskowy regulamin. Dezynfekcja obejmowała częste płukania gardeł i odkażanie skóry nadmanganianem potasu. Klamki drzwi owinięte gazą stale zwilżano roztworem chloraminy, a maty słomiane nasączone płynem dezynfekcyjnym rozesłano przed wejściami do budynków. Ozdrowieńcy mogli zostać wypisani po 40 dniach pobytu, jeśli nie mieli żadnych objawów klinicznych ospy.

Wszyscy mający kontakt z chorymi (kontakty I rzędu) byli zwożeni do izolatorium w budynku Technikum Mechanizacji Rolnictwa w Praczach Odrzańskich. Kwarantanna trwała 21 dni. 25 lipca we Wrocławiu uchwycono 330 kontaktów I rzędu, a 12 sierpnia już 1251. Izolatorium w Praczach Odrzańskich szybko zaczęło pękać w szwach, dlatego we Wrocławiu stworzono pięć kolejnych placówek tego typu. Niechęć do poddawania się odosobnieniu przybierała różne formy, od pobić lekarzy po ucieczki z izolatoriów. Osoby mające styczność z pacjentami zwożonymi do izolatoriów (kontakt II rzędu) poddawano nadzorowi sanitarnemu przez pięć dni w domach, sprawdzając im temperaturę i oglądając skórę oraz błony śluzowe.

Początkowo starano się jak najmniej informować społeczeństwo. W tajemnicy trzymano nawet fakt, że we Wrocławiu trwa stan alarmowy. Pierwsza informacja prasowa, czterokrotnie zaniżająca liczbę chorych, ukazała się dopiero 17 lipca na ostatniej stronie lokalnego „Słowa Polskiego”. Odwołano wszystkie imprezy sportowe, zamknięto baseny i kąpieliska miejskie, motywując to zakazem moczenia miejsca szczepienia. Jednym z powodów wstrzemięźliwości informacyjnej było zbliżające się 22 lipca - najważniejsze święto państwowe, którego nie chciano odwołać. Jak pisał Krzysztof Kąkolewski w artykule "Czarna Pani", w tym samym czasie, gdy ludzie świętowali, w nocy odbywały się anonimowe pogrzeby ofiar zarazy, jak salowej Janiny Powińskiej.

Poczta uruchomiła automat informujący o przebiegu walki z ospą. Kto nie miał okazji wysłuchać o 17.45 aktualnego komunikatu w radiu, mógł o 18.30 nakręcając numer 019 usłyszeć go przez telefon. Mimo to, w izolatoriach lęk przed chorobą wzmagały plotki o ludziach umierających na ulicach czy paleniu zwłok. Izolowani wrocławianie z czasem przyzwyczaili się do nowej rzeczywistości, grając w karty i szachy, gimnastykując się, opalając, a wieczorami oglądając telewizję. Cieszyli ich także odwiedziny bliskich, choć kontakt był pośredni, przez okno i płot. W izolatoriach kwitło również pijaństwo, co zmusiło władze do interwencji i wprowadzenia kontroli paczek.

Życie w mieście toczyło się w miarę normalnym trybem. Unikano określenia „zaraza”, a ospę nazywano Czarną Panią. W publicznych miejscach rozwieszano plakaty przypominające o higienie. Niemal wizytówką tamtego okresu stały się tabliczki z napisem „Witamy się bez podawania rąk” oraz naczynia z chloraminą do odkażania rąk. Klamki we wszystkich budynkach owijano bandażami nasączonymi tym płynem. Bez szczepienia wyjazd ani wjazd do Wrocławia był niemożliwy; miasto obstawiono kordonem ochronnym. W całym kraju zaświadczenie o szczepieniu posiadało ponad 8 milionów osób i było niezbędne do zakupu biletu na pociąg.

PKF 1963 - Epidemia ospy we Wrocławiu

Przymus szczepienia

Ponieważ nie wszyscy chcieli się zaszczepić, już 1 sierpnia wprowadzono we Wrocławiu obowiązek szczepienia. Kierownictwa zakładów pracy oraz administracje domów mieszkalnych musiały sporządzać imienne listy osób, które od szczepienia się uchylały. Niezaszczepionym nie wolno było korzystać z transportu zbiorowego ani indywidualnego. Posterunki MO rozstawione przy drogach wylotowych z Wrocławia kierowały niezaszczepionych podróżnych od razu do polowych punktów szczepień. Uchylającym się od obowiązku groziła kara do trzech miesięcy aresztu lub grzywna do 4,5 tys. zł, a w przypadku zachorowania i zakażenia kolejnej osoby - 15 lat więzienia! Szczepiono nawet niemowlęta po ukończeniu pierwszego miesiąca życia i kobiety w ciąży, co wywoływało protesty lekarzy. Przeciwskazaniem były jedynie choroby z wysoką gorączką, o ostrym przebiegu, czynna gruźlica, reumatyzm, białaczka, niedokrwistość złośliwa, cukrzyca, choroby nerek i wątroby, schorzenia wypryskowe oraz alergie.

W szczycie epidemii punkty szczepień codziennie obsługiwały około 8 tys. osób. Do 19 sierpnia 1963 roku zaszczepiono 424,5 tys. wrocławian, a w województwie - 2053 osoby. Do Wrocławia zwożono szczepionki z całej Polski. Gdy pod koniec lipca ich zabrakło, Ministerstwo Zdrowia i Opieki Społecznej ściągnęło około 1 mln z ZSRR. W efekcie zaszczepiono 98% mieszkańców Wrocławia. 6 sierpnia wprowadzono obowiązkowe szczepienia przeciw ospie w całej Polsce, choć przymus dotyczył tylko obozów, grup wędrownych i pielgrzymek. W sumie zaszczepiono 7,9 mln Polaków.

Koniec zarazy i jej skutki

Masowe szczepienia i izolacja szybko poskromiły wirusa. Ostatni przypadek ospy (poza miejscami izolacji) stwierdzono 10 sierpnia. W połowie sierpnia fala zachorowań w widoczny sposób zaczęła słabnąć. 19 września minister zdrowia i opieki społecznej ogłosił Wrocław miastem wolnym od ospy. Stan alarmu trwał 95 dni. W izolatoriach znalazło się 2,5 tys. ludzi, zachorowało 99 osób, a zmarło siedem (inne źródła podają dziewięć). Czarna Pani opuściła Wrocław i od tej pory już nigdy więcej nie zjawiła się w Polsce.

Niestety, szczepienia nie były obojętne dla zdrowia. Dawały powikłania - skórne i neurologiczne. Czasem kończyły się kalectwem (zwłaszcza u noworodków), a nawet śmiercią. We Wrocławiu powikłania stwierdzono u 467 osób. Według lekarki Grażyny Trzaskowskiej, na terenie Polski "podczas epidemii czarnej ospy w 1963 r. w wyniku powikłań poszczepiennych zmarło na terenie kraju trzykrotnie więcej osób niż z powodu ospy". Mimo to, WHO przewidywała, że epidemia we Wrocławiu potrwa dwa lata, zachoruje ok. 2 tys., a umrze ok. 200 osób. Faktyczny bilans (cztery miesiące trwania, około 100 chorych, siedem ofiar śmiertelnych) świadczy o spektakularnym zwycięstwie wrocławian w walce z ospą.

zdjęcie z epoki przedstawiające kolejkę do punktu szczepień

tags: #maska #na #czarna #ospe