Pożary składowiska odpadów w Pyszącej: Chronologia, Skutki i Wyzwania

Składowisko odpadów w Pyszącej, położone niedaleko Śremu, wielokrotnie stawało się ogniskiem pożarów, stwarzając zagrożenie ekologiczne i wyzwania dla służb ratunkowych. Seria incydentów wymagała zaangażowania znacznych sił, w tym wojska, oraz wszczęcia prokuratorskiego śledztwa.

Początkowe incydenty: Pożar z kwietnia

W nocy z 24 na 25 kwietnia w Pyszącej paliło się składowisko odpadów. Pożar, określany przez strażaków jako „bardzo duży”, objął teren o wielkości około 10 tysięcy metrów kwadratowych. Gęsty dym unosił się w powietrzu i według doniesień był odczuwalny nawet pod Poznaniem. Był to już trzeci tego typu pożar w ostatnim czasie w Wielkopolsce. Płonęły plastikowe odpady, co spowodowało bardzo duże zadymienie na miejscu. Wysypisko należy do prywatnej firmy, która przechowywała tam tworzywa sztuczne.

Zadymione składowisko odpadów w Pyszącej, widoczne z oddali

Powtarzające się pożary i ich skala

Kolejne pożary składowiska w Pyszącej stały się chronicznym problemem. Wcześniej płonęły składowiska odpadów w Piotrowie Pierwszym i Pleszewie, a samo wysypisko w Pyszącej doświadczało incydentów zapłonu wielokrotnie. Od początku ubiegłego roku był to już szósty pożar na tym wysypisku.

Po raz kolejny wysypisko odpadów w Pyszącej zapłonęło 10 września koło godziny 17. Trwało dogaszanie pożaru wysypiska śmieci, który wybuchł w nocy z piątku na sobotę. Mijała trzecia i czwarta doba od wybuchu pożaru. Strażacy nadal dogaszali ogień, poszukując jego źródła. W czwartek koparka przewalała hałdy śmieci w tym celu, jednak ich ilość wymagała specjalistycznego sprzętu.

Kolejny pożar wysypiska śmieci w Pyszącej 12.01.2019

Zaangażowanie służb i wojska

W walce z ogniem brali udział strażacy wyposażeni w aparaty do ochrony dróg oddechowych. Do akcji używany był ciężki sprzęt pożarniczy. Na miejscu działało co najmniej 19 zastępów straży pożarnej, w tym 8 spoza powiatu. Mł. asp. Tomasz Bartkowiak, oficer prasowy Komendy Powiatowej PSP w Śremie, informował, że ogniem objęte było około 200 metrów kwadratowych. Jak dodał, sytuacja była opanowana, a ogień zlokalizowany i nie rozprzestrzeniał się. Jednakże, we wtorek, sytuacja ponownie stała się poważna, ponieważ silny wiatr wzniecił ogień na nowo. Powierzchnia pożaru obejmowała wówczas ponad dwa tysiące metrów kwadratowych hałdy śmieci, a zadymienie było bardzo duże. Na miejsce ściągnięto zastępy z pobliskich powiatów z wydajnymi pompami, ponieważ do ugaszenia pożaru potrzebne były duże ilości wody. Działania strażaków były wsparte przez ciężki sprzęt i koparki, które robiły specjalne oddzielenie od części nie objętej pożarem. Sławomir Brandt, rzecznik wielkopolskich strażaków, podkreślił, że sytuacja jest na tyle poważna, że na miejsce udał się zastępca komendanta wojewódzkiego PSP, aby omówić dalsze działania z samorządowcami.

Decyzją ministra obrony narodowej, na wniosek wojewody wielkopolskiego Zbigniewa Hoffmanna, w gaszeniu ognia pomagało Wojsko Polskie. Wojewoda wystąpił do ministra obrony narodowej Mariusza Błaszczaka z wnioskiem o udzielenie pomocy, z uwagi na to, że konieczne było znalezienie źródła ognia, a koparka spychająca śmieci potrzebowała wsparcia ze strony wojskowego sprzętu.

Śledztwo i zagrożenia

Kolejne pożary wysypiska śmieci w Pyszącej doprowadziły do wszczęcia śledztwa. Sprawę wyjaśniają prokuratura i Komenda Wojewódzka Policji w Poznaniu. W co najmniej dwóch przypadkach ustalono, że przyczyną było podpalenie.

Na miejscu zdarzenia pojawili się przedstawiciele Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska oraz Specjalistyczna Grupa Ratownictwa Chemicznego. Ich celem było stwierdzenie, czy w związku z pożarem występuje zagrożenie dla mieszkańców. Ze względu na gęsty dym i płonące tworzywa sztuczne, ostrzegano przed dłuższymi spacerami.

Problemy z odpowiedzialnością i utylizacją odpadów

Kluczową kwestią pozostaje usunięcie odpadów ze składowiska. Wysypisko przez lata należało do spółki Sanbud, która jednak straciła wszelkie zgody na prowadzenie działalności w Pyszącej. Obecnie nie ma z nią kontaktu, a także brak jest osób odpowiedzialnych za ewentualne zutylizowanie odpadów. Spółka istnieje tylko na papierze, dlatego starosta śremski wystąpił do sądu o ustanowienie kuratora. Kurator ma za zadanie ustalić faktyczny majątek spółki i w ramach działania zastępczego, na koszt przedsiębiorcy, usunąć odpady. Niestety, jest to kolejne tego typu zdarzenie w gminie Śrem.

Jak podkreślono, kluczowe jest zahamowanie rozprzestrzeniania się pożaru, a po drugie wyeliminowanie jego źródła. W drugiej kwestii działania musi podjąć samorząd, aby dowiedzieć się, co powoduje podpalenia i wdrożyć skuteczne rozwiązania prewencyjne.

tags: #memy #pyszaca #pozar