Pożary w Szpitalu w Miastku

W ostatnich latach Szpital w Miastku był miejscem dwóch odrębnych incydentów pożarowych, z których jeden zakończył się tragicznie śmiercią osoby, a drugi spowodował znaczne straty materialne i konieczność ewakuacji pacjentów.

Zilustrowanie pożaru w szpitalu, dym unoszący się z budynku

Pożar w nieczynnej kotłowni (28 marca 2019 r.)

Okoliczności i ofiara

W czwartek, 28 marca 2019 roku, w nocy, doszło do pożaru w pomieszczeniu przy nieczynnej kotłowni Zakładu Opieki Długoterminowej miasteckiego szpitala. Gdy kotłownia działała, w pomieszczeniu obok mieszkał palacz, jednak obecnie powinno być ono niezamieszkane.

Podczas akcji gaśniczej strażacy ujawnili nadpalone zwłoki mężczyzny. Jak ustalono, był to 64-latek, który tam czasami przebywał bez wiedzy i zgody właściciela obiektu. Komendant Komisariatu Policji w Miastku Dawid Warsiński poinformował, że pomieszczenie było ogólnodostępne i w dzień zawsze otwarte, co ułatwiało do niego dostęp.

Zgłoszenie do strażaków wpłynęło o godzinie 21:45. Ogień udało się w szybkim tempie zlokalizować i ugasić. Pożar nie rozprzestrzenił się na inne pomieszczenia, w związku z czym ewakuacja pacjentów nie była konieczna.

Przyczyna i śledztwo

Prawdopodobną przyczyną pożaru było zaprószenie ognia. Osoba bezdomna, która od kilku miesięcy mieszkała w tej kotłowni, być może zapaliła świeczkę i zasnęła. Prezes szpitala w Miastku, Renata Kiempa, poinformowała, że pożar wybuchł w nieczynnej kotłowni, której instalacja nie była używana od kilku miesięcy i miała być rozebrana. Pomieszczenie było zamknięte na kłódkę, a pracownicy byli w nim dzień przed pożarem.

Wiele wskazuje na to, że ofiara pożaru najpierw włamała się do nieczynnej kotłowni, a później rozpaliła ogień, którego nie zdołała opanować. Prezes szpitala przyznała, że placówka ma kłopot z bezdomnymi, którzy zajmują różne, często nieczynne części lecznicy. Straty materialne spowodowane pożarem nie są duże. Prokuratura Rejonowa w Miastku wszczęła śledztwo w sprawie pożaru. Na miejscu nadal pracowała straż pożarna i prokuratura. Pierwotnie planowano ewakuację jednego z oddziałów szpitalnych, ale ogień udało się opanować. Na miejscu pracowało 9 zastępów straży pożarnej.

Pożar w starej części szpitala

Przebieg zdarzeń i ewakuacja

Ogień został zauważony kilka minut przed godziną 15:00 przez pracowników technicznych szpitala. Palił się dach starej części szpitala, w której znajduje się m.in. chirurgia i zakład opiekuńczo-leczniczy. To kilka budynków połączonych ze sobą. Na strychu znajdowały się trzy służbowe mieszkania zajmowane przez lekarzy i informatyka. Na szczęście, w czasie kiedy pojawił się ogień, nikogo nie było w środku.

Bardzo sprawnie przeprowadzono akcję ewakuacyjną. Z oddziału chirurgicznego i zakładu opiekuńczo-leczniczego ewakuowano 40 pacjentów. Część od razu została przetransportowana karetkami do szpitala w Bytowie, a część trafiła do hotelu Ośrodka Sportu i Rekreacji, skąd później mieli być przewiezieni do szpitala. Ewa Wichłacz, rzecznik prasowy lecznicy, podkreśliła, że żaden z pacjentów nie ucierpiał.

Zdjęcie przedstawiające ewakuację pacjentów ze szpitala lub ratowników

Skala zniszczeń i akcja gaśnicza

Pożar w szpitalu w Miastku wybuchł około godziny 15:00. Ogień zauważono na poddaszu starego skrzydła o godzinie 14:50, co natychmiast zapoczątkowało ewakuację. Kompletnemu zniszczeniu uległ oddział chirurgiczny, blok operacyjny, Zakład Opiekuńczo-Leczniczy (ZOL) i OIOM. Ogień strawił około 900 metrów kwadratowych powierzchni. Straty idą w miliony złotych, ponieważ OIOM, ZOL i rentgen to niedawno wyremontowane oddziały z nowym sprzętem.

Akcję gaśniczą utrudniał silny wiatr, który wzniecał płomienie. Strażacy, którzy przez kilka godzin gasili pożar za pomocą 10 jednostek straży pożarnej, w początkowej fazie akcji narzekali na problemy z wodą. Na ich prośbę Zakład Wodociągów i Kanalizacji podwyższył ciśnienie w hydrantach. Część wody czerpano także ze stawu przy posterunku Energi. Ratownicy starali się nie uszkodzić drogiego sprzętu znajdującego się w pracowni rentgenowskiej, na OIOM-ie i na chirurgii.

Krótkoterminowe konsekwencje i zapewnienia

W wyniku pożaru z działalności wyłączono oddziały: chirurgiczny, intensywnej opieki medycznej oraz zakład opiekuńczo-leczniczy. Pacjenci w najgorszym stanie przebywali w szpitalu w Bytowie. Mieszkańcy obawiali się, że część szpitala zostanie zamknięta na stałe.

Starosta bytowski, Jacek Żmuda-Trzebiatowski, zapewnił jednak, że szpital w Miastku będzie pracował tak jak przed pożarem, najszybciej jak to możliwe. Zapowiedział również, że jeszcze tego samego dnia normalnie zacznie funkcjonować oddział położniczy oraz wewnętrzny.

Dokumenty ocalałe po pożarze są badane

tags: #miastko #pozar #szpitala