Star 25 Strażacki – Kultowy Pojazd i Jego Pamiątkowy Model

Historia polskiego pożarnictwa to m.in. kultowe pojazdy pożarnicze PRL-u. Do tych pojazdów zaliczają się modele STAR 25 i STAR 26, które do dziś nazywane są przez strażaków „BABCIA”. Potoczna nazwa tych pojazdów prawdopodobnie pochodzi od kształtów bryły, przypominających starszą kobietę z chustą na głowie.

Tematyczne zdjęcie ciężarówki Star 25 strażackiej z epoki

Rozwój i Produkcja Samochodów Star 25

Zakłady produkujące samochody Star, powstały w 1948 roku jako przedsiębiorstwo państwowe, na bazie Zakładów Mechanicznych w Starachowicach założonych w 1920 roku, które w okresie międzywojennym wytwarzały armaty oraz ramy do samochodów produkowanych przez przedsiębiorstwo Lilpop, Rau i Loewenstein w Warszawie. Początkowo otrzymały nazwę Fabryka Samochodów Ciężarowych im. Feliksa Dzierżyńskiego i mieściły się w Starachowicach. Produkowano tam samochody ciężarowe marki „Star”, poczynając od Star 20 z 1948 roku.

Prototyp Star 25 i Innowacje

W 1956 roku zaprezentowano prototyp samochodu ciężarowego Star 25. Był on rezultatem wieloletnich prac konstrukcyjnych prowadzonych w Biurze Konstrukcji Przemysłu Motoryzacyjnego w Warszawie, mających na celu opracowanie następcy dla produkowanego od 1948 roku modelu Star 20. W prototypie tym zastosowano nową dwuosobową kabinę wagonową typu K26. W stosunku do standardowych kabin N20 i N23 nowy typ charakteryzował się lepszą izolacją akustyczną oraz termiczną, wydajniejszym ogrzewaniem oraz lepszą widocznością z miejsca kierowcy.

Do napędu pojazdu zastosowano prototypowy 6-cylindrowy, rzędowy silnik benzynowy typu S470, o pojemności 4196 cm³ i mocy maksymalnej 69,8 kW (95 KM). Jednostka napędowa została zblokowana z 5-biegową manualną, niezsynchronizowaną skrzynią biegów. Średni samochód ciężarowy Star 25 był produkowany w latach 1960-1971 przez Fabrykę Samochodów Ciężarowych „Star” w Starachowicach.

Warianty Modelu Star 25

Wraz ze standardową odmianą modelu 25 rozpoczęto montaż specjalnych wersji zabudowy, często przy współpracy z innymi producentami. Wśród nich wyróżnić można:

  • Star C25 - ciągnik siodłowy, przystosowany do pracy w zestawie z jednoosiową naczepą skrzyniową lub furgonową.
  • Star W25 - tylno-zsypowy samochód wyładowczy.
  • Star 25L - model z wydłużoną ramą i zwiększonym rozstawem osi, przeznaczony do przewozu ładunków o dużych gabarytach.
  • Star 25 Tropic - wprowadzony do produkcji w 1961 roku, dostosowany do warunków klimatycznych krajów afrykańskich.

Na podwoziu modelu 25 montowano również zabudowy takie jak śmieciarki, piaskarki, żurawie samochodowe oraz betoniarki.

Zdjęcie różnych wariantów Star 25 (np. wywrotka, ciągnik siodłowy)

Star 25 w Służbie Pożarniczej - Modele Jelcz 002

Samochody gaśnicze produkowane w kraju w latach pięćdziesiątych nie spełniały w pełni oczekiwań polskiej straży pożarnej. Główną barierą były ograniczenia związane z nośnością i funkcjonalnością podwozia Star A20P. Podstawową wadą tego podwozia był mały rozstaw osi, który w połączeniu z zabiegiem wydłużenia ramy w tylnej części powodował podczas jazdy tzw. „galopowanie wzdłużne”.

W 1956 roku rozpoczęto prace nad nowym samochodem gaśniczym z rozstawem osi zwiększonym, w stosunku do A20P, o 85 cm. Prace te zbiegły się w czasie z badaniami prototypów nowej ciężarówki Star 25, której produkcję niebawem miała rozpocząć Fabryka Samochodów Ciężarowych w Starachowicach. Nowy pojazd posiadał mocniejszy silnik zespolony z pięciobiegową skrzynią biegów. Do budowy nadwozia, które otrzymało symbol N-721, użyto elementów nowej kabiny K26 z giętymi szybami przednimi. W Centralnym Biurze Konstrukcyjnym Motoryzacji opracowano całą gamę zunifikowanych samochodów gaśniczych opartych konstrukcyjnie na prototypowym Starze 25. W 1957 roku wykonano prototyp wersji N-721, który był eksploatowany w Szkole Oficerów Pożarnictwa w Warszawie.

Jelcz 002 N-751 - Pierwsza Wersja

Pierwszym pożarniczym pojazdem o nazwie STAR 25 był średni samochód gaśniczy Jelcz 002 N-751 - GBM 2/8, produkowany od 1958 roku do 1960 roku przez Jelczańskie Zakłady Samochodowe w Jelczu. Był to zmodernizowany pojazd STAR 21, oparty o podwozie A21P z nadwoziem specjalnym N-751, posiadającym kabinę tworzącą jedną bryłę pojazdu. Za przedziałem załogi w centralnej części zabudowy zamontowano zbiornik na wodę o pojemności 2000 l, w ścianach bocznych zabudowy umieszczono skrytki na sprzęt, a w tylnej części pojazdu znajdowała się motopompa M8/8. Po bokach na zewnątrz pojazdu znajdowały się charakterystyczne zwijadła z wężami tłocznymi. Poza podwoziem nie wprowadzono żadnych większych zmian w tym pojeździe. Podobnie jak w modelach N-71 i N-72 kabina kierowcy stanowiła jedną całość z nadwoziem pożarniczym. Między osiami umieszczono 2 dwukołowe zwijadła na węże tłoczne, po jednym z każdej strony. Oznaczenie cyfrowe 2/8 dotyczyło informacji na temat pojemności zbiornika i wydajności motopompy.

Jelcz 002 N-752 - Zmodyfikowana Konstrukcja

Kolejnym pojazdem z serii STAR 25 był model Jelcz 002 N-752, który posiadał zmiany w nadwoziu w związku z uruchomieniem przez FSC Starachowice produkcji nowej kabiny N20.1. Pojazd produkowano na podwoziu Star A26P, będącym modyfikacją wersji Star A25P, i posiadał szereg modyfikacji związanych przede wszystkim z zastosowaniem nowego typu napędu autopompy od silnika pojazdu oraz na poprawie niektórych parametrów i funkcjonalności. Wprowadzono tu jeden cały łańcuch Galla do mechanizmu napędu autopompy. Zabudowa pożarnicza była całkowicie metalowa (szkielet z profili stalowych i poszycie z blachy stalowej) i składała się z 4 części tworzących dwa moduły - wyższy i niższy. Zbiornik wykonano z blachy stalowej i miał on kształt walca eliptycznego, wyposażonego w falochrony, właz rewizyjny, elektryczny wskaźnik poziomu wody, a także na dachu nasadę 75 do tankowania hydrantowego. Dodatkowo, w wyniku sugestii strażaków, zmieniono rozmieszczenie skrytek, a przedział załogi otrzymał NRD-owski system ogrzewania. Samochód specjalny GBM 2/8 marki Star, na podwoziu Star 25, modelu A25P z zabudową dwusegmentową pożarniczą N752 typu 002 marki Jelcz, na którą składała się kabina typu wagonowego N20.1 oraz część na wyposażenie. Pojazdy te produkowano seryjnie z przeznaczeniem do akcji gaśniczych w strażach pożarnych i zakładach przemysłowych. Jelczańskie Zakłady Samochodowe wprowadziły również dla tego modelu dodatkowe oznakowanie, a mianowicie symbol fabryczny 002, który był również opisywany w różnych katalogach jako Jelcz 002.

Schemat budowy Jelcz 002 N-752 lub rysunek techniczny

Wersje A25P i Specyfikacja Techniczna

Pamiętajmy jednak, że samochód pożarniczy marki Star, model A25P ze symbolem fabrycznym 002 (Jelcz 002) był produkowany od 1960 do 1966 roku w dwóch wersjach nadwozia:

  1. Nadwozia jednosegmentowego N751 z kabiną N23, tworzące jedną całość (produkowany w latach 1960-1963).
  2. Nadwozia dwusegmentowego z nadwoziem 752 i kabiną N20.1 (produkowany od 1964 do 1966).

W podwoziu każdego samochodu oprócz m.in. ramy, łożysk, resorów, hamulców, ważny jest silnik. Star model A25P posiadał 6-cylindrowy, rzędowy silnik benzynowy typu S474 o pojemności 4196 cm³ i mocy maksymalnej 105 KM. Przystosowanie silnika do zadań pożarniczych polegało na wbudowaniu do samochodu dodatkowego zbiornika dla paliwa rozruchowego z jego grawitacyjnym dopływem do gaźnika. Nadwozie w modelu Star 25 strażackim, czyli zamknięta zabudowa pożarnicza, składała się z pomieszczenia dla załogi oraz miejsca na przenośny sprzęt (węże, zwijadła, pochylnie dla drabiny, uchwyty lub gniazda dla drobnego wyposażenia itp.), w tym również zbiornika na środek pianotwórczy oraz schowka na motopompę. W zabudowie znajdowała się również instalacja elektryczna, urządzenia klimatyzacyjne i sygnalizacja dźwiękowa. Projekt zabudowy Starów (kabin) nawiązywał do kształtów, jakie posiadały w II połowie XX w. lokomotywy, będąc inspirowany ich wyglądem.

Star 25 w Kolekcjach Muzealnych i Kinie

Samochody pożarnicze marki Star należą dziś do polskich kultowych zabytków motoryzacyjnych. W kolekcji muzeum pożarnictwa w Mysłowicach znajduje się kilka egzemplarzy, których okres produkcji i użytkowania przypadł na lata 50., 60. i 70. XX wieku. Wielu autorów na łamach chociażby Przeglądu Pożarniczego opisywało poszczególne ich modele, typy oraz różnice w budowie konstrukcji podwozia i nadwozia. Przy opisach zwracano także uwagę na historię jednostek straży pożarnych zawodowych i ochotniczych, w których pojazdy te były użytkowane. Często, na skutek długoletniego użytkowania oraz ich wykorzystywania przy różnych akcjach gaśniczych, w żartobliwy sposób nazywane były „babcią” i „dziadkiem”. To są wspomnienia kierowców, mechaników, strażaków, którzy dzisiaj odwiedzają muzeum i z sentymentem dzielą się swoimi przeżyciami.

Eksponat Centralnego Muzeum Pożarnictwa w Mysłowicach

Historia każdego obiektu muzealnego, a zwłaszcza pojazdu mechanicznego, warta jest przypomnienia. Do takich należy m.in. starachowicki „gwiazdor filmowy”, który w najbliższej przyszłości zostanie poddany pracom renowacyjno-konserwatorskim. Najważniejsze będą roboty blacharskie polegające na usunięciu korozji, perforacji, odkształceń i ubytków. Wszelkie czynności remontowe zmierzające do przywrócenia stanu sprawności technicznej i zamontowania oryginalnych części stanowią dla muzealników nie lada wyzwanie, ale jest to zadanie konieczne, by nie utracić dobra kulturowego ruchomych zabytków techniki pożarniczej. Poszukiwania oryginalnych mechanizmów rozruchowych oraz doposażenie samochodu w dawny sprzęt gaśniczy jest także zadaniem priorytetowym w projekcie opieki nad tymi zabytkami.

Gwiazdor filmowy marki Star, model A25P konstrukcji metalowej z zabudową zamkniętą, który eksponowany jest na hali nr 3 Centralnego Muzeum Pożarnictwa w Mysłowicach, został wyprodukowany w 1965 roku. To z kolei upoważnia do stwierdzenia, że podwozie tego samochodu zostało wykonane w Fabryce Samochodów Ciężarowych Star w Starachowicach, natomiast nadwozie o nr N752 zostało zbudowane w Jelczańskich Zakładach Samochodowych z siedzibą w Jelczu-Laskowicach. Samochód pożarniczy marki Star, model A25P z 1965 roku w zbiorach muzeum nie posiadał autopompy. W ochronie przeciwpożarowej był samochodem specjalnym wodno-pianowym z jednym zbiornikiem, oznaczonym jako GBM 2/8, a to z kolei oznaczało, że był samochodem gaśniczym na wyposażeniu, którego znajdowała się beczka, tj. zbiornik oraz motopompa, a także pozostałe wyposażenie, tak jak u większości samochodów tego typu.

Star 25 jako "Gwiazdor Filmowy" w "Marcinelle"

Wiele czytelników zapewne zastanawia się, dlaczego opisujemy ten eksponat używając określenia „gwiazdor filmowy”. Odpowiedź jest prosta. Samochód jako pojazd gaśniczy wykorzystany został w filmie produkcji włosko-polskiej pt. „Marcinelle” z 2003 roku. Boczny napis na samochodzie Ville de Charleroi ma nam o tym przypominać. Zdjęcia do filmu kręcono w wielu śląskich kopalniach w 2002 roku, m.in. również w bytomskiej kopalni. Z tego miasta także pochodzi eksponat muzeum, zatem dobrze się stało, że wytypowano go, by posłużył jako rekwizyt filmowy.

Film opowiada prawdziwą historię katastrofy górniczej, do której doszło w kopalni Marcinelle w Charleroi w Belgii 8 sierpnia 1956 roku, w której na skutek pożaru zginęło 262 górników. Pożar, śmierć górników, tragedia wielu rodzin, to wydarzenia bardzo bliskie, zważywszy, że muzeum pożarnictwa zostało utworzone na Górnym Śląsku, na którym dochodziło również do podobnych wypadków. Użyczenie eksponatu do tego filmu uświadomiło muzealnikom, że gromadzone zabytki mają wpływ na edukację, na wrażliwość i podświadomość ludzi. Napis, który pozostawiono na eksponacie, traktuje się już jako oryginalny, tak samo jak metalowe logo wytwórni czy boczną lampę zwaną szperaczem.

Katastrofy w przestworzach Kto zestrzelił MH 17

Recenzja Modelu Pamiątkowego Jelcz 003 z Kolekcji DeAgostini

Wielu entuzjastów kupiło już lub wkrótce kupi najnowszy numer specjalny Kultowych Aut PRL-u (w skrócie KAP), ze „stajni” DeAgostini. Jest to pierwszy powszechnie dostępny na rynku model tego bez wątpienia kultowego samochodu. Po dokładnym obejrzeniu pozyskanych egzemplarzy i lekturze dołączonej gazetki można pokusić się o recenzję.

Zalety Modelu

Jedno trzeba powiedzieć: jeśli chodzi o odwzorowanie kabiny i zabudowy, zrobiono kawał dobrej roboty. Bryła nadwozia, proporcje poszczególnych elementów, przetłoczenia, zawiasy, klamki, lampy i lampki, drzwi i szyby, listwy i kanty, uchwyty i podesty - wszystkie są w swym kształcie i rozmieszczeniu rzeczywiście bliskie oryginałowi. Mówiąc wprost, model 003 z Kultowych Aut PRL-u bije pod tym względem na głowę kilka razy droższe, podobne modele z Bielska (inne produkty JZS w skali 1:87), a nawet kilkanaście razy droższe małoseryjne rękodzieła z Trójmiasta (003 w skali 1:43 - znacznie ustępujący modelowi KAP, jeśli chodzi o ogólną autentyczność i detale). Ogólny stopień odwzorowania bryły wozu i detali boków zabudowy jest naprawdę wysoki. Nie zapomniano o zdecydowanej większości detali, np. napisie „Jelcz” na masce, a nawet mikroskopijnym zarysie logo FSC Starachowice na grillu. Poprawnie opracowano nawet wnętrze! Zaglądając do przedziału załogi, można zobaczyć, że był on połączony z kabiną N20.1 Stara (choć nie ma samego tunelu, ale to i tak niewidoczny detal bez znaczenia). Twórcom należą się za to brawa. Pochwalić można natomiast matowy kolor czerwieni, odpowiadający ówczesnemu wyglądowi pojazdów.

Niedociągnięcia i Niezgodności

Dobre ogólne wrażenie psuje trochę wykonane w jednym odlewie wyposażenie na dachu. O ile same pojemniki na węże ssawne są dobrze wykonane, to metaliczna drabina jest porażką. Nie ma nic wspólnego z rzeczywistością (nawet ze skalą) i jest to po prostu zastępcza atrapa drabiny D10W. Co więcej, jej mocowanie było poziome tylko w odmianie 028 (i wcześniejszych modelach) - w 003 drabina była już w pozycji pochylonej. Oko drażnią również plastikowe „łączniki” wypraski. Zauważyć można również brak niektórych dość charakterystycznych detali, np. wyposażenia przewożonego na dachu (prądownice/wytwornice pianowe) czy dodatkowych lamp przeciwmgielnych pod zderzakiem, które w wozach pożarniczych były standardem.

Model wywołuje mieszane uczucia również w kwestii malowania, a konkretnie białych nadkoli oraz zderzaków. Owszem, już w PRL-u 003 jeździły w takim malowaniu, ale zostało ono wprowadzone w praktyce dopiero w 1980 roku, a więc kilka lat po zakończeniu produkcji tego pojazdu. Wozy były później przemalowywane, co nie zmienia jednak faktu, że nie jest to oryginalny schemat malowania tych samochodów. Wszystkie widoczne elementy podwozia oraz błotniki powinny być w całości w kolorze czarnym, ewentualnie zderzaki można było zaopatrzyć w białe końcówki - ponieważ w takim właśnie malowaniu 003 wchodziły do służby. Natomiast kolor czerwony w żadnym razie nie pasuje do płacht osłaniających wózki wężowe - płachty owe powinny być szare lub oliwkowozielone. Owszem, czerwone osłony są używane współcześnie, ale nie były spotykane 30-40 lat temu. Drażnić może również czerwony wąż szybkiego natarcia, który powinien być czarny. Wątpliwości budzi również trzecia niebieska lampa błyskowa z tyłu. To rozwiązanie pojawiło się dopiero w połowie lat 80-tych i to właśnie wtedy 003 otrzymywały masowo trzecią lampę pulsacyjną (najczęściej typu LBS-5). Samochody opuszczające taśmę produkcyjną JZS wyposażone były fabrycznie jedynie w dwie lampy LB 3 umieszczone na dachu kabiny i tak było do końca produkcji 003 (1975). Do współczesnego malowania mają się natomiast zupełnie nijak tablice rejestracyjne z ery 17 województw. Ciekawy jest wprawdzie pomysł zastosowania tablic z tzw. drugiego zasobu, ale w takim zestawieniu (białe zderzaki plus „stare” tablice) samochody pożarnicze praktycznie nie występowały w naturze.

Model 003 nie ma, w przeciwieństwie do poprzedniego pożarniczego modelu serii KAP - Żuka, żadnych numerów operacyjnych. Jest to jednocześnie i wada, i zaleta wozu - zależnie od punktu widzenia. Z jednej strony, dobrze odwzorowane (czcionka, wielkość, rozmieszczenie) numery na Żuku dodawały mu uroku, jak to się mówi „robiły klimat”, tchnęły w niego ducha autentyczności. W 003 trochę tego brakuje. Z drugiej jednak strony, fakt ten stanowi pole do popisu dla indywidualnych modyfikacji tego modelu, ot choćby w taki prosty sposób jak naniesienie numerów jakiejkolwiek jednostki, i to dowolnego systemu - '73, '76 czy nawet współczesnego.

Krytyka Dołączonej Gazetki

Dołączona do modelu gazetka jest rozczarowująca. Brak tu zdjęć samochodów z epoki - wszystkie fotografie przedstawiają zużyte, zdezelowane egzemplarze, sfotografowane współcześnie. Jeden z nich to tak naprawdę... Jelcz 028! A zupełnym nieporozumieniem jest umieszczenie 028 właśnie (i to z lampami LBS-5!) na okładce i rozkładówce gazetki. Jest to plama, która była do uniknięcia, bo ten model jest w tekście wspomniany jako poprzednik 003. Co do tekstu - jest on pełen nieścisłości i banialuk różnego kalibru. Część nieścisłości wynika po prostu z tego, że dostępne źródła wtórne nie są wolne od błędów, i trudno za to winić autora/autorów tego tekstu (np. błędne podanie miejsca umieszczenia autopompy pochodzi z pewnej książki). Natomiast część stwierdzeń jest prosto z kosmosu, np. to, że pierwszym seryjnym powojennym samochodem pożarniczym był... Jelcz 001. Tym samym cała generacja wozów opartych o Stary 20 (a wcześniej także Fordy V8 i Bedfordy OLBZ) została wymazana z kart historii. Ciekawe jest też stwierdzenie, że następcą 003 był... 004! Dla otrzeźwienia cytat z książki „Wodno-pianowe samochody gaśnicze” z 1980 r.: „Samochody GBA 2,5/16 typu 005 (…) zastępują dotychczas produkowane w kraju samochody gaśnicze GBAM 2/8+8 typu 003 [jako] podstawową jednostkę gaśniczą wszystkich jednostek straży pożarnych”. Czy 003 był lepszy od owego „następcy” (bo i takie stwierdzenie się pojawia) - jest dyskusyjne, wszakże to już nie fakt, a opinia. Ale mimo wszystko, porównywanie pierwszego seryjnie produkowanego ciężkiego samochodu gaśniczego ze starszym samochodem średnim - o zupełnie odmiennych parametrach i przeznaczeniu - jest bezcelowe i bezsensowne. Na tym tle zaskakujące jest absolutnie prawidłowe zidentyfikowanie pierwowzoru jako nowszego modelu 003 z 1972 r.

Podsumowanie Wartości Modelu

Reasumując, wydawnictwo DeAgostini wypuściło model, który zdecydowanie wart jest wydania niecałych 30 złotych. Stosunek jakości do ceny jest mimo wszystko korzystny (nawet mimo tego, że sporo egzemplarzy ma jakieś niedoróbki lub uszkodzenia, np. przebarwienia, wygięte działko, czy urwane lusterko - trzeba po prostu na to uważać przy zakupie, taka jest już specyfika modeli „gazetowych”). Ewentualne wady w odwzorowaniu wynikają zapewne z dostępnych technologii i konieczności utrzymania ceny na określonym poziomie. Ponadto, model ma spory potencjał modelarski - brak numerów operacyjnych jest tu akurat wielkim atutem. Dzięki wykonanym/zamówionym kalkom można w prosty sposób uzyskać model z numerami (historycznymi lub współczesnymi) własnej jednostki straży pożarnej. Mimo niedociągnięć, jest to zdecydowanie pozycja godna polecenia. Jak na razie, modele wozów pożarniczych z KAP należy uznać za relatywnie udane (a już na pewno przy tej cenie!), dlatego z niecierpliwością oczekuje się kolejnej „strażackiej” miniatury z tej serii.

Zdjęcie modelu Star 25 Jelcz 003 DeAgostini z różnych perspektyw

tags: #model #pamiatkowy #star #25 #strazacki