Pożar Mostu Łazienkowskiego w Warszawie: Akcja Straży Pożarnej i Ustalenia

W lutym 2015 roku Most Łazienkowski w Warszawie stał się areną dramatycznego pożaru, który na blisko dwa miesiące wyłączył go z ruchu, a walka z ogniem trwała kilkanaście godzin. Zdarzenie to postawiło przed Państwową Strażą Pożarną w Warszawie szereg skomplikowanych zadań, zarówno podczas samej akcji gaśniczej, jak i w fazie po-pożarowej.

Przebieg pożaru i akcja gaśnicza w 2015 roku

Pierwsze zgłoszenie i charakterystyka pożaru

W dniu 14 lutego 2015 roku, około godziny 17:30, straż pożarna została poinformowana o pożarze desek znajdujących się pod Mostem Łazienkowskim w Warszawie. Przybyli na miejsce strażacy ustalili, że ogień objął drewniane podesty techniczne, umiejscowione pod mostem. Pożar okazał się bardzo trudny do opanowania. Wysoka temperatura sięgająca miejscami 1000 stopni Celsjusza spowodowała odkształcenie asfaltu na jezdni.

Thematic photo of a large fire under a bridge, or a bridge structure after a fire

Działania gaśnicze i wykorzystane siły

Walka z pożarem trwała niemal 12 godzin. W akcji gaśniczej brało udział 76 jednostek straży pożarnej. Michał Konopka ze stołecznej straży pożarnej poinformował, że do akcji przybyło 40 jednostek Straży Pożarnej oraz kilka innych jednostek pomocniczych, wyposażonych między innymi w pompy dużej wydajności oraz łodzie. St. bryg. Paweł Frątczak, rzecznik Państwowej Straży Pożarnej, zaznaczył, że pożar był niezwykle wymagający, ponieważ po ugaszeniu ognia w jednym miejscu, nowe zarzewia ognia pojawiały się w kolejnych fragmentach konstrukcji.

Działania gaśnicze prowadzone były zarówno z brzegu Wisły, jak i z wody. Strażacy monitorowali sytuację i dogaszali pożar, wykorzystując między innymi statek należący do wodociągów, który na czas akcji został przekształcony w statek ratowniczy. Na miejscu pracowała również specjalna grupa ratownictwa wysokościowego strażaków, która schładzała konstrukcję mostu, podając wodę na niezajęte przez ogień fragmenty, aby zapobiec jego rozprzestrzenianiu się. Komendant miejski PSP w Warszawie podkreślał, że na razie nie było wiadomo, jaka była przyczyna pożaru.

LAFD crews work to rescue boat taking on water at Wilmington Docks

Skutki pożaru i wstępna ocena

Most Łazienkowski został całkowicie zamknięty do odwołania. Od ciepła odkształciła się nawierzchnia asfaltowa. Komendant miejski Państwowej Straży Pożarnej w Warszawie, starszy brygadier Zbigniew Szczygieł, wstępnie ocenił, że konstrukcja mostu nie została naruszona, jednak nawierzchnia asfaltowa w niektórych miejscach uległa zniekształceniu. Podkreślił, że o skali zniszczeń będzie można mówić dopiero po specjalistycznych badaniach. St. bryg. Frątczak potwierdził, że przywrócenie ruchu na moście bezpośrednio po ugaszeniu pożaru nie będzie możliwe ze względu na konieczność sprawdzenia elementów konstrukcyjnych przez powołane do tego służby.

Ustalenia po pożarze i śledztwo

Dochodzenie prokuratury

Śledztwo w sprawie pożaru Mostu Łazienkowskiego rozpoczęło się już 15 lutego 2015 roku, niezwłocznie po ugaszeniu ognia. Prokurator Renata Mazur, rzeczniczka prasowa praskiej prokuratury, poinformowała o umorzeniu śledztwa z powodu niewykrycia sprawców podpalenia. Jednocześnie zaznaczyła, że z całego materiału dowodowego, zgromadzonego w ciągu kilkumiesięcznego śledztwa, jednoznacznie wynikało, iż doszło do celowego podpalenia mostu Łazienkowskiego. Ustalenie to oparto przede wszystkim na opinii biegłego oraz zeznaniach świadków. Prokurator przeprowadził bardzo dużo czynności, przesłuchano kilkudziesięciu świadków, wykonano sześć ekspertyz oraz dwa eksperymenty procesowe.

Możliwe przyczyny podpalenia

Śledczy badali wiele wątków, w tym możliwość celowego podpalenia. Rozważano, że most mogli podpalić bezdomni, którzy w ochronie przed zimnem rozpalali ogniska lub rozgrzewali się przy rurach ciepłowniczych. W trakcie rozpoczęcia pożaru na terenie ochronnym znajdowało się dwóch pracowników ochrony, jeden z których, pod wpływem alkoholu, uciekł z miejsca zdarzenia. Mundurowi odnaleźli go dopiero późnym wieczorem. Pierwotna ekspertyza z czerwca 2015 roku nie wskazywała na podpalenie, co było później zweryfikowane przez kolejne ustalenia.

Koszty i odbudowa

Wyłączenie mostu z ruchu spowodowało znaczne utrudnienia komunikacyjne w stolicy. Most Łazienkowski został ponownie otwarty dla ruchu dopiero pod koniec października 2015 roku, po trwającej ponad osiem miesięcy odbudowie. Koszt odbudowy wyniósł ponad 100 milionów złotych, z czego połowę przekazał rząd. Odbudowanym mostem Łazienkowskim przejeżdża ponad 101 tysięcy pojazdów na dobę.

Konstrukcja Mostu Łazienkowskiego i jego historia pożarów

Budowa i specyfika konstrukcji

Most Łazienkowski, zbudowany w latach 1971-1974, jest częścią Trasy Łazienkowskiej. Jego konstrukcja stalowa ma 425 metrów długości i 27,5 metra szerokości. Główne elementy stanowią cztery nośne dźwigary stalowe, oparte na filarach żelbetowych. Most posiada jezdnię dwukierunkową z trzema pasmami ruchu w każdym kierunku oraz chodniki dla pieszych. Całość przykryta jest nawierzchnią asfaltową na podłożu betonowym.

Od spodu, pod jezdnią, do konstrukcji stalowej podwieszone są przewody wodociągowe, centralnego ogrzewania, gazowe i kable elektryczne, w większości w izolacji z waty szklanej. W odległości pionowej 2,20 metra od sklepienia mostu wykonano podesty z desek o grubości 3 cali, oparte na dźwigarach i konstrukcji stalowej. Pomosty te miały umożliwić brygadom remontowym prowadzenie napraw i bieżącej konserwacji instalacji. Pod mostem utworzono trzy przestrzenie, zamknięte od góry jezdnią, z boków dźwigarami, a od spodu pomostami, stanowiące tunele dla rurociągów i kabli.

Pożar w 1975 roku - bolesna historia

Co ciekawe, w historii Mostu Łazienkowskiego odnotowano podobny pożar już w 1975 roku. Wówczas, 21 września 1975 roku, również zapalił się drewniany pomost remontowy znajdujący się pod jezdnią, ale od strony lewobrzeżnej Warszawy. Rafał Jabłoński w „Życiu Warszawy” w 2007 roku opisał, że ogień spowodował wygięcie szyn do transportu materiałów konserwacyjnych, a nawierzchnia została sfalowana nawet na pół metra w górę. Ówczesna akcja gaśnicza trwała około 7 godzin, a straty szacowano na 36 milionów ówczesnych złotych. Ten incydent z 1975 roku oraz powtórka w 2015 roku podkreślają powtarzalność zagrożeń związanych z konstrukcją i utrzymaniem mostu.

Historical photo or illustration of the 1975 Lazienkowski Bridge fire

Szczegóły akcji gaśniczej w 1975 roku

Pożar w 1975 roku został zauważony o godzinie 15:56 przez funkcjonariusza Milicji. Natychmiast zaalarmowano Stanowisko Kierowania Straży Pożarnej (SKSP). Pierwszy zastęp przybył na miejsce o 15:59, zastając płonącą drewnianą szopę i składowane przy niej drewniane okrąglaki oraz pomost. Już o 16:14 na miejsce zaczęły przybywać kolejne jednostki. Stwierdzono, że pali się pomost remontowy o długości około 75 metrów w środkowej komorze mostu.

Działania gaśnicze napotkały na znaczne trudności ze względu na brak dojścia do miejsca pożaru. Dowódca akcji zdecydował o uruchomieniu planu organizacji ratownictwa technicznego (ORT), wzywając jednostki z młotami pneumatycznymi i palnikami do cięcia metali, aby wykonać drogi natarcia na ogień. O 16:23 zadysponowano sprzęt pływający: zestaw pchacza i barki z Warszawskiej Żeglugi Rzecznej oraz kuter motorowy Związku Harcerstwa Polskiego. O 16:30 pożar obejmował już 120 metrów pomostów i nadal się rozprzestrzeniał.

O 17:00 do akcji wkroczył kuter motorowy ZHP, podając dwa prądy gaśnicze wody. O 17:20 wprowadzono zestaw pchacz-barka z plutonem gaśniczym, który podawał cztery prądy gaśnicze. O 18:00 zatrzymano rozprzestrzenianie się pożaru, który objął już 160 metrów pomostu. Wykonano otwory w pomoście i nawierzchni mostu, przez które tłoczono pianę ciężką i średnią. Około 19:45 pożar został opanowany, a akcję gaśniczą zakończono około 23:00. Chłodzenie konstrukcji trwało do 0:30. Wypadkowi uległo dwóch strażaków.

W wyniku pożaru w 1975 roku spaleniu uległa drewniana szopa oraz 2 tysiące metrów kwadratowych drewnianego pomostu remontowego. W latach 70. i 80. w wyposażeniu warszawskiej straży pożarnej pojawiły się specjalistyczne jednostki do działań wodnych, takie jak statek pożarniczy typu „Juchas” z Portowej Straży Pożarnej w Gdańsku (zaadaptowany do zadań na Wiśle) oraz nowy pchacz typu „Łoś”. W skład załóg wchodzili strażacy z kwalifikacjami płetwonurków i oficerów żeglugi śródlądowej, co świadczy o rozwoju i specjalizacji zadań ratowniczych.

tags: #most #lazienkowski #pozar #straz #pozarna #zadania