Przypadki podpaleń i prób zabójstwa w Polsce

Proces w sprawie podpalenia domu i zabójstwa ojca w Wolkowie

Tragiczny pożar i zatrzymanie podejrzanego

Przed Sądem Apelacyjnym w Białymstoku zakończył się proces odwoławczy 42-latka, nieprawomocnie skazanego na 25,5 roku więzienia za zabójstwo ojca i wcześniejsze znęcanie się nad nim. Według śledczych mężczyzna podpalił dom, w którym zginął jego 77-letni ojciec. Tragiczny pożar miał miejsce we wrześniu 2024 roku we wsi Wolkowe koło Myszyńca. Dyżurny policji w Ostrołęce odebrał zgłoszenie o pożarze drewnianego domu, w którym mieszkał 77-letni mężczyzna i jego 42-letni obecnie syn. W trakcie akcji gaśniczej znaleziono zwęglone zwłoki starszego mężczyzny.

Zgliszcza spalonego drewnianego domu po pożarze

Policja podejrzewała, że za pożarem może stać syn ofiary. Został on zatrzymany na pobliskiej stacji benzynowej. W śledztwie okazało się, że mężczyzna znęcał się fizycznie i psychicznie nad ojcem, zwykle robiąc to pod wpływem alkoholu. Wyzywał ojca, bił, wyganiał z domu, groził zabójstwem i spaleniem.

Ustalenia prokuratury i wyrok sądu pierwszej instancji

Według prokuratury, w nocy 14 września 2024 roku oskarżony - wiedząc, że ojciec śpi na wyższej kondygnacji drewnianego domu - na dole podłożył ogień. Drewniany budynek spłonął całkowicie i doszło do jego zawalenia się. Ojciec 42-latka zginął w tym pożarze. Z ustaleń śledczych, m.in. na podstawie zapisów monitoringu z różnych miejsc, wynika, że gdy budynek zajął się ogniem, oskarżony najpierw obserwował tę sytuację, a potem na rowerze odjechał stamtąd, nie wzywając pomocy i nie próbując ojca ratować.

A Wildfire Burned Every House But This One. So Why Did They Never Change The Building Code?

W śledztwie i przed sądem pierwszej instancji oskarżony nie przyznał się do zabójstwa. Wcześniej był wielokrotnie karany, m.in. za pobicie, kradzieże, kradzieże z włamaniem, rozboje i groźby. Sąd Okręgowy w Ostrołęce uznał, że oskarżony działał z zamiarem bezpośrednim zabójstwa i dokonał celowego podpalenia. Nieprawomocnie skazał go na 25,5 roku więzienia, jako karę łączną za zabójstwo i znęcanie się. Orzekł też o obowiązku poddania się przez skazanego leczeniu choroby alkoholowej.

Apelacja obrony i stanowisko prokuratury

Apelację złożył obrońca. Chce uniewinnienia, ewentualnie uznania przez sąd odwoławczy, że doszło do nieumyślnego spowodowania śmierci, i łagodniejszej kary. Obrona w apelacji wnioskuje przede wszystkim o uniewinnienie. W jej ocenie nie ma dowodów, że to oskarżony celowo doprowadził do pożaru oraz że znęcał się nad ojcem. Zarzuca sądowi pierwszej instancji, że m.in. niesłusznie uznał za niewiarygodne zeznania brata oskarżonego, który mówił, że ich ojciec - wchodząc na strych, gdzie sypiał - używał zapałek, by sobie oświetlić drogę. Ów syn miał ostrzegać go, że w ten sposób kiedyś dojdzie do pożaru.

Mec. Małgorzata Sosnowska w mowie końcowej mówiła, że to świadek naoczny, który wiedział i widział, w jakich warunkach mieszkają jego ojciec i brat. Ten świadek wskazał, że ojciec spał na strychu, a tam był, cytuję, "Meksyk", tam było ciemno i ojciec sobie zapałkę zapalał, żeby wejść, potem ją w ręku gasił. "Nie wiadomo tak naprawdę, jak to się zapaliło. W protokole oględzin było wskazane, że mogła to być tak nieuwaga, jak też celowe działanie" - mówiła mec. Sosnowska. Wspomniała też m.in. o zaburzonych relacjach rodzinnych.

Prokuratura karę uważa za sprawiedliwą i słuszną, chce oddalenia apelacji obrony. "Apelacja pomija dwa ważkie dowody: nagrania monitoringu i zeznania funkcjonariusza policji, który dokonał zatrzymania" - mówił w mowie końcowej prok. Marcin Faszcza z Prokuratury Regionalnej w Białymstoku. Powiedział, że ciąg nagrań układa się w logiczną całość, która - w zestawieniu z innymi dowodami - wskazuje na winę oskarżonego. "Każda osoba wie, że jak jest pożar, to trzeba ratować niezależnie od tego, co się dzieje, czy robimy to w sposób bardziej, czy mniej udolny, mniej prawidłowy, ale ratujemy. Tutaj takiego zachowania nie ma" - mówił. Zwracał uwagę, że oskarżony nie próbował ani akcji ratunkowej, ani też nie zawiadomił służb, a z tego miejsca odjechał. Prok. Faszcza mówił też, odnosząc się do zarzutu znęcania się, że ojciec oskarżonego sypiał na strychu, bo bał się zachowania swego syna. Oskarżony, który został na rozprawę doprowadzony z aresztu, zapewniał, że nigdy się nad ojcem nie znęcał, miał z nim bardzo dobre relacje i mu pomagał. Stwierdził: "Nie wiem, jak to się stało. Tam nie było światła." Wyrok ma być ogłoszony pod koniec kwietnia.

Podpalenie z usiłowaniem zabójstwa w Zakopanem i niepoczytalność sprawczyni

Przebieg zdarzenia i działania służb

W dniu 30 marca 2025 roku wieczorem w Zakopanem doszło do dramatycznego zdarzenia. 36-letnia Ines M.-K. rozlała benzynę w pobliżu drzwi wejściowych do drewnianego domu, a następnie podłożyła ogień. Wskutek tego działania doszło do nagłego i niekontrolowanego rozprzestrzeniania się płomieni wewnątrz budynku, w wyniku czego spaliła się klatka schodowa. W tym czasie wewnątrz budynku przebywały cztery osoby, którym w wyniku pożaru odcięta została droga ewakuacji. Ich ewakuacja była możliwa dzięki natychmiastowej interwencji strażaków, którzy dotarli na miejsce i przeprowadzili akcję ratunkową.

Zdjęcie strażaków gaszących płonący drewniany dom

Przeprowadzone czynności pozwoliły na szybkie zatrzymanie 36-letniej kobiety i przedstawienie jej zarzutu sprowadzenia pożaru oraz usiłowania zabójstwa czterech osób. W trakcie postępowania kobieta częściowo przyznała się do winy, wskazując na podpalenie drzwi wejściowych.

Ocena stanu psychicznego oskarżonej i umorzenie postępowania

Kluczowym elementem w tej sprawie okazały się opinie biegłych psychiatrów. W toku prowadzonego postępowania powołano specjalistów, na wniosek których sąd zarządził obserwację psychiatryczną wobec podejrzanej. Biegli wskazali, że w czasie popełniania zarzucanego jej czynu, kobieta miała zniesioną zdolność do rozpoznania jego znaczenia i pokierowania swoim postępowaniem. Oznacza to, że w momencie podpalenia Ines M.-K. nie była w stanie w pełni świadomie ocenić konsekwencji swoich działań ani kontrolować swojego zachowania. Jednocześnie uznano, że istnieje wysokie ryzyko powtórzenia podobnych działań.

Działając na wniosek prokuratora Prokuratury Rejonowej w Zakopanem, Sąd Okręgowy w Nowym Sączu postanowieniem z 13 marca podjął decyzję o umorzeniu postępowania karnego. Ines M.-K. zostanie uznana za niepoczytalną i trafi do zakładu psychiatrycznego, unikając w ten sposób kary więzienia.

Morderstwo i usiłowanie zabójstwa w Skale połączone z podpaleniem

Odkrycie miejsca zdarzenia i ofiar

Mieszkańcy Skały w powiecie jaworskim (woj. dolnośląskie) zapamiętają dzień 30 grudnia 2024 roku na długo. Strażacy 30 grudnia 2024 r. otrzymali wezwanie do pożaru stodoły i dwóch innych przyległych budynków. Gdy dotarli na miejsce, okazało się, że sprawa jest o wiele poważniejsza. Na podwórzu znaleziono przywiązanego do krzesła rannego 69-latka, a wewnątrz jednego z budynków odkryto skrępowane ciało 51-latka.

Zdjęcie płonących budynków gospodarczych

Policyjni negocjatorzy bezskutecznie próbowali nakłonić 39-letniego Marcina P. do wyjścia z budynku. Funkcjonariusze Samodzielnego Pododdziału Kontrterrorystycznego (SPAT) weszli po drabinie do pomieszczenia na pierwszym piętrze i tam znaleźli ciało Marcina P. z ranami postrzałowymi głowy. Oddział kontrterrorystyczny został wycofany z budynku, a gdy strażacy ugasili płomienie, do wnętrza wkroczyli śledczy z zespołem biegłych techników kryminalistyki, rozpoczynając śledztwo. 69-letni mężczyzna, Jan (wuj Marcina P.), z ranami postrzałowymi klatki piersiowej, którego znaleziono przed budynkiem przywiązanego do krzesła ogrodowego, trafił tymczasem do szpitala.

Ustalenia śledztwa: motywy i przebieg zbrodni

Sąsiedzi w rozmowie z reporterem "Faktu" przyznali, że Marcin P. był impulsywny. Kilka lat wcześniej miał biegać po wsi z siekierą, ale był to pojedynczy incydent. Według relacji mieszkańców wsi, 39-latek ciężko przeżył śmierć matki, która zmarła kilka miesięcy przed dramatycznymi zdarzeniami. Mężczyźni (Marcin P. i jego wuj Jan) prowadzili oddzielne gospodarstwa domowe. Według ustaleń śledczych wuj i siostrzeniec żyli zgodnie, ale nie byli w zażyłych stosunkach. Mieszkańcy wsi wspominali, że Marcin chciał, aby wuj przepisał mu swoją część domu, ale ten nie chciał się zgodzić.

Choć śledczy potwierdzili, że w przeszłości Marcin P. bywał agresywny - ranił siekierą jednego z mieszkańców Skały, zaatakował wuja deską i zabił mu kota - to nic nie wskazywało, by miał problemy natury psychicznej. Według ustaleń śledczych, do tragicznych zdarzeń doszło między 28 a 30 grudnia 2024 roku, gdy w odwiedziny do pana Jana przyszedł sąsiad, pan Jacek (†51 l.). Mężczyźni siedzieli przy alkoholu, gdy do pomieszczenia wszedł nagle Marcin P. i bez ostrzeżenia oddał dwa strzały w kierunku sąsiada z czarnoprochowego rewolweru kapiszonowego A. Uberti kal. 44, na który nie trzeba mieć zezwolenia. Potem Marcin P. miał co najmniej dwukrotnie postrzelić wujka w klatkę piersiową, skrępować mu ręce i nogi sznurem, a usta zakneblować koszulą.

Rankiem 30 grudnia Marcin P. miał pojechać na stację benzynową, aby kupić sobie jedzenie, a gdy wrócił, podpalił wszystkie znajdujące się na posesji trzy budynki, używając do tego łatwopalnej cieczy. Strażacy, którzy przyjechali do pożaru, nie mieli pojęcia, że mężczyzna w czasie trwania akcji gaśniczej ukrywa się na piętrze płonącego budynku i ma przy sobie broń czarnoprochową, z której wcześniej strzelał do wuja i sąsiada.

A Wildfire Burned Every House But This One. So Why Did They Never Change The Building Code?

Kwalifikacja prawna czynów

Zachowania Marcina P. pod względem prawnym zakwalifikowano jako zabójstwo i usiłowanie zabójstwa połączone z pozbawieniem wolności oraz jako sprowadzenie zdarzenia mającego postać pożaru. Po niemal roku od tych tragicznych wydarzeń, postępowanie zostało zakończone w grudniu 2025 roku.

Podpalenie przyczepy kempingowej z próbą zabójstwa w Olsztynie

Akt oskarżenia i proces sądowy

Sąd Okręgowy w Olsztynie w dniu 10 lutego 2023 roku skazał na karę 15 lat pozbawienia wolności Cezarego G., oskarżonego o podpalenie przyczepy kempingowej, w której wnętrzu znajdowała się kobieta. Wyrok w tej sprawie nie jest prawomocny. Prokuratura Okręgowa w Olsztynie w dniu 31 sierpnia 2022 roku skierowała do Sądu Okręgowego w Olsztynie akt oskarżenia przeciwko Cezaremu G. Sprawa dotyczyła zdarzenia, do którego doszło w dniu 5 sierpnia 2021 roku przy ulicy Poprzecznej w Olsztynie.

Zdjęcie spalonej przyczepy kempingowej

Według ustaleń prokuratora, Cezary G. feralnego dnia wraz z kilkoma znajomymi, w tym z osobą pokrzywdzoną, pili alkohol. W pewnym momencie pomiędzy oskarżonym a pokrzywdzoną kobietą doszło do kłótni, w trakcie której Cezary G. miał grozić tej kobiecie, że ją podpali. Gdy w godzinach wieczornych pokrzywdzona poszła spać do swojej przyczepy kempingowej, Cezary G. podłożył pod podłogą przyczepy worek z brykietem, a następnie go zapalił. Proces Cezarego G. rozpoczął się w dniu 15 grudnia 2022 roku przed Sądem Okręgowym w Olsztynie. Oskarżony w pierwszym dniu procesu złożył wyjaśnienia, w których przyznał się jedynie do podpalenia przyczepy, ale nie do próby zabójstwa pokrzywdzonej kobiety.

Wyrok Sądu Okręgowego

Sąd Okręgowy w Olsztynie uznał Cezarego G. za winnego popełnienia zarzucanego mu czynu i wymierzył mu za to karę 15 lat pozbawienia wolności. Sąd orzekł od oskarżonego na rzecz pokrzywdzonej obowiązek naprawienia szkody oraz zapłatę na jej rzecz 50 tysięcy złotych. Sąd, podając ustne motywy wyroku, wskazał, że kwestią sporną w tej sprawie było to, czy oskarżony, podpalając przyczepę kempingową, wiedział, że pokrzywdzona jest w środku. Sąd wymierzając surową karę pozbawienia wolności wziął pod uwagę charakter i okoliczności, w jakich doszło do popełnienia przez oskarżonego tego czynu, a także wcześniejszą wielokrotną karalność oskarżonego.

tags: #nabroila #ja #mam #w #papierach #podpalenie