Katastrofa Smoleńska: Nagrania, Śledztwa i Kontrowersje wokół Wybuchu

Katastrofa rządowego samolotu Tu-154, która miała miejsce 10 kwietnia 2010 roku w Smoleńsku, stała się przedmiotem wielu analiz, śledztw i teorii. Jednym z najbardziej znanych i kontrowersyjnych elementów pierwszych godzin po tragedii jest amatorskie nagranie, potocznie nazywane "Filmem Koli", które miało dokumentować płonący wrak i budzące wątpliwości dźwięki.

"Film Koli": Pierwsze Relacje z Miejsca Katastrofy

"Film Koli" był prawdopodobnie pierwszą relacją z miejsca katastrofy smoleńskiej, zarejestrowaną jeszcze przed przyjazdem służb ratowniczych. Krótki filmik, trwający minutę i 24 sekundy, dokumentował pierwsze chwile po rozbiciu się samolotu na lotnisku Siewiernyj. Na nagraniu widać fragmenty płonącej maszyny i słychać dźwięki interpretowane jako strzały, co stało się podstawą dla wielu hipotez.

Niejasne hipotezy i wiele nazw, takich jak "Film 1.24" czy "Film Koli", krążyły wokół nagrania, najgłośniejszą z nich było domniemanie "słychać strzały". Przyjęło się nazywać nagranie filmem Koli, od imienia rzekomego autora. Według ustaleń śledczych osoba o pseudonimie Rastych prawdopodobnie jako pierwsza umieściła filmik na YouTube 12 kwietnia 2010 roku, dwa dni po tragicznej katastrofie prezydenckiego tupolewa. We wniosku o pomoc prawną skierowanym 25 maja 2010 roku przez Wojskową Prokuraturę Okręgową w Warszawie do Federacji Rosyjskiej, jako Rastych występuje Jura Budnyk. Warsztat, w którym pracował ten 27-latek, znajdował się jedynie 200 metrów od lotniska Smoleńsk Siewiernyj. Wśród hipotez dotyczących autorstwa nagrania pojawiły się również nazwiska Andrieja Mendiereja oraz Władimira Safonienki.

Film

Oficjalne Ustalenia Dotyczące Nagrania

Strona rosyjska, w odpowiedzi na wniosek Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie, przekazała polskim służbom nagranie w lepszej jakości. W 2011 roku polscy specjaliści policyjni poinformowali, że ich zdaniem "Film Koli" nie był montowany i nie ma śladów ingerencji w ciągłość zapisu. Według ich ustaleń dźwięki, które słychać na nagraniu, przypominają wystrzały lub wybuchy.

Pułkownik Zbigniew Rzepa, rzecznik prasowy Naczelnej Prokuratury Wojskowej, w rozmowie z gazetą "Nasz Dziennik" potwierdził: "W treści tych nagrań czterokrotnie słyszalne są odgłosy przypominające wystrzały, wybuchy." Fragment "Filmu 1.24" pojawił się również w poświęconym tragedii z 10 kwietnia 2010 roku odcinku serialu dokumentalnego "Katastrofa w przestworzach".

Relacja Strażaka Aleksandra Muramszczikowa

Kapitan Aleksandr Muramszczikow, dowódca zastępu straży pożarnej ze Smoleńska, który 10 kwietnia jako pierwszy dotarł na miejsce katastrofy polskiego Tu-154M, oświadczył, że od razu było jasne, iż nikt nie przeżył. Muramszczikow, 33-letni oficer straży pożarnej rosyjskiego Ministerstwa ds. Sytuacji Nadzwyczajnych, jest jedną z dwóch postaci widocznych na znanym z internetu filmie nakręconym tuż po wypadku Tupolewa. Jego wstrząsająca relacja została opublikowana w "Moskowskim Komsomolcu".

Opisując wydarzenia, Muramszczikow zaznaczył: "Był głuchy trzask - to wszystko. Ogłuszającego wybuchu nie było." Zauważył również, że po 20 minutach od tragedii mgła w rejonie lotniska Siewiernyj się rozproszyła, a widzialność była idealna.

Na miejscu zdarzenia "w odległości 50 metrów od miejsca upadku maszyny leżały rozerwane na strzępy ciała ludzi. Stało się jasne, że nikt nie przeżył." Widoczne były tylko dwa duże fragmenty samolotu - skrzydła i część kadłuba z wypuszczonym podwoziem. Silniki leżały oddzielnie, a kokpit i salon samolotu rozpadły się na drobne fragmenty. Szczątki maszyny i ciała były pokryte zawiesiną z popiołu i kurzu.

Muramszczikow dodał, że "nie było słychać ani krzyków, ani jęków. W złowieszczej ciszy w kieszeniach zabitych dzwoniły tylko telefony komórkowe."

Gaszenie Pożaru i Akcja Ratunkowa

Po 14 minutach od katastrofy, o 8:55 czasu polskiego, na miejsce dociera stacjonująca na lotnisku jednostka wojskowej straży pożarnej - PCz-3. Muramszczikow wspomina, że "w różnych częściach lasu można było dostrzec ogień. Wybuchu nie było. Iskrę mogły dać urządzenia elektryczne samolotu lub pracujące silniki. Wszędzie były kałuże paliwa lotniczego." Ogniska pożarów zostały zlikwidowane w ciągu 10 minut.

W pierwszym dniu zbierano szczątki zabitych, które specjaliści z Komitetu Śledczego opisywali i układali na foliowych podkładkach. Miejsce katastrofy zostało podzielone na sektory, co ułatwiało zbieranie nawet najdrobniejszych fragmentów samolotu, dokumentów, rzeczy osobistych i banknotów.

Jako pierwszego zidentyfikowano księdza, po odzieży i krzyżu. Ciało Lecha Kaczyńskiego zachowało się lepiej niż pozostałych i zostało rozpoznane najpierw przez Jarosława Kaczyńskiego, a następnie przez premiera Donalda Tuska. Marię Kaczyńską zidentyfikowano na podstawie obrączki ślubnej. Szczątki ofiar natychmiast wkładano do trumien i wysyłano do Moskwy. W drugim dniu katastrofy ciężkim sprzętem podniesiono duże fragmenty samolotu, pod którymi znaleziono jeszcze trzy ciała.

Zdjęcia z akcji ratunkowej i gaszenia pożaru na miejscu katastrofy smoleńskiej

Teorie Spiskowe i Hipotezy

W internecie pojawiały się i wciąż pojawiają liczne teorie spiskowe dotyczące katastrofy smoleńskiej. Bloger Filip Stankiewicz opublikował analizę dotychczasowych filmów i materiałów, w której wskazuje na kilka budzących wątpliwości aspektów:

  • Na miejscu katastrofy słychać strzały, telefony komórkowe nagle przestają działać, a agenci służb bezpieczeństwa pojawiają się podejrzanie szybko.
  • Wieniec, który miał złożyć na grobach ofiar Katynia prezydent Lech Kaczyński, pozostał praktycznie nienaruszony.
  • Informacje o trzech rannych osobach, przekazane przez wiceministra Paszkowskiego, nie zostały potwierdzone. Hipotezy sugerowały, że osoby te, gdyby żyły, mogłyby świadczyć o wybuchu wewnątrz samolotu.
  • Zarejestrowano nagranie, na którym słychać dialogi, które internauci interpretowali jako sceny egzekucji na miejscu katastrofy. Na nagraniu tym słychać po polsku "uspokój się", po rosyjsku "dawaj tuda paskuda", "dawaj gnata!", "ubijaj tuda", "żyje", a także "nie zabijaj mnie", przeplatane strzałami i śmiechami.
  • Pojawiały się również twierdzenia o obserwacji człowieka wychodzącego z kokpitu oraz dwóch postaci, z których jedna znika po strzale.

Katastrofa Smoleńska - film dokumentalny

Krytyka Wersji Oficjalnej i Hipotez o Wybuchu

Kwestia stanu wraku samolotu również budziła liczne kontrowersje. Widoczne fragmenty stanowiły jedynie około 10-15% kadłuba 55-tonowego samolotu. Podkreślano, że tak potężna maszyna o powierzchni nośnej ponad 200 m² powinna być w całości lub większych fragmentach. "Już na pierwszy rzut oka widać było, że cały kadłub został dosłownie rozerwany na strzępy, w drobny mak - jego tam po prostu nie było!" - wskazywano.

Pojawiły się pytania o przyczynę tak drastycznych uszkodzeń, kwestionujące, czy był to jedynie wybuch paliwa lotniczego. Świadkowie i mieszkańcy okolic lotniska potwierdzali, że samolot skręcał na bardzo niskiej wysokości, niemal zahaczając o samochody. Niektórzy twierdzili, że wybuch miał miejsce zanim maszyna rozbiła się o ziemię. Argumentowano, że Tu-154 jest konstrukcją typu "nie gniotsa, nie łamiotsa" i przy prędkości lądowania rzędu 200 km/h wrak nie powinien być w kawałkach. Paliwo lotnicze pali się, ale wybucha tylko starannie zmieszane z tlenem, co nasuwało pytania o rzeczywistą przyczynę eksplozji.

Wątpliwości wzbudzał również stan ciał ofiar, gdyż tylko 14 z nich udało się zidentyfikować bezpośrednio. Informacje o rozczłonkowanych ciałach i konieczności testów DNA dla pozostałych budziły pytania o brak sekcji zwłok, która mogłaby jednoznacznie ustalić przyczynę śmierci, taką jak obecność gazów, związków chemicznych po wybuchu bomby, czy śladów kul.

Pojawiały się też zarzuty o sprzeczne informacje od kontrolera lotów oraz o pospieszne informowanie przez władze Rosji o błędzie polskich pilotów. Zwracano uwagę na zdjęcia, wykonane kilka godzin po tragedii, przedstawiające wojskowych wymieniających żarówki w naprowadzaczach na pas startowy, co sugerowało ewentualną niesprawność sprzętu.

Podkomisja Smoleńska i Teorie Termobaryczne

Podkomisja ds. Ponownego Zbadania Wypadku Lotniczego, kierowana przez Antoniego Macierewicza, przedstawiła swoją wersję katastrofy smoleńskiej, która obaliła oficjalne ustalenia i wskazywała na dwa wybuchy w samolocie jako przyczynę tragedii. W filmie przygotowanym przez podkomisję MON, za "najistotniejszy dowód na eksplozję w samolocie prezydenckim w Smoleńsku" uznano nagranie dźwięku z kokpitu, wskazując, że wybuch został znaleziony na rejestratorze z zapisów dźwięków w kokpicie, w tym samym miejscu, gdzie komisja zidentyfikowała urwanie skrzydła.

Eksperci, tacy jak Jan Osiecki, Michał Setlak i Maciej Lasek, skrytykowali film podkomisji, zarzucając mu "liczbę kłamstw, półprawd i nadinterpretacji" oraz "pomieszanie faktów z fantazjami i mitami". Michał Setlak podkreślał, że "gdyby w samolocie wybuchła bomba termobaryczna, to fragmenty kadłuba byłyby rozrzucone w promieniu kilkuset metrów. Tymczasem szerokość pola szczątków to około 60 metrów." Ponadto, ideę umieszczenia trzech ładunków termobarycznych (w kabinie, centropłacie i na skrzydle) nazwał "piramidalną bzdurą", kwestionując sens detonowania bomb w samolocie, który miał uderzyć w ziemię z dużą prędkością.

Podkomisja przeprowadziła eksperyment, budując fragment kadłuba w skali 1:1, by uwiarygodnić teorię bomby termobarycznej. Jan Osiecki określił to jako "prymitywną manipulację", wskazując, że w modelu celowo nie umieszczono okien, które w rzeczywistości przetrwały katastrofę, choć w przypadku eksplozji powinny pęknąć.

Krytykowano również tezę podkomisji o celowym podawaniu błędnych koordynatów przez rosyjskich kontrolerów. Setlak stwierdził: "Kontrolerzy z Korsaża - wieży lotów - nie naprowadzali samolotu w złe miejsce. Nie wydali polskiej załodze ani jednej komendy nakazującej zmianę wysokości, prędkości zniżania ani kierunku! Samolot leciał tak, jak go prowadzili polscy piloci." Dr Lasek zwrócił uwagę na nielogiczność: Rosjanie zniechęcali załogę do lądowania, a jednocześnie mieli świadomie błędnie naprowadzać samolot na katastrofę.

Hipoteza podkomisji, że rosyjski samolot Ił-76 MD miał sprawdzać możliwość nieprawidłowego naprowadzania i pomóc w przygotowaniu zamachu, została odrzucona przez Osieckiego, który wskazał na zachowane zapisy rozmów pilota Iła z wieżą kontrolną, potwierdzające dwukrotną próbę lądowania i decyzję o odlocie z powodu złych warunków pogodowych.

"Blaszane Ptaki" i Trajektoria Lotu

Podkomisja nazwała "blaszane ptaki" fragmenty samolotu, które miały, w wyniku eksplozji, niszczyć drzewa. Michał Setlak wyjaśnił, że gdyby szczątki łamały drzewa, byłyby one uszkodzone na różnych wysokościach. Tymczasem na zdjęciach z miejsca katastrofy drzewa są połamane mniej więcej na równej wysokości, ponieważ "ścinał je lecący samolot." Stwierdził, że odłamki nie powstały w wyniku eksplozji, lecz zostały wyrywane z poszycia skrzydeł i samolotu przez drzewa, o które Tupolew zahaczył, lecąc zbyt nisko w gęstej mgle. Ostatecznie, po zderzeniu z brzozą, samolot stracił fragment skrzydła, obrócił się i roztrzaskał.

Eksperci podkomisji twierdzili, że samolot nie przechylił się po utracie fragmentu skrzydła, opierając się na badaniu tunelowym i argumentując, że utrata 1/3 skrzydła to tylko 10% siły nośnej. Dr Lasek, powołując się na badania, w tym NASA, zaznaczył, że zrównoważenie samolotu po utracie 30% rozpiętości jednego skrzydła jest możliwe tylko przy prędkości powyżej 600 km/godz., podczas gdy Tupolew leciał z prędkością około 270 km/godz. Piloci nie mogli więc zapobiec przechyłowi. Rejestrator (czarna skrzynka) zanotował zarówno obrót samolotu, jak i próbę przeciwdziałania przez pilotów.

Nowe Odczyty Stenogramów z Czarnych Skrzynek

Dziennikarze RMF FM oraz stacja TVN opublikowali nowe, bardziej obszerne i oczyszczone cyfrowo wersje stenogramów rozmów z kokpitu prezydenckiego Tu-154M. Nowy zapis stenogramów jest o blisko 30% bardziej obszerny niż dotychczas opublikowane opracowania. Obraz tego, co działo się w kabinie pilotów samolotu, znacząco odbiegał od wcześniejszych ustaleń zespołów ekspertów. Ekspert Rozborski, cytowany na antenie TVP Info, stwierdził, że wcześniejsza kopia była niewystarczająca i możliwe było wykonanie kopii w lepszej jakości znacznie wcześniej.

Dzięki nowej wersji i podzieleniu zapisu dźwięku na trzy ścieżki (z radia dowódcy, drugiego pilota oraz mikrofonów z kokpitu) udało się uzyskać około 30-40% więcej informacji. W pierwszych minutach nagrania słychać prywatne rozmowy, żarty i śmiech. Kilka minut później białoruski kontroler z Mińska ostrzegał polską załogę: "Smoleńsk. Widzialność 400 metrów, mgła." Polska załoga ponarzekała na "polskie meteo", ale kontynuowała lot.

Katastrofa Smoleńska - film dokumentalny

Kluczowe Fragmenty Rozmów z Kokpitu

W stenogramach pojawiają się słowa, które świadczą o rosnącym napięciu i naciskach:

  • Nawigator: "O ku(...)!!!" (adnotacja: zaskoczenie, zdziwienie, reakcja na informację o mgle).
  • Technik: "Fantastico i to za fryko."
  • Dowódca: "Ku (...), to nasze meteo, naprawdę! Nasze meteo jest naprawdę zaje(...)ste."
  • W kokpicie pojawiają się głosy osób trzecich i pytania o alkohol: "Co to jest? Piwko. A ty nie pijesz?"
  • Drugi pilot dziwi się warunkom: "Ale dziesiąta i mgła?"
  • Nawigator: "Tu masz kurwa przybliżenie. Jak jest kontakt wizualny, oni nie rozumieją wcale tego."
  • Pytanie o rozpoczęcie uroczystości: "Za ile te uroczystości się zaczynają? Za godzinę?"
  • Dowódca samolotu (z zdenerwowaniem i jąkaniem): "Nie wiem, ale jak, my nie usiądziemy do minimów, nie skoczą te rybki(?)"
  • Rozmowy o lądowaniu i paliwie:
    • Kapitan: "I przy tych warunkach, które są obecnie - nie damy rady usiąść. Spróbujemy podejść, zrobimy jedno podejście, ale prawdopodobnie nic z tego nie będzie. Także proszę już myśleć nad decyzją, co będziemy robili."
    • Szef protokołu: "Będziemy próbować do skutku."
    • Kapitan: "Yy, paliwa nam tak dużo nie starczy, żeby do skutku."
    • Dyplomata: "To tu mamy problem!"
  • Dowódca proponuje: "Możemy pół godziny powisieć i odchodzimy na zapasowe." Wskazuje Mińsk albo Witebsk.
  • Kobiecy głos: "Panie dyrektorze wróćmy."
  • W kabinie słychać głosy osób, które trzeba uciszać. Głos Dowódcy Sił Powietrznych (DSP) pojawia się o 8:22:33 i jest obecny do końca lotu, domagając się lądowania: "Faktem jest, że my musimy to robić do skutku."

Finalne Sekundy Lotu

Nagrania ukazują eskalację dramatyzmu w ostatnich minutach. O 8:24 załoga Tupolewa rozmawia z załogą Jaka-40, która wylądowała już w Smoleńsku, otrzymując niepokojące informacje o podstawie chmur na wysokości 50 metrów i widzialności 400 metrów. Piloci Jaka-40 radzili im lecieć do Moskwy lub gdzieś indziej, jeśli nie uda się lądować za drugim razem.

O 8:40:07 rozbrzmiewa pierwszy alarm TERRAIN AHEAD!, poprzedzony trzaskiem. Jeden z członków załogi stwierdza: "Ktoś tu zawinił." Drugi pilot: "Mówisz do widzeniaa!" Dowódca: "Nieee, ktoś za to beknie." Głos Dowódcy Sił Powietrznych (DSP), znacznie głośniejszy od pilotów, domaga się: "Po-my-sły!"

O 8:40:41 rozbrzmiewa czwarty alarm TERRAIN AHEAD. Alarmy TERRAIN AHEAD i PULL UP pracują równolegle, w kabinie jest głośno. Niezidentyfikowany głos mówi: "Narwańcy." Samolot jest na 100 metrach, drugi pilot radzi: "Dochodź wolniej." Wysokość spada do 90, 80, 70, 60 metrów. Przy "50" kontroler lotu nakazuje wyrównanie lotu - "Horyzont, sto jeden." Słychać "20!!!"

O 8:41:00 w kabinie słychać "odgłos przypominający niszczenie konstrukcji w kolizji." Rozlega się ostatni alarm PULL UP! O 8:41:02 radio Tupolewa odbiera ostatni sygnał z wieży kontroli lotów - "Odejście na drugi krąg." Zapis urywa się z silnym trzaskiem. Ostatnie słowa dowódcy to "Ku...a mać!" w momencie, gdy samolot spadał coraz szybciej.

Kontrowersje wokół Publikacji Stenogramów

Publikacja nowych wersji stenogramów przez TVN spotkała się z krytyką ze strony polityków PiS. Jacek Sasin skomentował to jako "wrzutkę", celową akcję mającą na celu skierowanie sprawy na fałszywe tory. Twierdził, że "tych wrzutek będzie więcej, zawsze, kiedy zbliżamy się do prawdy, kiedy pojawiają się nowe informacje podważające z góry założone tezy, pojawiają się takie wrzutki." Naczelna Prokuratura Wojskowa przyznała, że wcześniejsze nagranie zawierało "szereg nieścisłości."

tags: #nagranie #z #tupolewa #wybuchl #pozar