Kwestia pozyskiwania i utrzymania samochodów ratowniczo-gaśniczych typu GBA (ciężki samochód gaśniczy) przez Ochotnicze Straże Pożarne (OSP) w Polsce jest tematem złożonym, budzącym wiele dyskusji. Podczas gdy za granicą często wycofuje się leciwe auta nawet z OSP, w Polsce wiele jednostek chwali sobie pojazdy używane, jednocześnie narzekając na nowe samochody pochodzące z Centrum Naukowo-Badawczego Ochrony Przeciwpożarowej (CNBOP). Ta sytuacja rodzi pytanie o rzeczywisty stan i perspektywy rozwoju polskiego systemu ratowniczego.
Stan techniczny i wyzwania związane z używanymi pojazdami
Jednym z głównych argumentów za pozyskiwaniem używanych samochodów z zagranicy jest ich niższa cena. Jednakże, jak pokazuje praktyka, takie rozwiązanie niesie ze sobą szereg problemów. Leciwe auta, często przeznaczone do działań w mieście i na drogach utwardzonych, w Polsce nierzadko są eksploatowane w trudnym terenie - na polach i bezdrożach, gdzie auto terenowe miałoby co robić. Choć faktem jest, że te pojazdy „dają radę”, to ich wytrzymałość jest ograniczona i sprawdzają się jedynie do czasu.
Kupując auto z zagranicy, często nie zwraca się uwagi na zmęczenie materiału i wydajność urządzeń zamontowanych w danym egzemplarzu. Wielokrotnie kupujący kierują się jedynie niskim licznikiem kilometrów, który nie zawsze odzwierciedla rzeczywisty stan techniczny pojazdu. Decydujące okazuje się, że auto „jedzie, skręca i hamuje”, a autopompa podaje wodę, nawet jeśli zegary są nieoryginalne lub pokazują błędne dane - ważne, że jest tanio.
Przykładem negatywnych konsekwencji takiego podejścia był przypadek jednostki, prawdopodobnie z KSRG, gdzie w stosunkowo nowym nabytku z zagranicy pękła rama, co doprowadziło do zezłomowania pojazdu marki Volvo. Brak środków na zakup kolejnego samochodu stwarza wówczas poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa w regionie.

Trwałość pojazdów - porównanie i konserwacja
Warto zadać sobie pytanie, dlaczego poniemiecki Magirus, Renault czy Mercedes z 1985 roku, z niewielkim przebiegiem, jest w stanie niemal idealnym, podczas gdy polski Star czy Jelcz z tego samego rocznika jest „zajeżdżony”. Odpowiedź nie leży wyłącznie w jakości samych samochodów, choć te zagraniczne często są lepsze. Kluczowa jest kultury dbania o pojazdy. W Polsce stare Jelcze i Stary wytrzymywały trudy poruszania się po bezdrożach, natomiast nowocześniejsze, sprowadzane pojazdy, nawet z certyfikatami, często nie radzą sobie w terenie, pomimo lepszych silników i rozwiązań technicznych.
Głównymi bolączkami są uszkodzenia ram, resorów lub dziury w zbiorniku wody, wynikające z naprężeń podczas jazdy w trudnym terenie. Często w warsztatach naprawiających auta straży dokłada się pióra resorów, co skutkuje jazdą „jak wozem drabiniastym” i dodatkowym obciążeniem konstrukcji.

Finansowanie i kwestie certyfikacji CNBOP
Polska rzeczywistość jest taka, że brakuje funduszy na zakup nowych samochodów, nawet dla jednostek OSP włączonych do Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego (KSRG). Wielokrotnie to właśnie te leciwe wozy GBA świetnie sprawdzają się w zdarzeniach wymagających zaangażowania kilku jednostek. Istnieje pogląd, że środki na nowe pojazdy mogłyby się znaleźć, jednak kosztem eliminacji jednostek mało efektywnych, generujących jedynie koszty zakupu i utrzymania sprzętu, których pomoc jest często mało skuteczna z powodu długiego czasu reakcji.
Propozycje zmian w certyfikacji CNBOP
Problem braku środków został zauważony przez parlamentarzystów, którzy zwrócili uwagę, że wkład własny w wysokości 200 tys. zł na zakup samochodu średniego jest często nieosiągalny dla wielu gmin. W odpowiedzi na te obawy, Andrzej Bartkowiak, Komendant Główny PSP, zaproponował zakup używanych samochodów pożarniczych, w tym sprowadzanych z zagranicy. Przekazał również informację o projekcie ustawy, mającym na celu zmniejszenie opłaty za świadectwo dopuszczenia CNBOP dla takich pojazdów z 60 tys. zł do około 7-8 tys. zł.
Proces badań i certyfikacji w CNBOP jest złożony. Cena badania wynika z dwóch składników: pracy laboratorium oraz jednostki certyfikującej, odpowiedzialnej za sprawdzenie i nadzór nad dokumentacją. Sama dokumentacja w JCW kosztuje ponad 4500 zł netto. Koszty te nie są arbitralnie ustalane przez CNBOP, lecz opierają się na stawkach godzinowych i średnim wynagrodzeniu w przemyśle. CNBOP nie dąży do badania samochodów używanych OSP, ale będzie musiało to robić z powodu obietnic polityków. Zdaniem niektórych, prostszym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie zapisu, że OSP może sprowadzić auto zgodne z normą dla aut pożarniczych (np. Euro 4 dla silnika), które nie jest starsze niż określony limit wiekowy.
Kombinowanie i szukanie tańszych rozwiązań, mimo że zrozumiałe z punktu widzenia budżetowego, może prowadzić do poważnych problemów w przyszłości, gdy zakupione bez odpowiednich certyfikatów lub sprawdzeń pojazdy nie będą mogły być użytkowane. Odpowiedzialność za zapewnienie odpowiedniego sprzętu leży po stronie zamawiającego.
Zespół Laboratoriów Procesów Spalania i Wybuchowości (BW) CNBOP-PIB
Wyzwania operacyjne i kadrowe w OSP
Brak samochodów w OSP wynika często z nieefektywnego zarządzania zasobami. Problem stanowią jednostki posiadające dwa średnie lub ciężkie auta, podczas gdy inne rejony pilnie ich potrzebują. Sporadyczne są przypadki, kiedy oba pojazdy są na bieżąco wykorzystywane. To samo dotyczy nadmiernego wyposażania pojazdów, często poza dopuszczalne ładowności, co jest swego rodzaju „wyścigiem zbrojeń” między jednostkami, kto ma więcej, ten lepszy.
Zdarzają się jednostki z nadmiarem sprzętu (deski, R1, motopompy), który zalega w garażach, a jednocześnie borykają się z brakiem ludzi. W tym samym czasie inne jednostki, mające wystarczającą liczbę strażaków, cierpią na brak nawet podstawowego wyposażenia, ponieważ przez lata fundusze były kierowane do tych „lepiej prosperujących” jednostek, które dziś mają problemy z obsadą.
Gotowość bojowa i problemy z kadrą
Idealna gotowość bojowa jednostki powinna, zdaniem wielu, wyglądać tak jak w wojsku - to, co jest w podziale, ma być obsadzone w chwili alarmu. Obecne wytyczne pozwalają na obsadzenie tylko jednego auta, i to w okrojonym, minimalnym zastępie. W efekcie drugie auto często stoi niewykorzystane, co prowadzi do sytuacji, że jednostki „bujają się złomem” lub latami czekają na wymianę pojazdu.
Poważnym problemem jest niedobór kierowców z uprawnieniami na samochody średnie. Brak odpowiedniej liczby przeszkolonych ochotników sprawia, że osoby z uprawnieniami są obciążone ciągłą gotowością, rezygnując z wielu aspektów życia prywatnego. Program szkolenia kierowców przez PSP jest krytykowany za małą liczbę kursantów. Sugeruje się, że zadaniem tym mogłyby zająć się OSK na zlecenie władz. Pełne wyszkolenie i wyposażenie jednego ochotnika to znaczący koszt, a szansa na jego rezygnację po krótkim czasie jest duża, zwłaszcza że wielu zapisuje się do OSP, aby zdobyć punkty do naboru do PSP.
Kwestia dodatków finansowych dla strażaków PSP budzi kontrowersje wśród ochotników. Pojawiają się obawy, że wzrost wynagrodzeń w PSP, podczas gdy ochotnicy nadal pracują charytatywnie, może prowadzić do dalszego odpływu kadr z OSP. Wiele jednostek już teraz boryka się z brakiem chętnych do wyjazdów, a perspektywa dysproporcji finansowych może skłonić kolejnych do rezygnacji i „zostawienia PSP samemu sobie”.

Przykłady wspierania OSP i perspektywy
Mimo wielu problemów, istnieją również pozytywne przykłady wspierania Ochotniczych Straży Pożarnych. Nowe samochody są nadal pozyskiwane dzięki różnym programom dofinansowania. Przykładem jest projekt "Zakup nowego ciężkiego samochodu ratowniczo-gaśniczego wraz z wyposażeniem dla OSP w Pabianicach". Jednostka ta obecnie dysponuje trzema pojazdami: GBA Mercedes Benz Atego/Bocar, GBA Star 244 i SLRt Ford Transit. Dofinansowanie otrzymało łącznie osiem jednostek z województwa łódzkiego, w tym OSP Wola Krzysztoporska, OSP Wyszanów, OSP Pabianice, OSP Lubochnia, OSP Biała Rawska, OSP Tomaszów Mazowiecki, OSP Złoczew i OSP Łaznów. Kwoty dofinansowania wahały się od 238 tys. zł do ponad półtora miliona zł.
Jednakże, nie wszędzie sytuacja jest tak optymistyczna. W niektórych gminach kończą się programy wymiany wozów, a nowe regulaminy budżetu obywatelskiego wykluczają projekty związane z OSP, co skazuje jednostki na powrót do „dziadowania” i odsuwa w czasie marzenia o nowoczesnym sprzęcie.
