Podpalenia o Podłożu Nacjonalistycznym w Polsce: Incydenty w Białymstoku i Warszawie

W ostatnich latach Polska doświadczyła serii incydentów o charakterze nacjonalistycznym i rasistowskim, które obejmowały podpalenia mieszkań, dewastacje mienia oraz akty nienawiści. Wydarzenia te miały miejsce zarówno w regionie podlaskim, gdzie działania ekstremistyczne były szczególnie widoczne, jak i w stolicy, Warszawie, podczas masowych zgromadzeń. Niniejszy artykuł przedstawia szczegółowe informacje dotyczące tych incydentów, reakcji władz oraz działań wymiaru sprawiedliwości.

mapa Polski z zaznaczonymi Białymstokiem i Warszawą, symbolami pożaru i nacjonalizmu

Seria Ataków Rasistowskich w Białymstoku i Województwie Podlaskim (2011-2013)

Podpalenia Mieszkań i Groźby

Przed rokiem 2013 w Białymstoku doszło do kilku prób i podpaleń mieszkań zajmowanych przez cudzoziemców, m.in. dwóch lokali zajmowanych przez rodziny uchodźców czeczeńskich oraz mieszkania rodziny, której członkiem jest Hindus. Jedno z takich wydarzeń miało miejsce około godziny 1:30 w czwartek, gdy sprawcy dostali się na klatkę schodową bloku, mimo działającego domofonu.

Domownicy, z pomocą sąsiadów, ugasili ogień. Pożar zniszczył drzwi i futrynę, a klatka schodowa została okopcona. Wybita też została kamieniem szyba w oknie mieszkania. W mieszkaniu przebywał m.in. obywatel Indii, który jest mężem jednej z córek właścicieli lokalu. Oboje przyjechali w odwiedziny do bliskich.

Było to trzecie podobne wydarzenie na terenie osiedli spółdzielni mieszkaniowej "Słoneczny Stok". W dwóch poprzednich, nieznani sprawcy podkładali ogień pod drzwi mieszkań zajmowanych przez rodziny czeczeńskie. Straty materialne były w każdym przypadku podobne, a na szczęście nikt nie ucierpiał. Spółdzielnia mieszkaniowa oszacowała straty materialne na 10 tys. zł i wyznaczyła taką samą nagrodę za pomoc w wykryciu sprawcy (sprawców).

Dwa wcześniejsze, podobne wydarzenia miały miejsce na sąsiednim osiedlu "Zielone Wzgórza". Pół roku i kilka tygodni wcześniej ktoś podłożył ogień pod drzwi mieszkań zajmowanych przez rodziny czeczeńskie. W sprawie pierwszego wydarzenia śledztwo umorzono, w sprawie drugiej próby podpalenia - wciąż trwa.

Reakcje Władz i Społeczeństwa

Na specjalnie zwołanym briefingu prasowym prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski zapewniał, że władzom zależy na wykryciu sprawców i potępił wszystkie trzy zdarzenia. Mówił, że zagrażały one wielu ludziom, bo ogień podkładany był w blokach i w nocy. „To zdarzenia o charakterze nienawiści do drugiego człowieka, do innej rasy” - powiedział. Truskolaski podkreślił, że działania sprawców podpaleń „rzutują negatywnie na obraz miasta” i zaapelował do białostoczan, by „wzmogli swą czujność” oraz informowali policję o podejrzanych sytuacjach.

Komendant miejski policji w Białymstoku, inspektor Irena Doroszkiewicz, zapewniała dziennikarzy: „Zapewniam państwa, że zrobimy wszystko, żeby sprawców tych zdarzeń ujawnić i przedstawić prokuraturze odpowiednie dowody. Wszystkie środki techniczne, organizacyjne i operacyjne są uruchomione, aby tych sprawców namierzyć i zatrzymać”. Podobnie jak prezydent miasta, zaapelowała do mieszkańców o informowanie policji o podejrzanych sytuacjach.

Po zdarzeniu, które miało miejsce w kwietniu, Biuro Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców (UNHCR) zaapelowało do władz Białegostoku i policji o wykrycie i ukaranie sprawców ataku na mieszkającą w Białymstoku czeczeńską rodzinę.

zdjęcie prezydenta Białegostoku Tadeusza Truskolaskiego podczas briefingu prasowego

Szerszy Kontekst Incydentów Nacjonalistycznych w Regionie

W latach 2011 i 2012 w województwie podlaskim odnotowano serię incydentów o charakterze nacjonalistycznym. Doszło m.in. do próby podpalenia centrum muzułmańskiego w Białymstoku i mieszkania polsko-pakistańskiej rodziny, ale także zniszczenia pomnika upamiętniającego ofiary mordu Żydów w Jedwabnem. Zamalowano też polsko-litewskie tablice w Puńsku, a na cmentarzu w Wysokiem Mazowieckiem pojawiły się napisy obrażające Żydów. Ponieważ nie wykryto sprawców, wszystkie śledztwa umorzono.

Walka z Ekstremizmem: Rozbicie Grupy Skinheadów w Województwie Podlaskim (2013)

Wielomiesięczna Operacja CBŚ i Aresztowania

Białostocki sąd aresztował na 3 miesiące 10 członków skinheadowskiej zorganizowanej grupy przestępczej działającej w województwie podlaskim. Zatrzymania były efektem wielomiesięcznej pracy prokuratorów i policjantów rozpracowujących grupę. Policjanci CBŚ oraz funkcjonariusze białostockich komend, wspierani przez antyterrorystyczne grupy szturmowe, wkroczyli w środę i wtorek do 31 mieszkań i domów na terenie województwa podlaskiego.

Jak dodał rzecznik komendanta głównego policji insp. Mariusz Sokołowski, funkcjonariusze podejrzewali, że zatrzymywani mężczyźni mogą być agresywni i uzbrojeni, a na niektórych posesjach mogą znajdować się psy szkolone do walk. Dlatego policjantów wspierali członkowie grup szturmowych Biura Operacji Antyterrorystycznych KGP. Cała operacja przebiegła błyskawicznie.

W przeszukanych mieszkaniach policjanci znaleźli:

  • broń palną
  • amunicję
  • amfetaminę i marihuanę
  • kilka tysięcy tabletek sterydów anabolicznych

„Natrafili także na przedmioty zawierające treści i symbolikę nazistowską” - powiedział Sokołowski. Zatrzymani, wśród nich Adam S. ps. „Staszyn”, podejrzany o kierowanie grupą, zostali doprowadzeni do prokuratur apelacyjnych w Warszawie i Białymstoku. Przedstawiono im zarzuty m.in. udziału w zorganizowanej grupie przestępczej. Zgromadzony w sprawie grupy materiał dowodowy dotyczy również czerpania korzyści z nierządu oraz obrotu środkami odurzającymi. „Członkami wymienionej grupy w większości były osoby związane z subkulturą nazi-skinhead” - informowano.

zdjęcie skonfiskowanych przedmiotów: broń, narkotyki, materiały z symboliką nazistowską

Powiązania z Podpaleniami

Szef MSW Bartłomiej Sienkiewicz, pytany o szczegóły sprawy, powiedział, że z informacji, które otrzymał, wynika, że „jest wysoce prawdopodobne, że grupa była powiązana z podpaleniami”, do których doszło w zeszłym roku w Białymstoku. Szef MSW zapowiedział wówczas rozprawienie się z przestępstwami na tle rasistowskim. Spotkał się z poszkodowaną rodziną i mówił, że „uruchomione zostaną wszystkie możliwe środki”, by sprawcy podpaleń zostali wykryci i ponieśli konsekwencje. „Jedno mogę powiedzieć, jeśli chodzi o środowiska skinheadowskie: idziemy po was” - zapowiadał.

Podpalenie Mieszkania podczas Marszu Niepodległości w Warszawie (2020)

Incydent na Powiślu i Natychmiastowe Reakcje

11 listopada 2020 roku, podczas Marszu Niepodległości, uczestnicy doprowadzili do podpalenia dwóch mieszkań na warszawskim Powiślu. Na jednym z balkonów budynku wisiała flaga LGBT i baner „Strajk Kobiet”. Spalone mieszkanie, do którego wrzucono odpalone race, należy do Stefana Okołowicza, znawcy dzieł Stanisława Witkiewicza, który domaga się przeprosin od organizatora wydarzenia, Roberta Bąkiewicza.

Współwłaścicielka wydawnictwa Dwie Siostry, Jadwiga Jędryas, którego siedziba również znajduje się w tym budynku, skomentowała incydent: „Jest nam bardzo przykro, że niewinny balkon, z którego byliśmy bardzo dumni, wywołał tak nienawistne emocje. O ile to on był celem ataku”. Wydawnictwo zdjęło banery po wydarzeniu.

Prokuratura Rejonowa Warszawa-Śródmieście Północ wszczęła śledztwo w sprawie „sprowadzenia zdarzenia zagrażającego mieniu w wielkich rozmiarach”. Według wstępnych ustaleń śledczych, do pożaru doszło „poprzez wrzucenie rac do dwóch mieszkań, wskutek czego doszło do zaprószenia ognia i popękania szyb w drzwiach balkonowych tych mieszkań”. Policjanci ze śródmiejskiego wydziału dochodzeniowo-śledczego prowadzą postępowanie dotyczące podpalenia. Policja zabezpieczyła nagrania z kamer miejskiego monitoringu, które zarejestrowały wizerunki osób mających związek z tym przestępstwem i prosiła o kontakt osoby, które rozpoznają mężczyzn widocznych na zamieszczonych kadrach.

zdjęcie płonącego balkonu w Warszawie z flagą LGBT i banerem

Kontekst Wydarzeń Marszu Niepodległości

Podczas Marszu Niepodległości doszło również do starć między uczestnikami a policją, między innymi przed Empikiem w Warszawie. Komenda Stołeczna Policji podała, że „grupy chuliganów zaatakowały policjantów chroniących bezpieczeństwa innych ludzi”, w stronę funkcjonariuszy poleciały kamienie i race. Sieć Empik wystosowała oświadczenie, w którym żartobliwie odniosła się do sytuacji: „Drodzy Panowie! My też tęsknimy za koncertami i chcielibyśmy jak najszybciej znaleźć się pod sceną. Dlatego sugerujemy łatwiejszy i bezstresowy sposób zakupu biletów”.

Były lider Nowoczesnej, Ryszard Petru, zapowiedział, że jeśli prokuratura sama nie zareaguje w tej sprawie, on złoży zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Głos w sprawie spalenia kukły (Marzanny), do którego doszło również w kontekście demonstracji, zabrał Krzysztof Truskolaski z Nowoczesnej, którego zdaniem wydarzenie powinno z urzędu trafić do policji i prokuratury.

Ujęcie, Proces i Wyrok dla Piotra K.

Analiza zabezpieczonych danych doprowadziła do zatrzymania Piotra K. (37 lat) 13 listopada 2020 roku w Białymstoku. Jak informowała wówczas Komenda Stołeczna Policji, „funkcjonariusze ustalili tożsamość 36-latka m.in. dzięki nagraniom monitoringu”, sprawca był ubrany w charakterystyczną czerwoną kurtkę. „Zatrzymanie miało miejsce w ostatniej chwili, gdyż 36-latek szykował się do wyjazdu z kraju. Jego samochód był przygotowany do drogi, rzeczy spakowane i włożone do auta” - przekazywała stołeczna policja.

W samochodzie i mieszkaniu podejrzanego zabezpieczono dwa telefony i laptop, których zawartość została przeanalizowana. Policjanci przejęli także dwie flary ręczne, racę „Fontanna”, petardy i gaz pieprzowy. Piotr K. był również w posiadaniu licznych materiałów kibicowskich: 23 szalików z logo Jagiellonii Białystok, po jednym szaliku Ruchu Chorzów i Wisły Kraków, trzech szalików z napisem „Polska” i nerki z logo „Wielka Polska”. Śledczy ustalili, że po Marszu Niepodległości Piotr K. wrócił do rodzinnego Białegostoku. Gdy dowiedział się, że jest typowany przez policję jako sprawca pożaru, szykował się do wyjazdu do Brukseli, gdzie prowadził firmę i pracował. Mężczyzna poprosił matkę, by wyrzuciła kurtkę, w której był na manifestacji w Warszawie.

Piotr K. nie przyznał się do winy i składał wyjaśnienia, z których wynikało, że raca, od której zapaliło się mieszkanie w al. 3 Maja, nie była rzucona przez oskarżonego, tylko „kogoś za jego plecami”. Mężczyzna twierdził, że jego raca odbiła się od kamienicy i spadła na ziemię. Prokuratura przesłuchiwała w charakterze świadków znajomych Piotra K., którzy 11 listopada 2020 r. byli z nim w Warszawie na Marszu Niepodległości. Mężczyźni - podobnie jak oskarżony - utrzymywali, że do pożaru przyczynił się „człowiek w ciemnej odzieży”. Świadkowie przyznali, że oni także rzucali racami, ale ich celem nie było zniszczenie cudzego mienia, tylko „kolorowej szmaty”.

NAWROCKI "SKRADNIE SHOW" NA MARSZU NIEPODLEGŁOŚCI? PREZYDENT WALCZY O SERCA PRAWICY

Oskarżyciel uzyskał opinię biegłego z zakresu pożarnictwa, który potwierdził, że w mieszkaniu doszło do pożaru na skutek podpalenia racą. Według eksperta pożar zagrażał życiu i zdrowiu wielu osób oraz mieniu wielkich rozmiarów. Prokuratura Rejonowa Śródmieście-Północ w Warszawie uznała, że Piotr K. czyn ten popełnił „publicznie, bez powodu, okazując rażące lekceważenie porządku prawnego”.

Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia wyrokiem z dnia 17 czerwca 2021 r. uznał oskarżonego Piotra K. za winnego popełnienia zarzucanego mu czynu i wymierzył mu karę 10 miesięcy pozbawienia wolności. Ponadto orzekł obowiązek naprawienia szkody na rzecz Spółdzielni Mieszkaniowej Domy Spółdzielcze w wysokości 4296,95 zł oraz zasądził na rzecz skarbu państwa koszty sądowe w łącznej kwocie 5 tys. 742 zł.

tags: #narodowcy #bialystok #podpalenie