Data 26 czerwca zapisała się w historii Polski jako dzień, w którym miały miejsce dwa niezwykle tragiczne w skutkach pożary, które na zawsze zmieniły oblicze dotkniętych nimi miejscowości. Mowa tu o wielkim pożarze Rzeszowa w 1842 roku oraz katastrofalnym pożarze rafinerii w Czechowicach-Dziedzicach w 1971 roku.
Wielki Pożar Rzeszowa (26 czerwca 1842)
Był to jeden z najbardziej tragicznych kataklizmów, jaki dotknął Rzeszów w jego historii. Godzinę przed północą, w niedzielę 26 czerwca 1842 roku, w mieście wybuchł pożar. Dość szczegółowy opis tragedii znajdujemy w datowanej na 27 czerwca 1842 roku odezwie radcy gubernialnego Tadeusza Lederera.
Opis Wydarzenia i Skala Zniszczeń
Jak relacjonował Lederer, "Okropny pożar, któren o jedenastej godzinie przeszłej nocy wybuchnął, znaczną, po największej części przez rzemieślników i innych zarobkujących zamieszkałą cześć miasta cyrkularnego Rzeszowa, w perzynę obrócił". Mocny wiatr, który podczas pożaru częściej zmieniał swój kierunek, raptownie rozpościerał płomień w miejsca, które żadnemu nie zdawały się podlegać niebezpieczeństwu. Przez kilka dni deszcze nie padały, a dachy były tak suche, że każda iskra na nie spadająca w okamgnieniu w pożerający płomień się przemieniała. Z pierwszego snu obudzeni mieszkańcy ledwie dość czasu mieli siebie i swoją rodzinę ratować, i to nawet nie zupełnie się powiodło, gdyż kilka ludzi życie utraciło, wiele rodzin opłakiwało stratę swoich członków, których ciała już może gorejące jeszcze gruzy pokrywały.
O ratunku sprzętów domowych i innych ruchomości tym mniej można było myśleć, gdyż płomienie z nadzwyczajną i niczym niepohamowaną szybkością wszystko niszczyły. Pożar niektórych wąskich uliczek spowodował, że Nowe Miasto zostało zupełnie odcięte od Starego, przez co ratunek Nowego Miasta, które ogień zupełnie pochłonął, stał się niemożliwy. Obwód okropnego pogorzeliska i wielkość straty nie były jeszcze urzędowo znane, ale szacowano, że około stu pięćdziesiąt domów zostało obróconych w popiół, a stratę można było szacować na 300 000 Z.R.K.M. (złotych reńskich).

Straty te były na owe czasy kwotą astronomiczną. Dla porównania, w 1856 roku dochody miasta wynosiły około 27 tysięcy złotych reńskich, a więc kataklizm pochłonął równowartość dziesięcioletnich wpływów budżetowych ówczesnego Rzeszowa. Zniszczeniu uległy m.in. zabudowania Rynku, synagoga, ówczesne Nowe Miasto (okolice dzisiejszego Placu Wolności), a prawdopodobnie również zamek.
Odbudowa i Dziedzictwo Pożaru
Apele o wsparcie ofiar pożaru przyniosły niewątpliwie efekty. Datki napływały z całej Galicji, a w pomoc włączali się ludzie kultury i sztuki. Poeta Józef Dunin Borkowski w lipcu 1842 roku na łamach wydawanego przez siebie we Lwowie „Dziennika Mód Paryskich” zaapelował do twórców, by „pismami swymi wesprzeć zechcieli” rzeszowian. Efektem apelu był wydany już po jego śmierci, w 1844 roku, prawie 400-stronnicowy „Album na korzyść pogorzelców” z tekstami wielu znanych autorów, m.in. Augusta Bielowskiego, Walentego Chłędowskiego, Aleksandra Fredry i innych.
Skutki pożaru wymogły przebudowę, a w wielu miejscach wręcz budowę od nowa, dotychczasowego Rzeszowa. Od nowa wytyczono część ulic i wprowadzono szereg restrykcji, zabraniających m.in. stawiania budynków drewnianych. Zgodnie z nowymi przepisami, "niewolno żadnej jakiego bądź rodzaju budowli z drzewa przedsiębrać". Rzeszów po kataklizmie stosunkowo szybko się odbudował, a w kolejnych latach nastąpił znaczący przyrost ludności. Sprzyjał temu również fakt, że w czerwcu 1845 roku, gdy dawni właściciele miasta Lubomirscy sprzedali resztki swych praw dominalnych, Rzeszów stał się miastem wolnym.
Katastrofalny Pożar w Rafinerii Czechowice-Dziedzice (26 czerwca 1971)
Kolejnym tragicznym wydarzeniem związanym z datą 26 czerwca był pożar rafinerii ropy naftowej w Czechowicach-Dziedzicach, który miał miejsce w czerwcu 1971 roku.
Początek Tragedii i Skala Zagrożenia
Wieczorem w sobotę 26 czerwca 1971 roku, po godzinie 19:00, nad Czechowicami przeszła niewielka burza. Trzecie i ostatnie wyładowanie uderzyło w kominek oddechowy zbiornika ropy naftowej nr 251 o pojemności 12 500 m³ ropy, znajdującego się w okolicy ul. Bolesława Prusa. Około godziny 19:50 doszło do zapalenia się ropy, zapadnięcia się dachu i rozerwania płaszcza na wysokości około 1,5 m od góry. W ciągu kilku minut pożar objął dach, powierzchnię zbiornika oraz ropę rozlaną na tzw. „tacy”.
W rejonie zbiornika 251 znajdowały się zbiorniki 252, 253 i 254. W płonącym zbiorniku 251 znajdowało się 8850 ton ropy. W chwili rozpoczęcia pożaru na kolektorze odbioru ropy stało 30 cystern, z których ropa była pompowana do zbiornika 254. Na szczęście, cysterny te zostały odłączone i odciągnięte przez lokomotywę w bezpieczne miejsce.

Przebieg Akcji Gaśniczej i Śmiertelne Eksplozje
Instalacje gaśnicze zbiorników były niesprawne, co oznaczało, że straż pożarna była zdana wyłącznie na sprzęt przywieziony na wozach. Po około 15 minutach od rozpoczęcia pożaru na miejsce przybyły 3 sekcje ZSP z Bielska-Białej, OSP z terenu Czechowic-Dziedzic oraz ówczesnych powiatów. Wezwano także straże dysponujące ciężkim sprzętem do podawania piany gaśniczej, a z jednostki wojskowej przyjechało 160 żołnierzy. W niedzielę, 27 czerwca około godziny 1:00 w nocy w akcji było już 18 sekcji zawodowych i 24 sekcje OSP.
Mimo zaplanowanego generalnego ataku na źródło ognia, sytuacja szybko się pogorszyła. W czasie gaszenia do zbiornika 251 dostało się kilkadziesiąt tysięcy litrów wody, która była podgrzewana przez palącą się ropę. Około godziny 1:20 woda osiągnęła temperaturę wrzenia i zaczęła przedzierać się ku górze zbiornika, podnosząc lżejszą ropę naftową. Spowodowało to jej wyrzut na odległość, w niektórych miejscach, nawet ponad 200 metrów. Część ropy wylała się do tacy zbiornika, powodując jej przepełnienie i wylanie płonącej piany poza obwałowanie. Piana na drogach, mająca kilka metrów wysokości, zakrywała ludzi, wozy i sprzęt gaśniczy, niszcząc wszystko na swojej drodze.
Kilka chwil później nastąpiła druga eksplozja, tym razem zbiornika 254. Podczas obu erupcji zginęły prawie natychmiast 33 osoby, w tym 13 strażaków ZSP, 7 żołnierzy, 7 członków OSP, jeden pracownik rafinerii i 5 strażaków z ZOSP i ZOS. Temperatura była tak wysoka, że poparzeniom ulegali ludzie stojący nawet w sporej odległości od zbiorników. W wyniku odniesionych ran i oparzeń zmarło jeszcze w ciągu kolejnych 2 miesięcy 4 ratowników. Razem liczba ofiar nocnego wybuchu zbiorników wyniosła 37 osób.
Kroniki Katastrof. Tragiczny pożar rafinerii w Czechowicach-Dziedzicach pochłonął życie 37 osób
Dalsza Walka z Żywiołem i Likwidacja Pożaru
Straty w sprzęcie, instalacjach rafineryjnych i infrastrukturze były ogromne. Spłonęły 22 samochody pożarnicze, 4 działka, 2 agregaty pianowe, 15 motopomp, 2 działka wodno-pianowe, około 20 000 m.b. węży tłocznych, lokomotywa spalinowa, przyczepa samochodowa, około 1,5 km torów kolejowych i drobny sprzęt.
Po godzinie 14:00 w niedzielę eksplodował zbiornik 252 z powodu wysokiej temperatury powyżej 1000 °C, stwarzając realne niebezpieczeństwo dla zbiorników z etyliną. Po godzinie ogień przygasł, co umożliwiło wznowienie przerwanej akcji gaśniczej. Zbiorniki 251 i 254 były już całkowicie zdeformowane i osiadły na wysokości 4-5 metrów. Jednak około godziny 23:00 nastąpiło pęknięcie płaszcza zbiornika 252.
W nocy z poniedziałku na wtorek usunięto zwłoki zmarłych. 29 czerwca, we wtorek, o godzinie 15:10 przystąpiono do generalnego natarcia. Brało w nim udział 47 sekcji z ciężkim sprzętem gaśniczym, w tym 6 sekcji z Czechosłowacji i 27 sekcji ze sprzętem krajowym. Około godziny 17:00 pożar został zlikwidowany. Jednak jeszcze 30 czerwca o 19:30 stwierdzono w zbiorniku 251 żarzenie się związków piroforycznych, co doprowadziło 1 lipca o godzinie 0:10 do gwałtownego zapalenia się ropy. O godzinie 3:15 pożar został ostatecznie ugaszony. Zbiorniki tliły się do 2 lipca. Ogółem w akcji brało udział 2610 strażaków z 371 sekcji, w tym 58 strażaków z 13 sekcji z Czechosłowacji, użyto 313 samochodów gaśniczych i znacznej ilości innego sprzętu.

Skutki Katastrofy i Upamiętnienie Ofiar
Odbudowa rafinerii trwała 4 miesiące i zaowocowała nowoczesną instalacją odgromową, gaśniczą oraz „pływającymi dachami”, które uniemożliwiają zgromadzenie się par węglowodorów nad powierzchnią ropy. Ulicami Czechowic-Dziedzic przeszedł kondukt pogrzebowy, na lawetach przewieziono trumny ze szczątkami ofiar wybuchu. Ku ich pamięci na skwerze pomiędzy ulicami Barabasza i Niepodległości ustawiono pomnik z listą nazwisk, a także granitową tablicę ze zdjęciami ofiar tragedii.
Co roku, 26 czerwca, mija kolejna rocznica wybuchu tego wielkiego pożaru w czechowickiej rafinerii, który pochłonął życie 37 osób i ranił ponad 100. W działaniach pomiędzy 26 a 29 czerwca udział wzięło ponad 2500 tysiąca strażaków z całego kraju oraz kilkudziesięciu z Czechosłowacji, a także żołnierze Wojska Polskiego i załoga rafinerii. W najbliższą niedzielę, 30 czerwca, o godzinie 12:00 w kościele pw. NMP Królowej Polski odbywa się msza święta w intencji ofiar tej tragicznej katastrofy.