W Ustroniu doszło do dwóch znaczących incydentów, które miały miejsce w niedziele, w tym do wybuchu gazu w grudniu 2022 roku oraz pożaru domu rodziny Wojciechowskich w listopadzie.
Wybuch gazu w Ustroniu (4 grudnia 2022 roku)

Przebieg zdarzenia i akcja ratunkowa
W niedzielę, 4 grudnia 2022 roku, kilka minut przed godziną 10:00, w Ustroniu (woj. śląskie), przy ulicy Polańskiej, doszło do tragicznego wybuchu gazu w domu jednorodzinnym. W budynku znajdowały się dwa mieszkania. W wyniku eksplozji budynek uległ całkowitemu zawaleniu, a nad gruzowiskiem pojawiły się kłęby dymu i płomienie. Pierwsi ratownicy, którzy dotarli na miejsce zdarzenia, ustalili, że w zawalonym dwurodzinnym budynku mogą przebywać mieszkańcy.
Nagranie momentu wybuchu gazu w Puławach.
Pierwsze zastępy straży pożarnej pojawiły się na miejscu przed godziną 10:00. W trakcie prowadzonych działań strażacy odnaleźli na parterze przysypaną gruzem przytomną osobę, którą ewakuowali, a następnie przekazali obecnemu na miejscu zespołowi Państwowego Ratownictwa Medycznego. Tą osobą okazała się kobieta z urazem głowy, którą przetransportowano do szpitala.
W związku z powyższym dyżurny stanowiska kierowania śląskiego komendanta wojewódzkiego PSP na miejsce zadysponował Specjalistyczną Grupę Poszukiwawczo-Ratowniczą z Jastrzębia-Zdroju wraz z trzema psami ratowniczymi oraz siły i środki spoza powiatu w ramach Śląskiej Brygady Odwodowej PSP.
W trakcie prowadzonych w trudnych warunkach działań doszło do ponownego wybuchu, w efekcie czego ratownicy musieli się ewakuować z gruzowiska. Po opanowaniu sytuacji ponownie przystąpiono do działań gaśniczych oraz poszukiwawczych i rozbiórkowych. Działania poszukiwawcze prowadzone były z wykorzystaniem kamer termowizyjnych, kamer wziernikowych oraz dronów. Gruzowisko przeszukały psy, a w działaniach strażaków wspierał ciężki sprzęt techniczny. Działania ratowniczo-gaśnicze większości zastępów zakończone zostały po godzinie 20:00. Na miejscu zdarzenia do momentu zakończenia wszystkich niezbędnych czynności pozostał zastęp z JRG Ustroń.
Ofiary i poszukiwania
Jak przekazał nadbryg. Arkadiusz Przybyła, zastępca Komendanta Głównego PSP, w wyniku prowadzonych działań natrafiono na ciało jednej z osób poszukiwanych bez oznak życia. Niestety, była to ofiara śmiertelna. Służby nadal poszukiwały drugiej osoby, którą udało się wydobyć chwilę po godzinie 18:00. Informacje te potwierdziła rzecznik prasowy Śląskiego Komendanta Wojewódzkiego PSP, mł. bryg. Aneta Gołębiowska. Służbom udało się dotrzeć do jednej z ofiar, jednak mężczyzna również nie żył.
Na miejscu akcji obecni byli: zastępca komendanta głównego PSP nadbryg. Arkadiusz Przybyła, wicewojewoda śląski Jan Chrząszcz, śląski komendant wojewódzki PSP nadbryg. Jacek Kleszczewski wraz z zastępcą st. bryg. Na terenie akcji działało ponad 40 zastępów z PSP oraz OSP, co oznaczało zaangażowanie ponad 140 ratowników i druhów. Zdjęcia z akcji zostały wykonane przez asp.
Reakcja władz i społeczności
Na informację o tragicznym zdarzeniu zareagował burmistrz Ustronia. Stwierdził on, że w obliczu tej tragedii nie wyobraża sobie świętowania na rynku w radosnej atmosferze przy choince. O godzinie 15:00 została rozświetlona druga świeca adwentowa, w milczeniu i zadumie. Tragiczne zdarzenie w Ustroniu przypomniało również o innym tragicznym wybuchu gazu w Szczyrku, od którego minęły wówczas dokładnie cztery lata i w którym zginęło osiem osób.
Pożar domu rodziny Wojciechowskich (9 listopada)

Skala zniszczeń i sytuacja rodziny
W niedzielę 9 listopada państwo Beata i Andrzej Wojciechowscy, mieszkańcy Ustronia, stracili część swojego dobytku w wyniku pożaru, który zniszczył ich dom. Wypalone ściany, podłoga, zniszczone meble, wszystko to zostało zalane wodą i środkami do gaszenia. Ogień strawił dużą część kuchni, naruszył konstrukcję oraz zniszczył poddasze mieszkalne.
Sytuacja rodziny jest szczególnie trudna, gdyż pan Andrzej jest niepełnosprawny i schorowany. W jego nodze jątrzy się rana, tworząc dziurę na 15 cm, co grozi amputacją. Dodatkowo pan Andrzej cierpi na raka żołądka i chorobę Alzheimera, co czyni go niesprawnym i niesamodzielnym. Pani Beata poświęca się opiece nad mężem, a jej życie wypełnia zmiana opatrunków, codzienna pielęgnacja, wizyty lekarskie, zakupy, dbanie o dom, ogrzewanie i sprzątanie. Mąż wymaga pomocy w niemal każdej codziennej czynności - od poruszania się, przez higienę i przygotowywanie posiłków, po zmianę opatrunków i pielęgnację ran. Stała opieka jest dla niej ogromnym obciążeniem fizycznym i psychicznym, a do tego wszystkiego doszedł pożar.
Sytuacja finansowa rodziny jest bardzo trudna. Pani Beata nie może podjąć pracy, ponieważ cały czas poświęca opiece nad mężem. Ich przychód wynosi 4866 zł, a po odliczeniu niezbędnych wydatków w wysokości 3878 zł pozostaje zaledwie 494 zł na osobę.
Pomoc i wsparcie
W pierwszej chwili tragedia załamała panią Beatę, ale dobroć ludzi podniosła ją na duchu. Pogorzelców przyjęli pod swój dach dobrzy ludzie, właściciele hotelu w Wiśle, którzy sami kiedyś przeżyli pożar.
Pani Beata w poniedziałek zwróciła się o pomoc do miasta. Otrzymała grzejnik, który dostarczono w pudle do samodzielnego montażu. Miasto zaproponowało Wojciechowskim mieszkanie w tragicznych warunkach, które uniemożliwiałyby opiekę nad ciężko chorym mężczyzną. Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej zaoferował miejsce w schronisku dla bezdomnych w Cieszynie oraz przyznał 6 tys. złotych zapomogi z puli przeznaczonej na pomoc mieszkańcom w kryzysowych sytuacjach losowych.
Grzejnik dostarczony przez miasto zainstalował Rafał Gluza, właściciel firmy budowlanej i wolontariusz Szlachetnej Paczki. Podjął się również bezpłatnej renowacji domu państwa Wojciechowskich, jednak potrzebne są środki na materiały. Przy pierwszym przeglądzie oszacował koszty materiałów na 20 tys. zł. Odejmując od tego 6 tys. zapomogi, potrzebne byłoby 14 tys. zł. Niestety, po sprawdzeniu instalacji elektrycznej okazało się, że jest ona do wymiany, co kosztować będzie około 10 tys. zł. Pomoc w pozyskaniu materiałów zaoferowała Fundacja św.
Apel o wsparcie
Państwo Wojciechowscy zwracają się o pomoc do ludzi dobrej woli, pragnąc znów mieć dach nad głową i bezpieczne warunki do codziennego życia. Pomimo wszystkich przeciwności losu, wspierają się, a pani Beata stara się, by mąż czuł się bezpiecznie i żył godnie, nawet gdy brakuje na podstawowe potrzeby. Mimo zmęczenia i trudów dnia codziennego, odnajdują siłę w miłości, która przez lata stała się dla nich największym oparciem. Radość przynoszą im wspólne chwile, rozmowy, słuchanie muzyki i dobra kawa.
Dla Beaty i Andrzeja Wojciechowskich została założona zbiórka pieniędzy na Zrzutka.pl pod nazwą „Pomoc pogorzelcom w Ustroniu”. Każda wpłata pomoże w remoncie. Redakcja jest również gotowa przekazać kontakt do pani Beaty dla osób chcących wesprzeć rodzinę w tradycyjny sposób.
Rodzina potrzebuje również kuchenki elektrycznej, ponieważ ze względów bezpieczeństwa muszą zrezygnować z butli gazowej. W czasie pożaru stracili wiele osobistych rzeczy i prawie wszystkie ubrania. Pani Beata już dwa razy prała ciepłe kurtki, ale nie schodzi z nich smród spalenizny. Z wdzięcznością przyjęłaby ubrania wierzchnie: dla niej rozmiar M, a dla męża XL. Można też przekazać inne ubrania, dla pana Andrzeja (102 cm w pasie, buty rozmiar 43 na rzepy, ze względu na rany) i dla pani Beaty (rozmiar M, buty 38).
tags: #niedzielny #pozar #w #ustroniu