Tobiasz Bocheński, 36-latek, były wojewoda łódzki i mazowiecki, został namaszczony jako kandydat PiS w wyborach na prezydenta Warszawy. Formalnie Bocheński jest bezpartyjny, jednak jego nominacja jest silnie związana z Prawem i Sprawiedliwością.
Nominacja i hasła wyborcze
Prezes PiS Jarosław Kaczyński zachwalał Bocheńskiego, podkreślając jego determinację, siłę, intelekt i uczciwość. Kaczyński widzi w nim "nowego Dudę". Hasłem kampanii Bocheńskiego ma być: "Z miłości do Warszawy". Ta kandydatura wzbudza jednak kontrowersje, zwłaszcza wśród polityków PiS, którzy komentują, że nikt nie chce mieć sromotnej porażki na koncie, a Warszawa jest trudnym okręgiem dla partii. Niektórzy koledzy z Warszawy są wkurzeni, ponieważ uważają, że są ludzie bardziej zasłużeni dla miasta, jak chociażby stołeczni radni.

Droga polityczna Tobiasza Bocheńskiego
Tobiasz Bocheński urodził się w Łodzi i tam zaczynał swoją karierę polityczną. Po objęciu władzy przez PiS w 2015 roku, gdy wojewodą łódzkim został prof. Zbigniew Rau, Bocheński stał się jego asystentem, a następnie doradcą. Już wcześniej, w 2012 roku, związał się z Rauem, obejmując funkcję sekretarza do spraw naukowych w Centrum Myśli Polityczno-Prawnej im. Alexisa de Tocqueville’a, kierowanym przez Raua. W 2017 roku został dyrektorem biura wojewody, a od 2019 roku pełnił funkcję wojewody łódzkiego.
Na skutek zawirowań politycznych wiosną 2023 roku trafił do stolicy, gdzie objął funkcję wojewody mazowieckiego, po tym jak jego poprzednik, Konstanty Radziwiłł, został ambasadorem Polski na Litwie. Obecnie ma zmierzyć się z Rafałem Trzaskowskim w wyborach samorządowych, a jego kandydatura jest postrzegana jako "czarny koń" PiS.
"Antyniemieckie fobie" i krytyka ze strony byłego nauczyciela
Krytyczny głos w sprawie Tobiasza Bocheńskiego zabiera prof. UŁ Marcin Gołaszewski, szef łódzkiej Rady Miejskiej z Nowoczesnej, który był jego nauczycielem niemieckiego w XXVIII LO w Łodzi. Gołaszewski wspomina Bocheńskiego jako ucznia, który "od razu «stanął okoniem»" do nauki języka niemieckiego, co wywodziło się z "jakichś antyniemieckich fobii". Z niechęci do kraju i języka, jak wspomina Gołaszewski, Bocheński zrezygnował z nauki niemieckiego na rzecz francuskiego.
Relacje polsko-niemieckie a pamięć i polityka historyczna
Gołaszewski określa Bocheńskiego jako swoją "porażkę wychowawczą". Wskazuje, że Bocheński, będąc wojewodą z nadania PiS, bezpodstawnie doniósł na niego do CBA, zarzucając mu, że rzekomo za mało wydaje na codzienne życie. CBA nic nie znalazło w tej sprawie, co - zdaniem Gołaszewskiego - "wiele mówi o człowieku".
Prof. Gołaszewski podkreśla, że Bocheński "odkąd go pamiętam z liceum, niezwykle krytycznie podchodził do jakichkolwiek relacji polsko-niemieckich". Był "dość wyrazistym uczniem, miał swoje zdanie i zawsze był krytyczny wobec Niemiec". Zdaniem byłego nauczyciela, do Bocheńskiego "jakby argumenty strony przeciwnej nie docierały", a on "zasklepiał się w swojej antyniemieckiej fobii". Jest to o tyle krępujące, że miastami partnerskimi Warszawy są Berlin i Düsseldorf.
Kontrowersje dotyczące postaw i porównań
Gołaszewski wspomina również incydent, kiedy Bocheński, w obecności kilkunastu osób z samorządu, zapytał go o brak krawata, sugerując, że ten zakłada go tylko na wizytę ambasadora Niemiec. To zachowanie zostało uznane za "dość kuriozalne".
Według Gołaszewskiego, "te fobie antyniemieckie nakładały się u Tobiasza na jakieś fobie antykobiece - przykładem to jego poparcie dla tych «płodobusów» - oraz na fobie dekomunizacyjne". Krytykowane jest także jego porównanie obrazów z "homofobusów" czy "płodobusów" do brutalności filmu z Johnem Rambo, co Gołaszewski uznał za "dość niefajne i wręcz niesmaczne porównanie".
Rola "paprotka" i "żołnierza PiS"
Prof. Gołaszewski określa Tobiasza Bocheńskiego jako "paprotka" - najpierw prof. Raua, a teraz Jarosława Kaczyńskiego. Wskazuje, że warszawski epizod jest "krótkim romansem" w życiu Bocheńskiego. Gołaszewski przypomina również, że jako doradca Raua w wyborach w 2019 roku, Bocheński miał odpowiadać za "skrajnie homofobiczną kampanię", gdzie Rau zbliżał się do porównywania homoseksualności z zoofilią i pedofilią, co zostało nazwane "potwornym".
Podsumowując, były nauczyciel Bocheńskiego stwierdza: "Jak był żołnierzem PiS, tak tym żołnierzem pozostał. A z fobiami antyniemiecko-antykobiecymi, doskonale wpisał się w linię tej partii". Dodaje, że Bocheński stał się "wzorcowym «żołnierzem PiS» w łódzkim, a potem mazowieckim samorządzie" i tę drogę kontynuuje.