Katedra Notre Dame (Nasza Pani) w Paryżu, miejsce obecne w kinematografii od ponad 100 lat za sprawą garbatego Quasimoda i pięknej Cyganki Esmeraldy, znana turystycznie pod każdą szerokością geograficzną, stała się areną jednego z najbardziej dramatycznych wydarzeń współczesnej Francji. Pożar, który wybuchł 15 kwietnia 2019 roku, zjednoczył ludzi na całym świecie w modlitwie i solidarności, a jego rekonstrukcja filmowa w reżyserii Jean-Jacquesa Annauda budzi pytania o autentyczność i emocje. Niniejsza artykuł przedstawia kronikę wydarzeń, świadectwa strażaków oraz kontekst kulturowy i techniczny tej tragicznej katastrofy.
"Notre Dame płonie": Filmowa rekonstrukcja katastrofy
Notre-Dame On Fire - Official Trailer
Film "Notre Dame płonie" w reżyserii Jean-Jacquesa Annauda, który od lat fascynuje się ogniem w swoich produkcjach, stanowi próbę wiernej rekonstrukcji zdarzeń. Annaud, znany z takich dzieł jak "Walka o ogień" i "Imię róży", ma duże doświadczenie w prezentowaniu ognistych scen. Jego produkcje są dopracowane w najdrobniejszych szczegółach, co przekłada się na wysokie koszty, ale i wrażenie autentyczności.
Doświadczenie reżyserskie Jean-Jacquesa Annauda z ogniem
- "Walka o ogień" (1981): Film przedstawia prymitywne gatunki człowiekowatych walczące o przetrwanie ognia. Ogień, nazywany "othra", otwiera i zamyka film, będąc centralnym motywem. Sceny powstawania ognia są wzruszające, a dzieło uznawane jest za jedno z najważniejszych w tej tematyce.
- "Imię róży" (1985): W tym kryminale osadzonym w średniowiecznym klasztorze Annaud również wykorzystuje motyw ognia. Pomimo pewnych nieścisłości historycznych (palący się murowany klasztor zimą), sekwencje pożarowe są długie i robią wrażenie, wprowadzając widza w średniowieczną rzeczywistość.
- "Niedźwiadek" (1988): Nawet w filmie dla dzieci kwestia ogniowa jest ważna, z animacjami otwierającymi sceny ogniska w puszczy kanadyjskiej.
Annaud, choć w przeszłości tworzył filmy o charakterze agnostycznym i z odważnymi scenami erotycznymi, w "Notre Dame płonie" rezygnuje z tych elementów, skupiając się na dramacie pożaru. W filmie pojawia się nawet kapelan strażacki ratujący zawartość tabernakulum i błogosławiący strażaka o imieniu Ibrahim, co świadczy o zmianie tonu.
Fakty i fikcja w filmowej rekonstrukcji
Reżyser i scenarzysta mieli ułatwione zadanie dzięki przebogatemu archiwum - tysiące telefonów komórkowych, telewizje i drony strażaków uwieczniły pożar od wczesnej fazy. Dostępne były ujęcia z bliska, z daleka, w planie szerokim, wąskim, za dnia i nocą. Ze względu na samoistną spektakularność nie trzeba było niczego "podkręcać". Mimo to, niektóre elementy, takie jak podmuch od spadających belek czy zielony dym z nozdrzy gargulca, przedstawiono "aż nazbyt imponująco". Brakowało autentycznych ujęć z wnętrz, które należało dorobić. Dodano również sceny z postaciami, z którymi widz mógłby się identyfikować, wzbogacając dramaturgię. Wiele osób, które przeżyły pożar, w tym księża, kościelni, ochroniarze i strażacy, mogło opowiedzieć swoje historie.
Filmowi towarzyszy odliczanie czasu od momentu powstania pożaru, co potęguje wrażenie dramatyzmu, szczególnie dla tych, którzy z racji wykonywanego zawodu znają specyfikę walki z ogniem. Obraz obnaża splot ludzkich błędów, umieszczając widza tuż za plecami strażaków, co oddaje po mistrzowsku prawdę o wydarzeniach.
Początek pożaru i pierwsze godziny walki

Pierwszy telefon do straży pożarnej został zarejestrowany o 18:48 w dniu 15 kwietnia 2019 roku. Media społecznościowe szybko zalała fala zdjęć i filmów, najpierw pokazujących czarny dym, a potem pomarańczowoczerwone płomienie wydobywające się z iglicy. Generał Jean-Claude Gallet, dowódca paryskiej straży pożarnej, wspominał później przytłaczające poczucie winy, zastanawiając się, czy można było zdążyć, skoro ogień rozprzestrzenił się tak błyskawicznie. Prawda jest taka, że strażacy nie zawiedli, a dojazd na miejsce zajął im tylko kilka minut, lecz na ratunek osiemsetletniemu dachowi było już za późno.
Ludzkie błędy i systemy alarmowe
Film przedstawia momenty poprzedzające pożar, wskazując na szereg zaniedbań i przypadkowych zdarzeń. Poznajemy historię ciemnoskórego nowicjusza, który w pierwszym dniu pracy ma wpatrywać się w centralkę systemu sygnalizacji pożarowej. Zmęczony nowicjusz, na swojej pierwszej zmianie, której przedłużył ze względu na nieobecność zmiennika, widzi alarm. Niestety, myli się o moduł, alarmując ochronę obiektu. Starszy pan z astmą, wchodząc na kręcone schody, nie znajduje pożaru. Alarm zostaje odwołany, mimo że centralka wciąż wyła. Dzwoni szef ochrony, który każe skasować alarm.
Na rusztowaniu wokół sygnaturki robotnicy przygotowują się do pracy, tnąc coś, co podpalając iskrami tkaninę z tworzywa sztucznego, która kapie ogniem. Ktoś pali papierosa mimo zakazu. Setki gołębi znoszą patyki i zanieczyszczają przewody instalacji elektrycznych swoimi żrącymi odchodami. Autorzy filmu nie rozstrzygają, co było bezpośrednią przyczyną pożaru: iskry od cięcia, niedopałek papierosa czy zwarcie elektryczne.
Dramat na ulicach Paryża
Notre-Dame On Fire - Official Trailer
Jazda alarmowa strażackiego pojazdu przez zakorkowane ulice Paryża ukazuje obraz "infantylnego egoizmu w skali społecznej". Katedra stoi na wyspie, a najbliższa strażnica jest oddalona o 850 metrów. Pierwszy samochód pokonywał tę odległość bardzo długo. Rowerzyści, deskorolkarze i hulajnogiści zajeżdżali drogę strażakom, a skutery korzystały z korytarzy stworzonych przez pojazdy gaśnicze. Strażacy musieli ręcznie spychać przechodniów, ślepych i głuchych na nieszczęścia innych.
W międzyczasie jeden z szefów paryskiej straży pożarnej otrzymał informację o dymie nad katedrą z drugiego końca świata, wysłaną przez znajomych robiących zdjęcia. Dopiero potem zaczęły dzwonić telefony od mieszkańców Paryża, którzy również dostrzegli płomienie. Policja, początkowo bezradna wobec tłumów, szybko opróżniła teren wokół wyspy Cité, gdy przyjechać miał prezydent Macron.
Strategia gaszenia i ratowanie skarbów

Kiedy generał Gallet i jego ludzie dotarli na miejsce, stało się jasne, że podręcznikowe zasady gaszenia pożarów są niewystarczające. Było za późno na ratowanie dachu, a średniowieczne kamienie nie mogły przyjąć nieograniczonej ilości wody. Gallet musiał myśleć niestereotypowo, a jego plan zakładał zaatakowanie pożaru jednocześnie ze wszystkich stron.
Wyzwania techniczne i ryzyko zawalenia
Według eksperta Favre'a, gaszenie płonącej drewnianej konstrukcji starych kościołów, takich jak Notre Dame, jest niezwykle trudne ze względu na duże otwarte przestrzenie i brak systemów ochrony przeciwpożarowej. Pożar zaczął się wysoko, uniemożliwiając straży pożarnej dosięgnięcie szczytu dachu. Możliwe było jedynie schładzanie ścian i obszarów nieobjętych ogniem, co doprowadziło do spalenia 66% dachu.
Wysoki szczyt dachu uniemożliwił stworzenie specjalnego systemu wentylacji, który powstrzymałby rozprzestrzenianie się ognia. Wykluczono również zrzuty wody z samolotów i helikopterów ze względu na delikatny stan historycznego dachu i ryzyko uszkodzenia konstrukcji. Strażacy nie byli w stanie dotrzeć do linii dachu nawet najwyższymi drabinami. Wejście do środka z ciężkimi wężami pożarniczymi również było nieefektywne i wiązało się z ogromnym ryzykiem zawalenia się elementów dachu. Intensywność ognia i niekontrolowany przepływ tlenu po zniszczeniu dachu dodatkowo komplikowały sytuację. Ryzyko zawalenia się całego budynku było bardzo wysokie, a wieże i mury katedry, choć kamienne, prawdopodobnie zostały osłabione.
Akcja ratowania relikwii
Jednym z priorytetów była akcja ratowania najcenniejszych skarbów liturgicznych katedry. Mężczyzna, który jako jedyny miał klucz z sekwencją kodów do sejfu z koroną cierniową Chrystusa, pędził z Wersalu do płonącej katedry. Po nieudanych próbach otwarcia sejfu przez strażaków, dwóch zakrystianów dostarczyło mu szyfr przez SMS. O 20:42 mężczyźni wyjęli czerwoną skórzaną szkatułę z koroną cierniową, gwoździem ze świętego krzyża i kawałkiem samego krzyża. Marie-Hélène Didier, brodząc po łydki w wodzie w zakrystii, uratowała tunikę i bicz św. Ludwika. Pani mer zorganizowała ciężarówki, które przewiozły cenne relikwie i dzieła sztuki do ratusza, a następnie do Luwru.
Ostatnie minuty walki o wieże
Policja wysłała drony, aby monitorować ogień i oceniać uszkodzenia konstrukcji. Obraz płonącego gigantycznego, purpurowego krzyża widoczny na ekranach budził grozę. Rektor Chauvet zasłabł, podtrzymany przez panią mer. Strażacy dostrzegli ogień w północnej wieży, gdzie znajdowało się osiem potężnych dzwonów. Generał Gallet odbył szybką naradę, decydując o wysłaniu pięćdziesięciu ludzi z Groupe de reconnaissance et d’intervention en milieu périlleux (GRIMP) do walki "w walce wręcz" w wieżach, by ocalić je przed zawaleniem. Potrzebne było maksymalne ciśnienie wody. W północnej wieży panowało już piekło, a płomienie sięgały dziesięciu metrów. Porucznik dowodzący akcją omal nie wpadł do dzwonnicy, gdy stopień załamał się pod jego ciężarem. Strażacy kierowali węże na dzwony, a dzwony, zalewane wodą, zaczęły "kwilić i zawodzić".
O 21:35 generał Gallet, wychodząc przed kamery telewizyjne, poinformował o powadze sytuacji, mówiąc: "Nie wiemy, czy zdołamy oca... powstrzymać pożar w północnej dzwonnicy." Ogień w północnej wieży udało się opanować dopiero około godziny 23:00.
Duchowe odrodzenie strażaka Matthieu

Wśród dramatycznych wydarzeń pożaru katedry Notre Dame rozegrała się osobista historia strażaka, który w akcji ratunkowej przeżył doświadczenie, które na zawsze zmieniło jego życie. Mężczyzna, który chciał zachować anonimowość i został nazwany przez magazyn "Famille Chrétienne" imieniem "Matthieu", wspominał widok krzyża na ołtarzu jako moment przełomowy.
Niezwykłe światło krzyża
"Krzyż świecił intensywnie, ale nie był oświetlony z zewnątrz - zdawało się, że sam emitował światło. Wszystko inne było ciemne, ale krzyż promieniował, to było wyraźnie widać" - opowiadał Matthieu. Pokryty złotem drewniany krucyfiks, autorstwa XIX-wiecznego francuskiego rzeźbiarza Marca Couturiera, pomimo ekstremalnie wysokiej temperatury przetrwał pożar prawie nieuszkodzony. Dla Matthieu widok krzyża pośród płomieni był znakiem nadziei, "jakby Bóg chciał nas w tej chwili pocieszyć".
Powrót do wiary
Matthieu, który w dzieciństwie był pobożnym chrześcijaninem i ministrantem, z biegiem lat stracił wiarę, często doświadczając cierpienia i bólu w swojej pracy strażaka. "Nie mogłem zrozumieć, dlaczego Bóg pozwala na tyle cierpienia" - wyznał. Jednak w noc pożaru Notre Dame poczuł się "uratowany" - nie przed płomieniami, ale na głębszym poziomie. "Po tym doświadczeniu stałem się inną osobą." Pożar katedry stał się dla niego punktem zwrotnym. Po latach duchowego zagubienia ponownie odkrył wiarę, co zmieniło nie tylko jego życie, ale także życie jego rodziny. "Znowu chodzę na Mszę, często kilka razy w tygodniu. Modlę się regularnie, przystąpiłem do bierzmowania i teraz towarzyszę innym osobom przygotowującym się do przyjęcia wiary" - wyznał Matthieu. Podkreśla, że jego doświadczenie to nie tylko osobiste przeżycie, ale także misja: "Wiele osób potrzebuje nie tylko słów, ale przede wszystkim kogoś, kto naprawdę słucha."
Odbudowa i przyszłość Notre Dame

Francuzi zamierzają wiernie odbudować katedrę, rekonstruując ją w efektownej, choć mocno niehistorycznej, formie z XIX wieku, ponieważ jest to niezmiernie dochodowy element tamtejszej popkultury. Prezydent Francji Emmanuel Macron liczy, że odbudowę kościoła uda się zakończyć w ciągu pięciu lat. Przez najbliższe lata budowla będzie zamknięta dla zwiedzających.
Katedra Najświętszej Maryi Panny w Paryżu zostanie ponownie otwarta wieczorem w sobotę, 7 grudnia. Tego dnia zostanie w niej odprawione nabożeństwo, któremu będzie przewodniczył arcybiskup Paryża Laurent Ulrich i w którym wezmą udział m.in. prezydent Francji Emmanuel Macron oraz wiele głów państw i szefów rządów. Z kolei w niedzielę, 8 grudnia o godzinie 10:30 w paryskiej świątyni zostanie odprawiona Msza Święta.
O dalszej walce z pożogą, zabezpieczaniu skarbów uratowanych z katedry oraz akcji odbudowy bezcennego zabytku przeczytacie w nowej książce Agnès Poirier pt. "Notre Dame. Serce Paryża, dusza Francji" (tłum. A. Czwojdrak, Bo.wiem/Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego 2022).
Kontrowersje wokół strażaków Notre Dame
Niestety, poza heroizmem i poświęceniem, z pożarem Notre Dame wiąże się również ciemna strona. Sześciu strażaków w wieku od 25 do 35 lat, którzy gasili pożar katedry Notre Dame, zostało obwinionych o zbiorowy gwałt na 20-letniej turystce. Według relacji kobiety, do zdarzenia miało dojść kilka kilometrów od świątyni. "Ofiara została znaleziona w stanie poważnego szoku".
20-latka ze Skandynawii zeznała, że zgodziła się na wyjście z jednym ze strażaków po tym, jak spotkała go w barze. Kiedy jednak przyjechał z nią do siedziby strażaków, kobieta została zaatakowana przez jego kolegów. Francuska policja zatrzymała sześciu strażaków, którzy usłyszeli zarzuty - niektórzy dotyczące gwałtu, inni oskarżeni o to, że nie zgłosili zbrodni. Baraki, w których miało dojść do gwałtu, są w tej chwili badane przez śledczych. W chwili ataku w barakach odbywała się libacja alkoholowa, a na miejscu były obecne także inne kobiety. Mężczyznom za gwałt grozi 15 lat więzienia. Rzecznik paryskiej straży pożarnej Gabriel Plus powiedział, że strażacy zostali zawieszeni w pełnieniu obowiązków. W odpowiedzi na te wydarzenia, Gabriel Plus, rzecznik paryskich strażaków, podkreślił, że "członkowie paryskiej straży pożarnej muszą być wzorowi".