W ostatnich miesiącach w Warszawie miały miejsce dwa znaczące wydarzenia dotyczące stołecznego życia klubowego: poważny pożar lokalu rozrywkowego w Śródmieściu, będący efektem działań zorganizowanej grupy przestępczej, oraz ogłoszenie o zamknięciu kultowego klubu Nowa Jerozolima. Choć obie sytuacje dotykają branży rozrywkowej stolicy, dotyczą odrębnych incydentów i mają różne przyczyny.
Podpalenie klubu na ulicy Foksal: Atak konkurencji i straty milionowe
W połowie września w Warszawie doszło do podpalenia klubu rozrywkowego na terenie Śródmieścia, przy ulicy Foksal 19. Straty związane z pożarem zostały oszacowane na kwotę 5,5 miliona złotych. Właściciele lokalu, który w najbliższych dniach miał otwierać swoje podwoje, nie poddali się, stwierdzając: „Tydzień przed otwarciem zostaliśmy spaleni, jak się okazało, przez konkurencję. Nie poddaliśmy się, staramy się walczymy i planujemy pod koniec marca otwarcie. Mamy wszystkie nagrania, mamy sprawców”. Zebrany przez śledczych materiał dowodowy jednoznacznie wskazywał, że pożar został wywołany w celu zmuszenia właściciela klubu do jego zamknięcia, co sugerowało motyw zlikwidowania konkurencji.

Rozbicie zorganizowanej grupy przestępczej odpowiedzialnej za podpalenie
Wieloaspektowa działalność kryminalna
Stołeczni funkcjonariusze z wydziału do walki z terrorem kryminalnym i zabójstw, wspierani przez śledczych z Prokuratury Okręgowej w Warszawie, rozbili zorganizowaną grupę o charakterze zbrojnym. Jej członkowie mogli mieć na swoim koncie liczne przestępstwa, w tym napady „metodą na policjanta”, wymuszenia oraz wspomniane podpalenie. Informacje zebrane przez policjantów oraz kilkumiesięczna praca operacyjna pozwoliły na ustalenie sposobu działania grupy, ról poszczególnych jej członków oraz miejsc, w jakich przebywają. Funkcjonariusze wiedzieli, że osoby te posiadają broń i planują kolejne przestępstwa, zdawali sobie również sprawę, że mają do czynienia z osobami niebezpiecznymi, które już były notowane i karane za różne przestępstwa.
Zatrzymania i zarzuty
Pod koniec września, kiedy ustalono, że grupa ta może dokonać rozboju, funkcjonariusze przygotowali działania, do których zaangażowano stołecznych antyterrorystów. Celem sprawców okazał się mieszkaniec Gołdapi. Funkcjonariusze zatrzymali ich w momencie, gdy wchodzili do bloku, upozorowani na policjantów. W ich ręce trafiło pięciu mężczyzn, przy których znaleziono między innymi radiostacje, kabury, atrapy broni palnej, kajdanki oraz opaski z napisem „POLICJA”. Wśród zatrzymanych znalazł się 41-letni Krzysztof U. pseudonim „Fama”, uznawany przez śledczych za szefa grupy. Mężczyzna ten, z bogatą kartoteką kryminalną obejmującą m.in. zabójstwo, udział w grupie przestępczej oraz napady rabunkowe, blisko połowę życia spędził „za kratkami”. W marcu tego roku opuścił więzienne mury i, jak się okazało, ponownie wrócił do przestępczego procederu.

Efekty pracy policjantów pojawiły się już trzy tygodnie później, kiedy zatrzymano kolejne dwie osoby, działające w tej grupie. Okazało się, że mogą mieć one na swoim koncie przestępstwo, do którego doszło w połowie września, czyli podpalenie klubu rozrywkowego w Warszawie. Dwaj zatrzymani mężczyźni zostali doprowadzeni do prokuratury, gdzie usłyszeli zarzuty sprowadzenia zdarzenia zagrażającego mieniu w wielkich rozmiarach w postaci pożaru. Obaj odpowiedzieli także za udział w zorganizowanej grupie przestępczej o charakterze zbrojnym. Podobne zarzuty prokurator przedstawił również zatrzymanym wcześniej dwóm mężczyznom, którzy także mieli związek z podpaleniem klubu.
W dalszej fazie śledztwa, funkcjonariusze ustalili osoby, które mogły zlecić grupie przestępczej kierowanej przez 41-latka podpalenie klubu. Na tej postawie prokurator wydał postanowienia o zatrzymaniu dwóch kolejnych mężczyzn - 50-latka i 51-latka. W działaniach wspierali ich funkcjonariusze z Centralnego Biura Śledczego Policji (CBŚP) w Białymstoku. W miejscach ich zamieszkania zabezpieczono między innymi nielegalną broń, środki odurzające oraz pieniądze na poczet przyszłych kar. Tego samego dnia policjanci zatrzymali jeszcze 28-latka, poszukiwanego m.in. czterema listami gończymi, podejrzanego o udział w zorganizowanej grupie przestępczej o charakterze zbrojnym, podpalenie oraz usiłowanie rozboju. Wszyscy zatrzymani zostali tymczasowo aresztowani, a mężczyznom może grozić nawet do 10 lat więzienia. Sprawa ma charakter rozwojowy.
„ZAŁATWIALI” NIEMAL KAŻDY DOKUMENT - ZAŁATWIŁO ICH CBŚP
Koniec Nowej Jerozolimy: Sprzedaż budynku i idea, która przetrwa
Niezależnie od opisanego incydentu z podpaleniem, warszawski klub Nowa Jerozolima potwierdził krążące od jakiegoś czasu plotki, że „za kilka tygodni zniknie z klubowej mapy stolicy”. Klub ten, mieszczący się w kamienicy przy Alejach Jerozolimskich 57, ogłosił, że „wielkim stylem opuszcza kamienicę”, która „trafiła pod młotek i zmienia prawnych właścicieli”. W praktyce oznaczało to „ostatnie półtora miesiąca działalności w tym miejscu”. Klub podkreślił: „Lokal zmienia właścicieli, ale idea Nowej Jerozolimy będzie dalej żyła”, wyrażając nadzieję na powrót na klubową mapę Polski, witając ponownie „Jerozolimczyków”.
Nowa Jerozolima, otwarta w 2013 roku, przez trzy lata przyciągała elektronicznych didżejów i producentów z najwyższej półki, stając się kultowym adresem. Jak wskazują źródła, klub ten został zamknięty w 2016 roku, lecz jego wpływ na scenę klubową był znaczący. Były to „magiczne lata”, z pamiętnymi imprezami z artystami takimi jak RØDHÅD czy Stephan Bodzin. Klub obserwował powstawanie #PatioNJ na nowo, pnącą się ku niebie roślinność i nowe nagłośnienie, które swym dźwiękiem penetrowało jerozolimskie korytarze. Przestrzeń Nowej Jerozolimy, choćby podprogowo, została również „unieśmiertelniona” w kulturze, będąc inspiracją dla opisu lokacji „Betlejem” w książce Jakuba Żulczyka „Ślepnąc od świateł”.

tags: #nowa #jerozolima #pozar #klubu