Pożary w Chechle i okolicach – przegląd zdarzeń

W ostatnich latach region Chechła był miejscem kilku znaczących zdarzeń pożarowych. Od incydentów w zakładach produkcyjnych, przez pożary pojazdów, aż po zagrożenia na autostradzie - każde z nich wymagało szybkiej interwencji służb ratunkowych i niosło za sobą różnego rodzaju konsekwencje.

Pożar fabryki lodów w Chechle Pierwszym

W fabryce produkującej lody w Chechle Pierwszym doszło do wybuchu i zapalenia się stacji transformatorowej. Akcja strażaków trwała ponad 2 godziny. Po dotarciu na miejsce okazało się, że interwencja będzie wyjątkowo niebezpieczna. Zakład na linii technologicznej wykorzystuje znaczne ilości środków toksycznych, m.in. amoniak. Palił się transformator o mocy 15 kV, który znajdował się na placu pomiędzy halami produkcyjnymi i wciąż był pod napięciem.

W akcji brali udział strażacy z OSP w Chechle i Górce Pabianickiej oraz z Pabianic, łącznie 20 osób. W międzyczasie udało się odłączyć zasilanie energetyczne. W ruch poszły gaśnice, a pracownicy nocnej zmiany zostali ewakuowani. Pożar zaczął przenosić się już w stronę hali produkcyjnej, ale na szczęście udało się go w porę opanować i zmniejszyć już i tak duże straty. Akcja strażaków zakończyła się po godzinie 3.

W pożarze nikt nie ucierpiał. Przypuszczalną przyczyną pożaru było przegrzanie transformatora olejowego, jak informuje st. kpt. Straty oszacowano wstępnie na kwotę 1 miliona 210 tysięcy złotych.

Zdjęcie zniszczonej stacji transformatorowej w fabryce lodów

Pożary pojazdów w regionie Chechła

Pożar samochodu osobowego w Nowym Chechle

Przed godziną 14 było zgłoszenie z Nowego Chechła. Przy ulicy Astrów w garażu domu jednorodzinnego zapaliła się Lancia. Lokatorom udało się wypchnąć samochód na dwór i ugasić ogień. Straty dotyczyły nie tylko samochodu; wysoka temperatura w garażu zrobiła swoje - opadła część płytek, a ściany były osmolone. Przyczyną pożaru prawdopodobnie było zwarcie instalacji elektrycznej w Lancii.

Spłonął samochód koło zalewu Nakło-Chechło

Niedzielny spacer w okolicy zalewu Nakło-Chechło (powiat tarnogórski) dla wielu osób skończył się sporym zaskoczeniem. Przy jednej z popularnych leśnych ścieżek, około 1,5 kilometra od drogi wojewódzkiej 908, odnaleziono doszczętnie spalony samochód osobowy. Do zdarzenia doszło prawdopodobnie w nocy z soboty na niedzielę (18-19 kwietnia) lub w niedzielę nad ranem. Porzucony w rowie pojazd to auto na rejestracjach z powiatu tarnogórskiego (STA).

Sytuacja była bardzo niebezpieczna, gdyż płomienie z płonącego auta przeniosły się na las w promieniu kilku metrów. W lesie panowała wówczas bardzo wysoka suchość. Na ten moment przyczyny zdarzenia pozostają tajemnicą. Nie wiadomo, czy doszło do przypadkowego zapłonu w trakcie jazdy, czy auto zostało porzucone i celowo podpalone. Nie jest również jasne, czy na miejscu były służby.

Zdjęcie spalonego samochodu w lesie w okolicach zalewu Nakło-Chechło

Dramatyczny pożar autokaru na MOP Chechło

Na autostradzie A4 w rejonie MOP Chechło doszło do niebezpiecznego incydentu, który na szczęście zakończył się jedynie na strachu i stratach materialnych. W poniedziałek 27 sierpnia około godziny 3:30 gliwickie i opolskie służby ratunkowe otrzymały zgłoszenie o pożarze autokaru przewożącego dzieci i młodzież z gminy Trzciana koło Bochni, wracających z wakacji na Pomorzu.

Kierowca autokaru, zorientowawszy się, że coś jest nie tak, natychmiast zjechał na znajdujący się w pobliżu MOP Chechło. Tam, we współpracy z czwórką opiekunów, zarządził natychmiastową ewakuację wszystkich 49 dzieci w wieku od 7 do 16 lat. Ewakuację przeprowadzono bez paniki, a wszyscy pasażerowie, w tym także dwaj kierowcy, opuścili pojazd bez obrażeń, jak relacjonuje podinspektor Marek Słomski, oficer prasowy KMP Gliwice.

Kierowcy podjęli próbę ugaszenia płonącej komory silnika przy użyciu gaśnic, jednak mimo wysiłków, pożar szybko się rozprzestrzenił. Autokar doszczętnie spłonął, a wraz z nim wszystkie bagaże pasażerów. Młodym podróżnym oraz ich opiekunom schronienia udzielił lokal gastronomiczny znajdujący się na terenie MOP, gdzie mogli poczekać na dalszy transport.

Policjanci z Gliwic zabezpieczyli miejsce zdarzenia i zadbali o bezpieczeństwo ewakuowanych oraz innych kierujących, a w akcji gaśniczej brało udział osiem zastępów straży pożarnej. Na miejsce szybko została podstawiona nowa jednostka transportowa przez firmę przewozową z Małopolski, która przewiozła kolonistów do docelowego miejsca w Małopolsce. Pomimo dramatycznych wydarzeń, dzięki profesjonalnym działaniom kierowców, opiekunek i służb ratunkowych, udało się uniknąć tragedii. Dzieci, choć bez bagaży, bezpiecznie dotarły do celu, a ich rodziny mogą odetchnąć z ulgą. To zdarzenie przypomina o konieczności zachowania czujności i odpowiedniego przeszkolenia w sytuacjach kryzysowych.

Pomoc dla 4-letniego Fabianka z Wołkowyi po ciężkim wypadku. W akcję włączyła się Fundacja TVP

tags: #nowe #chechlo #pozar