W cyklu artykułów dotyczących historii gminy Olsztyn w setną rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości oraz z okazji 79. rocznicy wybuchu II wojny światowej, prezentujemy tekst Marka Romańskiego, pod tytułem "Wojna obronna z września 1939 roku w gminie Olsztyn". Choć dostarczony materiał nie zawiera bezpośrednich informacji na temat odebrania aut strażackich w Częstochowie, stanowi on istotne tło wydarzeń wojennych, w których mogły mieć miejsce takie działania.
Strategiczne Znaczenie Regionu Częstochowskiego w 1939 Roku
Region częstochowski, obejmujący również swoim zasięgiem obszar gminy Olsztyn, został uznany przez Sztab Główny Polskich Sił Zbrojnych za ważny odcinek strategiczny. Do jego obrony na wypadek niemieckiej agresji wyznaczone zostały jednostki wchodzące w skład 7. Dywizji Piechoty, której dowódcą był gen. bryg. Janusz Gąsiorowski, a jego zwierzchnikiem dowódca Armii Kraków, gen. bryg. Antoni Szylling.
Początek Wojny i Reakcje Ludności
Wczesnym rankiem 1 września 1939 r. ruszyły do natarcia wojska 10. Armii gen. Jak co roku 1 września, także w ten słoneczny piątek 1939 r. w Zrębicach odbywał się odpust parafialny. Matki od wieków przychodziły z dziećmi do tutejszego kościoła pw. św. Idziego, by otrzymać dla nich specjalne błogosławieństwo. Po to błogosławieństwo przyjeżdżały nawet z odległych miejscowości. W czasie mszy świętej nagle nad kościołem przeleciał niemiecki samolot zwiadowczy. Żołnierze, przede wszystkim rezerwiści, bardzo szybko nakazali przenieść uroczystość do tzw. „suśnia” (lasu) podkościelańskiego w obawie przed bombardowaniem. Jednak samolot szybko zawrócił nad Zrębicami i odleciał.

Masowa Ucieczka i Chaos
2 września setki ludzi uciekało przed najeźdźcą przez miejscowości gminy Olsztyn na wschód. Z Częstochowy do Kielc odjechali m.in. późniejszy burmistrz Częstochowy w latach 1939-1945, Stanisław Rybicki, który we wrześniu 1939 r. Dowiedzieliśmy się, że 2 września do Łodzi komunikacja została przerwana, gdyż pod Radomskiem były czołgi niemieckie. Andrzej Zawadzki, syn ówczesnego zastępcy sekretarza gminy Olsztyn, tak wspominał wędrówkę na wschód: "Idziemy więc do Olsztyna, na rower włożyliśmy jeszcze plecak podoficerski i prowadzimy go na zmianę. Dochodzi już południe, dzień upalny, drogą ciągną tłumy uchodźców, wozami, pieszo, objuczeni dobytkiem, który uwożą. Ma się wrażenie, że cała ludność miasta ucieka przed nadciągającą powodzią."
Trafiały się obrazki wprost tragikomiczne: "Młoda kobieta w futrze pcha przed sobą wózek dziecinny wyładowany rzeczami, na wierzchu pierzyna, obok biegnie dwoje małych dzieci. Gdy nadlatują samoloty niemieckie, cały tłum pierzcha w pola, do lasu, by potem powoli ściągnąć na szosę." W Olsztynie zapanowało rozczarowanie - pociągu nie było, odchodził dopiero z następnej stacji Złoty Potok (dzisiaj Julianka). "Trzeba iść dalej, część bagażu podrzucamy na jakąś furmankę i śmiertelnie znużeni późnym wieczorem dobijamy do osiedla Janów."
W Olsztynie również zapanowało niemałe poruszenie. Rodziny, uciekając ze swoich domów, zabierały tylko najpotrzebniejsze rzeczy: pierzyny, koce, trochę ubrań i przede wszystkim jedzenie. Uciekali prawie wszyscy! Przerażeni płakali, spierali się dokąd iść, co zabrać, gorączkowo czegoś szukali, wiązali tobołki.

Okrucieństwa Wojny i Ofiary wśród Ludności Cywilnej
W Lelowie Andrzej Zawadzki zetknął się "oko w oko z tragedią wojenną ludzi, których wojna spotyka na swej drodze nie pytając o ich zgodę." W Olsztynie w chwili wkroczenia Niemców nie padł ani jeden strzał. Natomiast w Lelowie walka trwała kilkanaście minut. Czołówka wkraczających wojsk niemieckich została ostrzelana przez żołnierzy polskich, a intensywna strzelanina trwała dość długo. "Z palącego się domu, a właściwie z piwnicy tego domu, uciekliśmy w wąwóz rzeczki Białki i tam leżąc przytuleni do ziemi, przeczekaliśmy czas walki." Następnie mieszkańcy zostali wraz z częścią mieszkańców przeprowadzeni przez żołnierzy niemieckich pod kościół. "Przed kościołem oddzielono kobiety i dzieci od mężczyzn. Kilkunastu mężczyzn odprowadzono pod mur ogrodzenia kościoła i tam przez „krzewicieli” niemieckiej kultury zostali rozstrzelani." Byli to mężczyźni w cywilnych ubraniach, nieuczestniczący w walce.
Tragiczne Losy Uchodźców i Mieszkańców
Podczas ucieczki przed wojskami niemieckimi wielu mieszkańców Olsztyna i Częstochowy poniosło śmierć. Na przykład w drugim dniu wojny Mieczysław Guzikowski, 13-letni chłopak z Olsztyna, zginął w czasie marszu do lasu w Olsztynie w pobliżu krzyża koło domu sióstr zakonnych. Nagle nadleciał samolot niemiecki i zrzucił bomby, a odłamek trafił go, powodując śmierć na miejscu. Na cmentarzu w Olsztynie można odszukać przy głównej alejce mogiłę z bardzo charakterystycznym pomnikiem. Pochowano w niej trójkę rodzeństwa Wilczyńskich - ofiary wrześniowej ucieczki przed Niemcami. Inni cywile, którzy zginęli w tych dniach to:
- 3 września:
- Piotr Kręciwilk (rolnik, kawaler, lat 28) ze Skrajnicy.
- Piotr Biel (lat 28, robotnik, urodzony w Turowie, zamieszkały w Częstochowie) w Turowie, pozostawił żonę Petronelę.
- Andrzej Czechowski (kawaler, lat 23, ekspedient z Częstochowy) w Bukownie.
- Józefa Nabiałek (lat 25, zamieszkała w Częstochowie, zamężna, pozostawiła męża Stanisława) w Turowie.
- 4 września, ok. godz. 10 rano:
- Jan Stępień (rolnik, lat 36 z Przymiłowic-Kotysowa) zastrzelony przez niemieckich żołnierzy w Skowronowie, pozostawił żonę Katarzynę.
Działania Wojenne i Walki obronne
Niepomyślnie rozwijające się działania obronne zmusiły 2 września gen. Gąsiorowskiego do wycofania 7. Dywizji Piechoty na rozkaz dowódcy Armii Kraków, gen. bryg. Antoniego Szyllinga m.in. przez Olsztyn i Ciecierzyn na Janów. W nocy 2 września 7. Dywizja Piechoty odeszła za Wartę. Większość mostów na Warcie i Kucelince, zgodnie z planem, została zniszczona przez jednostki saperskie. Zgodnie z rozkazem, wycofanie rozpoczęto w nocy z 2 na 3 września. Trzon opuszczających Częstochowę jednostek 7. Dywizji Piechoty stanowił 74. Górnośląski Pułk Piechoty, który szosą przez Olsztyn, Przymiłowice, Ciecierzyn podążał w rejon Janowa.
Zaledwie rozłożono mapy, gdy wszczęto alarm najpierw w taborach, ciągnących jeszcze szosą na Lelów, potem bliżej na polnej drodze do miasteczka. Usłyszano bliskie serie ckm-u i pojedyncze strzały z działek. Niemieckie czołgi niespodziewanie nacierały z kierunku południowego i południowo-wschodniego na tyły dywizji. W takich warunkach Polacy stawiali twardy opór uzbrojonemu po zęby Wehrmachtowi. Dobrze bił się piotrkowski 25. pp w lasach koło Olsztyna. Pułk znalazł się w okrążeniu od godzin popołudniowych w rejonie: Zrębice - Bukowno - Skowronów. Pułki wchodzące w skład dywizji, znalazły się pod ostrzałem niemieckim również w Przymiłowicach (25. pp), w okolicach Julianki (27. pp) i w lasach janowskich (74. pp). 3 września w okolicach Olsztyna zginęli szeregowi 25 pp Stanisław Dąbek, Władysław Tomalski (lat 26, robotnik, urodzony w Olsztynie, który pozostawił żonę Apolonię) oraz Edward Torbus.
Niemiecko-radziecka inwazja na Polskę 1939 (film dokumentalny o II wojnie światowej)
Bitwa pod Dębowcem i Zrębnicami
Interesująca była walka 74. pp w Dębowcu (miejscowość ta w czasie II wojny światowej należała do gminy Olsztyn). 3 września 2. batalion, po nocnym marszu, we wczesnych godzinach rannych wyszedł z kompleksu leśnego i wkroczył do wsi, nad którą zalegała gęsta mgła. Ok. godz. 6. straż przednia, w składzie 8 żołnierzy i poruszająca się tuż za nią reszta batalionu, podeszła pod wierzchołek wzgórza Zielona, zajętego od poprzedniego wieczora przez Niemców. Zaskoczenie było obustronne: polscy żołnierze nie spodziewali się nieprzyjaciela, a Niemcy nie zauważyli we mgle podchodzących wojsk polskich. Przeciwnikiem naszych wojsk byli żołnierze z 2. Pomorskiej Dywizji Lekkiej. Przewaga wroga była duża. Niemcy mieli dobre pole ostrzału, a Polacy musieli nacierać pod górę w nieosłoniętym terenie. Mimo to trzykrotnie podrywali się do ataku na bagnety. Żołnierzom polskim groziło okrążenie, brakowało również amunicji. W tej sytuacji mjr Rybicki nakazał przerwać walkę i wycofać się. Na polu bitwy pozostało 39 zabitych polskich żołnierzy. Podpalający wieś Niemcy zostali zabici przez wycofujących się Polaków.
Ciekawie wyglądały wydarzenia 3 września 1939 r. w Zrębicach. Rano bardzo długo utrzymywała się mgła. Od wczesnych godzin słyszano odgłosy strzelaniny z okolic Dębowca. Następnie od strony Zrębic-Grabia przyszedł do miejscowości około 50-osobowy oddział żołnierzy polskich. Chwilę później przyjechał motocykl z dwoma żołnierzami polskimi lub przebranymi za Polaków. Następnie ok. godz. 10, od strony Biskupic, na koniach pojawiło się dwóch zwiadowców niemieckich, którzy jednak szybko zawrócili. Po upływie kilku minut żołnierze przeszli w pobliże stawu, by napoić konie i wówczas, z podwórka gospodarstwa należącego do Sylwestra Łyszczarza padały celne strzały żołnierza polskiego. Na miejscu zginęło dwóch Niemców, a trzeci strzał zabił konia. Dwaj pozostali przy życiu uciekli. Chwilę potem w Zrębicach pojawiły się tabuny wojska niemieckiego. Rozpoczęła się strzelanina trwająca od godz. W wyniku działań wojennych i zemsty Niemców, znaczna część Zrębic stanęła w płomieniach.
Straty Materialne i Spalone Domy w Zrębicach
W Zrębicach-Grabiu spłonęły domy: Wawrzyńca Pali, Tomasza Martałka, Tomasza Prysaka, Władysława Potempskiego, Bolesława Kozła, Piotra Ginała, Jana Celebana, Józefa Szecówki, gospodarza Sobierajskiego, Wawrzyńca Dybińskiego oraz Piotra Grzesiaka. W tym samym czasie spłonęły domy gospodarzy od stawu do drogi na tzw. Wolnicę, od zabudowań Jana Stępnia do Henryka Zębika, w tym m.in. zabudowania należące do rodzin Stępniów: Antoniego i Józefa, Andrzeja Tomzika, rodzin Zębików, Palów, Adamowskich, Włodzimierza Cyby, Tomasza Pietrzaka, Tomasza Martałka. Spłonęły także domy gospodarzy o nazwiskach: Pabiasz, Zięba, Romański. W Zrębicach-Podkościelu zostały spalone domy Sylwestra Łyszczarza, Michała Zalasa, Wojciecha...
tags: #odebranie #aut #strazacki #hej #czestochowa