W piątek, 19 stycznia, w Olkuszu doszło do pożaru w nieużytkowanym obecnie budynku dawnej fabryki Emalia Olkusz, zlokalizowanym przy Alei 1000-lecia. Zgłoszenie o zdarzeniu strażacy otrzymali około godziny 6:40.

Charakterystyka obiektu i przebieg zdarzenia
Ogień objął halę magazynową połączoną z pomieszczeniami biurowymi. Palił się dawny budynek biurowo-produkcyjny o wielkości 90 na 16 metrów. Hala, w której wybuchł pożar, miała powierzchnię około 1200 metrów kwadratowych. Według wcześniejszych doniesień, pożarem nie został objęty natomiast nielegalny magazyn odpadów zlokalizowany na terenie byłej fabryki.
W płonących pomieszczeniach paliły się głównie śmieci nazbierane przez osoby bezdomne, w tym dużo makulatury, plastiku i innych materiałów łatwopalnych. Ogień i chmura dymu były bardzo duże i widoczne z daleka, a słuchacze alarmowali o odgłosach wybuchów dochodzących z hali.
Akcja gaśnicza i jej skala
Pożar został opanowany o godzinie 8:04, jak poinformował dyżurny Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Olkuszu. W akcji gaśniczej uczestniczyło początkowo osiem zastępów, w sumie było ich dziesięć. W kulminacyjnym momencie pożaru w akcji brało udział ponad 100 strażaków.
Działania ratowniczo-gaśnicze trwały nadal po opanowaniu ognia, a na miejscu wciąż pracowało sześć zastępów straży pożarnej. W budynku panowało jeszcze duże zadymienie. Strażacy wietrzyli pomieszczenia i sprawdzali, czy w obiekcie nie ma ludzi. Obiekt dawnej Emalii jest pustostanem, który nie jest w żaden sposób zabezpieczony, a w hali często koczują bezdomni.
Podejrzenia dotyczące przyczyn pożaru
Jak poinformował dyżurny Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Olkuszu, źródło ognia zostało zlokalizowane w dwóch, a nawet kilku miejscach na różnych piętrach 5-kondygnacyjnego budynku. Ta okoliczność może sugerować podpalenie. Na obecną chwilę jest jednak za wcześnie, by jednoznacznie mówić o przyczynach zdarzenia, a okoliczności pożaru będą dopiero ustalane przez odpowiednie służby.
Brak poszkodowanych i zagrożenia dla mieszkańców
Z wstępnych informacji wynika, że w pożarze nikt nie został poszkodowany. Służby nie stwierdziły, aby ktokolwiek ucierpiał w zdarzeniu. Od samego początku ogień nie stanowił również zagrożenia dla okolicznych mieszkańców, a decyzja o zarządzeniu ewakuacji nie została podjęta.